Wiadomości

stat

Muzealny kwiecień plecień, czyli siła i piękno przedmiotu

Na wystawie "Lekcja dizajnu" stworzono cały osobny dział w formie kącika nazwanego Czytelnią wypełnioną książkami najlepszych polskich wydawnictw.
Na wystawie "Lekcja dizajnu" stworzono cały osobny dział w formie kącika nazwanego Czytelnią wypełnioną książkami najlepszych polskich wydawnictw. B. Kociumbas/MM Gdyni

Wraz z nadejściem wiosny nie tylko przyroda budzi się do życia, ale i wiele instytucji jakby wychodzi z zimowego snu. Dzieje się coraz więcej i coraz ciekawiej. Nie inaczej sytuacja wygląda w muzeach i galeriach trójmiejskich, do których, mimo pięknej pogody, warto zaglądać regularnie, by nacieszyć oko i pobyć ze sztuką. Uwaga: niektóre wystawy kończą się wkrótce, a zatem to ostatni dzwonek, aby je obejrzeć.




O dizajnie w 12 lekcjach



Na nieco dłużej warto się zatrzymać przy trwającej jeszcze do 10 czerwca wystawie "Lekcja dizajnu"Muzeum Miasta Gdyni. Stanowi ona rezultat dotychczasowych działań Instytutu Dizajnu w Kielcach i subiektywny przegląd polskich marek i projektantów, tworzących dla dzieci. Ekspozycja została podzielona na cztery działy: Czytelnię, Plac Zabaw, Młodą Modę i Pokój Dziecka oraz - jak sugeruje sam tytuł - 12 "lekcji". Każda lekcja, złożona z kilku prostych i krótkich zdań, w paru słowach przybliża dzieciom idee dizajnu: czym on jest, czym zajmuje się projektant, co znajduje się na metce, o urządzaniu pokoju, jakie mogą być meble, o ubraniach i tkaninach czy zabawkach z drewna, a także o projektowaniu książek i ilustratorach. Sentencje te zostały umieszczone na ścianach i mają charakter objaśniający, ale i są swoistymi mottami.

Całą salę wypełniają piękne rzeczy stworzone dla dzieci: drewniane meble, pufy, elementy wyposażenia wnętrz, dekoracje typu poduchy, dywany, książki (warto zwrócić uwagę, że stworzono tu cały osobny dział w formie kącika nazwanego Czytelnią), zabawki, jak również ubrania oraz tekstylia.

Polski dizajn wart uwagi



Wystawa ta, poza walorami stricte estetycznymi, jest ważna z kilku innych względów. Po pierwsze ma charakter popularyzatorski - przybliża zarówno młodszym, jak i starszym podstawowe kwestie związane z projektowaniem (ekspozycji towarzyszy też cykl warsztatów dla dzieci). Druga rzecz to zwrócenie uwagi rodziców na istotny aspekt polskiego wzornictwa - mamy tyle wspaniałych firm tworzących niecodzienne rzeczy, choć do codziennego użytku.

Warto przy tej okazji pomyśleć o tym, ile w naszych domach przedmiotów z plastiku, ile chińszczyzny, ile bylejakości, sztucznych tworzyw i po prostu rzeczy brzydkich. Tymczasem na wyciągnięcie ręki powstają nietuzinkowe elementy wyposażenia wnętrz, zabawki z naturalnych materiałów - bezpieczne i ładne. Ten polski dizajn, w nieco skandynawskim stylu jest ciekawy, kolorowy i wart uwagi.

Piękno przedmiotu



Dla osób, dla których przedmiot i jego tak zewnętrzne, jak i wewnętrzne piękno mają wartość - to ostatni dzwonek, by zobaczyć w Muzeum Sopotu wystawę "Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. Rekonstrukcja sypialni z początku XX w.", która prezentowana będzie już tylko do niedzieli 15 kwietnia. Ekspozycja stanowi odtworzenie oryginalnego wyglądu pomieszczeń sypialnianych znajdujących się na piętrze muzeum, gdzie zwykle prezentowane są wystawy czasowe.

Przywrócone zostały wszystkie cztery sypialnie: małżeńska (Ernsta Augusta Claaszena i jego żony Marthy), najstarszego syna Arthura i córek - Theodory i Ruth Asty. Postaci te zostały przywołane w bardzo pomysłowy sposób: mianowicie ich fotografie umieszczono na szklanych parawanach tuż obok przynależnych im pomieszczeń.

W każdej sypialni znajdziemy mnóstwo pięknych przedmiotów - rzeczy z przeszłości, jakimi kiedyś otaczali się mieszkańcy willi, i których na co dzień używali. Niektóre z nich dziś już wyszły zupełnie z użycia, np. haczyk do zapinania gorsetów. W sypialni damskiej zobaczymy także m.in.: toaletkę z przybornikiem toaletowym (około 1900 roku), posrebrzane lusterko, biżuterię (w tym złoty zegarek z końca XIX wieku), miedziany termofor, puder do twarzy czy metalową... lokówkę. W sypialni męskiej znalazły się zaś: obcinarka do cygar, pudełko na karty, fajka w futerale, przybornik na biurko z zielonego marmuru (lata 20. XX wieku), okulary w etui, metalowy stojak na wieczne pióra, nożyk do listów, skórzana aktówka, pudełko na cygara z pozytywką, komplet kołnierzyków (dziś mało kto pamięta, że kiedyś koszule i kołnierzyki szyto osobno), szczotki do włosów i do ubrań i wiele innych.

Warto zajrzeć do Sopotu, by pobyć przez chwilę w tych pomieszczeniach, poczuć, jaką siłą emanują te przedmioty, i przenieść się za ich sprawą do przeszłości. Ogromna szkoda jedynie, że wystawa ta nie zostanie w Muzeum na stałe.

Czar rzeczy zwykłych/niezwykłych



Również czar rzeczy zwykłych (choć niezwykłych) i także już ostatni moment (tylko do 16 kwietnia) na przekonanie się o wielkim talencie tej niezwykłej autorki mają wszyscy ci, którzy jeszcze nie widzieli wystawy w Sztuce Wyboru prezentującej prace Iwony Chmielewskiej, zatytułowanej "Niedopowiedzenia". Zobaczyć tu można ponad czterdzieści oryginalnych dzieł pochodzących z pięciu książek tej artystki.

To nie jest zwykła wystawa, bowiem na ścianach galerii zawisły unikatowe, oryginalne rozkładówki z książek obrazowych Chmielewskiej. Nie są to po prostu ilustracje, lecz kolaże różnego rodzaju faktur, tekstur i materiałów - nie tylko papieru, farby, grafiki, rysunku, ale i częstokroć tkanin (od surówki przez ręcznie robione koronki po tiule), zasuszonych roślin, fotografii i drobnych przedmiotów codziennego użytku. Cała taka patchworkowa kompozycja tworzy osobny obraz, dzieło sztuki. To także zaglądanie w warsztat ilustratorki, niepowtarzalne oglądanie dzieła od podszewki, jedyna okazja, by zobaczyć to, czego nie widać w wydrukowanych już książkach. Można się przekonać, skąd bierze się czar i magia tych obrazów. Wypicie kawy w takim doborowym towarzystwie to nie tylko czysta przyjemność, ale i rodzaj przeżycia, któremu warto się oddać.


Znaleziska sprzed wieków



Z kolei dla spragnionych obcowania z przedmiotem dużo starszym niż wyżej wspomniane, sopockie Grodzisko przygotowało wystawę "Odry, Leśno, Węsiory. Święte miejsca Gotów. Mity i rzeczywistość". Ekspozycja ukazuje trzy wymienione w tytule cmentarzyska gockie kultury wielbarskiej z pierwszych wieków naszej ery, będące obecnie rezerwatami archeologicznymi. Poza krótką historią Gotów, wprowadzeniem do archeoastronomii oraz sylwetkami kilku uznanych na tym polu profesorów (Grabarczyk, Walenta, Kmieciński), zaprezentowanymi na stojących planszach, możemy obejrzeć w gablotach wyjątkowe, autentyczne znaleziska - elementy pochówków, tj.: paciorki szklane, ceramiczne, bursztynowe i kamienne ułożone w kolie, fibule, srebrne klamerki, bransolety wężowate, sprzączki do pasa, naczynia gliniane, przęśliki, srebrne monety celtyckie, kościane grzebienie i inne skarby.

Na podłodze sali odwzorowano ponadto dwa groby książęce w skali 1:1 z Leśna, co stanowi dodatkową atrakcję. Mimo że wystawa należy do skromnych i rzeczy jest niewiele, warto zajrzeć do Grodziska, by je zobaczyć i przybliżyć sobie tę niezwykłą tematykę. Wystawa potrwa do 31 października 2018 r.


Wielość w hybrydzie



W zupełnie innym stylu, ale również bardzo ciekawie prezentuje się wystawa "Bestiarium"Gdańskiej Galerii Güntera Grassa, którą możemy podziwiać do 6 maja. "Bestiarium" to zbiór różnorodnych form, technik i rodzajów przedstawienia zwierząt prawdziwych i fantastycznych, a także stworzeń hybrydycznych w pracach współczesnych artystów. Motywy zwierzęce podjęte są przez nich w formie metafor odnoszących się do ludzkich cech, sytuacji i emocji, nie dziwi więc np. obecność komiksu "Maus" Arta Spiegelmana. Twórczość Güntera Grassa jest punktem wyjścia dla tej wystawy - zwierzęca metaforyka pojawia się bowiem u noblisty bardzo często i pełni niezwykle ważną rolę. Świat przedstawiony w literaturze i sztuce Grassa zaludnia cała masa zwierząt: psów, szczurów, ryb, ptaków, jak np. te pokazane na wystawie w formie rzeźb: węgorza, kumaka, gęsiej szyi czy głowy koguta oraz w formie obrazu "Szczurzyca".

Ekspozycja charakteryzuje się wielością form: od wideo, przez rzeźbę, instalację, po fototeatrzyk czy malarstwo. Wrażenie robi zwłaszcza biała rzeźba Rafała Wilka pt. "Hero", ukazująca ślimaka na żyletce, film-spektakl Katarzyny Kozyry "Pojawienie się losu jako Lou Salome" oraz instalacja Basi Bańdy "Podpalił stajnię pełną koni w zemście za królika". Wszystko razem tworzy interesującą całość, którą warto obejrzeć, spacerując po Głównym Mieście. Wystawa jest godna polecenia nie tylko dla wielbicieli Grassa, ale i fanów sztuki współczesnej. Z racji dość trudnej tematyki i pojawiających się wątków związanych z erotyką i seksualnością raczej dla odbiorców dorosłych.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (9)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

23

września

Koncert Symfoniczny z okazj... Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

27

września

Festiwal ORGANy PLUS+ Gdańsk, Kościół Św. Trójcy

27

września

Boto Wild Jam: Irek Wojtcza... Sopot, Teatr BOTO

Rozrywka

Złote Lwy dla filmu "Zimna wojna" Pawła Pawlikowskiego
Złote Lwy dla filmu "Zimna wojna"
Nie będzie Złotego Klakiera dla filmu "Kler"
Nie będzie Złotego Klakiera dla filmu "Kler"

Kulinaria

Nowe lokale: kuchnia z Mauritiusa, gry, piwo i chleb
Nowe lokale: kuchnia z Mauritiusa, gry i chleb
Oktoberfest w Trójmieście. Gdzie uczcić bawarskie święto piwa?
Oktoberfest. Dokąd na święto piwa?

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: będzie różnorodnie
Planuj tydzień: będzie różnorodnie