Wiadomości

Nie mierzę się z legendą - rozmowa z Jerzym Gruzą, reżyserem "Skrzypka na dachu"

Jerzy Gruza
Jerzy Gruza fot. Krzysztof Mystkowski/KFP

Jerzy Gruza wrócił do Gdyni, aby wyreżyserować "Skrzypka na dachu" w Teatrze Muzycznym, którego premiera już 8 i 9 listopada. W przerwie między ostatnimi próbami do musicalu znalazł chwilę, aby wyjaśnić dlaczego ponownie realizuje ten musical.



Łukasz Rudziński: Znane powiedzenie głosi: "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki". A Pan to uczynił.

Jerzy Gruza: To powiedzenie zupełnie nie odnosi się do twórczości teatralnej. Ile razy robi się "Hamleta" albo "Romea i Julię"? Można je robić przez całe życie.

Mierzy się Pan ze stworzoną przez siebie legendą...

Nie mierzę się z legendą. Robię spektakl z młodymi, interesującymi ludźmi, w nowej aranżacji, w nowej scenografii i z nowymi kostiumami. Nawet nie pamiętam poprzedniego "Skrzypka" [Jerzy Gruza wyreżyserował "Skrzypka na dachu" w Teatrze Muzycznym w Gdyni w 1984 roku; spektakl był grany przez 15 lat, stając się jedną z najważniejszych realizacji Teatru Muzycznego w jego historii - przyp. red]. Pewne rzeczy, owszem, są niezmienne - "Taniec z butelkami", "Anatewka", czy też "Gdybym był bogaczem", ale podobnie jest ze słynnym monologiem Hamleta, "Być albo nie być". To są ślady klasyki, trzeba iść po śladach autora.

Ale przecież Pan dokłada swoją twórczą wizję. A może ten spektakl jest powtórzeniem realizacji sprzed 24 lat?

Nie powtarzamy poprzedniej realizacji, choć pewne rzeczy są stałe - taniec, śpiew, wyjście. Wprowadzamy również nowe elementy - co będzie pewnie niespodzianką, chcę inaczej zakończyć przedstawienie. Ważne jest dla mnie dać widzom do zrozumienia, że to nie jest tylko folklorystyczna, żydowsko-ukraińska zabawa, ale coś więcej.

Co takiego ma w sobie "Skrzypek na dachu" Szołema Alejchema, że warto do niego wracać?

Przede wszystkim chodzi o zwrócenie uwagi na środowisko żydowskie, oceniane w sposób powierzchowny, z niechęcią, często bez znajomości zwyczajów i praw żydowskich. A w tym utworze zaprezentowano ponadto uniwersalne relacje międzyludzkie: matka-córka, dziecko-ojciec, córka, która wychodzi za mąż za kogoś, kogo nie akceptują rodzice. Do tego dochodzi kwestia pogromów żydowskich i ucieczki z miejsca zamieszkania. Jest również niezwykle barwna prezentacja społeczności żydowskiej. Dlatego wybrałem dzieło Szołema Alejchema, bo to wielki kronikarz tej społeczności z pogranicza polsko-ukraińsko-litewskiego.

Ta realizacja będzie bardziej kolorowa niż poprzednia.

Tak, chcemy wprowadzić motywy z twórczości Marca Chagalla, trochę nawiązać do jego kolorystyki. Musimy uważać, bo gdy obrazów jest zbyt dużo, to odciągają uwagę od aktorów, więc stopniowo tego Chagalla usuwam, by wyrównać szanse (śmiech).

Który fragment musicalu robi na Panu największe wrażenie?

Ja zawsze wybieram moment, kiedy Tewje Mleczarz śpiewa o Chawie "Kwiatku mój" - to jest dla mnie najbardziej wzruszające. To piosenka po stracie córki przez ojca. Dziecka, które odchodzi nie wiadomo z kim, nie wiadomo jak. To zdarza się przecież współcześnie. Nieraz się zdarza, że rodzice nie akceptują zięcia, uważają go za niegodnego córki, bo mają wyidealizowane pojęcie o swoim dziecku. Jest mnóstwo konfliktów na tym tle. Nasze emocje i uczucia zderzone z emocjonalnością dziecka, które jest zupełnie inne od nas.

Dlaczego widzowie powinni przyjść na "Skrzypka na dachu"?

Ludzie na całym świecie wciąż go grają i oglądają, ponieważ jest bardzo uniwersalny. Dochodzi do tego przypomnienie kultury, która w Polsce istniała, a której właściwie już nie ma. Nie dość, że to wzruszająca, wartościowa opowieść, to daje do myślenia.

Opinie (8)

  • uuuupsssss, a to gafa pana krytyka teatralnego (1)

    Łukasz Rudziński: Znane powiedzenie głosi: "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki". A Pan to uczynił.

    Jerzy Gruza: To powiedzenie zupełnie nie odnosi się do twórczości teatralnej. Ile razy robi się "Hamleta" albo "Romea i Julię"? Można je robić przez całe życie.

    • 1 0

    • Żadna gafa!

      Bo jeżeli facet już raz zrealizował "Skrzypka..." to dziennikarz pyta dlaczego robi go ponownie. Oczywiste jest, że widzowie będą porównywać obie realizacje reżysera i ten podejmując temat ponownie musi mieć do zaoferowania coś innego, nowego. I taki był sens tego pytania. A Pan Gruza chyba nie uchwycił jego sensu bo co ma znaczyć nerwowe stwierdzenie, że np. "Hamleta" można robić przez całe życie? Co chce osiągnąć artysta, który latami "robi" jedno dzieło (w tym przypadku zazwyczaj interpretuje już gotowe dzieło innego artysty)? Czy tyle czasu zabiera dojście do jego własnej wizji artystycznej? A może nie chodzi o żadne aspekty artystyczne a o prawo "ekonomii teatru", bo raz zrealizowana sztuka, która podoba się szerokiej widowni, "wałkowana" latami, to wyczyn mniej wymagający organizacyjnie dla teatru i artystycznie dla zespołu realizującego.

      • 0 3

  • reżyserem "Skrzypka na dachu"

    i "Gulczas, a jak myślisz"...

    z czym do ludzi?

    • 1 1

  • A on jakieś inne filmy nakręcił oprócz Gulczasa?

    • 0 0

  • A on nie donosil do SB na kolegow i nie popieral komuny?

    • 0 0

  • Ignoranci

    Gruza jest reżyserem kultowych seriali - Wojna Domowa czy Czterdziestolatek, reżyserował również "Skrzypka" w Muzycznym w Gdyni, który kilkanaście lat nie schodził z afisza oraz w tym samym Myzycznym Jesus Christ Super Star, Les Miserables, Człowieka z La Manczy i dziesiątki innych w całej Polsce...

    • 2 0

  • To już III-ci "Skrzypek"

    Jerzy Gruza zrealizował ten musical po raz trzeci. Najpierw w TM w Gdyni w 1984, później w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej w Warszawie – w 1993 i ponownie w naszym Teatrze Muzycznym

    • 0 0

  • KUPIE BILETY!!!

    witam serdecznie!
    bardzo PILNIE poszukuje osoby ktora chcialaby odsprzedac 3 BILETY na jeden z seansow SKRZYPKA NA DACHU ktory bedzie wystawiany w teatrze muzycznym w gdyni w dniach 26.05 i 27.05 (sa to spektakle
    przesuniete z kwietnia w zwiazku z odbywaja sie wtedy zaloba narodowa). osoby ktore sa zainteresowane odsprzedaniem 3 biletow prosze o kontakt na numer telefonu: 503710852.
    pozdrawiam
    iza

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Tak restauracje radzą sobie z obostrzeniami
Tak restauracje radzą sobie z obostrzeniami
Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie - widok i smak
Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie

Kulinaria

Tak restauracje radzą sobie z obostrzeniami
Tak restauracje radzą sobie z obostrzeniami
Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie - widok i smak
Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie

Sprawdź się

Patronką którego trójmiejskiego teatru jest Agnieszka Osiecka?

 

Najczęściej czytane