Wiadomości

stat

Miłośnicy duchów ruszyli w miasto

Jakie duchy i demony nas dręczą? Odpowiadają nie tylko artyści, ale także zwiedzający.


Tegoroczna, czwarta odsłona Narracji, to edycja najbardziej wymagająca pod względem wytrzymałościowym, ale też chyba najbardziej frapująca, jeśli chodzi o program. Dlatego dobrze podzielić sobie zwiedzanie na dwa etapy, a w przerwie zaplanować dłuższą przerwę w przytulnej restauracji z ciepłym posiłkiem i smacznym deserem. Festiwal potrwa do niedzieli. Wstęp na wszystkie atrakcje jest bezpłatny.



Koszmary i duchy nawiedzają mnie:

przed snem 5%
we śnie 17%
nad ranem 5%
cały czas 21%
nigdy 52%
zakończona Łącznie głosów: 484
Tym razem organizatorzy postanowili ożywić na ten listopadowy weekend ulice i zaułki Starego Miasta oraz Stoczni Gdańskiej. Hasłem tegorocznej odsłony imprezy jest cytat "Czyś odeszła, ukochana zjawo?". Celem nowego kuratora, Stevena Matijcio, było sięgnięcie do podświadomości gdańszczan i wyciągnięcie z niej duchów, demonów i zjaw na światło reflektorów i rzutników multimedialnych. Organizatorzy włożyli dużo wysiłku w to, aby prace prezentowane na festiwalu wpisały się w historię Gdańska. Dzięki temu, uczestnicząc w Narracjach można się sporo nauczyć albo chociaż przypomnieć fakty z długiej i burzliwej historii miasta.

Ogromne wrażenie robi praca "Anioły zemsty" Christiana Jankowskiego z Niemiec, która została ulokowana tuż koło budynku Poczty Polskiej, pod murem, gdzie sfotografowano pojmanych obrońców poczty. Ich historia jest nie tylko znana niemal każdemu Polakowi - na jej kanwie wyrosła mitologia nasączona emocjami i resentymentem. Dlatego ciarki przechodzą po plecach, gdy ogląda się film Jankowskiego, który udokumentował ludzi opowiadających w mocnych słowach o najtrudniejszych momentach swojego życia i o zemście, jaką by chętnie zaplanowali dla swoich "oprawców" - byłych przyjaciołach, szefach, współpracownikach.

Co ciekawe, film został nakręcony podczas zjazdu miłośników horrorów, a wzięli w nim udział przebierańcy z konkursu na najlepszy kostium. "Anioły zemsty" to makabrycznie umazani krwią złoczyńcy, kiczowate potwory czy ponurzy mordercy opowiadający o swoich planach zemsty.

Na tegorocznym festiwalu wyraźnie odcisnęła się także obecność polskich artystów. Warto udać się do auli I Liceum Ogólnokształcącego (Wały Piastowskie 6), aby obejrzeć instalację "Jak wychować władcę" Piotra Wyrzykowskiego. Wykorzystał on niesławną książkę "48 Praw władzy" Roberta Greene'a, aby stworzyć pracę, która daje przerażające instrukcje dotyczące postępowania z ludźmi. Ponoć książkę chętnie czytają więźniowie, a podejście Greene'a niewiele ma wspólnego z moralnością czy etyką.

Instalacji i interwencji narracyjnych jest aż dwadzieścia sześć, a przejście ich zajmuje od trzech do czterech godzin. Wszystkie atrakcje dostępne są od godziny 17 do 24, a w piątek i w sobotę w Klubie Festiwalowym o 21 odbędą się koncerty (przed nami występy Roberta Piernikowskiego, Kristen i Square Pirate). W Klubie Festiwalowym można też się ogrzać i zjeść smaczny wegetariański posiłek, choć niestety - na stojąco. Organizatorzy nie zadbali o krzesła czy stoliki, a przecież po tylu godzinach chodzenia człowiek chętnie by usiadł, choć na chwilę.

Oprócz prac związanych z głównym programem Narracji zaplanowano także projekt "Sam nie jestem stąd", w ramach którego dawni rezydenci Kolonii Artystów na dwa dni wejdą do swojej starej siedziby i stworzą instalacje, wystawy oraz zagrają kilka koncertów (m.in. Konrad Zientara, DickieDreams Sounsystem czy Navigatorgong). Należy przypuszczać, że w piątkowy i sobotni wieczór budynek Centrali będzie tętnił życiem.

Festiwal Narracje to część zakrojonego na dużą skalę programu miejskiego, który ma na celu ożywienie miasta w jesienne i zimowe wieczory, kiedy pogoda zazwyczaj wszystkich trzyma w domach. I trzeba przyznać, że w tym roku po ulicach Starego Miasta wędrowały zaskakująco duże grupy zwiedzających, którzy postanowili sprawdzić, jakie to duchy przywołał kurator Steven Matijcio. Festiwal jednak jest na tyle rozproszony jeśli chodzi o lokalizacje, że tylko niewielka część uczestników dotarła do klubu na (mocno opóźniony zresztą) koncert Ballad i Romansów. Może warto by było zadbać, by uczestnicy festiwalu nie gubili się tak łatwo między instalacjami. Nawet uczestnicy zorganizowanych grup zwiedzających Narracje z przewodnikami wyglądali na mocno zdezorientowanych, a mapki wręczane przez organizatorów były mało czytelne i zabrakło na nich punktów orientacyjnych.

Opinie (47) ponad 10 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Na czym polega poliamoria?
Na czym polega poliamoria?
Klub Metro we Wrzeszczu kończy działalność
Klub Metro kończy działalność

Kulinaria

Nałóż, zważ i jedz. Gdzie w Trójmieście zjemy "na wagę"?
Gdzie w Trójmieście zjemy "na wagę"?
Najsłodszy dzień w roku. Dziś tłusty czwartek
Tłusty czwartek, najsłodszy w roku

Planuj z nami tydzień

Garou, targi vintage i hip-hop. Planuj tydzień
Planuj tydzień: targi vintage, hip-hop

Sprawdź się

Jak nazywa się styl architektoniczny, którego przykładem jest Zielona Brama w Gdańsku?