Wiadomości

stat

Muzyka inna niż w radiu. Przegląd płyt

W Gdańsku mamy znakomitych artystów, dlatego jeśli ktoś ceni sobie dobrą muzykę i jest ciekaw wydawniczych nowości, z pewnością zadowolą go prezentowane poniżej płyty.
W Gdańsku mamy znakomitych artystów, dlatego jeśli ktoś ceni sobie dobrą muzykę i jest ciekaw wydawniczych nowości, z pewnością zadowolą go prezentowane poniżej płyty. gstockstudio/123rf.com

Lubicie muzykę klasyczną, ale macie dość tego, co serwują tematyczne stacje radiowe? Jeśli tak, warto zaopatrzyć się w muzykę na własną rękę - dzięki trójmiejskim muzykom ciekawych propozycji sukcesywnie przybywa. Poniżej prezentujemy listę płyt, których niewątpliwą wartością (poza wysoką jakością oczywiście) jest ciekawy dobór repertuaru. Różni je natomiast wszystko inne, bo są to krążki zarówno solowe, jak i nagrane przez orkiestrę, z muzyką dawną i współczesną, a nawet eklektyczne, zahaczające o inne dziedziny sztuki czy wchodzące w symbiotyczną zażyłość z jazzem.



Alina Ratkowska, "Johann Gottlieb Goldberg. Complete solo harpsichord works"



fot. M. Krzyżowska (Muzeum Gdańska)
Johann Gottlieb Goldberg, uczeń Jana Sebastiana Bacha i jego syna Wilhelma Friedemanna Bacha, przeszedł do historii jako osiemnastowieczny wirtuoz klawesynu oraz ceniony kompozytor. Choć pozostawił po sobie niewiele utworów, jego artystyczna spuścizna jest ceniona w kręgach znawców muzyki dawnej.

Gdańska klawesynistka - prof. Alina Ratkowska, od lat zajmuje się badaniem i promocją twórczości Goldberga - jest m.in. inicjatorką festiwalu noszącego jego imię. Tym razem wydała pierwszą w piśmiennictwie polskim i zagranicznym monografię oraz płytę, na której zarejestrowane zostały wszystkie dzieła klawesynowe Johanna Gottlieba Goldberga.

- Prezentowane wydawnictwa to gratka dla miłośników historii Gdańska i melomanów ceniących muzykę dawną. Książka dostarcza wielu informacji na temat życia prywatnego i zawodowego Goldberga, płyty pozwalają zanurzyć się w jego muzyce. A to muzyka tak piękna i doskonała, że jeden z utworów Goldberga został mylnie przypisany jego nauczycielowi - Janowi Sebastianowi Bachowi - mówi prof. Ratkowska.
W sobotę, 13 kwietnia 2019 r. o godz. 11 w Domu Uphagena odbędzie się promocja książki i albumu płytowego prof. Aliny Ratkowskiej. Obie publikacje będzie można nabyć w promocyjnej cenie - książkę za 20 zł, a dwupłytowy album za 30 zł.

Zuzanna Lisiecka - "Schubert/Liszt - Schwanengesang"



mat. prasowe
Zuzanna Lisiecka jest pianistką związaną z Zespołem Szkół Muzycznych we Wrzeszczu oraz z Akademią Muzyczną, gdzie pracuje jako pianista - korepetytor na Wydziale Wokalno-Aktorskim. Podczas pracy tyle się tych pieśni nasłuchała, że postanowiła sama zmierzyć się z ich interpretacją.

- Już na studiach ciągnęło mnie bardzo mocno w stronę kameralistyki, i to tej wokalnej, byłam zachwycona pieśniami Schuberta. Tym, jak muzyka koresponduje ze słowem poetyckim w sposób zupełnie nieoczywisty, na wielu płaszczyznach - mówi Lisiecka. - Na ostatnim egzaminie z przedmiotu "nauka akompaniamentu" mieliśmy wykonać cykl pieśni wraz ze śpiewakiem - wykonałam wtedy właśnie cykl "Schwanengesang" - 14 pieśni będących swoistym pożegnaniem kompozytora ze światem. Przekaz zawarty w tych utworach, cała gama emocji - przez smutek, żal, rozpacz, gniew, ale również radość, pogoda ducha i spokój... Wywarło to na mnie niezwykły wpływ.
Tylko jak zaśpiewać schubertowskie "Schwanengesang" na fortepianie? Tu pomocne okazały się transkrypcje, jakich dokonał Franciszek Liszt. Jest to materiał - z uwagi na wysoki poziom trudności i małą dostępność tekstu (zachowało się raptem jedno wydanie) - wykonywany i nagrywany nieczęsto.

- Tym bardziej nie mogłam nie skorzystać z okazji wykonania solo tego dzieła - mówi Zuzanna Lisiecka. - Jego wyjątkowość polega na tym, że chociaż za sprawą Liszta jest dziełem typowo instrumentalnym, wyjściowo opiera się na słowie, na poezji. Zapoznanie się z nią jest punktem wyjścia do interpretacji, bo przecież trzeba uwzględnić frazowanie typowe dla liryki wokalnej (oddechy, interpunkcja w tekście, itd.).

Karol Respondek & Paweł Rydel - "Polska muzyka na klarnet i fortepian"



Fortepian raczej wszyscy znają, ale klarnet? Nazwa jakieś skojarzenia budzi, ale wiele osób nie wie nic ponad to, że to instrument muzyczny. A przecież muzyka Benny'ego Goodmana czy Ackera Bilka jest prezentowana na falach radiowych, można ją usłyszeć w telewizji, a gdybyśmy poszukali bardziej wnikliwie, to mogłoby się okazać, że kilka "kawałków" z ich repertuaru nie tylko znamy, ale i nawet trochę lubimy.

Tymczasem Polacy posiadają zarówno znakomitych, rodzimych klarnecistów, jak i muzykę, napisaną na ten klarnet przez polskich kompozytorów. I to właśnie rejestracją tego materiału autorzy omawianej płyty postanowili uczcić setny jubileusz odzyskania przez Polskę niepodległości.

Zamieszczone na płycie Karola Respondka i Pawła Rydla utwory powstały w większości ponad pół wieku temu i nie doczekały się utrwalenia w formie powszechnie dostępnego nagrania - najczęściej pozostają zmorą uczniów w średnich czy wyższych szkołach muzycznych. Są jednak na tyle wyjątkowe, że nawet katowani nimi w szkole klarneciści po zdanych egzaminach chętnie do nich wracają. Z tym katowaniem to oczywiście żart, bo choć niektóre z nich mają bardzo wysoki poziom trudności i na wyćwiczenie trzeba poświęcić mnóstwo czasu, to kiedy osiągnie się mistrzostwo, ich wykonywanie sprawia ogromną frajdę zarówno wykonawcom, jak i słuchaczom. Bo to nie tylko trudna, ale i piękna muzyka. Do tego - w przypadku panów Respondka i Rytla - zinterpretowana po mistrzowsku.

Fractus Sextet - mariaż klasyki z jazzem



Fractus Sextet to kombinacja dwóch odmiennych grup instrumentów. Z jednej strony trio klasyczne: skrzypce, wiolonczela i fortepian. Z drugiej zaś trio jazzowe: saksofon, gitara basowa i perkusja. Unikatowość dotyczy jednak nie tylko kolorystyki, ale i melodyki czy harmonii, bo obie te sfery - jazzowa i klasyczna - występują symultanicznie i wzajemnie się dopełniają.

- To muzyka idealna do prowadzenia samochodu - energetyczna, przyjemna, a przy tym nienachalna. Od kiedy włożyłem ją do odtwarzacza nieustannie ze mną podróżuje - dzieli się swoimi wrażeniami Łukasz.
Muzyka Fractus Sextet wkrada się w łaski słuchacza od pierwszej chwili. Każdy z numerów na płycie został pomyślany jako pieśń bez słów, a że kompozycje wyszły spod pióra Beniamina Baczewskiego, są to melodie wpadające w ucho i po prostu piękne ( to w końcu specjalista od pisania pięknej muzyki). Nie myślcie sobie jednak, że skoro te piosenki takie śliczne, to też proste czy banalne. Co to, to nie! Baczewski jest może szczodry dla słuchaczy, ale wykonawców traktuje bardzo niehumanitarnie - przy wykonywaniu jego utworów trzeba się nieźle nagimnastykować. Ale przecież artyści lubią wyzwania, a Fractus Sextet tworzą doświadczeni wirtuozi, dla których zdobywanie muzycznych Everestów to codzienność. Takim Everestem, w dodatku zdobytym w pięknym stylu, jest bez wątpienia omawiana płyta.

Fractus Sextet - zespół, jakiego jeszcze nie było


Niecierpliwi mogą posłuchać płyty Fractus Sextet już teraz np. na portalach streamingowych. A że jest to płyta nie tylko znakomita, ale też pięknie wydana - opakowanie, nawiązując do nazwy grupy, ma kształt sześcioboku foremnego - jest idealnym i uniwersalnym pomysłem na prezent.

Dominika Glapiak: Simon Laks In Between



Płyta "Simon Laks in Between" to album poświęcony jednemu z polskich kompozytorów wygnanych, który po wojnie osiadł we Francji i nigdy już do Polski nie wrócił.

- Z tym kompozytorem i jego muzyką spotkałam się w 2017 roku i moje ogromne zafascynowanie jego osobowością, losami oraz twórczością doprowadziło do wydania niniejszej płyty - mówi pianistka Dominika Glapiak. - Szymon Laks to Polak żydowskiego pochodzenia, którego losy mogłyby posłużyć za inspirację do napisania scenariusza filmu hoolywoodzkiego. Z paryskich scen muzycznych trafił do obozu w Auschwitz, który udało mu się przetrwać tylko - jak sam mówił - dzięki i dla muzyki. Pełniąc funkcję dyrygenta i koncertmistrza "obozowej orkiestry" udało mu się ujść cało z tego piekła. Po wyzwoleniu wrócił do Paryża i komponowania. To niesamowity człowiek i świetny kompozytor, a jego muzyka jest zaprzeczeniem smutku i dramatu, jakich w życiu doświadczył.
Na płycie znajdują się dzieła okresu przed- i powojennego. Są to: Sonata na wiolonczelę i fortepian (1932), Suita na skrzypce i fortepian (1935), Ballada Hommage a Chopin na fortepian (1949) oraz Concerto da camera na fortepian, 9 instrumentów dętych i perkusję (1964). Album jest także pierwszą rejestracją fonograficzną ostatniego z wymienionych dzieł. W nagraniach udział wzięli muzycy trójmiejskich instytucji kulturalnych, a kierownikiem projektu była dr Dominika Glapiak.

We wtorek 9 kwietnia o godz. 18 na Politechnice Gdańskiej odbędzie się koncert promujący płytę. Wstęp wolny.

Opinie (54) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

24

sierpnia

24

sierpnia

Pikantni Sopot, Tarasy przy Aquaparku

04

września

Zbliżenia: Festiwal Żydowsk... Gdańsk, Galeria Wnętrz City Meble, Nowa Synagoga, Republika...

Rozrywka

Wieczór deserów w Szmaragdowej Café
Wieczór deserów w Szmaragdowej Café

Kulinaria

Rzemieślnicze palarnie kawy w Trójmieście
Rzemieślnicze palarnie kawy w Trójmieście
Wieczór deserów w Szmaragdowej Café
Wieczór deserów w Szmaragdowej Café

Planuj z nami tydzień

Sprawdź się

Pierwszą siedzibą Teatru Muzycznego był...?