Mógłbym zamieszkać w Polsce - rozmowa z Levi Henriksenem

Piosenka autorstwa Leviego Henriksena

Spotkanie z autorem książki "Śnieg przykryje śnieg" odbędzie się w sobotę o godz. 18.30 w klubie Dwie Zmiany, w ramach festiwalu Literacki Sopot.


- Czuję jakąś więź z Polakami. Jeśli kiedyś mi zbrzydnie pisanie o norweskich wsiach, przeprowadzę się do Polski! - mówi Levi Henriksen, autor powieści "Śnieg przykryje śnieg", wydanej przez sopockie wydawnictwo Smak Słowa. Spotkanie z Levim Henriksenem w ramach festiwalu Literacki Sopot odbędzie się w sobotę 22 sierpnia o 18.30 w klubie Dwie Zmiany.



Mój przyjaciel popełnił samobójstwo dokładnie w ten sam sposób, jak brat Daniela Kaspersena w mojej książce. To niezwykły zbieg okoliczności. Doskonale wiedziałem, co czuje Daniel Kaspersen po stracie brata. Tak to się ze sobą splata - fikcja i życie.
"Śnieg..." to nie jest klasyczny thriller ani kryminał. Jak by pan określił charakter tej książki?

Jeden z polskich krytyków określił tę powieść jako western polarny. Bardzo mi się to określenie podoba! "Śnieg..." ma w sobie elementy kryminału, ale moi czytelnicy określali ją jako "page-turner" (słowo, które nie ma polskiego odpowiednika, dosłownie oznacza "przewracacz stron", a w przenośni - bardzo wciągającą książkę, od której nie można się oderwać). I z tego określenia jestem najbardziej zadowolony. Kiedy zaczynałem pisać "Śnieg..." miałem w głowie historię dwóch braci i bohatera, który musi sam stawić czoła całemu światu. W trakcie pisania powoli zaczęły mi się wyłaniać wątki dodatkowe - "Śnieg..." ewoluował do obecnej postaci. Ernest Hemingway kiedyś powiedział, że jeśli pisarz znałby wszystkie wątki swej powieści przed rozpoczęciem pisania - zanudziłby czytelnika na śmierć.

Pewnie siebie też. Jest pan nie tylko pisarzem, ale także autorem tekstów piosenek. Co pana pociąga w piosenkach, a co w powieściach?

Jeśli chodzi o sztukę opowiadania (ang. story-telling) - wiele się nauczyłem od Johnny'ego Casha, Bruce'a Springsteena czy Leonarda Cohena. Stawiam ich na równi pod tym względem z Hemingwayem, Johnem Steinbeckiem czy Williamem Faulknerem. Oczywiście pisanie powieści i piosenek to dwa światy. Ale jestem szczęściarzem, bo mogę robić obie te rzeczy. W pisaniu piosenek najbardziej mnie podnieca to, że mogę je potem wykonać razem z moim zespołem. Potrzebuję moich kumpli, żeby z tekstu powstała piosenka. Pisanie powieści to z kolei wielka samotność. Długie godziny spędzone przy biurku. I to się jakoś we mnie uzupełnia. Jeden z krytyków norweskich powiedział o mnie, że jestem pisarzem muzykalnym (śmiech). To dla mnie komplement.

Jeśli chodzi o sztukę opowiadania (ang. story-telling) - wiele się nauczyłem od Johnny'ego Casha, Bruce'a Springsteena czy Leonarda Cohena. Stawiam ich na równi pod tym względem z Hemingwayem, Johnem Steinbeckiem czy Williamem Faulknerem - mówi Levi Henriksen.
Jeśli chodzi o sztukę opowiadania (ang. story-telling) - wiele się nauczyłem od Johnny'ego Casha, Bruce'a Springsteena czy Leonarda Cohena. Stawiam ich na równi pod tym względem z Hemingwayem, Johnem Steinbeckiem czy Williamem Faulknerem - mówi Levi Henriksen. fot. Rolf Aagaard/mat. prasowe
Za chwilę wsiądzie pan do samolotu i przyleci do Polski. Jakie wiążą się z tym emocje?

Nie mogę się doczekać! Byłem już w styczniu na premierze książki i byłem pod ogromnym wrażeniem. Polscy dziennikarze, którzy ze mną wtedy rozmawiali, wszyscy przeczytali moją powieść (śmiech)! Chciałbym móc to samo powiedzieć o norweskich... Wcześniej w Polsce byłem tylko raz, na weselu w Szczecinie. Okazało się, że Polacy potrafią wypić więcej wódki niż Norwegowie (śmiech). Co do Polski - jestem wielkim fanem dwóch pisarzy urodzonych w Polsce - Jerzego Kosińskiego i Isaaca Singera, a także sportowców: Kazimierza Deyny i Adama Małysza. Czuję też jakąś więź z Polakami. Jeśli kiedyś mi zbrzydnie pisanie o norweskich wsiach, przeprowadzę się do Polski!

Borys Kossakowski: Od publikacji "Śniegu..." minęło już 11 lat. Jakie emocje wzbudza w panu ta książka po latach?

Napisałem w sumie ponad dwadzieścia książek i jestem dumny z wszystkich. "Śnieg..." jest wśród tych powieści, które szczególnie się zaznaczyły w mojej biografii, m.in. ze względu na prestiżową nagrodę Bokhandlerprisen i dziesięć wydań zagranicznych. Dzięki tej powieści stałem się pełnoetatowym pisarzem. Jestem ogromnie wdzięczny, że coś, co napisałem 11 lat temu, nadal znajduje czytelników na świecie.

Akcja powieści toczy się w typowo norweskim klimacie. Dużo śniegu, zimno, narty biegowe. Jak ważny jest ten klimat dla historii bohaterów? Czy to mogłoby się wydarzyć gdzie indziej? Na przykład w Sopocie? 

Jeszcze nie byłem w Sopocie, więc nie wiem (śmiech). Klimat na polskim wybrzeżu jest inny, ale jeśli historia jest dobra, to powinna sobie "poradzić" w każdych warunkach na świecie. Mam wrażenie, że większość książek Gabriela Garcii Marqueza mogłaby się toczyć w moim wyimaginowanym mieście Skogli, w Norwegii. A jednak - śnieg, długie zimy, norweskie wsie - to wszystko tworzy specyficzną atmosferę książki, która spodobała się wielu moim czytelnikom. A trudno byłoby to mi zastąpić czymś innym.

W pana książce jest dużo cierpienia. Samobójstwo, samotność, pobyt w więzieniu za przemyt narkotyków... Skąd te wątki? Dlaczego są one dla pana ważne?

Mój bohater, Daniel Kaspersen, ma sporo ze mnie, choć oczywiście jest postacią fikcyjną. Mamy inne doświadczenia. Ja nigdy nie byłem w więzieniu. Według mnie pisanie to rodzaj aktorstwa - pisarz musi się wczuć w rolę. Co ciekawe - dostałem kiedyś list od więźnia, który stwierdził, że niezwykle celnie uchwyciłem ten rodzaj emocji towarzyszący człowiekowi, który wychodzi z więzienia. Kiedy skończyłem pierwszą wersję "Śniegu..." mój przyjaciel popełnił samobójstwo dokładnie w ten sam sposób, jak brat Daniela Kaspersena w mojej książce. To niezwykły zbieg okoliczności. Doskonale wiedziałem, co czuje Daniel Kaspersen po stracie brata. Tak to się ze sobą splata - fikcja i życie.

Książkę "Śnieg przykryje śnieg" wydał sopocki Smak Słowa.
Książkę "Śnieg przykryje śnieg" wydał sopocki Smak Słowa. mat. prasowe
W pana historii ważną rolę odgrywa religia i rodzina. Czy te wartości są panu szczególnie bliskie? Norwegia z punktu widzenia Polaka nie wydaje się szczególnie religijnym krajem.

Zarówno religia, jak i rodzina to dwie bardzo znaczące wartości w moim życiu. Mam troje rodzeństwa. Wszyscy są znacznie starsi ode mnie, przez co dorastałem w poczuciu pewnej pustki. Brakowało mi brata w moim wieku. Tę pustkę czy tęsknotę czuje też mój bohater, ale z innego powodu.

Daniel Kaspersen siedzi w więzieniu za przemyt narkotyków. Stereotyp mi podpowiada, że Norweg przemycający narkotyki to coś nietypowego. Coś mi się nie zgadza. Ale może się mylę?

Kaspersen siedział za chciwość, za to, że połakomił się na łatwe pieniądze. Oczywiście mogłem go "wsadzić do więzienia" za coś innego, na przykład morderstwo, ale to do niego nie pasowało. Co do Norwegów - akurat mieszkam w miasteczku Kongsvinger, blisko granicy ze Szwecją. Tu regularnie słyszy się o wpadkach drobnych przemytników. Zazwyczaj oczywiście są to drobne kary za alkohol czy papierosy. Ale jedna z największych obław na przemytników narkotyków odbyła się kilka lat temu właśnie tutaj, w Kongsvinger.

Opinie (13) 1 zablokowana

  • Fajny wywiad, i fajny gościu. Chyba kupię tę książkę :)

    • 9 7

  • (1)

    chyba nie wie co mówi..

    • 11 3

    • Wie, wie ,Z tamta forsą nie będzie miał źle.Tu jak masz pieniądze i potrafisz wyłączyć się z polityki jest raj na ziemi.

      • 4 1

  • Dostałby 1300 na rękę to szybko by wrócił do siebie.

    • 19 0

  • Skąd gościu tu się wziął.

    Kto to promuje?

    • 10 3

  • (1)

    Levi chłopie, ty lepiej zostań w Norwegii

    • 15 1

    • Czy levi znaczy Lew?

      • 2 0

  • (1)

    Do Izraela jedz. Lepsza pogoda i standard zycia.

    • 10 2

    • Panie Koniuszko

      Lewinski sie klania

      • 0 3

  • Polskość to zniewieściałość? (1)

    Norwegia kojarzy mi się z normalnością w moralności - tam wszyscy okazują sobie szacunek jednakowo. Nie to co w Polsce, gdzie szacunek "należy się kobietom". To i mamy gospodarkę taką, jaką mamy - na tle norweskiej mizerną.

    • 4 5

    • Niestety, Norwegia ma wiele "nienormalnych" stron

      tzw.państwowa służba zdrowia jest trudna do przyjęcia nawet przez Polaków

      szkoda opowiadać

      trzeba pomieszkać- i to nie ze statusem emigranta,
      ale mając obywatelstwo norweskie i pracę w budżecie

      • 0 0

  • To żart?

    Gdzie ty widzisz szacunek dla kobiet w Pl ?

    • 4 1

  • Stary! Chętnie się z Tobą zamienię, nawet dzisiaj - tak jak stoję!!! Zapraszam do bloku

    na 35 m2 i z pensyjką 1130,-PLN! Żyć nie umierać! Szybko zaczniesz wzdychać za tym, co pozostawiłeś...

    • 4 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Trend Book 2021 w Muzeum Bursztynu
Trend Book 2021 w Muzeum Bursztynu
wystawa
gru 7-27.03
Gdańsk, Muzeum Bursztynu
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki
Pobożni i cnotliwi. Dawni...
wystawa
maj 15-31.12
Gdańsk, Muzeum Narodowe

Sprawdź się

Sprawdź się

Jaka była pierwsza wystawa w Żaku w Gdańsku, podczas której pokazano m.in. wykopane karabiny z czasów wojny?