Wiadomości

stat

Mozart zakochany i frywolny

Gdyby Mozart nie zmarł w biedzie, lecz z majątkiem godnym swojego talentu z pewnością ufundowałby Jerzemu Snakowskiemu stypendium w podzięce za popularyzację własnej twórczości.



- Jeżeli ktoś liczy, że to będzie coś w stylu: diva wchodzi, diva śpiewa, diva schodzi - to raczej będzie rozczarowany - przestrzegał lojalnie kierownik promocji Opery Bałtyckiej Jerzy Snakowski zapraszając na koncert pt. "Zakochany Mozart", według swojego scenariusza. I wtorkowy koncert, będący częścią festiwalu Świętojańskie Świętowanie rzeczywiście daleki był od klasycznej aranżacji. Jerzy Snakowski w hołdzie Mozartowi stworzył niesamowity muzyczny komiks, który - mówiąc słowami największego polskiego klasyka gatunku - bawiąc uczył, ucząc bawił.

W kościele św. Jana wystąpili artyści Teatru Miniatura - wraz z lalkami, orkiestra kameralna "Hanseatica" pod dyrekcją Janusza Przybylskiego a także śpiewacy: Magdalena Barylak (sopran), Anna Fabrello (sopran), Karol Kozłowski (tenor), Rafał Grozdew (tenor), Kamil Pękala (baryton) i Łukasz Goliński (bas). Scenariusz Snakowskiego sprawił, że połączyli oni swe wysiłki w sposób daleki od konwencjonalnego.

Czy poważne wydarzenie muzyczne, odbywające się w tak dostojnym miejscu, mogło się zacząć inaczej niż "grą wstępną"? Bo właśnie takie napisy zostały wyświetlone na ścianach kościoła św. Jana, gdy muzycy zagrali pierwsze takty. No, ale skoro koncert miał dotyczyć miłości...

Poszczególnym utworom i pieśniom towarzyszyły podobne komentarze, odnoszące się do różnych etapów miłosnego związku. Pieśniom o miłosnych podbojach towarzyszył więc spis podbitych Włoszek, Hiszpanek i Holenderek (tych pierwszych nieznany amant doświadczył aż 1003!), oraz numery telefonów do co zacniejszych (niekoniecznie chodzi tu o cnotę...) niewiast. Co jakiś czas nad muzykami pojawiał się Amadeusz (marionetka) czytający swoje listy do "najukochańszej, najdroższej żoneczki", ale także do równie ukochanej i być może jeszcze słodszej - baronowej. Połączenie muzyki Mozarta z frywolnością komentarzy, nieobcą chyba geniuszowi z Salzburga sprawiło, że godzinny koncert skończył się o wiele szybciej, niż życzyłaby sobie tego publiczność.

Nie wiadomo, czy "Zakochany Mozart" doczeka się ponownego wykonania. Jerzy Snakowski kręci nosem i zarzeka się, że inscenizacja, która została przygotowana na potrzeby wnętrza św. Jana nie sprawdzi się w innym miejscu. Przyznaje jednak, że zaraz po koncercie padły już sugestie ponownego wystawienia.

Wiadomo za to, że ci, którzy polubili sposób, w jaki Jerzy Snakowski obchodzi się z Mozartem będą mogli pogłębić swoją sympatię na "Mozarcie i Salierim", wystawianym 7 i 8 lipca w Operze Bałtyckiej. Libretto utworu Rimskiego-Korsakowa zostało przetłumaczone na polski właśnie przez Snakowskiego, a partię Mozarta śpiewa występujący także w "Zakochanym Mozarcie" Karol Kozłowski.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (4)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
13.10.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

21

października

All About Freedom Festival Gdańsk, Europejskie Centrum Solidarności

21

października

19. Ogólnopolski Festiwal S... Gdańsk, Teatr Wybrzeże

21

października

Interference Festival 2017 Teatr Szekspirowski, Galeria Pionova, ASP

Rozrywka

Dwie imprezy dla komputerowców z przeszłości
Dwie imprezy dla komputerowców
Zobacz egzotyczne motyle w Galerii Metropolia
Zobacz egzotyczne motyle we Wrzeszczu

Kulinaria

Pizzeria Gdynianka kończy 30 lat
Pizzeria Gdynianka kończy 30 lat
GastroTOP: tych szefów kuchni warto śledzić
GastroTOP: tych szefów kuchni warto znać

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: koncerty i moc kulinarnych wrażeń
Planuj tydzień: koncerty i kulinaria