• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Muzyka klasyczna nie dla młodych ludzi?

Materiał archiwalny

Młodzi słuchacze podczas koncertów muzyki klasycznej stanowią zdecydowaną mniejszość. A szkoda, bo atmosfera wcale nie musi być tak sztywna, jak im się wydaje, co potwierdzają Bale gdańskie. Zobacz naszą relację sprzed 3 lat.

Operze Bałtyckiej marzy się nowa siedziba z pojemną widownią, Filharmonia Bałtycka cieszy się z uruchomienia kładki, bo dzięki temu będzie łatwiej dotrzeć na koncert, ale czy takie działania długofalowe w ogóle mają sens, skoro publiczność jest coraz starsza? Niechęć młodych ludzi do uczestniczenia w koncertach muzyki poważnej widać gołym okiem, co jednak wcale nie musi oznaczać, że takiej muzyki nie lubią. Skąd zatem ich alergia na operę czy filharmonię?



Dlaczego nie chodzisz na koncerty muzyki klasycznej?

Zobacz wyniki (648)
Na koncertach muzyki poważnej brylują seniorzy. W filharmonicznym czy operowym foyer czują się jak ryby w wodzie, a na koncerty plenerowe przychodzą z wyposażeniem, którego nie powstydziłby się serialowy MacGyver. Dla nich nie ma nieodpowiedniej pory, pogody czy muzyki - przygotowani i zadowoleni są zawsze.

Zobacz też: Babciu, zabierz mnie na koncert!

To bzdura, że młodzi nie lubią klasyki

W to, że młodzi ludzie nie chodzą na koncerty do opery czy filharmonii, bo muzyki poważnej nie lubią, nie uwierzę. Wystarczy zresztą spojrzeć na frekwencję podczas koncertów np. muzyki filmowej organizowanych w  Ergo Arenie, Gdynia Arenie czy innych dużych obiektach. Trudno mi uwierzyć również w to, że ktoś muzyki poważnej może nie znać (zakładając, że nie ma problemów ze słuchem), bo choćby się zapierał, to prawda jest taka, że ma z nią styczność nieustannie i zapewne od urodzenia.

Zobacz też: Mozart w toalecie, czyli klasyka w reklamie

Muzyka symfoniczna, dla przykładu, od lat wykorzystywana jest jako podkład do bajek (ścieżka dźwiękowa ze "Smerfów" czy "Krecika" to kompilacja największych hitów muzyki klasycznej, a podkład do każdego z odcinków bajki "Tom i Jerry" to małe symfoniczne arcydzieło). Najpopularniejsze klasyczne motywy służą nam za dzwonki do telefonów, wybrzmiewają z dziecięcych zabawek interaktywnych czy przewijają się w reklamach. Dlaczego zatem muzyka w takiej formie nie tylko nam nie przeszkadza, ale niejednokrotnie bardzo się podoba, ale na filharmonię czy operę mamy alergię? Odpowiedź wcale nie jest jednoznaczna.

Zobacz najbliższe koncerty muzyki poważnej w Trójmieście

Z muzyką klasyczną mamy styczność nieustannie i niemal od urodzenia. Podkład muzyczny do bajki Tom & Jerry to, dla przykładu, małe arcydzieła.

Miejsce dla seniorów i napuszona atmosfera

O powody niechodzenia na koncerty muzyki klasycznej zapytałam znajomych. Wielu z nich przyznało, że nie chodzą do opery bądź filharmonii, bo boją się, że nie umieliby się zachować. Koleżanka, rocznik 1991, pójdzie z chęcią na taki koncert do Ergo Areny, ale do filharmonii już nie, bo miejsce to kojarzy jej się z nadęciem, seniorami i koniecznością założenia eleganckich ubrań, których nie lubi i nie ma.

Inna przyznała, że po licznych spotkaniach biznesowych na to, aby ubrać się elegancko i zachowywać "oficjalnie" nie ma już ani siły, ani ochoty. Zdaniem mojego kolegi Artura, w Ergo Arenie łatwiej o "lans", bo na koncercie są tysiące ludzi, więc zawsze ktoś nas zobaczy. Do tego atmosfera jest zdecydowanie luźniejsza. W filharmonii publiczność lubi oceniać, więc trzeba się znać, żeby nie wyjść na ignoranta.

Za długie i nudne koncerty

Jedna z koleżanek wyznała, że boi się pójść na koncert, bo nie wie, czy tak długo wytrzyma. Czuje się uskrzydlona dobrym koncertem symfonicznym, lubi, kiedy orkiestrze towarzyszą soliści i uwielbia chór, nie znosi natomiast recitali pianistycznych i muzyki kameralnej. Nie ma wykształconego obyczaju sprawdzania repertuaru filharmonii, a nawet jeśli to zrobi, to nie potrafi odszyfrować opisu. Niby jest napisane, że ktoś zagra z jakąś orkiestrą, ale to jej niewiele mówi. Może się przecież okazać, że partię wiodącą będzie miał instrument, którego ona nie znosi. Tej informacji w opisie nie znajdzie.

Na to, że koncerty są zbyt długie, narzeka też mój kolega Daniel. Jego zdaniem muzyka poważna za bardzo nudzi, żeby pójść na pełen, czasem 3-godzinny koncert. A że dodatkowo trzeba się elegancko ubrać, co też zabiera dużo czasu, zdaniem Daniela poświęcamy go zbyt dużo, a otrzymujemy w zamian zbyt mało rozrywki.

Publiczność nam się starzeje. Jeśli młode pokolenie nie przekona się do opery czy filharmonii, może się za kilkadziesiąt lat okazać, że instytucje te nie są nikomu potrzebne.
Publiczność nam się starzeje. Jeśli młode pokolenie nie przekona się do opery czy filharmonii, może się za kilkadziesiąt lat okazać, że instytucje te nie są nikomu potrzebne. fot. Łukasz Unterschuetz/Trójmiasto.pl
To niemodne, niepopularne i nie można pić podczas koncertu

Młodzi ludzie czesto działają pod presją otoczenia, więc jeśli koledzy mówią, że filharmonia jest passé, to nie wypada się wyłamać. Koleżanka wyznała mi, że nie chodzi na koncerty filharmoniczne, bo członkowie rodziny są nastawieni na bardziej rozrywkowe bodźce. A kto chciałby pójść na koncert sam? Imprezy masowe mają nad filharmonicznymi również tę przewagę, że nie trzeba na nich sztywno siedzieć, można wyjść do toalety i popijać alkohol w trakcie.

Za słaba promocja i za drogie bilety

Wiele osób, z którymi rozmawiałam powiedziało, że nie chodzą na koncerty do filharmonii czy na spektakle do opery, ponieważ nic na ich temat nie wiedzą. Nie mają w zwyczaju śledzić repertuaru, nie wiedzą często, gdzie go szukać, ale gdyby ktoś to fajnie zareklamował, chętnie by się przeszli. Jaka reklama najlepiej by do nich trafiła? Tutaj byli niemal zgodni, że najlepszą zachętą byłaby próbka muzyki na żywo, prezentowana np. w galeriach handlowych czy na ulicach, a więc w miejscach tłumnie uczęszczanych.

Życzyliby sobie również, żeby opisy imprez były tworzone nie tylko dla znających się melomanów, ale także z myślą o laikach. Oni nie myślą o orkiestrach, solistach i repertuarze. Chcą klarownych informacji pisanych prostym językiem na temat tego, czy muzyka będzie przyjemna w odbiorze, czy może nowatorska (szokująca, innowacyjna, odkrywcza), czy zagra duża, czy mała orkiestra, jak długi będzie koncert i czy będą przerwy.

Jeśli nie stać nas na bilet, nie mamy z kim zostawić dzieci, uwiera nas sztywna atmosfera i chcemy się czuć swobodnie, ukojenie przyniosą koncerty plenerowe. W najbliższym czasie odbędzie się ich niemało - wszelkie informacje znajdują się w naszym kalendarzu imprez.
Jeśli nie stać nas na bilet, nie mamy z kim zostawić dzieci, uwiera nas sztywna atmosfera i chcemy się czuć swobodnie, ukojenie przyniosą koncerty plenerowe. W najbliższym czasie odbędzie się ich niemało - wszelkie informacje znajdują się w naszym kalendarzu imprez. fot. Łukasz Unterschuetz/Trójmiasto.pl
Nie mamy co zrobić z dziećmi

Czy to nie byłoby cudowne, gdyby koncerty odbywały się w sobotę, o wcześniejszej godzinie, a filharmonia i opera na ten czas zapewniłyby dzieciom opiekę? Gdyby zorganizowano tam mały, artystyczny klub malucha, frekwencja bez wątpienia by się podniosła. Obecnie rodzicom z małymi dziećmi pozostaje uczęszczanie na koncerty familijne, gdzie obecność dziecka nie jest przeszkodą. Tylko ile wytrzyma dorosły meloman na piosenkach Fasolek albo Disneya?

Za wysokie ceny biletów

Ten argument pojawiał się w moich rozmowach bardzo często. Moi rozmówcy byli zszokowani, że... są w błędzie. Nie mają świadomości, że w Trójmieście odbywa się sporo darmowych koncertów, czasem w plenerze, gdzie nie dość, że nie zapłacą za wstęp, to jeszcze nie będą musieli się czuć skrępowani napuszoną atmosferą, a wszystkie informacje na ten temat znajdą w naszym kalendarzu imprez. Powiedzieli, że skorzystają. Ciekawe, czy mówili prawdę.

Opinie (99) 3 zablokowane

  • Najlepsze, że na koncerty nie chodzą też studenci Akademii Muzycznej. Czyli nie lubią muzyki?

    • 18 7

  • Chodzą na koncerty muzyki rozrywkowej

    Jazz, Soul, muzyka alternatywna, Rock, również metal. Mają dość na co dzień grania etiud, sonat i ogólnie muzyki klasycznej, wystarczy im że na studiach muszą się tego uczyć, więc nie chcą jeszcze tym żyć w wolnym czasie i wybierają muzykę rozrywkową. Może jak skończą studia, to trochę bardziej będą chcieli posłuchać czegoś "poważniejszego".

    • 8 3

  • Brak edukacji muzycznej

    Nie chodzą, bo brak jest podstawowej edukacji muzycznej w szkołach i domach. I tyle w temacie.
    Jak ktoś się interesuje to chodzi. Jestem rocznik 80, mam 2 dzieci w szkole podstawowej. Gdybym sama nie dbała o ich wychowanie kulturalne - muzyka, teatr itp. to wyrosłyby z nich też takie, co to nie pójdą "bo ich nudzi" lub "nie wiedzą jak się zachować".
    No ludzie ogarnijcie się! Wystarczy minimum zainteresowania, resztę można sobie "wyguglać" i posprawdzać.

    • 73 4

  • Ja uwielbiam taką muzykę, ale zarabiając 3100zł i pracując po 200+h nie mam czasu ani pieniędzy aby się odchamić.
    Zostaje mi słuchanie na youtube na słuchawkach za 150zł na które odkładałem 2 miesiace ...

    • 20 1

  • Filharmonia ma duży problem

    Nazywa się prof. Perucki, świetny organista, ale słaby dyrektor filharmonii. Zatrudnia kolegów i braci i podporządkowuje repertuar tylko organom. Wszędzie organy, organy, organy, to nie jest Organownia lecz Filharmonia i tu powinny być koncerty skrzypcowe, na wiolonczelę, na gitarę klasyczną, na instrumenty dętę. Repertuar mieszany i przyciąganie znanych nazwisk do występów, a z tym też z roku na rok coraz słabiej. FIlharmonia kisi się we własnym sosie, potrzebuje odświeżenia, na początek odejścia Peruckiego.

    • 38 11

  • Wszystkie argumenty przytoczone przez rozmówców Pani Ewy, to znak czasów, problemy pierwszego świata. Ludzie najwyraźniej są omotani łatwą rozrywką, pozbawieni zdolności do refleksji a co za tym idzie, samodzielnego działania i kształcenia.
    Oczywiście masz rację, że wina leży po stronie edukacji i niestety nieprędko się to zmieni, bo któremu rządzącemu zależy, żeby ludzie w naszym kraju byli wyedukowani?

    • 22 0

  • Jazz, soul? Na większości koncertów jazzowych znam prawie całą publiczność :) Nie są oni studentami AM. Nie chodzi mi też o koncerty organizowane na Łąkowej w AM bo tam na pewno bywają. Na koncerty jazzowe chodzi wąskie grono osób z AM, w porywach 10 osób. Przy takich koncertach, jakie się odbywają sala powinna pękać w szwach. Co ciekawe można za to liczyć na studentów i absolwentów ASP.

    Na klasykę nie chodzą, na jazz nie chodzą, na elektronikę nie chodzą (mówię o małych koncertach, na dużych nie znam całej publiczności więc może rzeczywiście chociaż tam chodzą)

    • 4 1

  • Napisałaś "minimum zainteresowania"

    I tu właśnie problem. Większość współczesnych rodziców woli zapewnić dziecku rozrywkę smartfonem, tabletem albo innym gadżetem, który małpka potrafiłaby obsłużyć.

    • 17 0

  • Sądząc po tym, co pani redaktor napisała,

    młodziezy chodzi o to, by było na luzie, bardziej rozrywkowo, z żarciem i piciem, jak w kinie.

    Ja tymczasem wskazuję, że to jest muzyka klasyczna, a nie koncert ryjany.

    Niestety, kultura (wysoka, osobista tez) pada na twarz i winni sa temu zapracowani rodzice. Niektórzy dopilnują odpowiedniej edukacji (np. muzycznej) a inni oleją.

    • 35 4

  • Nie tylko muzycznej, ale jakiej kolwiek edukacji brak.Wychowanie bezstresowa sie klania

    • 6 8

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
wystawa
lut'21 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
15 zł
ulgowy 10 zł
Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki
wystawa
maj'21 15-31.12
g. 11:00 - 18:00
Gdańsk, Muzeum Narodowe
Zajęcia musicalowe
warsztaty
Gdynia, Virtuo
280 zł
ulgowy 180 zł

Sprawdź się

Sprawdź się

Z jakim trójmiejskim teatrem związany jest obecnie gdański pisarz Paweł Huelle?