Nastoletnie pisarki z Trójmiasta i ich debiuty

Pisarzy i pisarek wciąż przybywa. Są wśród nich również ludzie bardzo młodzi, dwudziestoletni i nastoletni. Poznajcie takie twórczynie z Trójmiasta.
Pisarzy i pisarek wciąż przybywa. Są wśród nich również ludzie bardzo młodzi, dwudziestoletni i nastoletni. Poznajcie takie twórczynie z Trójmiasta. fot. Ivan Kruk /123 rf

Każdego roku na rynku wydawniczym debiutują twórcy, którzy są znacznie młodsi od powszechnie przyjętego wyobrażenia o wiekowym pisarzu kojarzonym z mędrcem lub filozofem. Mają po naście lub dwadzieścia kilka lat i już teraz dużo do powiedzenia. Ich obecność w świecie literackim wzbudza z jednej strony zaciekawienie i zdziwienie, z drugiej nierzadko falę krytyki. Tymczasem zjawisko młodego pisarstwa nie jest nowe. Jako bardzo młodzi debiutowali również niektórzy wielcy pisarze. Zapraszamy do zapoznania się z twórczością nastoletnich i niewiele starszych pisarek z Trójmiasta.



Recenzje książek z Trójmiasta



Przykłady bardzo młodych debiutów można by mnożyć, jednak przywołamy tu kilka znaczących nazwisk. "Frankenstein", jedna z najsłynniejszych powieści wszech czasów, została napisała przez 19-letnią wówczas Mary Shelley. Jeśli chodzi o współczesnych, to przywołać tu warto Christophera Paoliniego, autora bestsellerowego "Eragona", którego zaczął pisać w wieku 15 lat, a wydał dwa lata później. Z kolei na polskim gruncie pierwsza na myśl przychodzi oczywiście Dorota Masłowska, debiutująca w wieku 19 lat powieścią "Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną", którą uznana dziś pisarka pisała wówczas, przygotowując się do matury. Niedawno z kolei świat obiegła wiadomość, że honorową Nagrodę Pulitzera przyznano 18-letniej Darnelli Frazier. Co prawda nie za książkę, lecz za film nakręcony smartfonem, ale samo wyróżnienie tak młodej osoby wzbudziło sensację.

Mówi się, że domeną młodych jest poezja, i rzeczywiście - sporo debiutujących to poeci, którzy z czasem zamieniają lirykę na prozę albo też przy niej zostają. Często również debiuty ukazują się w prasie lub czasopismach branżowych (zwykle dotyczy to fantastyki), nie mówiąc już o internecie, gdzie dziś każdy w zasadzie może publikować. Tutaj jednak zajmiemy się debiutantami książkowymi, czyli takimi, którzy wydali swoje dzieła w formie tradycyjnej, czyli papierowej. Jak się okazało - mamy w Trójmieście co najmniej kilka bardzo młodych piszących pań.

18-letnia Michalina Peek i jej "Dialog dwóch węży"



W lutym tego roku uczennica trzeciej klasy X Liceum Ogólnokształcącego w Gdyni - Michalina Peek wydała swoją pierwszą książkę nakładem gdyńskiego wydawnictwa Manufaktura Słów. Jej debiutancka powieść pod tytułem "Dialog dwóch węży" jest historią 17-letniej Tekli Ritauvori. Dziewczyna przeżywa nawrót choroby psychicznej, w wyniku której widzi swojego sobowtóra, Teklę 2.0. Jednocześnie próbuje ukryć swoje zaburzenia, przez co powoli traci kontakt z rzeczywistością. Zapytałam autorkę, co nią kierowało, gdy zdecydowała się napisać książkę, jak dużo zawarła w niej wątków autobiograficznych, a także jakie ma plany na przyszłość.

- Napisanie książki było moim marzeniem od dziecka i wreszcie postanowiłam je urzeczywistnić. W dużym stopniu umożliwiła mi to pandemia, ponieważ dała czas i przestrzeń na tworzenie. Myślę, że każdy z nas ma za sobą doświadczenia, którym warto się podzielić, niezależnie od wieku. Za pomocą tej książki chciałam pokazać, że problemy młodego pokolenia często mają poważny wydźwięk, dotyczą ich zdrowia i życia - nie tylko imprez czy miłości. To tylko przesłona, kryjąca prawdziwe trudności. Sam temat wziął się z mojego zamiłowania do motywu sobowtóra oraz potrzeby normalizowania chorób psychicznych. Myślę, że można odnaleźć wspólne cechy między mną a główną bohaterką. Podejrzewam, że nieświadomie przełożyłam do książki też schematy zaobserwowane w swoim otoczeniu. Uważam, że oddzielanie własnej twórczości od życia prywatnego to sztuka, którą zdobywa się wraz z doświadczeniem - mówi Michalina Peek. I dodaje: - Zamierzam kontynuować cykl "Odbicia", później zobaczę, jakie tematy mnie najbardziej intrygują. Nie jestem ukierunkowana na konkretny gatunek, jednak zamierzam eksperymentować, nie wykluczając popełnienia błędów.

17-latka z Sopotu debiutuje powieścią "Noir"



Z kolei Zofia Markowska jest obecnie 18-letnią sopocianką, uczennicą klasy z maturą międzynarodową w IV LO w Łodzi. Tworzy prozę i poezję. Jest miłośniczką sztuki i kinematografii, w których najbardziej docenia kunszt i autentyczność. W swoich utworach łączy uniwersalne prawdy z własnymi z własnymi doświadczeniami. "Noir", wydane w 2020 roku przez Novae Res jest jej debiutem literackim. Zapytałam ją o jej inspiracje literackie.

- Moja rodzina pełna jest miłośników sztuki, przez co zawsze całe moje dzieciństwo wypełnione było rozmaitymi jej rozgałęzieniami, takimi jak lekcje rysunku, szkoła muzyczna, wizytami w galerii sztuki czy kinie. Rodzice, a zwłaszcza mama, zawsze powtarzała, jak ważna jest sztuka i w jakim stopniu definiuje nas samych oraz świat dookoła. Każde z mojego rodzeństwa odkryło swoją sztukę. Ja sama dosyć spontanicznie zaczęłam pisać, pusta strona przyciągała mnie z wręcz magnetyczną siłą i po kilku krótkich opowiadaniach zasiadłam do "Noir". Od tego czasu nie odłożyłam już pióra. Pomysł na książkę pochodzi z nurtu filmowego noir. Jako wielka fanka kina i starego Hollywood poczułam automatycznie więź i sympatię do tego gatunku. W samej sobie codziennie znajduję wiele sprzeczności, a ta świadomość pozwala mi dostrzegać różne oblicza ludzi. Każdy z dialogów, zwłaszcza pomiędzy Michaelem i Ritą mógłby być monologiem, bo żadne z nich nie widzi w sobie nawzajem towarzysza czy rozmówcy, lecz projekcję, odbicie własnych słów. Uważam, że w każdej książce każdy widzi przede wszystkim siebie - mówi Zofia Markowska.
Zapytana o to, czy chce pisać dalej i o swoje plany odpowiedziała:

- Tak, chcę pisać dalej, piszę dalej, bo to stanowi o tym, kim jestem. Jestem każda kropką czy przecinkiem, każdą swoją myślą i zawahaniem. Ciężko jest mi zdecydować się na gatunek lub wybrać, jaki najlepiej do mnie pasuje. Wydaje mi się, że nigdy nie wybiorę żadnego i to nie będzie dla mnie miało zbyt wielkiego znaczenia. Wiem, że będzie to jednak to, kim jestem, będzie to fikcja i będę to ja, być może w Paryżu lub Poznaniu, w zgarbionym osiemdziesięciolatku zapalającym latarnie artretycznymi palcami czy młodej mężatce uciekającej na promie ku obietnicy nowego, lepszego poranka.

25-letnia Laura Chudzyńska o dopalaczach - "Kryształowe dzieci"



Również z Sopotu jest Laura Chudzyńska, która w ubiegłym roku, mając 25 lat, wydała książkę opartą na faktach pt. "Kryształowe dzieci. Historie uzależnienia od dopalaczy oparte na faktach" (wyd. Novae Res). Zapytałam autorkę, czy temat jej książki jest z życia wzięty.

- Od najmłodszych lat pisanie było częścią mojego życia, jednak zazwyczaj skupiałam się na krótkich formach. W czasach, gdy w Polsce powstały pierwsze tzw. "smartshopy", czyli sklepy z dopalaczami, rozpoczęłam zapiski, zbierałam wycinki z gazet o statystykach i ofiarach śmiertelnych w danych regionach. Później przeprowadziłam wywiady z bliskimi mi osobami, których historie opisałam w "Kryształowych dzieciach". Temat ten jest mi bardzo bliski. Straciłam dwójkę przyjaciół, którzy zmarli w skutku przedawkowania dopalaczy. Przez długi czas obcowałam w tym chemicznym środowisku i zdecydowałam się na napisanie książki, właśnie ku przestrodze młodzieży i ich rodziców, jako że jest to temat, który może dotyczyć każdego. Skutki zażywania dopalaczy zazwyczaj kończą się tragicznie, a fakt, że są to substancje niezbadane, a ich skład ulega ciągłej ewolucji, aby obejść nadchodzące zakazy antynarkotykowe, jest wciąż często tematem nieznanym znacznej części naszego społeczeństwa - mówi Laura Chudzyńska.
Laura Chudzyńska obecnie pracuje nad kolejną powieścią, również opartą na faktach, bo jak twierdzi, ten gatunek jest jej najbliższy. Głównym bohaterem jest Tomasz Załęcki, piłkarz, który zaczynał karierę piłkarską z Robertem Lewandowskim. Z dnia na dzień stał się niepełnosprawny, po tym, jak rozlał się w jego ciele krwiak w wyniku operacji wycięcia naczyniaka osadzonego na rdzeniu kręgowym C1-C2. Książka mówi o tym, jak to jest mieć wszystko i jednego dnia to "wszystko" stracić, jak znaleźć motywację na każdy kolejny dzień, jak rozbudzić w sobie pasję i jak pokochać życie na nowo.

Książka o Schulzu w kanonie lektur



Książkę wydaje również Katarzyna Warska, urodzona w 1993 roku w Iławie, doktorantka na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Gdańskiego, redaktorka i korektorka związana z redakcją czasopisma "Schulz/Forum". Od 2015 roku bierze udział w realizacji projektu badawczego "Kalendarz życia, twórczości i recepcji Brunona Schulza". W rozprawie doktorskiej kontynuuje badania nad życiem i twórczością Schulza w kontekście szkolnym. Jej książka będzie opublikowana na przełomie czerwca i lipca i nosi tytuł "Schulz w kanonie. Recepcja szkolna w latach 1945-2018" (wyd. słowo/obraz terytoria)

- Książka z całą pewnością wzbudzi zachwyt wśród literaturoznawców i szulcologów, ale osoby zainteresowane edukacją np. nauczyciele też znajdą w niej inspirację. Choć Katarzyna Warska skupia się na recepcji Schulza, pisze również historię polskiej powojennej polonistyki szkolnej, a także kreśli obraz byłej i obecnej rzeczywistości szkolnej i pozaszkolnej - społecznej i kulturalnej - mówi Helena Chmielewska, specjalistka ds. promocji i marketingu wydawnictwa słowo/obraz terytoria sp. z o.o.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (80)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Legenda Radmoru - wystawa
Legenda Radmoru - wystawa
wystawa
lis'20 7-29.08
Gdynia, Muzeum Miasta Gdyni
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 11:00 - 18:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu

Sprawdź się

Sprawdź się

Jak nazywa się gra komputerowa stworzona przez Mateusza Skutnika, której akcja rozgrywa się w Gdańsku?