Wiadomości

Miłość niejedno ma imię. Po premierze "Thaïs" w Operze Bałtyckiej

Tancerka Thaïs (Marcelina Beucher) to obiekt pożądania całej Aleksandrii. Atanael (Marcin Bronikowski) pragnie zbawić duszę dziewczyny, nakłaniając ją do porzucenia grzesznej cielesności i zwrócenia się ku miłości duchowej.
Tancerka Thaïs (Marcelina Beucher) to obiekt pożądania całej Aleksandrii. Atanael (Marcin Bronikowski) pragnie zbawić duszę dziewczyny, nakłaniając ją do porzucenia grzesznej cielesności i zwrócenia się ku miłości duchowej. fot. Mateusz Słodkowski / trojmiasto.pl

Wystawienie nieobecnej od blisko wieku na polskiej scenie operowej "Thaïs" na deskach Opery Bałtyckiej jest dowodem na to, że "banicja" dzieła Julesa Masseneta jest niesłuszna. Jednak sam spektakl Romualda Wiczy-Pokojskiego pozostawia niedosyt.



Od pierwszych chwil na scenie podziwiamy rywalizację tego, co wzniosłe i metafizyczne z niskim i przyziemnym. Do rozmodlonych mnichów na pustyni wraca z niedalekiej Aleksandrii Atanael, mnich pochodzący z tego miasta. Obecna Aleksandria jawi mu się jako miejsce występku, grzechu i zła. Jednak czuje, że musi tam wrócić, by nawrócić kurtyzanę Thaïs - obiekt pożądania i symbol zepsucia tego miasta. Przywrócenie jej Bogu Atanael stawia sobie za punkt honoru i sprawdzian swojej wiary. Pomimo braku entuzjazmu ze strony wspólnoty, wyrusza, by przywieźć występną kobietą na drogę miłości bożej, pokuty i wiecznej szczęśliwości.

Repertuar Opery Bałtyckiej


Mnisi na scenie Opery Bałtyckiej nie są sami - towarzyszą im postaci wijące się po podłodze, układające w różne wymyślne figury. To przeniesiona na język ciała tancerzy, mających w spektaklu wiele zadań pantomimicznych, manifestacja cielesnych pragnień i grzechu. Ich obecność podczas wzniosłych deklaracji Atanaela jest nieprzypadkowa - od pierwszej chwili wyczuwalna jest w deklaracji młodego mnicha nuta fascynacji i pożądania, usprawiedliwione religijnym fanatyzmem i pobożnością.

Steampunkowa stylizacja kostiumów Alicji Kokosińskiej pozwala wziąć bohaterów w pewien nawias i nawet szaty pustelników uzupełnić o ekstrawaganckie dodatki.
Steampunkowa stylizacja kostiumów Alicji Kokosińskiej pozwala wziąć bohaterów w pewien nawias i nawet szaty pustelników uzupełnić o ekstrawaganckie dodatki. fot. Mateusz Słodkowski / trojmiasto.pl
Massenet wspólnie z autorem libretta Louisem Galletem stworzył więc operę o walce sacrum z profanum, namiętność i pożądanie w wymiarze czysto ludzkim pozostaje tu w nieustającym zwarciu z wyższymi pobudkami, pragnieniem uzdrowienia przeżartej grzechem duszy upadłej kobiety. Pycha Atanaela, starającego wziąć na siebie rolę zbawiciela, ubrana zostaje w zbroję wiary i miłości bożej. Konflikt między tymi wartościami jest przedstawiony w sposób bardzo klarowny. "Thaïs" pod względem tematyki i charakteru w niczym więc nie ustępuje innym dziełom operowym. Podobnie rzecz się ma z muzyką, momentami ilustracyjną, pełną gwałtownych zwrotów akcji, zazwyczaj związanych z postawą Thaïs, złaknionej czegoś więcej niż cielesne uciechy w ramionach przygodnych kochanków i rozdartej pomiędzy dotychczasowe wygodne życie w uwielbieniu i czci ze strony zalotników a fascynację żarliwością wiary Atanaela.

Debiutujący tą operą na deskach teatru operowego Romuald Wicza-Pokojski akcję "Thaïs" sytuuje poza konkretnym czasem historycznym. Bardzo ciekawe kostiumy autorstwa Alicji Kokosińskiej utrzymane są w steampunkowej stylizacji - świat aleksandryjczyków okazuje się dowcipną karykaturą "grzesznego" światka artystycznego, z kostiumami inspirowanymi współczesną modą artystycznej awangardy. Z kolei motywem dominującym w szatach pustelników są mnisie habity, jednak dzięki ekstrawaganckim dodatkom, wizerunek pątników zostaje efektownie przełamany. Na tle pozostałych wyróżnia się amarantowa suknia Thaïs i jej eleganckie białe futro (z rozbierania z niego kurtyzany uczyniono najciekawszy epizod pierwszego aktu).

W cieniu Thaïs i Atanaela pozostaje Nicias w wykonaniu Ivaylo Mihaylova (na zdjęciu w towarzystwie Marii Antkowiak jako Krobyli, po lewej, oraz Wandy Franek jako Myrtali, po prawej).
W cieniu Thaïs i Atanaela pozostaje Nicias w wykonaniu Ivaylo Mihaylova (na zdjęciu w towarzystwie Marii Antkowiak jako Krobyli, po lewej, oraz Wandy Franek jako Myrtali, po prawej). fot. Mateusz Słodkowski / trojmiasto.pl
Nie mniej efektownie w scenach pustynnych prezentuje się Balet Opery Bałtyckiej. W jednakowych kostiumach i perukach oprócz personifikacji nieczystych intencji i grzechu przywodzi na myśl potępieńców z obrazów Sądu Ostatecznego. Z kostiumami bohaterów kontrastuje bardzo minimalistyczna scenografia, przygotowana również przez Alicję Kokosińską, zachowująca momentami przesadną ascezę formy. Składają się na nią ruchome konstrukcje (jak obramowanie kaplicy czy stelaż szafy), "żywe obrazy" z ciał tancerzy i gra świateł oraz kilka półprzezroczystych przesłon.

Niestety, reżyser skupiając się na ogóle, nie przykłada dostatecznej uwagi detalom. Szwankuje dramaturgia najsłabszego, pierwszego aktu, podczas którego ze sceny po prostu wieje nudą. Soliści sprawiają wrażenie pozostawionych samym sobie, czego efektem niefortunne powtórzenia ("lubieżne" pocałunki damsko-męskie i damsko-damskie pomiędzy Niciasem i jego niewolnicami to jedyny pomysł na utwór "Ah! Ah! Ah!... Athanaël, c'est toi!") i niemal koncertowy śpiew solistów do publiczności w pierwszej odsłonie spektaklu. Wiele do życzenia pozostawia też zmysłowy taniec Thaïs w wizji Atanaela.

Efektownie w pantomimicznej zbiorowej kreacji grzechu, niskich pobudek i występku prezentuje się Balet Opery Bałtyckiej, który w spektaklu ma również inne zadania.
Efektownie w pantomimicznej zbiorowej kreacji grzechu, niskich pobudek i występku prezentuje się Balet Opery Bałtyckiej, który w spektaklu ma również inne zadania. fot. Mateusz Słodkowski / trojmiasto.pl
Na szczęście charakter tak popularnych do niedawna w Operze Bałtyckiej spektakli semi-stage zostaje przełamany w akcie drugim, w którym tancerze po intrygującej pantomimie z aktu I mają szansę na wykonanie pełnowymiarowego układu tanecznego (choreografia Izabeli Sokołowskiej-Boulton). I w tym akcie brakuje spójności, a długimi momentami również reżyserskich pomysłów, choć kreująca partię Thaïs podczas premierowego wieczoru Marcelina Beucher obdarzona jest świetnym, ciepłym sopranem, który aż kipi od emocji. W prześlicznym piano artystka potrafi zawrzeć wszystkie targające Thaïs wątpliwości, budując tę postać przede wszystkim głosem.

Mocnym barytonem o pełnym brzmieniu towarzyszy jej najbardziej zapracowany podczas spektaklu Marcin Bronikowski w roli Atanaela - najsilniejszy aktorsko punkt przedstawienia. Jego bohater od początku heroicznie walczy z pokusą, a moment wypoczynku w oazie podczas wędrówki ("Baigne d'eau mes mains et mes lèvres") to w dużej mierze dzięki niemu wzruszająca, piękna scena miłosna. Zaskakująco bezbarwny, pozbawiony mocy jest Nicias w wykonaniu Ivaylo Mihaylova, momentami ledwo słyszalny nawet w pierwszych rzędach.

Ascetyczna scenografia "Thaïs" składa się z ruchomych konstrukcji i plastycznych, przybierających różne pozy tancerzy.
Ascetyczna scenografia "Thaïs" składa się z ruchomych konstrukcji i plastycznych, przybierających różne pozy tancerzy. fot. Mateusz Słodkowski / trojmiasto.pl
Akt III okazuje się zdecydowanie najciekawszy. Efektowny krzyż rozłożony na podłodze wyznacza przestrzeń sacrum. To tu rozegra się dramat Thaïs i Atanaela, który orientuje się w swojej pomyłce. Prawdziwa miłość niejedno ma imię, sygnalizują twórcy we wzruszającym finale, a dróg do niej znacznie więcej niż może się wydawać.

Najbardziej znany fragment "Thaïs" - "Medytacje" - lekko i z wyczuciem wykonuje skrzypaczka Celina Kotz z towarzyszeniem tancerzy i Orkiestry, zasłużenie zbierając podczas premiery największy aplauz. Również główna aria Thaïs, tzw. Aria Przed Lustrem ("Dis-moi que je suis belle") wykonana jest przez Beucher z wdziękiem. Bardziej jednak zapadają w pamięć jej duety z Bronikowskim, szczególnie "Cette image d'ivoire" z bożkiem erosa czy finałowy, przejmujący duet "Te souvient-il du lumineux voyage".

Romuald Wicza-Pokojski o "Thaïs"


Poniżej wysokiego poziomu, do jakiego przyzwyczaiła już pod batutą José Maria Florêncio, nie schodzi Orkiestra Opery Bałtyckiej, bardzo dobrze radząca sobie ze zmiennymi tempami i licznymi trudnościami partytury. Kolejny raz świetnie wygląda i dobrze brzmi Chór Opery Bałtyckiej zarówno w roli pustelników (panowie), społeczności Aleksandrii oraz sióstr z klasztoru Albiny (panie). Tym większa szkoda, że gdańska "Thaïs" prowadzona jest przez Wiczę-Pokojskiego w sposób bardzo zachowawczy, zaś niektóre sceny (jak wulgarna wizja kurtyzany w snach Atanaela) nie licują z poziomem pozostałych. Z pewnością jednak decyzja o wystawieniu tego działa jest słuszna - tak pięknych operowych opowieści o niespełnionej miłości, wcale nie ma zbyt wiele.

Opinie (69) 5 zablokowanych

  • chór dobrze tylko jakoś mało ich jakby semi stage (2)

    przechodzimy w kameralną?Ja tam wolę duże chóry inaczej to nie ma sensu.Spektakl dobry inny niż tradycyjne włoskie opery sporo ,sporo baletu i wygląda to ciekawie.Spektakl można polecić.

    • 38 4

    • Nie dziwi (1)

      Mnie , że zawsze 1/3 wypełniona reszta miejsc pusta , to ma być sztuka ??

      • 3 10

      • na premierze rzadko bywa "pełno"

        • 2 1

  • (1)

    Bardzo dobry spektakl!

    • 30 10

    • Gdyby ją zostawił w spokoju, to by żyła!

      • 5 1

  • Owacje na stojąco. (3)

    Panie Łukaszu dziękujemy z nudne streszczenie Opery od tego jest Wikipedia. Proszę skupiać się na walorach wykonanego i obejrzanego dzieła!!! O niebo lepiej wykonana opera niż Cyrulik, Mozarta z kiczowatym Trumpem. W Thaïs, piękne głosy, dobrze rozplanowana scenografia, choć może nieco zabrakło w niej koloru i przepychu. Mam na myśli Pałac w akcie II. Interesująca choreografia Baletu OB. Przez trzy godziny Opera potrafiła przenieść widza w inny świat, choć raczej muzycznie niż wizualnie. Scenografia zbudowana klasycznie jak dla tego dzieła, postacie tancerzy alegorycznie wypełniające scenę ubrane w obcisłe kombinezony już w innych wykonaniach Thaïs się pojawiały. Podobnie dwa rozsuwane pylony choć wczoraj odmiennie bo zaaranżowane jak wnętrze pałacowej garderoby, ułatwiły poprzez spadające stroje ukazać destrukcje i pożar pałacu. Niedosyt i niedopracowanie można jednak było zauważyć w projektach i wykonaniu kostiumów, te jakby szyte bez finezji, nawet nasuwają myśl że były przygodnie znalezione, niby zdane na artystyczny nieład ale w całości trącą taniością, pozostawiając niesmak niedofinansowanej instytucji Opery Bałtyckiej. Raz jeszcze jednak warto podkreślić, że od strony muzycznej Opera wystawiona bardzo poprawnie z dominująca uroda Thaïs i pozostałych solistów, kunsztem głosów, dobrym chórem, godna obejrzenia i polecenia.

    • 39 17

    • (1)

      Od kiedy „Cyrulik” jest Mozarta? :-D

      • 11 0

      • od dzis

        • 0 0

    • Mozart

      Chyba Cyrulika Rossiniego miał Pan na myśli, nie Mozarta, bo takiegoż nie skomponowal

      • 5 0

  • Było co najwyżej poprawnie (1)

    muzycznie solidnie, tanecznie ciekawie, ale teatralnie miernie - nie winię za to solistów, bo to źle ustawione sceny/brak reżyserskich pomysłów jest za to odpowiedzialny. Zdecydowanie wolę dowcip i pomysłowość "Cyrulika sewilskiego".

    • 15 23

    • Czyli jesteś miłośnikiem opera buffa - o k. O gustach się nie dyskutuje

      • 10 1

  • Ceny (5)

    Szkoda tylko, że ceny biletów w operze coraz droższe a zniżki dla studentów czy uczniów mniej korzystne niż 3-4lata temu

    • 18 13

    • Ceny dla studentów na niedzielę to 25 ziko . Ale rozumiem, najlepiej dostać za darmo albo za złotówkę. Bilety ulgowe są za 50 %.

      • 18 2

    • Kultura musi kosztować (3)

      czasy darmowego rozdawnictwa dawno się skończyły jakby ktoś nie zauważył ;)

      • 17 3

      • Kultura musi tyle kosztować za oglądanie rusztowań na scenie i aktorów w workach? Pani w Operze w Bydgoszczy nie byla. . (1)

        Solisci, orkiestra, balet na dobrym poziomie.

        • 12 9

        • Niestety, takie wladze jakie spoleczenstwo Gdanska

          I taki budynek opery z 1915 r. Za to mamy stadion, ECS, Teatr-bunkier szekspirowski

          • 6 7

      • Raczej wręcz przeciwnie ale nie w tej dziedzinie

        • 1 0

  • Opera Si!!!

    Fantastycznie! Jak widzę dobre recenzje, pozytywne wrażenia :) Muszę się wybrać! Mam gorącą prośbę do Opery o zinscenizowanie w Gdańsku "Króla Rogera" Karola Szymanowskiego. Tak wiem, to wymagająca inscenizacyjne opera, tak wiem wymaga znacznych nakładów finansowych, ale chcę ją zobaczyć "na żywo" a tak się składa że mieszkam w Gdańsku i nie po drodze mi do Warszawy (a i tak ponoć ostatnia inscenizacja w warszawskiej operze nie za bardzo... m.in. zdaniem Ludwiki Włodek a ja jej ufam). Przyszedł już czas na Gdańsk, może w następnym sezonie albo jeszcze w kolejnym?

    • 12 6

  • Żarty (9)

    Pan od lalek reżyseruje swoją operę...
    Gdańsku jak zawsze jesteś inspiracją dla świata...
    Marszałku kończ, wstydu oszczędź.

    • 10 55

    • Dajcie tam porządnego rezysera (6)

      Po Marku Weiss długo jeszcze nie będziemy mogli oglądać tam twórczości na wysokim poziomie.
      Pan Pokojski nie dostrzega ale to nie jego świat.

      • 5 23

      • Pan Pokojski i Pani kierowniczka chóru są jak najbardziej na miejscu (2)

        tylko kilku Panów z chóru i kilka przyjaciółek byłej szefowej związku to osoby nie na miejscu.Czas tym osobom pokazać po co przychodzi się do pracy .

        • 3 5

        • Właśnie!!!

          Przyjdź i pokaż po co przychodzi się do pracy. Aaaa, w pracy nie jesteś anonimowa. Masz rację Pan dyrektor i Pani kierowniczka chóru są jak najbardziej na "swoim" miejscu.

          • 3 1

        • I po co Ukraincy wulgarni albo lenie

          • 0 1

      • Po Weissie (2)

        chyba nikt już nie będzie mógł doprowadzić tego teatru do ruiny , zniszczyć baletu,
        a prestiżowe funkcje obsadzać matołami po zawodówkach.
        Ten scenariusz już się nie powtórzy, lekcja jaką otrzymał ten teatr,
        skutkuje odpowiednimi zabezpieczeniami ze strony władz miasta.

        • 3 1

        • (1)

          Maniakalnie powtarzasz się ze swoimi wpisami. Co premiera, to podobny wpis. Po co wracać do tego co było. dosyć, wystarczy i obserwójmy bacznie co będzie dalej.

          • 3 2

          • Powtarzam się

            ze swoimi wpisami, abyś nauczył się tego na pamięć.

            • 1 4

    • Lepszy pan od lalek, niż specjalista od prowadzenia walk bokserskich....

      • 12 1

    • Zaczyna się

      nowa dyrekcja prowadzi tę instytucję wzorcowo, zachowując przy tym dużą
      kulturę osobistą , co nie zawsze idzie w parze.
      Natomiast wylęgarnia anarchii i warcholstwa, nie została widać do końca wyczyszczona.
      Te prostackie ataki nie mają nic wspólnego z oceną, ich celem jest sianie niepokoju
      w tym teatrze.

      • 3 1

  • Brawo balet

    Obecnosc tancerzy wzbogaca ten spektakl.
    Bardzo artystyczne podejscie,piekny ruch i ciekawa choreografia. Wzbudzaja wyzsze emocje. Chetnie wybiore sie ponownie

    • 32 5

  • Kolejne topienie publicznej kasy (2)

    Przedstawienie dzień po premierze, a widownia wypełniona tylko w dwóch trzecich. Przy takim poziomie realizacji, to wcale nie dziwi. Scenografii brak, reżyserii brak, aktorsko koszmarnie, wokalnie marnie, tancerze głównie stoją. Szkoda pieniędzy na taką "sztukę".

    • 19 53

    • Reżyser nie z tej branży

      • 8 19

    • Czlowieku hejterze

      Skoro tak Ci bylo zle trzeba bylo wyjsc.
      Balet glownie stoi? Ahaha znawca widac

      • 15 6

  • Dajcie ludziom pracować (3)

    premiera jest udana ,wszystko wróciło do normy ,teatr znowu posiada balet : czego jeszcze
    można, by sobie życzyć ?
    Wiadomo że jeszcze istnieją siły, które chciałyby odwrócić bieg zdarzeń i powrócić
    do tego szaleństwa, które miejmy nadzieję pozostanie już tylko niechlubną historią.

    • 47 7

    • Marudny tchórzu (1)

      W czasach o których wspominasz zapewne prosiłeś o wsparcie. Teraz jako odważna już myszka stwierdzasz ze wszyscy walczący o twoje dobro i bezpieczeństwo byli źli.
      Pamiętaj Karma wraca!!!!!

      • 6 11

      • Walczyli

        o własne przywileje , mnogość etatów ,siali niepokój i anarchię.
        Doprowadzili ten teatr, na skraj bankructwa ,atakowali porządnych ludzi,
        tylko dla zaspokojenia swoich psychopatycznych instynktów.
        Na zniszczenie baletu nie zareagowali zupełnie, pozwolili doprowadzić
        operę do finansowej zapaści, pomimo wielkich podwyżek dla pracowników
        i zwiększeniu o sto procent dotacji.

        • 5 10

    • W Gdańsku mają królować umowy śmieciowe???

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Restauratorzy przeciwni obostrzeniom
Restauratorzy przeciwni obostrzeniom
Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie - widok i smak
Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie

Kulinaria

Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie - widok i smak
Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie
Ogródki restauracyjne jesienią. Sposób na wydłużenie sezonu?
Podgrzewacze na tarasach przedłużą sezon

Sprawdź się

Która z instytucji jest posiadaczem największej kolekcji urn związanych z kultem ognia?

 

Najczęściej czytane