Miłość do Cyganki z happy endem

Gdańska inscenizacja "Barona cygańskiego" przygotowana została z rozmachem. Barwne, wykończone do ostatniego detalu kostiumy, natychmiast przyciągają uwagę.
Gdańska inscenizacja "Barona cygańskiego" przygotowana została z rozmachem. Barwne, wykończone do ostatniego detalu kostiumy, natychmiast przyciągają uwagę. fot. Łukasz Unterschuetz

Operetka od zawsze była lekką, mieszczańską rozrywką. Tak jest i z "Baronem cygańskim" Johanna Straussa - najnowszą premierą gdańskiej Opery Bałtyckiej. Szkoda tylko, że przygotowana z dużym rozmachem inscenizacja niemiłosiernie trąci myszką.



Fabuła "Barona" - jak to w operetce - opowiada o miłości. O miłości, która - mimo wielu perypetii - kończący się happy endem.

Rzecz rozpoczyna się na Węgrzech. Do posiadłości na prowincji powraca Sandor Barinkay, syn poprzedniego właściciela tych ziem. Jego sąsiad, hodowca świń Żupan, natychmiast próbuje wyswatać młodego panicza ze swoją córką. Jednak Sandor zakochuje się w Saffi, pięknej Cygance z obozującego na jego ziemi taboru. Wszystko kończy się efektownym spotkaniem we Wiedniu. Po drodze bohater musi pokonać parę tak drobnych przeciwności i wyzwań jak odnalezienie legendarnego skarbu, uzyskanie tytułu barona czy udział w wojnie.

Gdańska inscenizacja "Barona cygańskiego" przygotowana została z rozmachem. Wielkie dekoracje - zamek w akcie drugim czy ogromne schody wiedeńskiego salonu w trzecim - oraz kolorowe, wykończone do ostatniego detalu kostiumy, natychmiast przyciągają uwagę. Autor inscenizacji, sławny choreograf i tancerz Emil Wesołowski, starał się jak najbardziej "steatralizować" operetkę Straussa, wprowadzić do niej jak najwięcej ruchu i tańca. Jednak scena Opery Bałtyckiej wydaje się po prostu za mała, aby wszystkie jego pomysły wybrzmiały w pełni. W scenach zbiorowych publiczność ogląda nawet pięćdziesięciu artystów jednocześnie, którzy skupić się muszą nie tylko na śpiewie i tańcu, ale także na tym, by na niewielkiej przestrzeni nie wpadać na siebie. A cześć układów tanecznych (bardzo udany występ baletu Opery) wyglądałaby o wiele efektowniej, gdyby wykonawcy mieli więcej miejsca.

Całość niestety jest teatrem operowym niezwykle staroświeckim, korzystającym z ogranych chwytów, nastawionym na tani efekt. Widowisko znajdzie zapewnię swoją publiczność - tak samo jak znalazłoby ją sto lat temu. Bo właściwie identyczna inscenizacja mogłaby powstać już wtedy. A nawet bardziej pasowałaby do tego okresu, kiedy XIX-wieczna wizja teatru była ciągle obowiązującą normą. Jedynym nowocześniejszym pomysłem inscenizacyjnym "Barona cygańskiego" jest wideoprojekcja w pierwszym i drugim akcie - na zamykającej scenę płachcie wyświetlane były płynące po błękicie nieba chmurki. Jednak efekt - nieszczególnie zresztą imponujący - przyćmiony został całkowicie przez kolorowe dekoracje i kostiumy.

Bardzo dobrze za to wypadła - do czego gdańscy melomani są już przyzwyczajeni - orkiestra Opery, którą dyrygował Janusz Przybylski. Muzycy świetnie sobie radzili z częstymi zmianami tempa i nastroju w kompozycji Johanna Straussa, lekkie i pełne humoru walczyki z motywami węgierskimi i cygańskimi grane były z dużą werwą. Niestety nie wszyscy soliści dostosowali się po poziomu orkiestry. Spora część z nich miała problemy z dykcją, niektóre kwestie były praktycznie niesłyszalne czy niemożliwe do zrozumienia. Na pochwały zasługuje tu tylko Ryszard Smęda, który wcielił się w komiczną postać "króla świń" Żupana oraz odtwórca głównej roli Paweł Skałuba.

Operetka Straussa żegnała Włodzimierza Nawotkę, wieloletniego dyrektora Opery Bałtyckiej, który odchodzi na emeryturę. Była to 101 premiera przygotowana w Gdańsku pod jego opieką.

Opinie (11) 1 zablokowana

  • Bzdura!!!. Przedstawienie świetne, ale na pewno nie jest to zasługą p. Smędy i p.Skałuby, bo to właśnie oni mieli największe problemy z dykcją!!! A co Pan powie na temat p.Kołodzieja??? Jeśli chodzi odykcję nic mu nie można zarzucić. Brawo dla reżysera !!!! i kostiumów. Trzeci akt przepiękny, tańce świetne. Polecam to przedstawienie.

    • 0 0

  • słabiutko!

    bylam na premierze i żałuję: scenografia żywcem przeniesiona z cyrulika sewilskiego, balet tańczył nierówno, orkiestra całkiem zagłuszała wokalistów (dyrygent chyba zapomniał, że czasem należy grać trochę ciszej), któreych dykcja była i tak wybitnie słaba. Natomiast główna bohaterka - piękna cyganka... niemożliwie fałszowała, doprowadzając publiczność do śmiechu.

    • 0 0

  • jestem ciekawa, miłośniczko, czy po włoskojęzycznych spektaklach też tak narzekasz na słabą dykcję śpiewaków ;)

    • 0 0

  • Świetna premiera!

    Zupełnie nie zgadzam się z tym artykułem! Premiera naprawdę świetna - nareszcie coś w klasycznej konwencji, a nie szaro-bure inscenizacje stawiające na "wspłczesność". Piękna inscenizacja, cudowne kostiumy i niezła obsada. Z czystym sumieniem polecam!

    • 0 0

  • Zjęcia nie są z premiery

    A przy okazji (bo zapomniałam), te zdjęcia wcale nie są z premiery, gdyz jest na nich inna obsada... Zrobione zostały albo na jakiejś próbie albo juz sama nie wiem kiedy...Jak więc ktoś może pisać o czymś, czego świadkiem wcale chyba nie był? Dziwne... i mocno podejrzane~!

    • 0 0

  • Reczywiście, niesamowicie pdejrzane....

    A nie slyszała panna, że na premierach najczęściej nie pozwala się fotografować, natomiast recenzentom zwykle wolno siedzieć i słuchać?

    • 0 0

  • Do Igi

    A chciałabyś, żeby fotoreporter robił zdjęcia podczas premiery, najlepiej siedząc w fotelu obok Ciebie? To przecież normalne, że zdjęcia są robione podczas próby generalnej

    • 0 0

  • fotki są z piątkowej próby generalnej

    Bylam na piątkowej próbie generalnej i na obu premierach. Fotki są właśnie z próby. Na premierach nie robi się zdjęć - ewentualnie tylko nakreca sie kilka ujęć kamerą dla TV.
    Spektakl mi się bardzo podobał. Nie zgadzam się, że scenografia jest zerżnięta z Cyrulika Sewilskiego. Piękne kostiumy, świetny balet, soliści też byli dobrzy... Nie zgadzam sie ze Saffi fałszowała!

    • 0 0

  • Spektakl bardzo mi się podobał, gorąco polecam!!

    • 0 0

  • Wspaniale!

    Operetka wspaniała, fakt, czasem nie dało sie zrozumieć artystów, ale i tak przedstawienie fenomenalne. Przepych barw w kostiumach i bogate dekoracje, tylko dodawały uroku i wspaniałości. Uważam, ze gdyby przedstawienie było kiepskie, nie przyciągałoby takiej ogromnej ilości widzów. O ile wiem, jest bardzo trudno zyskać teraz bilety na Barona Cygańskiego, który wystawiany będzie w marcu.

    • 0 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
muzyka poważna
maj 13-30.12
g. 19:30
Gdańsk, Kościół Św. Katarzyny

Rozrywka

Kulinaria

Sprawdź się

Sprawdź się

Która z inicjatyw nie jest Miejskim Znakiem Kultury Szymona Wróblewskiego?