Wiadomości

stat

Nagrody literackie: wciąż żywa tradycja

Marcin Świetlicki - laureat Nagrody Literackiej Gdynia 2014 w kategorii "Poezja"
Marcin Świetlicki - laureat Nagrody Literackiej Gdynia 2014 w kategorii "Poezja" fot. Monika Goldszmidt-Czarniak/Trojmiasto.pl

Rokrocznie trafiają do rąk pisarzy, wydawców i tłumaczy. Nagrody literackie - bo o nich mowa - są ważną częścią życia literackiego, ale czy mają realny wpływ na czytelnictwo? Po co są przyznawane, co znaczą dla autorów, a jak są odbierane przez czytelników? Może to tylko chwyt marketingowy sprzedawców? Czy jednak prestiż i uznanie środowiska? Na te pytania szukaliśmy odpowiedzi, przyglądając się naszym lokalnym nagrodom literackim oraz rozmawiając z ich organizatorami, a także nagrodzonymi pisarzami.



Nagrody literackie - po co nam one?



Kilka dni temu poznaliśmy siedmiu finalistów Nike oraz tylu samo nominowanych do Angelusa. Niedawno z kolei ogłoszono laureatów Nagrody Literackiej Gdynia, o czym pisaliśmy w osobnym artykule. Wkrótce poznamy zdobywców Nagrody im. Witolda Gombrowicza, w październiku The Man Booker Prize, a w grudniu literackiego Nobla. Kalendarz literacki pęka w szwach, a to tylko wybrane laury, jakie rokrocznie trafiają do rąk pisarzy, wydawców i tłumaczy. Czy nagrody literackie są zatem ważne i potrzebne?

- Nagrody literackie - zwłaszcza te prestiżowe (a zatem odpowiednio wysokie finansowo i przyznawane przez szacowne gremia jurorskie) - są równie ważnym elementem życia literackiego, jak Oscary czy Złote Lwy w przypadku rynku filmowego. Każda dziedzina artystyczna (również literatura) to teren wyścigu konkurencyjnego, ale także gry wartości estetycznych i intelektualnych. Żaden z czytelników nie jest w stanie ogarnąć go w całości. Nagrody literackie stanowią zatem doskonałe narzędzie hierarchizacji i promocji konkretnych, najwartościowszych pisarzy i książek. Ma to swoje skutki komercyjne (wzrosty sprzedaży), ale ważniejsza jest wyrazista podpowiedź, co przez autorytety danej dziedziny uważane jest za szczególnie wartościowe - mówi poeta, dramaturg i krytyk literacki - Władysław Zawistowski, obecnie dyrektor Departamentu Kultury Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego.
O tym, jak nagrody były w pewnym momencie ważne i potrzebne, przekonuje również autor książek, tj. "Lala", "Balzakiana" czy "Ale z naszymi umarłymi".

- W Polsce po 1989 roku nastąpił upadek krytyki literackiej rozumianej nie jako dyskusje fachowców, tylko jako ogólna społeczna rozmowa o książkach. Zanikały programy o literaturze, działy książek w prasie się likwidowały, zostawały recenzje, coraz wątlejsze, sprowadzone właściwie do notek polecających zakup. Potrzebny był inny niż dotychczasowy sposób dyskutowania o hierarchiach literackich: o tym, które książki są najistotniejsze, którzy autorzy są najważniejsi dla krytyków i czytelników. Z czasem nastąpiła jednak inflacja nagród. Po pierwsze, finansowa (kiedy powstała Nike, w 1997 roku, robiła wrażenie: sto tysięcy to były 94 średnie krajowe i za nagrodę można było kupić mieszkanie. Teraz koło 20 średnich krajowych, niemal pięć razy mniej), po drugie - inflacja marki - uważa gdański pisarz Jacek Dehnel, laureat licznych konkursów poetyckich, wielokrotnie nominowany i nagradzany m.in. "Paszportem Polityki".
Władysław Zawistowski na Gali Pomorskiej Nagrody Literackiej "Wiatr od morza" 2018
Władysław Zawistowski na Gali Pomorskiej Nagrody Literackiej "Wiatr od morza" 2018 fot. Mateusz Słodkowski/Trojmiasto.pl

Nagrody literackie - co na to sami pisarze?



To oczywiste, że większość pisarzy oczekuje uznania zarówno samych czytelników, jak i krytyków oraz jurorów mniej lub bardziej prestiżowych nagród, ale bywali i tacy, którzy kwestionowali zasadność i sensowność istnienia wszelakich wyróżnień. Wśród kontestujących nagrody literackie byli najwięksi twórcy, m.in. Thomas Bernhard, który twierdził, że "odbieranie nagród z rąk głupców i ignorantów jest dla niego obraźliwe", a także Jean Paul Sartre, który nie odebrał Literackiej Nagrody Nobla. Ale oni należą oczywiście do mniejszości.

- Kilkanaście lat temu, kiedy dostałem rok po roku Nagrodę Kościelskich i Paszport "Polityki", była to kombinacja, która pozwoliła mi zostać pisarzem nie tylko z doskoku, ale zawodowo. I myślę, że w tamtym czasie nie było to wyjątkowe - choć w przypadku niektórych autorów, jak Masłowska czy Witkowski, nagrody były tylko potwierdzeniem ich gwałtownie wzrosłej pozycji. Teraz to chyba nie wystarcza - ale pod wieloma względami pisarze są obecnie w gorszej sytuacji niż wówczas - mówi Jacek Dehnel.

Nagrody literackie - jakie są?



Nagrody mamy przeróżne, panuje w tej kwestii wielka różnorodność - od gatunkowych (np. za poezje, kryminał, dramat, fantastykę, reportaż) czy tematycznych (debiut, tłumaczenie, książka dla dzieci) po regionalne (lansujące dane miasto bądź lokalną twórczość). Są nagrody, które mają swój prestiż (np. we Francji za słynnych Goncourtów pisarze nie otrzymują gratyfikacji pieniężnej) oraz takie, które - co prawda - niewiele znaczą w środowisku i niespecjalnie nobilitują twórców, ale za to są dla nich konkretnym finansowym zastrzykiem.

W Polsce do najistotniejszych i najbardziej popularnych nagród, budzących żywe zainteresowanie i wpływających na rynek książki, należą przede wszystkim: Nagroda Literacka "Nike" (od 1997 r.), Paszport "Polityki" w dziedzinie literatury (od 1993 r.), a także Nagroda Kościelskich (od 1962 r.), która jest nie tylko najstarsza, ale i najmniej komercyjna.

Coraz większym prestiżem cieszą się ponadto w ostatnich latach nagrody fundowane przez miasta, tj.: Gdynia, Wrocław, Warszawa, zwłaszcza że przeznaczają na gratyfikacje dość pokaźne sumy. W Trójmieście przyznawanych jest kilka nagród. Przedstawiamy najważniejsze z nich.

Rozmowę w trakcie spotkań "Odnalezione w tłumaczeniu" prowadzi Jacek Dehnel i Paulina Małochleb.
Rozmowę w trakcie spotkań "Odnalezione w tłumaczeniu" prowadzi Jacek Dehnel i Paulina Małochleb. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Nagroda Prezydenta Miasta Gdańska za Twórczość Translatorską im. T. Boya-Żeleńskiego



Nagroda przyznawana jest w dwóch kategoriach: za przekład jednego dzieła (30 tys. zł) oraz za całokształt twórczości (50 tys. zł). Organizowana jest co dwa lata, naprzemiennie z inną imprezą literacką - Europejskim Poetą Wolności, którego finał przypada w lata parzyste. Gdańska Nagroda Translatorska była jedną z pierwszych w Polsce nagród literackich dla tłumaczy i obecnie jedyną przyznawaną tłumaczowi lub tłumaczce za całokształt pracy.

Po raz pierwszy Nagrodę wręczono w 2015 r. - laureatką została Maryna Ochab, wybitna tłumaczka z języka francuskiego. W 2017 roku Nagrodę przyznano Piotrowi Pazińskiemu, który przetłumaczył z języka hebrajskiego książkę "Przypowieść o skrybie i inne opowiadania" Szmuela Josefa Agnona (wyd. Nisza) oraz Danucie Cirlić-Straszyńskiej za całokształt twórczości translatorskiej.

Przeczytaj także o tegorocznych laureatach: Małgorzata Łukasiewicz i Marcin Szuster laureatami nagród za twórczość translatorską

- To taki swoisty "Oscar" za dorobek translatorski. Przez lata tłumacze literatury stali w cieniu pisarzy, a przecież, by dobrze przetłumaczyć powieść czy tom poetycki, nie wystarczy jedynie znajomość języka obcego. Festiwalem Odnalezione w Tłumaczeniu i Nagrodą Translatorską chcemy tłumaczom podziękować, pokazać, jak bardzo doceniamy ich pracę, oraz pokazywać czytelnikom, ile tłumaczom zawdzięczamy. Tłumacze i tłumaczki są też swoistymi ambasadorami literatury języka, z którego przekładają - podejmują się też wyszukiwania ciekawych literackich nazwisk w innych krajach, proponowania ich wydawnictwom i w dużej mierze przykładają się do tego, że po polsku możemy czytać nie tylko najbardziej znane zagraniczne bestsellery, ale też dobre literacko dzieła jeszcze nieznanych w Polsce autorów i autorek - mówi Ana MatusevicInstytutu Kultury Miejskiej w Gdańsku.
Nagroda służy wszystkim - zwraca uwagę czytelników na tytuły, których dotąd nie znali, a do tłumaczy i tłumaczek, którzy zostali docenieni przez jury, trafiają z kolei propozycje ciekawych przekładów. Odbija się także echem w środowisku.

- Przyznanie lub nieprzyznanie komuś nagrody wywołuje twórcze dyskusje w środowisku literackim, taki ferment twórczy. Jest to okazja do rozmawiania o tym, co i dlaczego czytamy, co jest ważne dla czytelników, a co dla samych autorów i autorek, jak się zmieniamy w naszych wyborach i upodobaniach czytelniczych. Dlatego wierzę, że wyróżnianie i nagradzanie najlepszych i najciekawszych tłumaczy i tłumaczek ma wielkie znaczenie - dodaje Matusevic.
Jacek Godek i Linda Vilhjalmsdottir, gala wręczenia nagrody literackiej "Europejski Poeta Wolności"
Jacek Godek i Linda Vilhjalmsdottir, gala wręczenia nagrody literackiej "Europejski Poeta Wolności" fot. Łukasz Głowala/Trojmiasto.pl

Nagroda Literacka Miasta Gdańska "Europejski Poeta Wolności"



Nagroda ma za zadanie wspierać i promować europejską poezję. W każdej edycji konkursu nominowani są poeci i autorzy z ośmiu europejskich państw. Nominacje do finału zgłaszają tłumacze, którzy jednocześnie proponują swoją wizję przekładu danego twórcy. Z finałowej ósemki zwycięzcę wybiera jury złożone z pisarzy, krytyków, tłumaczy i przedstawicieli różnych dyscyplin sztuki. Oprócz nagrodzonego poety, który otrzymuje 100 tys. zł, wyróżniany jest także jego tłumacz nagrodą w wysokości 20 tys. zł.

Dotychczasowi laureaci i laureatki to: Uładzimir Arłow (Białoruś), Durs Grünbein (Niemcy), Dorta Jagić (Chorwacja), Ana Blandiana (Rumunia), Linda Vilhjálmsdóttir (Islandia).

- Nagroda Literacka Miasta Gdańska "Europejski Poeta Wolności" ma wyjątkowy charakter, jest rozpoznawalna w europejskim środowisku poetyckim. Od pierwszej edycji w 2010 roku dzięki Nagrodzie do polskiego obiegu literatury zostało wprowadzonych ok. 50 nowych poetów i poetek. Tomy wydawane są w unikatowy sposób - dwujęzycznie: w języku narodowym twórcy oraz w przekładzie na język polski. Wyróżnieniem jest już sama nominacja - to każdorazowo jeden poeta lub poetka z danego kraju, nowy tom poetycki i promocja na festiwalu towarzyszącemu nagrodzie. W przypadku poezji (i literatury w ogóle) nagrody są nie tylko sposobem promocji, ale często decydują o znajomości poezji danego twórcy. Jesteśmy dumni, że dzięki naszej pracy polski rynek poezji w przekładzie zyskuje nowe wysokiej jakości publikacje - mówi Marta Bańka z Instytutu Kultury Miejskiej w Gdańsku.
18 października 2018, gala Pomorskiej Nagrody Literackiej "Wiatr od morza"
18 października 2018, gala Pomorskiej Nagrody Literackiej "Wiatr od morza" fot. Mateusz Słodkowski/Trojmiasto.pl

Pomorska Nagroda Literacka "Wiatr od Morza"



Nagroda została ustanowiona przez samorząd województwa pomorskiego w 2017 r. z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości i 20-lecia powołania samorządu wojewódzkiego. To nagroda m.in. dla pisarzy, dziennikarzy, autorów książek i opracowań humanistycznych, historycznych, regionalnych, dramatopisarzy i scenarzystów, wydawców książek i czasopism, bibliotekarzy i księgarzy. Nagrodę stanowi statuetka Wiatr od Morza oraz nagroda pieniężna wysokości 10 tys. zł. Jury wyłania zwycięzców w dwóch kategoriach: Literacka Książka Roku oraz Pomorska Książka Roku.

Przeczytaj także: Pomorskie Nagrody Literackie "Wiatr od morza" rozdane

- Gdańsk i Pomorze od lat pozbawione były swojej własnej nagrody literackiej. Owszem, Europejski Poeta Wolności czy Nagroda Literacka Gdynia to bardzo prestiżowe i cenne przedsięwzięcia, jednak adresowane niejako na zewnątrz - do wydawców, pisarzy i czytelników z całej Europy (w pierwszym przypadku) czy całej Polski (w drugim). Środowisko literackie (szeroko rozumiane) Pomorza jest od wielu lat na tyle ciekawe, iż w naszej ocenie również zasługuje na własną, osobną nagrodę. Proces jej przyznawania to równocześnie okazja do solidnego bilansu "stanu posiadania", pokazania trendów, ujawnienia nowych zjawisk czy nazwisk. Specyfiką Pomorskiej Nagrody Literackiej "Wiatr od morza" jest próba ogarnięcia całokształtu regionalnego piśmiennictwa - od wybitnych utworów literackich o tematyce dowolnej, przez dzieła (niekoniecznie literackie) o tematyce ściśle pomorskiej, po wybitną twórczość w języku kaszubskim. Wreszcie nagroda za całokształt twórczości to próba nadrobienia "straconego czasu" - ostatnich dziesięcioleci, kiedy żadna tego typu nagroda na naszym terenie nie istniała. A poza tym proces przyznawania nagrody, z kolejnymi etapami w postaci zgłoszeń, nominacji i finałowej gali, wprowadza w nasze życie literacko-towarzyskie pewien element niemal sportowej rywalizacji, która w tym przypadku ma twórcze i intelektualne skutki - zapewnia Władysław Zawistowski, dyrektor Departamentu Kultury Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego.
Po raz pierwszy Pomorskie Nagrody Literackie "Wiatr od morza" przyznano w ubiegłym roku w trzech kategoriach - Literacka Książka Roku, Pomorska Książka Roku i Nagroda za całokształt twórczości. Ponadto wręczono siostrzaną Kaszubską Nagrodę Literacką. Nagrody trafiły do Martyny Bundy, Edmunda Kizika i Sławomira Kościelaka, Stefana Chwina oraz Stanisława Janke.

Laureaci, gala finałowa Nagrody Literackiej 2019
Laureaci, gala finałowa Nagrody Literackiej 2019 fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Nagroda Literacka Gdynia



Nagroda została powołana do życia w 2006 roku przez prezydenta Gdyni Wojciecha Szczurka w celu uhonorowania wyjątkowych osiągnięć żyjących polskich twórców. Jest przyznawana rokrocznie autorom najlepszych książek wydanych w poprzednim roku. Nagroda Literacka Gdynia wyróżnia poetów, prozaików, eseistów oraz tłumaczy, dzięki czemu stała się ważnym i unikalnym wydarzeniem w polskim środowisku literackim. Od 2014 roku nagradzany jest także przekład na język polski.

Wśród wyróżnionych autorów znaleźli się m.in Wiesław Myśliwski, Andrzej Stasiuk, Michał Witkowski, Stefan Chwin, Marcin Świetlicki, Salcia Hałas i tłumaczka Sława Lisiecka. W tym roku laury trafiły wyjątkowo w ręce czterech kobiet: eseistki Olgi Drendy, poetki Małgorzaty Lebdy, prozaiczki Zyty Rudzkiej oraz tłumaczki Bogusławy Sochańskiej.

Rokrocznie czworo laureatów otrzymuje nagrody finansowe w wysokości 50 tys. zł oraz pamiątkowe statuetki, tzw. Gdyńskie Kostki Literackie autorstwa Dobrochny Surajewskiej. Każda z nich jest unikatowa, ponieważ na jej ścianach widnieje tytuł konkretnej, wyróżnionej książki oraz nazwisko jej autora.

- Nagroda Literacka Gdynia jest jedną z tych nagród, na które się czeka. Czekają czytelnicy, czekają twórcy, czekają wydawcy. Tak się dzieje za sprawą wiarygodnej kapituły, podziału na kategorie, ale też ze względu na historię nagrody. Nie bez powodu w nazwie nagrody zawarta jest literackość, to zobowiązuje. Do czego? Do wyszukiwania tekstów, które są literacko wybitne, w najgorszym razie przekonujące. I tu, jak w każdej analogicznej sytuacji, można podzielić nominacje na dwie podgrupy, tj. książki docenione i książki odkryte. Ta druga grupa, a więc książki, na których kapituła nagrody zwróciła ogólnopolską uwagę, jest szczególnie imponująca, bardzo tu dużo świetnej literatury, która nie miała szansy przebić się do czytelniczej świadomości. Stąd ogólne przekonanie, ze NLG to nagroda podejmująca ryzyko, poszukująca, odważna, taka, która zaskakuje, a potrafi nawet wprawić w zdumienie. NLG jest jedną z ważniejszych nagród literackich w Polsce i jako taka wyznacza trendy, mówiąc brzydko - "lansuje" i to jest jej niewątpliwa zasługa, ale - co nie do przecenienia - to jest nagroda, z którą łatwo się zakolegować czytelniczo. Tak jak Oscary doceniają filmy, które wszyscy już widzieli, a w Cannes nagradzane są te, których nikt jeszcze nie widział, tak NLG jest wpół drogi między Cannes a Oscarami - przekonuje Szymon Kloska.

Gdyńska Nagroda Dramaturgiczna



To nagroda dla najlepszego polskojęzycznego tekstu dramaturgicznego, zgłoszonego w danym roku kalendarzowym. Przyznawana corocznie od 2007 roku przez pięcioosobową kapitułę. Spośród nadesłanych zgłoszeń do półfinału nominowanych jest 40 sztuk, a do finału pięć. Spośród nich wybierany jest laureat, który otrzymuje statuetkę oraz nagrodę pieniężną w wysokości 50 tys. zł. Od 2015 roku przez jury społeczne finalistom przyznawana jest również Alternatywna Gdyńska Nagroda Dramaturgiczna. Nagroda fundowana jest przez prezydenta Gdyni.

- Nagroda powstała przed dwunastu laty z inicjatywy ówczesnego dyrektora Teatru Miejskiego im. Gombrowicza Jacka Bunscha jako uzupełnienie z jednej strony pakietu nagród literackich przyznawanych przez miasto Gdynia, z drugiej - programu Ogólnopolskiego Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@Port. Gdy powoływano ją do życia, była jedną z nielicznych nagród przyznawanych dramatopisarzom, zdecydowanie najwyższą od strony finansowej (50 tys. zł). Dziś w życiu scenicznych nagród dla autorów piszących dla teatru jest więcej - prestiż finansowy pozostaje jednak nie do pobicia. Początkowo organizator Festiwalu, Teatr Miejski, zastrzegał sobie prawo do prapremiery nagrodzonych tekstów, nigdy jednak z tego prawa nie skorzystał. Po kilku latach zmieniono regulamin, dopuszczając teksty wystawiane bądź publikowane w roku, za który przyznawano nagrodę (intencją organizatorów było ściślejsze powiązanie Nagrody z życiem scenicznym). Co nie do końca się ziściło: kapituła przyznająca Nagrodę niezmiennie ubolewa nad niewykorzystywaniem nagrodzonych tekstów w takim stopniu, na jaki by, przy swoich wysokich walorach literackich, zasługiwały - twierdzi Jacek Sieradzki, dyrektor programowy Festiwalu R@Port i GND.
Przeczytaj także o tegorocznej edycji: Podsumowanie R@Portu: hołd dla wypędzonych

Wśród laureatów GND znaleźli się m.in.: Magda Fertacz, Zyta Rudzka, Mariusz Bieliński, Julia Holewińska, Małgorzata Sikorska-Miszczuk, Weronika Murek i inni.

Czy nagród literackich jest za dużo?



Jedni twierdzą, że zawsze mogłoby być więcej - inni, że już teraz jest ich za dużo i tracą one na prestiżu. Pozostali uważają, że nagrody, jak i sama literatura, skierowane są do tak wąskiego grona zainteresowanych, że nie ma to znaczenia.

- Nagród, różnych prestiżem i wagą, wręcza się tak dużo, że ostatecznie nawet te najistotniejsze są kwitowane drobnymi notkami prasowymi. Na tym tle dobrze ma się Nike, powiązana z "Wyborczą", i Paszporty "Polityki", bo obie gazety wspierają swoje nagrody medialnie. Inne nagrody stawiają na wydarzenia i coraz częściej widzimy, że ich wręczaniu towarzyszą mniejsze lub większe festiwale. A wszystko to dlatego, że nagrody literackie giną, coraz mniej obchodzą społeczeństwo, które nie czyta, literaturę traktuje po macoszemu i właściwie wypchnęło ją z głównego obiegu debaty - podsumowuje Jacek Dehnel.
Czytelnicy i wielbiciele literatury i tak robią swoje. Po prostu czytają, bez względu na to, czy książka została nagrodzona, czy nie.

Opinie (3) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

21

października

Mała rzecz a cieszy Gdynia, Teatr Muzyczny

25

października

22. Festiwal Jazz Jantar Gdańsk, Klub ŻAK

27

października

Artur Andrus i Dorota Miśki... Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Rozrywka

Jedzenie uliczne, jakiego nie znacie
Jedzenie uliczne w Trójmieście
Cudów nie trzeba. Recenzja filmu "Boże Ciało"
Recenzja filmu "Boże Ciało"

Kulinaria

Jedzenie uliczne, jakiego nie znacie
Jedzenie uliczne w Trójmieście
Kolacja komentowana i jesienne smaki w Hotelu Haffner
Jesienne smaki w Hotelu Haffner

Planuj z nami tydzień

Restaurant Week, Budka Suflera, targi motoryzacyjne. Planuj tydzień
Planuj tydzień w Trójmieście

Sprawdź się

W jakich latach dyrektorem Teatru Wybrzeże był Maciej Nowak?