Mozart na wodzie w parku Oliwskim. Rozpoczęcie festiwalu Mozartiana

W środę w parku Oliwskim rozpoczęła się główna, plenerowa część Międzynarodowego Festiwalu Mozartowskiego Mozartiana. Jedną z atrakcji tego wieczoru był Mozart na wodzie, czyli spektakl "Misterium Wody Trakt II" w reżyserii Leszka Mądzika i w wykonaniu aktorów Pantomimy Warszawskiej.



To już tradycja, że na czas trwania festiwalu Mozartiana park Oliwski zmienia się nie do poznania. Alejkami przechadzają się aktorzy przebrani w fantazyjne, nawiązujące do epoki stroje, a latarnie zdobią popiersia Mozarta. Do tego ludzie, tłumy ludzi poszukujących muzycznych wrażeń. Nieczęsto mamy też okazję przechadzać się alejkami parku Oliwskiego po zmroku, pewnie dlatego podczas festiwalu robią one wyjątkowe wrażenie. Ukryte między roślinnością głośniki, z których sączy się muzyka Mozarta, kolorowe światła skierowane na wodę i bajkowa atmosfera, to tylko kilka powodów, dla których warto wybrać się na tegoroczną edycję festiwalu.

Mozartiana to jednak nie tylko aranżacja parku Oliwskiego, ale przede wszystkim moc wydarzeń artystycznych, mających na celu promocję muzyki klasycznej poprzez prezentację utworów Wolfganga Amadeusza Mozarta w różnorodnej stylistyce, w wykonaniu wybitnych artystów. W tym roku po raz pierwszy twórczość kompozytora zaprezentowana została na wodzie. Po koncercie inaugurującym plenerową część festiwalu, odbywającym się na dziedzińcu pałacu Opatów, uwaga widzów przeniosła się na pobliski staw. Właśnie tam miał odbyć się spektakl "Misterium Wody Trakt II" w reżyserii Leszka Mądzika, w wykonaniu aktorów Pantomimy Warszawskiej.

- Mozart na wodzie to wyjątkowe przedsięwzięcie. Przedstawienie, które za chwilę państwo zobaczą, każdy będzie mógł odczytać i zinterpretować na swój własny sposób - zapowiedział prowadzący wydarzenie.
Faktycznie, spektakl okazał się być wielowymiarowy i zostawiający widzom przestrzeń do odczytania go we własny sposób. Na powierzchnię wody wypłynęły cztery tratwy, na każdej z nich umieszczony był podświetlony lampion, z którego w rytm muzyki "wykluło" się czterech aktorów z kolorowymi głowami ptaków. Podczas spektaklu ich kreacje stopniowo się zmieniały, aby na końcu pozbyć się kolorowych szat i masek zasłaniających twarz. Spektakl oparty był na ruchu, strojach i muzyce, a jego dopełnienie stanowiły odbijające się w wodzie światła.

Zobacz także: Najciekawsze atrakcje festiwalu Mozartiana

Samo przedstawienie wzbudziło wśród publiczności mieszane uczucia. Dużo zachwytów wywołała bajkowa scenografia, jednak dla niektórych widzów sztuka okazała się być "zbyt trudna w odbiorze". Mimo to, wydarzenie Mozart na wodzie cieszyło się dużym zainteresowaniem publiczności, która szczelnie okrążyła znajdujący się przy pałacu Opatów staw. Widzów było na tyle dużo, że ci, którzy pojawili się w parku Oliwskim na kwadrans przed spektaklem mieli spory problem ze znalezieniem miejsca z odpowiednią widocznością.

Festiwal Mozartiana trwać będzie do soboty. Warto wybrać się na jedno z wielu wydarzeń, choćby po to, żeby poczuć tę niecodzienną, bajkową atmosferę panującą w tym czasie w parku Oliwskim. W naszym kalendarzu imprez znajduje się pełen program wydarzenia.

Opinie (55) 2 zablokowane

  • Mozart leży w grobie (3)

    • 5 10

    • Chciałeś go zobaczyć , czy usłyszeć? (1)

      • 1 0

      • Nie można ani jednego ani drugiego bo nie żyje

        • 0 0

    • w grobie się przewraca po spektaklu na wodzie

      kosztował POdatnika milion czy mniej?

      • 4 3

  • Mozart jest zawsze LIVE.

    • 14 0

  • Polecam wszystkim wspaniała impreza (1)

    Tłumy na koncertach mówią same za siebie.Czekam aż festiwal w ramach rozwoju przeniesie część koncertów nad staw w oliwie obok młyna tam jest sporo. więcej miejsca,wczoraj sporo ludzi siedziało na trawnikach.

    • 15 2

    • przegonią, zadepcza, potopią się

      • 0 1

  • Spektakl na wodzie - co autor miał na myśli? (5)

    Cztery wysepki na stawie a na nich papierowe "klatki" z których bardzo powoli (niezłe ćwiczenie cierpliwości widzów), drąc papier kawałek po kawałku, wyłoniły się cztery ptaki (papugi). Papugi tańczyły w ograniczonej przestrzeni klatki, rozsypywały piórka, po czym zdjęły kostium pokazując czwórkę smutnych ludzi w maskach, posypujących się piaskiem. Następnie, po zdjęciu masek postacie polewały się wodą... Koniec. Można doszukiwać się głębokiej metafory "zdjęcia masek", ujawnienia prawdziwego JA, można dopisywać filozofię... sama jestem ciekawa opinii znawców. Moja brzmi - słabe doznanie estetyczne, przekaz trudny do wyłuskania, nowoczesne dziwactwo dalekie od piękna.
    Gdyby nie muzyka, spektakl na wodzie byłby wielkim rozczarowaniem. Bardzo słaba alternatywa dla pięknych tańczących fontann (choć ich odbiór w tak wielkim tłumie też był nieco uciążliwy).

    • 28 3

    • Moja interpretacja: (4)

      Rodzimy się i przez większość życia coś udajemy.
      Stroimy się, chcemy uchodzić za kogoś, czarujemy innych lub tak nam się wydaje, sypiemy tymi ozdobnymi piórkami, żeby robić wrażenie.
      Ale one się kończą, starzejemy się, tracimy urodę, odechciewa się nam udawać. Stajemy się sobą ale czas, jak wcześniej złudzenie piękna, chwały, dobrobytu, przesypuje się nam przez palce jak piasek.
      I koniec.
      Życie się kończy.

      No i to tyle, ile mi się nasunęło w czasie oglądania, między ziewnięciami, wśród myśli czy już wyłuskiwać dziecko z tłumu, przejść się, a może sprawdzić jak wygląda sprawa parkowania od drugiej strony parku.

      Dla mnie najciekawszy i najbardziej efektowny był pan kamerzysta. Dlaczego? Li tylko z powodu zestawienia z drętwym, przewidywalnym, bardzo mało efektownym przedstawieniem. Choć nie, przepraszam, jedno mnie zaskoczyło: że ten spektakl jest do końca i naprawdę tak beznadziejny.

      • 4 3

      • najpierw zrozumiałem to jak ten pierwszy wpis (3)

        ale dziekuję za drugi opis
        dotarł do mnie bardziej
        Ładnie napisane
        gdybym tylko o mało nie zabił się po zakończeniu
        park ciemny bramki pozamykane można oszaleć

        • 1 0

        • potwierdzam naładowane estrogenami wpisy poprzedników (2)

          takie ciut okołoklimakteryje, ale cenne, bo faktycznie oddające nastawienie widza.

          Potwierdzam, że to niezdrowo wysypywać perły przed wieprze, że filisteryzująco plebejska widownia (widoki widzów, ów żujący coś intensywnie, znudzony chłopczyk, owe przymulone staruszki, walczący zajadle o miejsca w pierwszym rzędzie, "bo dają", ci dyskretnie popijający wydziarani kibice) była dobrana do przedstawienia nawet nie jak pięść do nosa, ale jak jak Deore do Ukrainy, jak vintage Rolls do driftingu na Grunwaldzkiej.

          Ale tak miało być. Celowo wystawiono nieprzygotowaną publiczność na trudniejszą sztukę. Po większości spłynie jak po kaczce, ale może ten chłopczyk sięgnie na wyższą półkę biblioteki, a nie kiosku z kolorową prasą, może te staruszki się spikną. wykupią abonament do opery, bo taniej w grupie, może te kibole urozmaicą linię melodyczną swych zaśpiewów bojowych.

          I świat będzie ciut, ciut, ciuteleczek lepszy.

          • 5 6

          • Cóż za przekomiczny wpis :-) Widać niektórzy tak muszą. "Zjechać" widownię, bo nie przystaje do wyobrażeń "prawdziwej, godnej widowni" (a nie przyszło do głowy, że ludzie o tej porze są po prostu zmęczeni). Dać, dla równowagi, kilka rad, co zrobić żeby zbliżyć się do poziomu piszącego - jedynie słuszny kierunek rozwoju. Rzucić kilka nie wszystkim znanych słów i puszyć się w duchu albo i publicznie, jakim to się jest "lepszym" niż wszyscy inni. Bo oni nie podzielają zachwytu nad... no właśnie - nad czym? Bo "pereł" to tam nie było - co najwyżej zwykłe otoczaki. A i sztuki - jakiejkolwiek - próżno było w tych wygibasach szukać...

            • 5 1

          • Król jest nagi...

            ...czasem trzeba mieć odwagę by głośno to powiedzieć...

            Zdegustowana czytam tę powyższą (tX) opinię, pełną poczucia wyższości nad "plebsem", muzyka w tym przypadku, widać, nie łagodzi obyczajów. Bawią ale też drażnią mnie próby demonstrowania swojego "znawstwa" w tak pretensjonalny sposób. Blisko mnie także stała Pani non stop prezentująca swoją interpretację sztuki "ach...och...ptaszki rwą piórką bo się na coś nie zgadzają, coś im się nie podoba...ciekawe...mhmmmmm". Mam w takich sytuacjach ochotę napchać sobie słomę do butów tylko by się odciąć od tego typu "ach och "elit"...

            • 2 1

  • A kto posprząta? (3)

    Mnóstwo piór i kawałków papieru po tym całym przedstawieniu zostało na powierzchni stawu - czy sprzątanie po "artystach" zostało przewidziane w planie imprezy, czy to śmietnisko zostanie tam "aż się samo rozejdzie"?

    • 11 5

    • Dzieci na plaży dzisiaj.

      Jak się obawiam...

      • 0 0

    • po wizji lokalnej (1)

      Jest posprzątane idealnie.
      Park jest gotów do następnej nocy świętowania.
      Kawet kaczki, poziewując dyskretnie, wyglądają na zadowolone z większej dawki karmy.

      Wszyscy zadowoleni
      I tylko ty, Januszu/Grażyno pesymistyczna - nie. To andropauza, czy klimakterium?

      • 2 3

      • A ta wizja to tylko na stawie, czy dalej na potoku też sprawdzałeś/aś? Bo sporo tego pierza czy co to było pływa tam jeszcze.

        No i, z tego co mówią ludzie, to poza nielicznymi wyjątkami większość nie jest zadowolona z tego przedstawienia. I tylko ty, Januszu/Grażyno myślisz, że jest inaczej ;)

        • 1 0

  • Mozart na wodzie (3)

    Okazało się, że nawet wbrew zapowiedziom sam mistrz Mądzik nie przyznał się do reżyserii tego "dzieła". Kostiumy ptaków tandentne (zresztą wcześniej biegali w nich aktorzy po parku). Spektakl nie wiadomo o czym, po co? Zatrważające jest to, że widzowie nie potrafili w żaden sposób odnieść się emocjonalnie do spektaklu. Wymuszone i nieśmiałe oklaski... Jakieś te oklaski niewartkie i nieśmiałe, ale coż lepiej poklaskać i udawać dumnie, że nie jest się zacofańcem... Dno...

    • 15 3

    • Wyobraźnia sięga dna? (2)

      • 2 4

      • jak się ma dużą wyobraźnię (1)

        to nie trzeba wychodzić z domu, można sobie wyobrazić Mozartianę siedząc w fotelu

        • 1 1

        • A jak się jej nie ma, to się dochodzi do wniosków j/w

          • 1 1

  • Opinia do filmu

    Zobacz film Widowisko Mozart na wodzie - Mozartiana 2018

    nie mogłam się dopchać (4)

    ale widzę, że dużo nie straciłam

    • 10 3

    • Opinia do filmu

      Zobacz film Widowisko Mozart na wodzie - Mozartiana 2018

      Zapewniam, nic więcej niż w materiale filmowym, się nie działo. (3)

      Jeden plus: komary nie gryzły zbyt często.

      • 4 0

      • Opinia do filmu

        Zobacz film Widowisko Mozart na wodzie - Mozartiana 2018

        mnie uwalił w łydkę (1)

        • 0 0

        • Opinia do filmu

          Zobacz film Widowisko Mozart na wodzie - Mozartiana 2018

          to nie komar

          to byłem ja

          • 0 0

      • Opinia do filmu

        Zobacz film Widowisko Mozart na wodzie - Mozartiana 2018

        Nie było po co się pchać. Nic nie dawali. Był jedynie "nieświeży" budyń i to chwilę. Na szczęście.

        • 3 1

  • to miłego stania w korkach życze...

    • 2 2

  • (1)

    Ten festiwal to jedna wielka pomyłka, nudy, smęty i wyjąca muzyka snująca się wieczorami po Oliwie.

    • 4 17

    • No peewnie. Na stadionie w Letńicy to przynajmniej można w mordę dać, lub dostać, a co w tej Oliwie ?

      • 0 0

  • Spektakl na wodzie to jakieś nieporozumienie..... (4)

    A w tym wszystkim najbardziej rolą przejął się jeden z ochroniarzy,który nawet ekipę od aparatury chciał pogonić!
    Nie wiem jak innym, ale mnie te maski przyczepione do latarni nie bardzo przypadły do gustu.
    Opinia,że park zmienił się nie do poznania też trochę na wyrost.
    A zupełnie ciemne alejki to co to miało być????????

    • 13 2

    • (3)

      ale te panny w koafiurach i w szeleszczących wieeelkich spudnicach, z obowiązkowymi smaratfonami w dłoniach

      - jak w bajce. mojej bajce.

      • 1 0

      • spudnice nie są z mojej bajki (1)

        kiedyś nosiło się tak jak spodnie - pod spodem

        • 1 2

        • słownik ortograficzny jak widać też nie z twojej bajki

          • 3 1

      • Spódnicach.......taka bajka.......spódnicach!!!!! tak to się pisze!!!

        • 0 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Legenda Radmoru - wystawa
Legenda Radmoru - wystawa
wystawa
lis'20 7-29.08
Gdynia, Muzeum Miasta Gdyni
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 11:00 - 18:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu

Sprawdź się

Sprawdź się

Co to jest Monumental Art?