Wiadomości

stat

Michał Derlatka: wsiadam do rozpędzonego pociągu

Michał Derlatka zostanie dyrektorem Teatru Miniatura na trzy sezony artystyczne i pokieruje Miniaturą do 31 sierpnia 2022 roku.
Michał Derlatka zostanie dyrektorem Teatru Miniatura na trzy sezony artystyczne i pokieruje Miniaturą do 31 sierpnia 2022 roku. fot. Anna Rezulak / KFP

- Dużo wcześniej zanim pojawiła się możliwość ubiegania się o stanowisko dyrektora Teatru Miniatura, myślałem o naturalnym kierunku w rozwoju reżysera teatru lalek i teatru dla dzieci. Za taki uważam prowadzenie teatru i budowanie jego repertuaru, czyli reżyserowanie sezonu i układanie relacji z widzem. Dlatego, gdy tylko pojawiła się taka możliwość, postanowiłem z niej skorzystać - mówi Michał Derlatka, który 1 września zostanie dyrektorem Miejskiego Teatru Miniatura. W rozmowie mówi o swoich pomysłach na ten teatr.



Wkrótce ostatnia premiera sezonu w Miniaturze


Łukasz Rudziński: Bardzo szybko podjąłeś decyzję, że chcesz spróbować sił na stanowisku dyrektora Teatru Miniatura. Swoją gotowość do wzięcia udziału w konkursie zgłaszałeś jeszcze zanim został on formalnie ogłoszony.

Michał Derlatka: Muszę zaznaczyć, że bardzo szybko, dużo wcześniej zanim pojawiła się możliwość ubiegania się o stanowisko dyrektora Teatru Miniatura, myślałem o naturalnym kierunku w rozwoju reżysera teatru lalek i teatru dla dzieci. Za taki uważam prowadzenie teatru i budowanie jego repertuaru, czyli reżyserowanie sezonu i układanie relacji z widzem. Dlatego, gdy tylko pojawiła się taka możliwość, postanowiłem z niej skorzystać, bo - jak podkreślam - myślałem o tym już od jakiegoś czasu. Decyzja o kandydowaniu na dyrektora Miniatury nie była więc dla mnie decyzją spontaniczną, wynikającą z rozpisania konkursu.

Możesz przedstawić się czytelnikom Trojmiasto.pl?

Jestem z Trójmiasta. Studiowałem filologię angielską na Uniwersytecie Gdańskim, której nie skończyłem, bo dostałem się na aktorstwo dramatyczne w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej, które ukończyłem, a potem poszedłem na reżyserię - wyjątkowy kierunek, bo studiowałem głównie we Wrocławiu, a ukończyłem studia w krakowskiej PWST. Byliśmy eksperymentalnym rokiem reżyserów dramatycznych o specjalizacji teatru lalek. To był międzywydziałowy kierunek, który ukończyło w sumie trzech absolwentów. Później przeniesiono go w całości do Wrocławia. Ponadto zrobiłem roczne stypendium w Barcelonie - studiowałem tam dramaturgię i reżyserię.

Od studiów realizowałem spektakle dla dzieci i młodzieży, ale nie tylko. Moje spektakle dorosłego widza, które w Trójmieście od czasu do czasu można zobaczyć, to spektakle albo plastyczne, albo oparte na literaturze dziecięcej. Prawie od 15 lat pracuję jako reżyser, więc siłą rzeczy mam też duży wgląd w sposób funkcjonowania teatru. Od 2016 roku jestem etatowym reżyserem Teatru Wybrzeże. Byłem też prezesem i wiceprezesem Fundacji Sopot Centralny.

Najnowszym trójmiejskim spektaklem Michała Derlatki jest "Zaczarowana królewna" w Teatrze Wybrzeże.
Najnowszym trójmiejskim spektaklem Michała Derlatki jest "Zaczarowana królewna" w Teatrze Wybrzeże. fot. Dominik Werner / Teatr Wybrzeże
Dostałeś od ustępującego dyrektora Teatru Miniatura wolną rękę - cały przyszły sezon pójdzie już na twój rachunek, włącznie z pierwszymi premierami nowego sezonu.

To bardzo ładny gest, ale i duża odpowiedzialność. Faktycznie Romuald Wicza-Pokojski tak, jak zapowiedział wcześniej, jest otwarty na "miękkie" wejście do teatru - wiele tłumaczy, pokazuje. Z pewnością zmiana na stanowisku dyrektora będzie dla Miniatury ewolucją, a nie rewolucją. Oczywiście bardzo szybko musiałem podjąć rozmowy z artystami, którzy mogliby podjąć się reżyserii, bo nie jest łatwo zaplanować sezon z trzymiesięcznym wyprzedzeniem. Reżyserzy często myślą o swojej pracy na kilka lat do przodu. Jestem na etapie gorących dyskusji z realizatorami. Ich owocem będą między innymi dwie premiery, które zobaczymy w nowym sezonie jeszcze w tym roku.

Jak Teatr Miniatura ma wyglądać przez najbliższe trzy lata?

Przygotowując swoją aplikację, wskazałem trzy główne aspekty, które według mnie sprawiają, że jest to miejsce wyjątkowe w Gdańsku i regionie. To teatr miejski, teatr dla dzieci i teatr plastyczny. Na tych trzech filarach zamierzam budować specyfikę teatru. Jeśli chodzi o plastykę, to chodzi o teatr lalek, ale rozumiany bardzo szeroko. Współczesny teatr lalek to multum najprzeróżniejszych środków, jak teatr przedmiotu, multimedia i klasyczne lalki. Mamy pomysł na projekt edukacyjny, związany z plastyką teatralną i teatrem lalek: będą to Miniatury Miniatury - 10-minutowe lekcje teatru, czyli nauka tego, co jest czym i kto jest kim w teatrze, z pomocą klasycznych i nieklasycznych form lalkarskich. Takie 10-minutowe miniaturki poprzedzałyby spektakle głównego nurtu dla dzieci na Dużej Scenie.

Repertuar Teatru Miniatura


Jeśli chodzi o filar "Dziecko", to będę starał się obniżyć wiek widza - zbudować silny repertuar "najnajowy" (dla dzieci w wieku 1-3 lat), na który jest duże zapotrzebowanie. To pole do zagospodarowania w Miniaturze, która oferuje taki repertuar, ale w zbyt małym zakresie. Zależy mi na tym, by uwrażliwiać dzieci na sztukę i sprawić, żeby pierwszy kontakt dziecka z teatrem był kontaktem z profesjonalistami w przestrzeni teatralnej. Rozmawiam z Alicją Morawską-Rubczak i Tomkiem Maślankowskim, specjalistami od teatru dla najmłodszego widza. Tomkowi udaje się uniknąć infantylizowania dzieci i nie ma obaw przed tym, żeby je skonfrontować z prostą historią i ważnymi tematami, oczywiście dostosowanymi do ich możliwości percepcyjnych. To spektakle bardzo interaktywne, składające się z części pokazywanej i z takiej, która staje się wspólną zabawą.

Rozwijamy scenę dziecięcą. Staram się sprowadzać lalkarzy polskich, których cenię, a których w Trójmieście dotąd nie było. Na razie mogę zdradzić, że wiosną spektakl ma zrealizować Jakub Krofta, a z Maliną Prześlugą myślimy o sztuce "Najbrzydsze zwierzę świata", do której inspiracją jest bardzo brzydkie zwierzę głębinowe, które marzy o tym, by być celebrytą.

Michał Derlatka w swoich spektaklach chętnie sięga po nietypowe lalki. Tak było m.in. w spektaklu "Fahrenheit" Teatru Miniatura.
Michał Derlatka w swoich spektaklach chętnie sięga po nietypowe lalki. Tak było m.in. w spektaklu "Fahrenheit" Teatru Miniatura. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl
Ile planujesz premier w najbliższym sezonie?

Prawdopodobnie nieznacznie zmniejszymy tempo, by mieć komfort pracy i by pośpiech nie zaburzał efektu końcowego. Na najbliższy sezon planujemy cztery duże premiery i kontynuację Sceny Inicjatyw Aktorskich, która moim zdaniem jest bardzo wartościową propozycją. Pomysły aktorów, bo przecież to od nich wychodzi pomysł na spektakl, który oni sami realizują w ramach pewnych gwarantowanych przez teatr środków, dobrze uzupełnia obecny repertuar Miniatury i liczę, że podobnie będzie w najbliższych sezonach. Planujemy jedną premierę dla widza młodzieżowego. Będę się starał, żeby był to teatr partycypacyjny, czyli teatr z udziałem młodzieży dla młodzieży, z premierą na koniec roku po cyklu pracy warsztatowej, przygotowany jako profesjonalna produkcja.

Czy jest szansa na jakiś festiwal?

Jeśli chodzi o dramaturgię młodego widza, na mapie Polsku wyróżnia się Poznań, który promuje sztuki dla dzieci w odbywającym się od wielu lat Konkursie na Sztukę Teatralną dla Dzieci i Młodzieży. My chcemy zaproponować festiwal Sztuka się pisze, który z jednej strony będzie branżową rezydencją artystyczną, nieco na wzór sopockiego Festiwalu Sopot Non-Fiction, tyle że poświęconego młodym widzom. Jego efektem mają być teksty pisane z widzami, w kontakcie z widownią i twórcami teatru. Liczymy, że na koniec rezydencji pokażemy efekty tej pracy warsztatowej, która może być początkiem pracy nad pełnowymiarowym spektaklem.

Będziesz reżyserował spektakle w swoim teatrze?

W pierwszym sezonie planuję otoczyć opieką cykl dydaktyczny "Miniatury Miniatury", co, mam nadzieję, stanie się naszą wizytówką. Wierzę, że powstanie taki skontekstualizowany teatralnie minishow, po którym przechodzić będziemy do dania głównego, czyli naszych przedstawień repertuarowych. Myślę o jednej swojej realizacji w pierwszym sezonie, ale jest ona zależna od dofinansowania, o które będziemy się ubiegać. Jest to pomysł nietypowy, związany z trzecim filarem mojej aplikacji - "Miasto". Będziemy szukali przestrzeni pozateatralnych, by Miniatura wyszła trochę poza budynek, integrując się z mieszkańcami. Myślimy o różnych miejscach, mamy deklaracje współpracy, ale uzależnione od zewnętrznego dofinansowania. Mamy też prywatnych partnerów i upatrzone miejsca nieteatralne. Zamierzamy wpisać się w nową przestrzeń oraz poszukać widza, który z różnych względów nie może przyjść do teatru.

Mówisz o teatrze dla dzieci, teatrze z młodzieżą dla młodzieży, a co z dorosłym widzem?

Na pewną będę kładł zdecydowany nacisk na repertuar dziecięcy i młodzieżowy, ale nie odżegnujemy się od teatru dla dorosłych. Proponuję powołanie do życia Laboratorium Formy na Sali Prób. Zachowamy więc podział: na dole na Scenie Kameralnej spektakle dla "najnajów", na Dużej Scenie przedstawienia dla dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym, a na górze w Sali Prób spektakle mieszczące się w pojęciu eksperymentu. Warunkiem koniecznym będzie silna plastyczna lub formalna baza tych propozycji. Szukałbym również takiego repertuaru, który sprzyjałby teatrowi plastycznemu. Część sztuk, na przykład awangarda dwudziestowieczna, pobudza wyobraźnię plastyczną, bo albo postaci to przykładowo latarnia i śmierć, albo przestrzeń jest surrealistyczna. Jest wielu autorów, którzy pisali w sposób bardzo obrazowy, jak Roland Topor czy Witkacy. Zależałoby mi, aby repertuar tej sceny operował czymś, co pobudza plastyczną wyobraźnię i by był realizowany przez artystów związanych z medium, jakim jest plastyka teatralna lub teatr formy.

Jednym z obecnych w repertuarze Teatru Miniatura spektakli przyszłego dyrektora są "Tramwaje" (na zdjęciu).
Jednym z obecnych w repertuarze Teatru Miniatura spektakli przyszłego dyrektora są "Tramwaje" (na zdjęciu). fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Wiadomo, że Agnieszka Kochanowska, pracująca od lat w Teatrze Miniatura, zostanie twoim kierownikiem literackim. Jak wyobrażasz sobie tę współpracę?

W obecnej strukturze teatru dyrektor naczelny i artystyczny to szczyt góry lodowej. Wszystkie decyzje idą z góry. Ja też nie wierzę w całkowitą demokrację w teatrze, bo musi być ktoś, kto nadaje kierunek. Wyobrażam sobie stanowisko kierownika literackiego jako najbliższego współpracownika przy budowaniu repertuaru, świadomego prądów we współczesnym teatrze. Agnieszka zajmuje się budowaniem wizerunku teatru, stroną wizualną i komunikacją na temat teatru z mediami i widzami. Dalej pełnić będzie tę funkcję, podejmując przy tym bliską współpracę ze mną.

Planujesz zmiany w zespole?

Wszystko zależy od chęci aktorów. Odziedziczyłem po Romualdzie Wiczy-Pokojskim otwartość teatru i jego aktorów, co jest bardzo wartościowym dziedzictwem. Nie planuję żadnych zwolnień, chociaż myślę o zmianach w strukturze zatrudnienia, jak w przypadku stanowiska kierownika literackiego. Mam poczucie, że wsiadam do rozpędzonego pociągu. Teraz chodzi tylko o to, aby pojechał on w dobrą stronę, miał wielu pasażerów, którzy odbędą udaną, ale emocjonującą podróż.

Co z obecnymi w repertuarze spektaklami?

Będzie ewolucja, obniżanie wieku naszego widza i skupienie uwagi na propozycjach dla najmłodszych dzieci. Zamierzamy selekcjonować repertuar dla dorosłych pod kątem plastyki teatralnej. Zamierzamy też wrócić do tradycji "zielonych spektakli", by spektakle nie schodziły z afisza w sposób niezauważony. Chcemy dać jasny komunikat - gramy po raz ostatni. Polega to na tym, że aktorzy biorący udział w zielonym spektaklu nie mają obowiązku przestrzegania wszystkich wskazówek reżysera i mogą sobie pozwolić na dodatkowy dowcip, zaskoczenie kolegów. Chodzi o to, by pożegnanie ze spektaklem przybrało nieco luźniejszą formę, nie tracąc oczywiście kształtu spektaklu. Jeśli zespół wyrazi taką wolę, to spróbujemy tę tradycję w Miniaturze odświeżyć.

Więcej o konkursie na dyrektora Teatru Miniatura


Bardzo wierzę w edukację teatralną i na pewno będziemy kłaść na nią nacisk. W niektórych spektaklach Miniatury jest to bardzo dobrze rozwinięte - na przykład po "Jaśku i Małgośce, czyli uważaj, robaczku!" strażnicy miejscy przez kilka minut rozmawiają z dziećmi o tym, jak się zachować w przypadku ujętym w spektaklu. To bardzo dobry kierunek, który zamierzamy rozwijać.

Opinie (7) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

22

sierpnia

Kino Letnie Kino Polska Gdynia, Plac Grunwaldzki

24

sierpnia

Pikantni Sopot, Tarasy przy Aquaparku

28

sierpnia

14. Festiwal Goldbergowski Gdańsk, Dwór Artusa, Długi Targ 43/44 / Ratusz Głównego Miasta,...

Rozrywka

Znika Stacja Deluxe, będzie Radiostacja
Znika Stacja Deluxe, będzie Radiostacja
Oceanarium Nautilus Gdańsk. Całoroczna plaża i rekiny
Nautilus Gdańsk. Całoroczna plaża i rekiny

Kulinaria

Znika Stacja Deluxe, będzie Radiostacja
Znika Stacja Deluxe, będzie Radiostacja

Planuj z nami tydzień

Sprawdź się

Jak pierwotnie nazywało się Muzeum Historyczne Miasta Gdańska?