Wiadomości

Musical z pomysłem. Recenzja "Wiedźmina" w Teatrze Muzycznym

"Wiedźmin" to kolejna wielka produkcja Teatru Muzycznego, którą warto obejrzeć na Dużej Scenie.

"Wiedźmin" to z pewnością najbardziej wyczekiwany spektakl roku w Trójmieście. Budzi emocje wśród fanów, intryguje miłośników Teatru Muzycznego, zastanawiających się czy spektakl jest w stanie nawiązać do sukcesu najlepszych autorskich musicali Kościelniaka - "Lalki" i "Chłopów". Po premierze spektaklu o przygodach Geralta z Rivii nie sposób nie odnotować sukcesu reżysera, który sprytnie unika porównań do filmu czy gry komputerowej, zachowując charakter prozy Sapkowskiego na podstawie skromnego wycinka z jej fabuły. Tworzy udany musical na swoich warunkach.



Przeniesienie "Wiedźmina" na deski Teatru Muzycznego budziło powszechne zainteresowanie. Kto jak nie Wojciech Kościelniak, jedyny w Polsce twórca musicalowych adaptacji wybitnych dzieł literatury polskiej ("Lalka", "Chłopi", "Zły" w Gdyni) i światowej ("Sen nocy letniej" w Gdyni, "Idiota", "Frankenstein", "Mistrz i Małgorzata" w Teatrze Muzycznym Capitol we Wrocławiu) mógł tego dokonać? Tym razem jednak do zadania podszedł zupełnie inaczej niż przy poprzednich gdyńskich produkcjach, w których skupił się na nakreśleniu całej problematyki powieści za pomocą głównych wątków i zazwyczaj udanego "streszczenia" problematyki dzieła przy pomocy inteligentnych teatralnych skrótów.

Pięć opowiadań Andrzeja Sapkowskiego (z dwóch tomów opowiadań: "Ostatnie życzenie" i "Miecz przeznaczenia"), z których reżyser wyłuskał wątek fabularny, nie jest ułożone chronologicznie. Z każdego z nich ("Miecz przeznaczenia", "Kwestia ceny", "Ostatnie życzenie", "Coś więcej" i "Okruch lodu") wybrano jakiś motyw, niekoniecznie kluczowy z punktu widzenia jego fabuły. I tak z "Ostatniego życzenia" zapożyczono przygodę z dżinem w butelce, z "Miecza przeznaczenia" kluczowe zagadnienie miecza przeznaczenia, rozwijane przez cały spektakl i wizytę w Brokilońskim Lesie, z "Kwestii ceny" wzięto wątek Pavetty i Jeża, rodziców Ciri. "Okruch lodu" zainspirował rozwinięcie i rozwiązanie wątku Geralta i Yennefer, zaś opowiadanie "Coś więcej" - czyli spotkanie kupca Yurgi i Geralta - stanowi ramę całego spektaklu.

Losy Wiedźmina poznajemy podczas jednej z misji - walki ze zgnilcami, która kończy się dla niego niefortunnie, przez co w majakach bohatera poznajemy kolejne zdarzenia z jego przeszłości.
Losy Wiedźmina poznajemy podczas jednej z misji - walki ze zgnilcami, która kończy się dla niego niefortunnie, przez co w majakach bohatera poznajemy kolejne zdarzenia z jego przeszłości. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Właśnie pomoc Yurdze, któremu utknął wóz w bardzo podejrzanej okolicy, to dla Kościelniaka punkt wyjścia do snucia dygresji i podróży w czasie w trakcie majaków rannego Wiedźmina. O tych "powrotach do przeszłości" informują nas animacje z krótkim komunikatem gdzie trafia Wiedźmin - czy jest to dwór królowej Calanthe w Cintrze, czy Aedd Gynvael, czy wspomniany Brokiloński Las - którego "wyczarowanie" na początku drugiego aktu to najlepszy inscenizacyjnie moment całego spektaklu.

Warstwa plastyczna musicalu, czyli prosta, niezwykle praktyczna scenografia zbudowana na minimalistycznej, drewnianej, ruchomej konstrukcji oraz bardzo efektownych animacjach autorstwa Damiana Styrny to prawdziwy majstersztyk. Świetne, łudząco przypominające niekiedy kostiumowe cudeńka z serialu "Gra o tron" kostiumy przygotowała Bożena Ślaga. Ogromną pracę wykonała również Liwia Bargieł, autorka choreografii, która w wielu momentach spektaklu (np. taniec błaznów na dworze Calanthe, taniec driad, taniec kobiet podczas snu Jaskra) jest pomysłowo, zabawnie i bardzo ciekawie przygotowana (udanie wspiera ją w układach akrobatycznych Mirosława Kister-Okoń).

Bardzo dobrze wpisuje się w akcję spektaklu, dynamiczną i pełną jazzowych wstawek, muzyka autorstwa głównego dyrygenta spektaklu, którym jest Piotr Dziubek, wspierany za pulpitem dyrygenckim przez Dariusza Różankiewicza. Zaś za teksty piosenek kolejny raz w spektaklu Kościelniaka odpowiadał Rafał Dziwisz.

Oczywiście najważniejsi w tym wszystkim są artyści Teatru Muzycznego, na których reżyser kolejny raz ma bardzo dobry pomysł. Dlatego niemal wszyscy wypadają dobrze lub bardzo dobrze. Siłą rzeczy największa uwaga koncentruje się na postaci wiedźmina Geralta. Grający tę postać podczas premiery Modest Ruciński (zaproszony do tej roli gościnnie) podołał zadaniu - jego Wiedźmin jest sztywny, dystyngowany, wyobcowany, co wpisuje się w charakterystykę bohatera Sapkowskiego. Przyciąga uwagę, choć zwłaszcza w pierwszym akcie częściej (nie tylko z racji charakteru roli) wtapia się w tło, w drugim akcie zyskuje bardziej ludzką twarz i możliwość zniuansowania swojej postaci, co mu się udaje. Ruciński bardzo udanie, bez musicalowej maniery, śpiewa też główny song Wiedźmina - "Dziki Gon", zabawnie wypada również podczas bajki dla Ciri.

Bardzo dobrą rolę Królowej Calanthe zagrała Karolina Trębacz (na zdjęciu).
Bardzo dobrą rolę Królowej Calanthe zagrała Karolina Trębacz (na zdjęciu). fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Jednak to dwójka Jakub Badurka i Katarzyna Wojasińska należą do najbardziej wygranych dzięki "Wiedźminowi". Dla Badurki rola Jaskra (szczególnie w pierwszym akcie spełniającego też funkcję narratora) to pierwsze duże wyzwanie i doskonały debiut w jednej z kluczowych rol w Muzycznym. Jego Jaskier jest pociesznym, uroczym lekkoduchem, prowadzącym akcję pierwszego aktu z przymrużeniem oka. Badurka bardzo dobrze wypada i aktorsko, i wokalnie ("Uczta Calanthe", "Sen Jaskra").

Doskonałą rolę Yennefer przygotowała Katarzyna Wojasińska. Czarodziejka w wykonaniu Wojasińskiej jest wyzywająca i wulgarna, ale w pewnych ramach, których aktorka nie przekracza. To "niegrzeczna", kipiąca seksapilem, ostra jak brzytwa dziewczyna, dużo ciekawsza niż postać wykreowana przez Grażynę Wolszczak w filmie z 2001 roku. Oczywiście dodatkowym atutem Yennefer są piosenki napisane przez Dziwisza - szczególnie pierwszą z nich, przybliżający postać czarodziejki ("Yennefer") Wojasińska śpiewa perfekcyjnie.

Największym pozytywnym zaskoczeniem spektaklu jest postać Ciri - dziewczyny przeznaczonej Wiedźminowi na prawach "niespodzianki". Reżyser bardzo odważnie daje jej ogromnie dużo przestrzeni - od dziewczynki grającej tę bohaterkę zależy powodzenie kilku scen. Grająca podczas premiery Maria Błaszkiewicz zaskakująco dobrze i dojrzale radzi sobie z zadaniami na scenie. Ujmuje bezpośredniością, wdziękiem wszędobylskiej małej dziewczynki, zjednując sobie widownię od pierwszych chwil. Wpływa na mrukliwego Geralta, uruchamiając w nim emocje i ludzkie odruchy. Błaszkiewicz swobodnie porusza się po scenie, w naturalny sposób przekazując emocje odważniej, przebojowej, ale w gruncie rzeczy małej, zagubionej dziewczynki.

Wiedźmin (podczas premiery Modest Ruciński, na zdjęciu) zawsze może liczyć na swoją klacz Płotkę (Renia Gosławska).
Wiedźmin (podczas premiery Modest Ruciński, na zdjęciu) zawsze może liczyć na swoją klacz Płotkę (Renia Gosławska). fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Trudno pominąć innych bohaterów, bo w "Wiedźminie" Kościelniaka aż roi się od udanych ról i epizodów. Ogromne uznanie kolejny raz budzi Karolina Trębacz jako wyniosła i dumna królowa Calanthe swoją postawą i fizis przywodząc na myśl Królową Daenerys z "Gry o tron". Trębacz z pasją śpiewa wściekły song "Dwanaście uderzeń zegara". Bardzo efektowną rolę driady Braenn (z przejmującym utworem "Nie pamiętam") przygotowała Izabela Pawletko. Efektowny epizod jako królowa driad Eithne zalicza Karolina Merda, wreszcie świetną klaczą Geralta, Płotką, jest Renia Gosławska, do której należy też kolejna muzyczna perełka - "Ballada o umarłych" z udziałem zjaw czarodziejów. Niezwykle efektowne drugie i trzecie plany tworzą tancerze oraz artyści Akrobatycznego Teatru Tańca Mira-Art, wykonujący skomplikowane, pomysłowo wplecione w spektakl ewolucje.

Pecha ma jedynie Krzysztof Wojciechowski, który akurat nie otrzymuje żadnego wsparcia dla swojego Jeża z Erlenwaldu podczas "Piosenki Jeża", przez co kilkuminutowa (nie najlepsza wśród tekstów Rafała Dziwisza) piosenka wypada wyjątkowo statycznie. To zdecydowanie najsłabszy inscenizacyjnie moment spektaklu (również kolczasty kostium Jeża odstaje od pozostałych), choć wina aktora w tym żadna.

Kościelniak stawia na sprawdzone inscenizacyjne chwyty - groteskę podszytą czarnym humorem i "pieprzykiem", objawionym w kreacji postaci i wulgarnym języku (w dużo większym stopniu niż u autora sagi o wiedźminie). Zawiedziony będzie ten, kto liczy na efektowne, podszyte technologią walki z potworami (większość z nich ustępuje miejsca akrobacjom) czy mrożące krew w żyłach walki na miecze (taka scena jest jedna, choć walczący właściwie nie mają ze sobą kontaktu). Udaje się jednak bardzo zgrabnie opowiedzieć historie z wiedźmińskiego świata w konwencji musicalu, wykorzystując siłę teatru (np. "ludzka" postać konia).

Jest tu miejsce na przygody, nieco symulowanej, ale jednak magii (teleportacje przez magiczne portale) oraz wątek romantyczny ze wzruszającym zakończeniem. Są bohaterowie uniwersum prozy Sapkowskiego i świetne piosenki (dostępne już także na płycie CD). Taka wizja świata Sapkowskiego z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu, ale nie ulega wątpliwości, że powstał bardzo dobry musical, warty wizyty w Teatrze Muzycznym.

Opinie (154) 9 zablokowanych

  • Cudo :)

    Przedstawienie na bardzo wysokim poziomie. Wspaniała muzyka, efekty, stroje. Perfekcja pod każdym względem.

    • 0 0

  • Dramat w Muzycznym (4)

    Bylem wczoraj, wyszedlem podczas przerwy aby nie przeszkadzac innym.
    Ksiazek Sapkowskiego nie czytalem, w gry nie gralem.
    Spektakt moim zdaniem dramat... doslownie.
    Nigdy wczesniej nie bylem tak zawiedziony w teatrze muzycznym.

    • 15 22

    • wieźmin (1)

      Byłam drugi raz, moi synowie też (bardzo już dorośli).Mam 64 lata Czytałam. Dobrze że wyszedłeś. Nie musi ci się podobać. Dla mnie mistrzostwo świata. Brawo dla całego zespołu. Pójdę trzeci raz.

      • 5 3

      • Tak

        Zgadzam się! Mistrzostwo świata!

        • 0 0

    • TEż się zastanawiałem czy nie wyjść w przerwie, dotrwałęm do końca, ale tak słabego spektaklu jeszcze nie widziałem

      • 1 2

    • Sam jestes dramat. Doslownie.

      • 5 2

  • tatuaże (1)

    jestem zniesmaczony tatuażami na ciele aktorów!!

    • 3 16

    • Tak

      A ja jestem zniesmaczona niektórymi scenami...

      • 0 1

  • super

    fenomenalne przedstawienie, początek dosłownie wgniótł mnie w fotel...Jako fan serii stwierdzam, że postacie odwzorowane są z duchem powieści, a do tego fabuła była przedstawiona na tyle klarownie, że moja żona, nieznająca książek, bez problemu za wszystkim nadążała. Gorąco polecam!!!

    • 2 0

  • Circ du Wiedźmin

    Fabuła niespójna, chaotyczna i nudna jak flaki z olejem. Bardzo przypominało to film z 2001 roku. Jako osoba, która opowiadania o Wiedźminie zna dobrze, nudziłem się strasznie. Z drugiej strony obawiam się, że ktoś, kto książek nie czytał, może mieć kłopot z poskładaniem wszystkiego w całość.
    Od strony technicznej spektakl robi duże wrażenie. Scenografia, kostiumy i charakteryzacja były bardzo dobre. Z drugiej strony niektóre animacje wyświetlane w tle były na bardzo niskim poziomie. Muzyka podobała mi się bardzo. Chylę też czoła przed umiejętnościami wokalnymi aktorów. Gra aktorska niezła. Wyróżniali się odtwórcy ról Geralta, Yennefer, Ciri i Płotki. Calanthe była fatalna.
    Generalnie rzecz biorąc widowisko jest ciekawe, ale nadaje się bardziej do cyrku niż do teatru.

    • 4 4

  • Zachwycona

    Jestem zachwycona, grą aktorów- akrobatów, niesamowitą choreografią, pełen podziw dla dzieciaków, brawo dziękuję za mile spędzony czas, polecam ;)

    • 8 3

  • Opinia (4)

    Czy dla kogos kto nie czytal ksiazki, ten spektakl bedzie ciekawy?

    • 14 5

    • to już jego problem

      • 0 0

    • jako widowisko owszem, jak przedstawienie już mniej

      za dużo luźnych wątków, drugoplanowych bohaterow. i fakt - sporo piosenek mocno skręca w stronę ambitnej poezji śpiewanej, drugą Lalką czy skrzypkiem Wiedźmin nie będzie

      • 1 0

    • Będzie. Ja też nie czytam Sapkowskiego. Ani generalnie fantasy.

      • 1 0

    • NIE

      Przede wszystkim jak na musical brak wpadających w ucho piosenek, znakomita większość w tonie żałobnym. Bardziej takie Nabucco niż musical.

      • 2 5

  • Duże rozczarowanie (1)

    Niestety, ale dałam radę wytrwać jedynie do przerwy (a i to z trudem). Byłam na innych spektaklach w Teatrze Muzycznym i każdy był lepszy. W tym najbardziej męczyły dłużyzny, przeciąganie scen, krzyki, wulgaryzmy. Mam wrażenie, że twórcy spektaklu wyszli z założenia (podobnego zresztą jak twórcy wielu polskich filmów), że im więcej padnie słów na "k" i będzie mowy o "chędożeniu" (oczywiście aktualnie znanym pod inną nazwą), to od razu jest zabawnie, a widz będzie siedział z wypiekami na twarzy. I pewnie u jakiejś grupy osób efekt zostanie osiągnięty, tylko czy na pewno o takich widzów twórcom chodzi...? P.S. Od razu zaznaczam, że książki Sapkowskiego czytałam i bardzo mi się podobały (w przeciwieństwie do tej wersji).

    • 17 16

    • wiedżm in

      • 0 0

  • Świetne

    Klimatyczne, dobrze zagrane i z genialną muzyką. Raził nadmiar postaci w tle i (zbędna) polityczna wstawka. Ogólnie 8/10.

    • 3 11

  • Można wybrać się z dziećmi? (7)

    Czy tylko dla dorosłych?
    Na stronie teatru brak info

    • 1 5

    • oczywiście, że na stronie jest informacja - tylko trzeba na nią wejść! +15. (1)

      • 3 0

      • oczywiście, że nie było tej informacji we wrześniu

        • 1 0

    • Proszę przeczytać prozę Sapkowskiego a potem już nie zadawać takich pytań.
      Według mnie dziecko powinno mieć 14+ ale to oceni każdy rodzic sam.

      • 3 0

    • Raczej tak

      Ludzie z dziećmi też byli, ale generalnie i książkowy i komputerowy Wiedźmin to 18+ - wulgarny język w wulgarnej naturze świata. Na deskach teatru nie pada może przekleństwo w co drugim zdaniu, parę - paręnaście razy w ciągu całego przedstawienia. Zależy jak kto dzieci chowa, zapewne większość słyszy gorsze rzeczy w szkole i na podwórku ;-)

      • 1 0

    • Czy dla dorosłych?

      Niekoniecznie, ale trzeba się liczyć z tym, że są tam sceny erotyczne, wulgaryzmy itp. Podobnie jak w książce i grach.

      • 1 1

    • Byłem z 13 latkiem.

      Podobało mu się.

      • 1 0

    • Ja bym dziecka nie zabrał

      Sporo wulgaryzmów, jak to zresztą w twórczości Sapka. Ja bym dzieci młodszych niż 15 lat nie zabierał.

      • 7 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

07

lutego

Marek Dyjak Gdańsk, Stary Maneż

Rozrywka

Inspirujące trójmiejskie konta na Instagramie
Inspirujące konta na Instagramie
Nieudane randki. Komu się przydarzyły?
O randkach, które się nie udały

Kulinaria

Catering dietetyczny. Prosty sposób na zdrowe odżywianie
Dieta z pudełka: zdrowa, smaczna i kolorowa
Okiem dietetyka: 7 nawyków, które pomogą ci schudnąć
7 nawyków, które pomogą ci schudnąć

Sprawdź się

W którym roku otwarto na Dolnym Mieście łaźnię, obecnie siedzibę Centrum Sztuki Współczesnej "Łaźnia"?

 

Najczęściej czytane