Mocny finał mrocznej trójmiejskiej trylogii kryminalnej. "Biel" Małgorzaty Oliwii Sobczak

"Biel" (wyd. W.A.B) Małgorzaty Oliwii Sobczak to mocne zakończenie świetnej trójmiejskiej trylogii kryminalnej pt. "Kolory zła".
"Biel" (wyd. W.A.B) Małgorzaty Oliwii Sobczak to mocne zakończenie świetnej trójmiejskiej trylogii kryminalnej pt. "Kolory zła". Fot. Iwona Wojdowska / mat. prasowe wydawnictwa

Z literackimi cyklami kryminalnymi jest trochę jak z serialami - albo się je pokocha od pierwszego wejrzenia (odcinka), albo nam nie podejdą i je porzucimy po jednej lub dwóch randkach. W tym pierwszym przypadku często im wybaczamy potknięcia, wady i słabsze momenty (wszak nie ma ideałów), a miłość trwa do ostatniej kropki. O drugim nie warto tu wspominać, bo sprawa dotyczy jak najbardziej sytuacji numer jeden. Powiem więcej: "Kolory zła", bo o nich będzie mowa, to seria kryminalna, której nie trzeba nic wybaczać. W maju ukazała się "Biel" (wyd. W.A.B.) Małgorzaty Oliwii Sobczak i jest to mocne zakończenie tej świetnej trylogii.



Recenzje książek z Trójmiasta



"Kolory zła" pojawiły się w 2019 roku. Zaczęło się od "Czerwieni", o której mówiło się, że to najlepszy kryminał roku, a jego autorka - Małgorzata Oliwia Sobczak - jako pierwsza kobieta od lat, ma szansę zdeklasować panteon gwiazd gatunku. Czy to się stało? Dziś już chyba z pewnością możemy przyznać, że nie - nikt zdeklasowany raczej nie został. Jednak w tym panteonie miejsca jest sporo i trójmiejska pisarka jak najbardziej zapracowała na bycie wśród najciekawszych polskich twórców kryminałów.

Przeczytaj również: Jestem zlepkiem przeciwieństw - rozmowa z pisarką Małgorzatą Oliwią Sobczak

Po "Czerwieni" przyszła kolej na "Czerń", którą Sobczak nie tylko nie obniżyła lotów, ale wręcz umocniła swoją pozycję i potwierdziła, że pisze coraz lepsze książki. Warto tu wspomnieć, że autorka ta debiutowała baśnią pt. "Mali, Boli i Królowa Mrozu", potem wydała powieść obyczajową pt. "Ona i dom, który tańczy", a dopiero po nich weszła w świat literackiego kryminału. Wydaje mi się, że były to doświadczenia ważne, które pozwoliły pisarce na rozwój stylu i rozwinięcie skrzydeł. Widać, że kryminał to gatunek, w którym się ona dobrze czuje, świetnie odnajduje i który ją inspiruje.

Wydana 19 maja tego roku "Biel" jak najbardziej to potwierdza. Zaryzykowałabym nawet twierdzenie, że jest najlepszą częścią całej trylogii, choć pozostałym niczego nie brakuje. Jednak to właśnie finał serii pozwala stwierdzić, jak pomyślana została całość, jak poprowadzeni zostali bohaterowie i czy cykl ten faktycznie tworzy rodzaj całokształtu, czy był raczej tylko chwytem marketingowym? Odpowiedź na wszystkie te pytania brzmi: tak, "Kolory zła" tworzą spójne, przemyślane i dopracowane w szczegółach uniwersum, w którym zło panoszy się w najlepsze i przybiera wiele twarzy.

"Biel" to 3 tom trylogii "Kolory zła" Małgorzaty Oliwii Sobczak.
"Biel" to 3 tom trylogii "Kolory zła" Małgorzaty Oliwii Sobczak. mat. promocyjne wydawnictwa
Wspominałam już przy innej okazji i nie ukrywam tego, że lubię cykle literackie, sagi, serie kryminalne i że jestem zagorzałą fanką tych wielotomowych dzieł, rozpisanych nieraz nie na setki a na tysiące stron. Gdy trzeba pożegnać się z bohaterami, to robię to naprawdę niechętnie. Jeśli też tak macie, to zapewne spodoba wam się seria Małgorzaty Oliwii Sobczak, która uśmierca, co prawda, co jakiś czas, gdy trzeba tego lub owego, ale nie zadaje śmiertelnych ciosów czytelnikom. Zdarza się być blisko zranienia czytelniczych uczuć, jednak wychodzimy z tego cało. Zakończenie trylogii też pozwala na pewien rodzaj spokojnego pożegnania się z postaciami "Kolorów", co mnie osobiście mile zaskoczyło.

Nie wynika to bynajmniej ze zmęczenia bohaterami, wręcz przeciwnie - można by było dalej w nieskończoność ciągnąć historię Bilskiego, Górskiej, Pająka i Kity oraz pozostałych postaci, jednak trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. I mam wrażenie, że Sobczak wie to doskonale. Finał serii to moment zwrotny w życiu głównego bohatera - prokuratora Leopolda Bilskiego, który - uwaga spoiler - nie ginie, a wręcz przeciwnie - rodzi się na nowo. Dzieje się to w wyniku przepracowania traum z dzieciństwa (śmierć ojca), a także skonfrontowania się ze sobą samym, swoim cieniem. To powoduje, że Bilski staje się naprawdę fajnym gościem. Ten duży chłopiec dojrzewa i staje się prawdziwym dorosłym, choć nie znaczy to wcale, że nie będzie powtarzał błędów z przeszłości...

Księgarnie w Trójmieście


Przechodząc do konkretów, warto zadać sobie pytanie, co sprawia, że ta trylogia jest tak dobra? Czy pisarka użyła tu jakichś tajemnych praktyk, niecodziennych chwytów? Odpowiedź brzmi: nie. "Biel" realizowana jest dokładnie takim samym - udanym i sprawdzonym schematem co pozostałe kolory. I jest w jakimś sensie ich dopełnieniem właśnie ze względu na konstrukcję postaci Bilskiego. Według mnie to ten, jeżdżący saabem, bohater sprawia, że całość można ocenić bardzo wysoko. Choć przyznaję, że nie wzbudził on jakiejś wielkiej mojej sympatii w poprzednich częściach, to w "Bieli" - gdzie poznajemy go jako 12-letniego chłopca i gdzie on sam konfrontuje się ze swoją przeszłością i swoim wewnętrznym, skrupulatnie budowanym latami murem - zyskuje moje względy.

Warto tu powiedzieć więcej również o wspomnianym schemacie. Może skojarzenie jest pejoratywne, jednak daję słowo, że w tym przypadku nie jest to nic negatywnego lub obraźliwego. Przeciwnie - realizowanie trzech powieści według jakiegoś planu i przemyślanej strategii stanowi w mojej opinii wartość. Nie mamy bowiem poczucia naciągania, wodolejstwa czy przesady, co zdarza się, gdy autor przekombinuje w konstrukcji fabuły. Małgorzata Sobczak - o czym już pisałam przy okazji "Czerni", realizuje swój koncept bardzo skrupulatnie. Mam tu na myśli najważniejsze elementy świata przedstawionego: czasoprzestrzeń, miejsce akcji i bohaterów, a także znaczące tytuły, które oczywiście mają swoją symbolikę i odzwierciedlenie w treści książek.

W "Bieli" autorka ponownie zabiera czytelników do Trójmiasta, a zwłaszcza do modernistycznej Gdyni, zwanej "białym miastem". W tej ascetycznej przestrzeni, do której zaglądamy na dwóch planach czasowych: w roku 2015 oraz 1988 - w najlepsze mają się prostytucja i mafia, a milicję z lat 80. zastąpiła policja i można powiedzieć, że to jedyne, co się zmieniło przez te niemal 30 lat. Jeśli chodzi o symbolikę tytułu, to biel bynajmniej nie odnosi się tutaj do niewinności, z którą jest powszechnie kojarzona. Akcja rozgrywa się w zimie, cały czas pada śnieg, bohaterowie często brną w zaspach, co potęguje klimat tej powieści. Biel tutaj pełni raczej rolę lustra, w którym odbija się świat i wyraźniej widać w nim zło. To zwierciadło, w którym możemy się przejrzeć i dostrzec więcej.

Środowisko trójmiejskich nocnych klubów i prostytucji, a tym samym sutenerstwo i mafia, tajemnice skorumpowanych ludzi władzy oraz najwyższych stanowisk w policji to wątki już niby znane, a nawet można by rzec - "oklepane", jednak tutaj pokazane są z innej ciekawej perspektywy. Mam tutaj na myśli nie tylko spojrzenie historyczne. Bo faktycznie lata 80. u Sobczak grają intrygująco, głównie za sprawą jak zwykle drobiazgowo odmalowanych przez pisarkę elementów, tj. muzyka tamtych czasów, ubiór z epoki, słynne budynki (na czele z "Bankowcem", w którym mieszkają Bilscy), specyficzna atmosfera zadymionych do granic widzialności klubów nocnych - szczególnie tych w hotelach np. hotelu Orbis Gdynia z jego legendarnymi tancerkami w Piekiełku, w którym interesy prowadzą cinkciarze. To wszystko niewątpliwie gra bardzo spójnie, wyraziście i atrakcyjnie.

Z ciekawostek powiem jeszcze na zachętę dla niezdecydowanych, że może dla niektórych czytelników atrakcyjne będą również sceny erotyczne, szczególnie te z elementami zbiorowych orgii, choć wydaje mi się, że fani literatury Michela Houellebecqa, mają takie wrażenia już za sobą... To, co jednak warto podkreślić, to to, że tym razem Sobczak sięgnęła po coś jeszcze - bo zawsze jest jakaś wartość naddana w jej książkach. Chodzi o zastosowanie w fabule zasad epigenetyki, czyli dziedziczenia pozagenowego: pamięci, emocji, traum. Ten wątek w "Bieli" uważam za wyjątkowo celny i wartościowy. O co dokładnie chodzi? Nie będę zdradzać wszystkiego, przekonajcie się sami w lekturze.

Wielbicieli Trójmiasta jak zwykle czeka niezwykła topograficzna gratka. Trzy miasta pokazane są w wielu odsłonach i punktach, niekoniecznie tych pocztówkowych. Pojawia się Nowy Port (i słynne mewki, o których niedawno pisaliśmy przy okazji "Mewiej trylogii"), wydział prawa UG, śródmieście Gdyni z "Delicjami" i słynnym "Bankowcem", hala sportowa "Olivia", cerkiew św. Mikołaja u stóp Szubienicznej Góry, popularny w każdej epoce sopocki Spatif, gdyńska Kamienna Góra oraz wiele innych miejsc.

Małgorzacie Sobczak niektórzy fani kryminałów zarzucają zbyt drobiazgowe opisy wyglądu postaci, zbytnio skrupulatne odmalowywanie przestrzeni z jej detalami, za bardzo pedantyczne skupianie się na ubiorze (falbanki, bufki, obcasy, poduszki w rękawach etc.). Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie inaczej. Bez tych wszystkich ingrediencji nie byłoby w tych powieściach tego specyficznego klimatu, brakowałoby życia, a czytelnikowi pożywki. Bo to właśnie tymi - jakże ważnymi - "dodatkami" żyją postaci i my, odbiorcy.

"Biel" dostępna jest w wersji papierowej, jako e-book i audiobook. Prawa filmowe do pierwszej części trylogii, czyli do "Czerwieni" zostały już sprzedane, ale na pewno wielu czytelników czeka na ekranizację całości. Tymczasem pisarka jest w trakcie pracy nad nową serią kryminalną, której akcja również rozgrywać się będzie w Trójmieście. Czekamy.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (22)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Legenda Radmoru - wystawa
Legenda Radmoru - wystawa
wystawa
lis'20 7-29.08
Gdynia, Muzeum Miasta Gdyni
Był sobie łowca - opowieść o ludziach epoki lodowcowej
Był sobie łowca - opowieść o ludziach...
wystawa
lut 12-30.06
Sopot, Grodzisko
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 11:00 - 18:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie

Sprawdź się

Sprawdź się

Fragment wiersza którego z polskich poetów znajduje się na Pomniku Poległych Stoczniowców?