Nadrabianie zaległości. Podsumowanie Literackiego Sopotu

Podczas spotkania autorskiego z Mariuszem Szczygłem i Wojciechem Tochmanem oraz bohaterką ich książki "Krall" - Hanną Krall, Państwowa Galeria Sztuki przeszła prawdziwe oblężenie.
Podczas spotkania autorskiego z Mariuszem Szczygłem i Wojciechem Tochmanem oraz bohaterką ich książki "Krall" - Hanną Krall, Państwowa Galeria Sztuki przeszła prawdziwe oblężenie. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

Literatura, kultura i najnowsza historia naszych południowych sąsiadów nie jest u nas powszechnie znana, za wyjątkiem kilku nazwisk i faktów. Literacki Sopot, który w tym roku poświęconym był Czechom, po raz kolejny okazał się kopalnią wiedzy w pigułce i zarazem najlepiej wymyślonym festiwalem literackim w Trójmieście.



Program

Literacki Sopot 2015 to blisko siedemdziesiąt wydarzeń wraz z towarzyszącymi imprezie zdarzeniami umieszczanymi w bloki tematyczne, przypisane niemal zawsze do konkretnego miejsca i godziny. Większość z nich wpisała się w spójną narrację o współczesnych Czechach - zarówno w wymiarze artystycznym (o literaturze czeskiej mówili jej twórcy Petra Hůlová, Jaroslav Rudiš, Radka Denemarková i Jan Novák oraz znawcy - Aleksander Kaczorowski, Mariusz Szczygieł), jak i społeczno-politycznym (debata "O etyce i polityce. Karta 77 i Solidarność, spotkanie o Michaelem Žantovským, przyjacielem Vaclava Havla czy filmy - "Obywatel Havel podtacza" Jana Nováka o czasach, gdy Havel zmuszony był pracować w browarze i miniserial "Gorejący krzew" Agnieszki Holland, poświęcony niepokojom społecznym wywołanym przez samospalenie Jana Palacha). Powstała w ten sposób wielowątkowa opowieść o Czechach obejmowała zarówno spotkania z artystami, jak i ich twórczość - projekcje filmów, dramat współczesny (najnowszy tekst Petra Zelenki) czy bardzo ciekawy koncert literackiego zespołu Kafka Band, który za pomocą muzyki oraz rysunków znanego grafika Jaromira99 przybliżył nieukończoną powieść Franza Kafki - "Zamek".

Zobacz fragment koncertu literackiego zespołu Kafka Band z Jaroslavem Rudišem w roli wokalisty.


Bohaterowie

Tych było kilku. Publiczność najliczniej stawiała się na spotkania autorskie z najgłośniejszymi autorami. Prawdziwe oblężenie przeszła Państwowa Galeria Sztuki podczas spotkania z Mariuszem Szczygłem, Wojciechem Tochmanem - autorami książki "Krall" oraz jej bohaterką Hanną Krall. Najbardziej popularnymi zagranicznymi gośćmi festiwalu byli twórcy kojarzeni przede wszystkim z kinem - Jiří Menzel oraz Petr Zelenka. Jeden i drugi podzielił się szeregiem ciekawych uwag na temat okoliczności powstawania swoich filmów. Menzel przytoczył choćby wyjątkowo nietypową drogą do realizację "Pociągów pod specjalnym nadzorem", o które, by móc je zrealizować, musiał stoczyć prawdziwą wojnę z producentami i dopiero po śmierci jednego z nich mógł przystąpić do realizacji, która dostała później Oscara i rozsławiła go poza ówczesną Czechosłowacją. Zaś Peter Zelenka zdradził tajemnice współczesnej czeskiej kinematografii - "u nas system działa tak, że pieniądze za film otrzymuje się w momencie jego premiery, dalszy los filmu nikogo nie obchodzi, dlatego produkuje się jak najszybciej i po kilkadziesiąt filmów rocznie, bo im więcej, tym lepszy zysk. Większość z nich nie jest jednak warta uwagi". Obejrzeć można było najnowszy film Menzla - "Don Juani" i posłuchać czytania najnowszego dramatu Zelenki "Jobs interviews".

Dużym zainteresowaniem przez cały czas trwania imprezy cieszyły się Targi Książki, które w tym roku niepotrzebnie schowano pod niewielkim namiotem, niepotrzebnie "limitując" w ten sposób zainteresowanym dostęp do stoisk z wydawnictwami.
Dużym zainteresowaniem przez cały czas trwania imprezy cieszyły się Targi Książki, które w tym roku niepotrzebnie schowano pod niewielkim namiotem, niepotrzebnie "limitując" w ten sposób zainteresowanym dostęp do stoisk z wydawnictwami. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Václav Havel

Choć z wiadomych względów nie mógł być obecny, to nazwisko byłego prezydenta Czechosłowacji i Czech wracało podczas tegorocznej imprezy jak bumerang. Jemu poświęcone było m.in. spotkanie z sekretarzem prasowym i rzecznikiem Václava Havla Michaelem Žantovským, wspominającym m.in. pierwsze dni po zaprzysiężeniu Havla na prezydenta Czechosłowacji, gdy udali się do Berlina na oficjalne spotkanie, a spora delegacji prezydenta nie miała jeszcze nawet garniturów. Kopalnią wiedzy na temat realiów Czechosłowacji i samego Havla był film dokumentalny "Obywatel Havel podtacza" wspominający pracę przyszłego prezydenta w browarze przy przetaczaniu piwa - o roli i sytuacji Havla wypowiadają się w nim jego współpracownicy z browaru, koledzy dysydenci i inwigilujący go przedstawiciele Służby Bezpieczeństwa ŠtB. Także prowadzący niektóre spotkania Aleksander Kaczorowski, autor książki "Havel. Zemsta bezsilnych", wielokrotnie wspominał jej bohatera, choćby w debacie "O etyce w polityce. Karta 77 i Solidarność". Imponującą fotodokumentację życia Havla przygotował jego przyjaciel Oldřich Škácha. Podziwiać ją można było w PGS na wystawie "Václav Havel na wyciągnięcie ręki", gdzie oprócz zdjęć z sytuacji publicznych (np. spotkań z Lechem Wałęsą, Janem Pawłem II, Dalajlamą, Madeleine Albright czy Michaelem Jacksonem, Meryl Streep lub Mickiem Jaggerem) znalazło się wiele zdjęć Havla, zrobionych w momentach intymnych i prywatnych.

Jedną z gwiazd festiwalu był reżyser filmowy Jiří Menzel (w środku), którego film "Pociągi pod specjalnym nadzorem" na podstawie książki Bohumila Hrabala otrzymał Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego w 1966 roku.
Jedną z gwiazd festiwalu był reżyser filmowy Jiří Menzel (w środku), którego film "Pociągi pod specjalnym nadzorem" na podstawie książki Bohumila Hrabala otrzymał Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego w 1966 roku. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Nie tylko Czechy

Choć największą siłą Literackiego Sopotu jest rozważny, przemyślany i ciekawy sposób prezentowania kultury wybranego kraju lub regionu (wcześniej były to Polska, Skandynawia i Rosja, a za rok będzie Izrael), to impreza ta znacznie wykracza poza te ramy. W tym roku do wyboru były spotkania z książką historyczną (Piotr Osęka przybliżał swoją książkę - "My, ludzie z Marca. Autoportret pokolenia '68", Małgorzata Szejnert opowiadała o książce "Usypać góry. Historie z Polesia", zaś Błażej Brzostek wyjaśniał porównanie Warszawy i Bukaresztu w swojej książce "Paryże innej Europy. Warszawa i Bukareszt, XIX i XX wiek"). Tradycyjnie już spotkania z nominowanymi do Nagrody Literackiej NIKE (Piotrem Nesterowiczem, autorem "Cudownej", Magdaleną Tulli, autorką "Szumu" i Wiolettą Grzegorzewską, która napisała "Guguły") oraz twórcami, mającymi na koncie ciekawe książki, wydane w ostatnim roku (niemal prosto z drukarni "13 pięter" Filipa Springera, a także "Czarny Anioł. O Ewie Demarczyk" Eweliny Karpacz-Oboładze i Angeliki Kuźniak, "Genialni. Lwowska Szkoła Matematyczna" Mariusza Urbanka czy "Mała Zagłada" Anny Janko). Z kolei ubiegłoroczny laureat Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego Michał Olszewski opowiadał o reportażu "Najlepszych butów na świecie" i zawartej w nim historii zmarłego w tajemniczych okolicznościach ministranta.

Z kolei Petr Zelenka bez owijania w bawełnę mówił m.in. o sytuacji czeskiej kinematografii.
Z kolei Petr Zelenka bez owijania w bawełnę mówił m.in. o sytuacji czeskiej kinematografii. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Literacki Sopot w mieście

Wśród słabych punktów tej imprezy wskazać można jej nie wystarczającą widoczność w samym mieście. Błędem było zgrupowanie wszystkich stoisk kluczowego dla wielu punktu festiwalu - Targów Książki, prezentujących na Placu Przyjaciół Sopotu 23 wydawnictwa w jednym, ciasnym namiocie. Zwłaszcza, że często wydawnictwa zapraszały autorów do promocji swoich publikacji, co w przypadku dobrze rozpoznawalnych autorów budziło spore zainteresowanie ale też niemal uniemożliwiało poruszanie się po przestrzeni Targów. Stoiska wyglądały dużo mniej efektownie niż w ubiegłych latach, zaś z uwagi na niewielką przestrzeń dostęp do książek także bywał ograniczony. Ciekawym uzupełnieniem przestrzeni festiwalowych jest natomiast klub Dwie Zmiany (tu odbyło się m.in. spotkanie z Norwegiem Levim Henriksenem poświęcone książce "Śnieg przykryje śnieg"). Dobrym pomysłem było również rozbudowanie strefy dziecięcej kojarzonej przede wszystkim z pełnym atrakcji dla dzieci dorosłych Parkiem Książki między al. Mamuszki a ul. Powstańców Warszawy o wydarzenia w sopockim Grodzisku, cieszącym się niestety mniejszym zainteresowaniem niż na to zasługują. Brakowało też dodatkowej formy promocji wydarzeń ukrytych w gmachu Państwowej Galerii Sztuki - skromny plakat imprezy, pomiędzy plakatami reklamującymi wystawy, nic nie mówi przypadkowym turystom o tym, jakie osoby spotkać można na II piętrze PGS. Przydałyby się dodatkowe plakaty czy fotosy prezentowanych danego dnia twórców przed wejściem do PGS oraz szersza informacja na temat spotkań.

Podsumowanie:

W Trójmieście nie znajdziemy drugiej tak rozsądnie zaplanowanej i dobrze realizowanej imprezy literackiej, która nie miałaby formuły konkursu. Obok Nagrody Literackiej Gdynia (której tegoroczny finał zaplanowano między 3 a 6 września) to najlepsza w Trójmieście impreza literacka.

Opinie (14)

  • Krall

    W "starej" kulturze mówienie tylko po nazwisku ( zwłaszcza do niewiasty),było niedopuszczalne.
    W nowej, postmodernistycznej i post komunistycznej "culturze", zwracanie się do osoby po nazwisku to zwyczajna oczywistość.
    Jednak, w przypadku tej książki, chciałoby się wiedzieć co powodowało pomysłodawcami takiego tytułu. Czyżby liczyli na pomyłkę zjadacza
    pop-kulturowego, który Krall mógłby skojarzyć z inną artystką...a może usiłowali ustawić w gwiazdozbiorze....
    Słyszałem rozmowę( reklamówkę) z p-ą Krall w Dwójce i bardzo mnie ubawiło jej opowiadanie o Kieślowskim, który okazał się nie być w guście autorki wywiadu. Między innymi z powodu "rąbanki" ...Książki nie kupię i nie polecę nikomu.

    • 0 0

  • W kwestii podsumowania (6)

    Zgadzam się, że to niezła impreza. W porównaniu do Nagrody Literackiej Gdynia nawet powiedziałbym o wiele lepsza. Sopot mimo, że mniejszy (i podejrzewam dysponujący mniejszym budżetem) o wiele lepiej wypada w porównaniu z Gdynią. Powiedzmy sobie szczerze, gdyńska impreza to kompletny niewypał. Brak spójnej informacji, gala rozdania nagród tylko na zaproszenia, imprezy towarzyszące odbywające się w małych kawiarniach na które przychodzi kilkanaście osób. Oto panorama Nagrody Literackiej Gdynia. Słabo, bardzo słabo. Sopot pod tym względem bije Gdynie na głowę. Mają pomysł na imprezę i przyciągają tłumy. I dobrze. Sukcesów życzę.

    • 22 5

    • (5)

      Hmmm a mi się wydaję, że porównywanie imprez literackich w Trójmieście mija się z celem. Sopot robi wspaniały festiwal o wspaniały profilu i pomyśle, Gdynia ma nagrodę, która przez 10 lat wypracowała sobie miano tej najważniejszej w Polsce zaraz obok NIKE. W tym roku też działał i działa w Gdyni festiwal Miasto Słowa i podobnie jak w Sopocie na spotkaniach z gwiazdami w Gdyni były tłumy - chociażby na spotkaniu z Jaume Cabre. W Gdańsku jest Poeta Wolności czy Odnalezione w Tłumaczeniu. To imprezy o kompletnie różnym profilu i konstrukcji Gdańsk i Gdynia nominują i dają nagrody a Sopot nie. Jakie to ma jednak znaczenie, gdy wiadomym jest, że wszystkie trzy miasta muszą walczyć i walczą o czytelników i powinny łączyć siły, by szerzyć ideę czytelnictwa, które w Polsce jest na wymarciu. Przeciętny Czech, o czym była mowa w Sopocie, kupuje kilkanaście książek w ciągu roku, przeciętny Polak jedną trzecią książki

      • 6 0

      • (3)

        Gdyńska nagroda miała w zamierzeniu byc obok NIKE najważniejszym forum nowej, polskiej prozy i poezji. Po 10 latach można stwierdzić, że nie udało się. Organizacja tej imprezy to huczne (ale chyba tylko w stolicy) ogłoszenie nominowanych i gala w Gdyni, na którą zjeżdżają jurorzy i... organizatorzy. Szkoda.

        • 1 1

        • ...i wielu pisarzy. (2)

          Nie do końca masz rację. Nagroda Literacka ma bardzo wysoką pozycję w środowisku pisarskim - jest zaraz po NIKE. Festiwal literacki w Sopocie i Literacka Gdynia to dwie zupełnie inne bajki, Sopot jest bardziej popularyzatorski, Gdynia - w założeniu elitarna, nie sądzę, by te imprezy miały ze sobą konkurować, raczej się uzupełniają.

          • 2 0

          • (1)

            Także nie uważam, że powinny konkurować. Zwracam jednak uwagę, iż dla popularyzacji literatury złym kierunkiem jest tworzenie w zamiarze elitarnej imprezy. Co do wysokiej pozycji w środowisku pisarskim, pozwolę, że tak powiem, się nie zgodzić. Nagroda Literacka Gdynia nie wykreowała do tej pory ( a ma już 10 lat) żadnego nazwiska dostrzeżonego mocniej w Polsce. nagradza uznanych. Jest przewidywalna. W odróżnieniu od NIKE nie wspiera, i nie nagłasnia nagrodzonych.

            • 2 1

            • Nagroda Gdynia to jedno a festiwal Miasto Słowa - do drugie. Nagroda jest wadliwie zaprojektowana. Festiwal też był do kitu, ale w tym roku już znacznie lepiej - otworzył się na mieszkańców, zapraszają więcej ciekawych gości. Na niektórych spotkaniach (np. z Dehnelem) też są tłumy.
              Gdańskie festiwale to raczej dla wyższych sfer, tam nie chodzi o czytelnika.

              • 0 0

      • Miasto Słowa to tegoroczna nowość, jest jeszcze mało znany, a i informacja o wydarzeniach jest nieco niespójna. Dajmy jemu czas, wydaje się, że może z tego wyniknąć coś ciekawego.

        EPW wydaje mi się imprezą dla wąskiego grona czytelników - poezja nie jest łatwa w odbiorze, wymaga większego skupienia i poświęcenia niż literatura fabularna. Stąd też siłą rzeczy grupa docelowa tego festiwalu jest mała.

        OwT to z kolei ciekawa sprawa - kilkudniowy festiwal, często ze znanymi nazwiskami, ciekawym i różnorodnym programem, a jakoś za każdym razem mam wrażenie, że ledwo się zaczął i już go nie ma. Przechodzi zupełnie niezauważenie. Jedyna reklama, z jaką się na mieście spotykam, to kilka plakatów na słupach i w wiatach przystankowych. Może nad nią trzeba popracować?

        Bardzo słabo moim zdaniem są afiszowane wydarzenia w Nadbałtyckim Centrum Kultury, a tam też nieraz są ciekawe wydarzenia.

        To wszystko sprowadza się do jednego - to wciąż za mało, a to, co jest, jest niekiedy za mało nagłaśniane.

        • 3 0

  • Literacki Sopot jest świetną imprezą dla miłośników literatury

    Targi książki były w sam raz. Zrobiłam świetnie książkowe zakupy. Moje ukochane wydawnictwa w komplecie. Dużo dobrych spotkań, w tym z polskimi autorami. Piękna sceneria.Otwarta formuła. Szeroki wybór książek dla dzieci, nieobecnych w sieciowych księgarniach. Organizacyjnie - świetnie. W sumie chciałam wyrazić swoje wielkie wyrazy uznania, dla mnie ta impreza to gwóźdź programu w sierpniu. Dziękuję:)

    • 6 0

  • (1)

    Ja się rozczarowałem, wole targi warszawskie, większy wybór, fajniejsze imprezy w tym targi ksiazki historycznej u Kubickiego. Tutaj jeden namiocik, brak nowosci ksiazkowych, raczej to resztki magazynowe, kicha.

    • 1 4

    • Ale!

      Nowości książkowe nie wychodzą latem. Tylko kryminały i głupie książki, więc skąd miały być nowości. Nowości są w maju a potem we wrześniu. Sopot to festiwal literacki a nie tragi książki. Stoiska są w Sopocie tylko dopełnieniem programu

      • 2 0

  • W sumie to jedyna literacka impreza w Trójmieście (1)

    na taką skalą. Poza LS jest jeszcze Nagroda Literacka Gdynia, która prawdę mówiąc jest bardziej dla osób ją organizujących i jury konkursu. A resztę lepiej przemilczeć - raz na ruski rok ktoś ciekawszy się pojawi i tyle, mam wrażenie, że ciekawsi autorzy Trójmiasto omijają szerokim łukiem.

    • 6 4

    • pełna zgoda. NLG to impreza dla VIP-ów w Warszawie. Tzw. gala to jedynie ładny obrazek w TV. Podobnie jak w wypadku Festiwalu Filmów Fabularnych. Chocia tam mozna cos cieekawego obejrzeć. Polskie kino ma się nieźle. Polska literatura chyba gorzej. NLG to udowadnia poziomem i organizacją.

      • 2 2

  • inni maja, a my nie..

    w październiku są piękne Targi Książki w Krakowie, jakoś na wiosnę piękne Targi Książki są w Warszawie, ale dlaczego nikt nie chce takiego wydarzenia kulturalnego zorganizować w Trójmieście?

    • 13 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Trend Book 2021 w Muzeum Bursztynu
Trend Book 2021 w Muzeum Bursztynu
wystawa
gru 7-27.03
Gdańsk, Muzeum Bursztynu
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki
Pobożni i cnotliwi. Dawni...
wystawa
maj 15-31.12
Gdańsk, Muzeum Narodowe

Sprawdź się

Sprawdź się

Jak nazywa się zamiejscowy oddział Muzeum Narodowego w Będominie?