Michał Derlatka: "Zaczarowana królewna" to "Shrek" tamtych czasów

Na nową bajkę Teatru Wybrzeże trzeba było czekać dwa i pół roku. "Zaczarowaną królewnę" można zobaczyć 9, 10, 12, 13 i 14 lutego oraz 7, 8 i 10 marca.
Na nową bajkę Teatru Wybrzeże trzeba było czekać dwa i pół roku. "Zaczarowaną królewnę" można zobaczyć 9, 10, 12, 13 i 14 lutego oraz 7, 8 i 10 marca. fot. Dominik Werner / Teatr Wybrzeże

- Posiadanie dzieci ułatwia budowę mostu między dwoma rodzajami dzieciństwa, które się w sobie ma. Jedno z nich to własne dzieciństwo, a drugie to to, które obserwuje się wokół siebie. Ja staram się czerpać z dzieciństwa własnych dzieci. Teatr, jaki próbuję uprawiać, to teatr zabawy - mówi Michał Derlatka, reżyser spektaklu "Zaczarowana królewna", którego premierę zobaczymy w Starej Aptece Teatru Wybrzeże już 9 lutego. Bilety na spektakl premierowy 100 zł, na kolejne spektakle 30 zł (normalne) i 25 zł (ulgowe).



Łukasz Rudziński: Na nową bajkę w repertuarze Teatru Wybrzeże trzeba było czekać dwa i pół roku.

Michał Derlatka: To prawda. Robimy pierwszą bajkę od "Przygód Koziołka Matołka", a czwartą w historii obecnej dyrekcji. Pierwsza z nich, "Arabela", była dziełem Pawła Aignera, pozostałe są już mojego autorstwa. Nie zapominajmy, że oprócz spektakli repertuarowych, były też Lekcje Niegrzeczności, których powstało w sumie ponad trzydzieści. Obecnie przygotowujemy je sezonowo z myślą o Scenie Letniej Teatru Wybrzeże w Pruszczu Gdańskim.

Repertuar Starej Apteki Teatru Wybrzeże



Dlaczego zdecydowałeś się na "Zaczarowaną królewnę" Artura Oppmana?

To efekt prowadzonych przeze mnie od dłuższego czasu rozmów z dyrekcją i odnalezienia złotego środka pomiędzy moimi oczekiwaniami i chęciami a wizją dyrektora. Dramat Oppmana jest materiałem bardzo obszernym, który nadaje się również do tego, by zaprezentować go w częściach na Scenie Letniej w Pruszczu Gdańskim. Nie zapominajmy, że to pełnowymiarowa, pięcioaktowa sztuka, którą na potrzeby spektaklu podzieliłem na cztery części.

Opisując spektakl na stronie Teatru Wybrzeże, użyłeś określenia: "Shrek tamtych czasów".

Mamy do czynienia z bardzo intertekstualnym tekstem. Ponadto Artur Oppman był w pewnym sensie pionierem w polskiej dramaturgii, bo napisał dramat specjalnie dla młodego widza. Kanwą opowieści jest "Śpiąca królewna", ale autor wplótł tam wiele innych wątków i bawił się różnymi zapożyczeniami. Jedna z głównych postaci wyraźnie inspirowana jest Kotem w butach, pojawiają się też Waligóra i Wyrwidąb. Odnajdziemy tu także tropy historii o Panu Twardowskim, który wylądował na Księżycu. W pewnym sensie jest to więc historia popowa. Oczywiście autor pisał "Zaczarowaną królewnę" 100 lat temu i czerpał z takiego kontekstu, jakim dysponował. Stąd to skojarzenie ze "Shrekiem", bajką ulepioną z odniesień intertekstualnych. Sądzę, że w swoich czasach Oppman był bardzo awangardowy. Czuć w tym tekście potrzebę łamania utartej konwencji.

Poprzednią, wciąż obecną w repertuarze Wybrzeża, propozycją dla młodego widza były "Przygody Koziołka Matołka" (na zdjęciu).
Poprzednią, wciąż obecną w repertuarze Wybrzeża, propozycją dla młodego widza były "Przygody Koziołka Matołka" (na zdjęciu). fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Podążasz tym tropem w swojej interpretacji?

Dużo myślałem o tym, co zrobić, żeby nasz spektakl nie był odkurzaniem reliktu, czegoś, mimo wszystko, dość mocno niedzisiejszego. Tekst Oppmana prowokuje do przyjęcia pewnego dystansu. Dlatego zaproponowałem rozwiązanie inscenizacyjne, które narzuca taki dystans w pierwszym kontakcie - nie traktujemy tekstu Oppmana w stosunku "jeden do jednego". Wkładamy go w duży cudzysłów. Staramy się stopniowo wchodzić w całą tę baśniowość "Zaczarowanej królewny" i mocno się w niej zanurzyć.

W "Przygodach Koziołka Matołka" parę wersów stanowiło pretekst do zbudowania całej sceny, a warstwa plastyczna powstawała na oczach widzów jako rysunki ilustrujące przygody Koziołka Matołka. Możemy spodziewać się podobnych rozwiązań?

Tym razem poszliśmy zupełnie innymi tropami zarówno w warstwie inscenizacyjnej, jak i jeżeli chodzi o metodę pracy z tekstem. Wspomniany już przeze mnie cudzysłów pozwala nam powiedzieć więcej niż to, co zawiera tekst Oppmana. Staramy się korzystać z tej wolności. Stwarzamy pewien "metaplan" narracji, ale pozostajemy wierni tekstowi oryginału. Naszym sukcesem będzie, jeśli uda się wciągnąć publiczność w opowieść a widzowie przestaną zwracać uwagę na ten plan opowieści, śledząc samą baśń.

Co nowego w teatrach w lutym?


Robiąc teatr dla młodego widza, myślisz o własnych dzieciach? Kierujesz się ich reakcją?

Oczywiście. Są one jednymi z pierwszych widzów, którzy oglądają moje przedstawienia. Myślę, że posiadanie dzieci ułatwia budowę mostu między dwoma rodzajami dzieciństwa, które się w sobie ma. Jedno z nich to własne dzieciństwo, a drugie to to, które obserwuje się wokół siebie. Ja staram się czerpać z dzieciństwa własnych dzieci. Jestem na bieżąco z tym, jakie bajki się ogląda, czy o czym rozmawiają pięciolatki w przedszkolu. Wydaje mi się, że teatr, jaki próbuję uprawiać, to teatr zabawy. Kluczowy jest język, jakim zwracamy się do dziecka. Chodzi o to, aby nie być infantylnym, ale znaleźć z młodym widzem jakąś nić porozumienia, poprzez zabawę i opowieść podzielić się doświadczeniem. Oczywiście mam jak każdy własny bagaż doświadczeń i funkcjonuję w kontekście, który dziecko nie do końca zrozumie, ale przecież spektakle dla dzieci oglądają także dorośli. A dzieci lubią dopytać.

Terminy grania "Zaczarowanej królewny"


"Przygody Koziołka Matołka" były aktorskim żywiołem, zarażały widzów energią sceniczną. Pracujesz nad tym, by tym razem było podobnie?

Teraz pracujemy inaczej. Wtedy zaczynaliśmy pracę od lektur udramatyzowanych w ramach Lekcji Niegrzeczności. Na potrzeby czytań trzeba było stworzyć zarys spektaklu na szybko. Nie było czasu na głębszą analizę - trzeba było zaufać materiałowi, swojej intuicji i rzucić się na głęboką wodę. Teraz z kolei czasu na analizę było sporo, a czasu na pracę z formą, której w spektaklu będzie bardzo dużo, mamy niewiele. To inny rodzaj energii i zaangażowania. Sami jesteśmy ciekawi, jaki będzie efekt.

Opinie (6) 1 zablokowana

  • Smutne Niestety

    • 3 1

  • Cudownie!

    Bardzo się cieszę na bajkę w Teatrze Wybrzeże! Jestem autentycznie bardzo szczęśliwy! Tak bardzo nam potrzeba w dzisiejszych nerwowych czasach bajek! Ja osobiście bardzo lubię Bajki - Grajki na płytach CD szczególnie polecam "Baśń o złotym ptaku", bardzo też lubię "Bajki Natalki" gdzie w roli c*otki Kumki i Gumki wystąpiła sama Irena Kwiatkowska (sic!). Kocham, uwielbiam i podziwiam! Tak cudownie jest po stresującym dniu w pracy móc przenieść się w świat dzieciństwa i móc zregenerować siły psychiczne przed kolejnym dniem. W ogóle wyobraźcie sobie Państwo gdyby regularnie politykom puszczać bajki przed obradami w sejmie, radach miast, powiatów i sejmików województwa - Smerfy, Gumisie, Kubusia Puchatka to świat polityki, język polityczny nabrałby łagodności, delikatności i byłoby tak milusio :) Tak samo we wszystkich kościołach przed każdą Mszą św wszyscy powinni śpiewać "Chrześcijanin tańczy", "Kto stworzył mrugające gwiazdki" oraz "Ziarenko do ziarenka, kamyczek do kamyczka". Skoro bp Długosz może, to mógłby podobnie abp. Głódź. Byłoby tak pięknie :) I koniecznie układ taneczny do tego tj. podczas "tańczą jego biodra" należałoby poruszać biodrami w rytm muzyki! Świat byłby taki piękny, taki cudowny! Tyle szczęścia i łagodności! W ogóle salę w teatrze powinny rezerwować na Zaczarowaną Królewnę wszystkie firmy na spotkania integracyjne swoich pracowników i potem urządzą bale przebierańców. Jejciu, jejciu! Pozdrawiam milusio i cieplusio :)

    • 9 5

  • Fajna ta scena letnia w Pruszczu

    Byłem, polecam

    • 3 0

  • szkoda, ze w marcu w godzinach, kiedy mozna isc z dzieckiem, gracie tylko raz. Inne mozliwosci, to nie puszczenie dziecka do szkoly i spektakl o 10. W lutym to samo. Licze, ze w kwietniu dacie rodzicom mozliwosc spedzenia czasu w teatrze razem w dzieckiem.

    • 6 0

  • Opinia została zablokowana przez moderatora

  • pierwsze zdjęcie przypomina mi rakowe miniaturki na youtube

    jeszcze tylko strzałek i podświetlenia brakuje

    • 0 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska

Sprawdź się

Sprawdź się

Jak Muzeum Historyczne Miasta Gdańska nazywało się do 2000 roku?