"Mewia trylogia", kultowa powieść o "mewkach" z Nowego Portu powraca

Kultowe książki Stanisława Goszczurnego zostały wznowione przez wyd. Marpress. Bartosz Zimniak jest autorem posłowia do "Mewiej trylogii". Na zdjęciu w nowoporckiej Perle Bałtyku.
Kultowe książki Stanisława Goszczurnego zostały wznowione przez wyd. Marpress. Bartosz Zimniak jest autorem posłowia do "Mewiej trylogii". Na zdjęciu w nowoporckiej Perle Bałtyku. fot. Bartosz Bańka/Mewka/Marpress

Mewy, mewki to nie tylko nazwy popularnych ptaków, ale i używane - szczególnie na Wybrzeżu - określenie kobiet trudniących się prostytucją. Środowisko mewek opisał w 1961 roku w pierwszej części swojej trylogii - Stanisław Goszczurny. Powieść pt. "Mewy" to historia młodej dziewczyny, Zośki, która ucieka z patologicznego domu rodzinnego do Gdańska, gdzie wpada w towarzystwo nowoporckich mewek. W tym roku mija 60 lat od pierwszego wydania tej kultowej książki, a gdańskie wydawnictwo Marpress obchodzi swoje 30. urodziny. Z tej podwójnej okazji oficyna przygotowała wyjątkową edycję "Mewiej trylogii".



Wydawnictwa w Trójmieście


Pierwsze wydanie "Mew" Stanisława Goszczurnego ukazało się 60 lat temu w dawnym wydawnictwie Morskim w Serii z Konikiem Morskim. Do tej pory wznowień było aż sześć, ostatnie w 1991 roku, a każde z nich w rekordowych nakładach - w kilkudziesięciu tysiącach egzemplarzy! Dla porównania średni nakład książki w Polsce dzisiaj to ok. 4 tysiące egzemplarzy. Obecne wydanie "Mew" będzie siódmym w historii tej książki. "Mewy" okazały się prawdziwym bestsellerem tamtych czasówna fali ich sukcesu autor napisał dwie kolejne, nieplanowane wcześniej części: "Skrawek nieba" (1977) oraz "Jolkę, córkę mewy" (1993). Dziś trylogia ta uważana jest za kultową.

- Odkąd przeprowadziłem się do Trójmiasta, o "Mewach" słyszałem wielokrotnie od znajomych i przyjaciół. Ciągle ta książka przewijała się w rozmowach. Ale takim bezpośrednim impulsem do jej wydania była rekomendacja zaprzyjaźnionego księgarza, Krzyśka Górskiego, który kilka lat temu zapytał, czy nie wznowilibyśmy "Mew", bo ludzie o to pytają, nigdzie tego nie ma. Gdy wróciłem do redakcji, pierwsze, co zrobiłem, to złapałem te nasze wydania z 1991 roku i zacząłem czytać. I nie mogłem się od tego oderwać. To było dla mnie ogromne zaskoczenie, że książka, która ma już 60 lat, która nawet przez redaktorów była uważana za czytadło, w ogóle się nie zestarzała. To był pierwszy znak, że musimy to wydać - wspomina Fabian Cieślik, redaktor naczelny wydawnictwa Marpress.

Kultowa trylogia znów dostępna



Jeszcze do niedawna, gdybyście chcieli przeczytać tę legendarną serię Stanisława Goszczurnego, to nie było to takie proste. O ile książki te nie znajdują się w domowych biblioteczkach waszych rodziców lub dziadków, to nie jest o nie łatwo w bibliotekach (np. w WiMBP w Gdańsku dostępnych jest w sumie zaledwie kilka egzemplarzy), a te osiągalne w antykwariatach lub na Allegro są zwykle w opłakanym stanie. Książki były bowiem wydawane na kiepskim papierze (jak większość publikacji w tamtych latach), a ponadto w formacie kieszonkowym. Wiele egzemplarzy nie przetrwało po prostu próby czasu.

Na szczęście trylogia znów jest dostępna, a to za sprawą wydawnictwa Marpress, które właśnie ją wznowiło. Książki zostały wydane teraz po raz pierwszy w typowym powieściowym formacie oraz w nowej szacie graficznej, a także zapakowane w okolicznościowe pudełko kolekcjonerskie dla tych, którzy kupią wszystkie trzy części. Oczywiście możliwy jest także zakup pojedynczych egzemplarzy. Premiera trylogii miała miejsce 21 kwietnia, ale z powodu pandemii i obostrzeń nie odbyły się żadne spotkania. W tej chwili przygotowywane są imprezy związane z książką, które odbędą się podczas IV edycji festiwalu Open House Gdańsk - Nowy Port, w dniach 21-23 maja.

- Ze względu na obostrzenia związane z pandemią nie odbędzie się oficjalna premiera książki ani planowany spacer szlakiem "Mew". Jednak w trakcie festiwalu będzie do obejrzenia film o "Mewach" - taki minidokument o naszym wydawnictwie i o tamtych czasach. Najprawdopodobniej będzie pokazywany w witrynie Perły Bałtyku - zapętlony i z napisami. Będą również do kupienia książki oraz specjalna, nowa edycja skarpetek - będzie to zupełnie inny wzór niż był proponowany przy kolekcjonerskich pakietach przedsprzedażowych - zapowiada Marta Pilarska z Marpressu.

Połączone nowoporckie siły Marpressu, Mewki i Hansy



Akcja pierwszego tomu powieści rozgrywa się w Nowym Porcie, dlatego też wydawca postanowił poszukać wsparcia u lokalnych działaczy kulturalno-społecznych. Do współpracy weszły MEWKA. Galeria Społecznie Zaangażowana oraz odpowiedzialna marka odzieżowa Hansa Wear. Dzięki temu można było zakupić w przedsprzedaży "Mewią trylogię" Stanisława Goszczurnego w limitowanym kolekcjonerskim wydaniu. Pakiet zawierał trzy tomy powieści w ozdobnym pudełku wraz ze skarpetami Hansa Wear z oryginalnymi bałtyckimi grafikami, zaprojektowanymi specjalnie przez Darię Kompf, która jest odpowiedzialna za całą oprawę wizualną trylogii: projekt graficzny książek, skład i łamanie.

W wydanie trylogii zaangażował się również Bartosz Zimniak, artysta i performer, absolwent gdańskiej ASP, od kilku lat działający w Nowym Porcie i prowadzący tu Galerię Społecznie Zaangażowaną i Fundację Mewka. To miejsce, w którym organizuje wystawy trójmiejskich artystów i artystek, warsztaty oraz spotkania autorskie dla mieszkańców i mieszkanek dzielnicy, a także osób, które chcą ją dopiero poznać. Jego przygoda z Nowym Portem zaczęła się właśnie od książki "Mewy" i performatywnego spaceru, który prowadził jako Polish Diwa śladem "Mewek z Nowego Portu" w trakcie festiwalu Narracje w 2015 roku. Bartosz Zimniak jest autorem Posłowia do nowego wydania i pisze w nim tak:

- Minęło 60 lat od publikacji pierwszego wydania "Mew" Stanisława Goszczurnego. Można by zatem sądzić, że opowieści, które opisał w nich autor, należą już wyłącznie do przeszłości. Gdy spacerujemy dzisiaj po Nowym Porcie, trudno sobie wyobrazić tutaj bujne życie towarzyskie, międzynarodowy gwar na ulicach, marynarzy z różnych stron świata i wystrojone diwy. Po licznych restauracjach i knajpach zostały tylko wspomnienia i barwne opowieści mieszkańców i mieszkanek. A jednak tematy, które poruszał Goszczurny we wszystkich trzech częściach, są nadal aktualne.

W poszukiwaniu spadkobierców



Ekipa Marpressu - Urszula Obara, Marta Pilarska i Fabian Cieślik - z którą spotkałam się w siedzibie wydawnictwa i księgarni na Targu Rybnym, opowiada mi, że nie było to jednak takie proste, żeby wydać trylogię. Sporo czasu zajęło im poszukiwanie spadkobierców Goszczurnego. Było wiadomo, że pisarz miał córkę, jednak nigdzie nie udało się zdobyć kontaktu do niej ze względu na panujące rozporządzenie o ochronie danych (RODO). Redaktorzy byli tak zdesperowani, że już mieli nawet pomysł, żeby na warszawskim grobie rodzinnym pisarza zostawić wiadomość. Jednak stał się cud i udało się dotrzeć do koleżanki córki Goszczurnego, która pracowała kiedyś z nią w redakcji "Detektywa". Kiedy wreszcie udało się nawiązać kontakt, córka Goszczurnego - pani Monika była zaskoczona, wzruszona i bardzo szczęśliwa, że ktoś jeszcze pamięta o jej ojcu. Machina wydawnicza ruszyła...

Kolejne wydania, czyli historia książki



Podstawą do opracowania tekstu "Mew" było ich wydanie VI z 1991 roku. Pierwsze ukazało się w 1961 roku. Czy redaktorzy zdecydowali się na wprowadzenie jakichś zmian do powieści?

- Przy okazji obecnego wznowienia, które jest pierwszym wspólnym wydaniem wszystkich trzech części, zdecydowaliśmy o nadaniu łączącego je tytułu: "Mewia trylogia". Mamy nadzieję, że autor zgodziłby się na taki zabieg. Język, z jakim mamy do czynienia w "Mewach", "Skrawku nieba", a nawet w bliższej nam czasowo "Jolce", jest nieco inny niż ten, którym posługujemy się dzisiaj. Część wyrazów wyszła z użytku, a inne są uznawane za obraźliwe lub wykluczające - wtedy jednak takie nie były. Ponieważ język odzwierciedla również czasy, które opisuje, pozostawiliśmy te fragmenty bez zmian - informuje wydawca.
Pytam o szczegóły pracy redaktorskiej nad siódmym wydaniem "Mew". Czy książka wymagała poprawek, przypisów lub jakichś skrótów lub innych zmian?

- Ta książka się absolutnie obroniła. Przy redakcji nie było czego poprawiać. Nie było zmian merytorycznych, nie chcieliśmy poprawiać autora, który nie żyje. Książka broni się nawet językowo, czasem były jedynie konieczne kosmetyczne zmiany związane z konstrukcją zdania. Język powieści jest znakiem tamtych czasów, ale jest on zrozumiały dla współczesnego czytelnika. Inne książki z lat 60. to są często ramoty, widać, że czas się obszedł z nimi bezlitośnie, a tutaj mamy przykład literatury, która jest ciągle żywa - zarówno w wymiarze treści, jak i formy. Jest to jedna z najważniejszych książek powojennego Gdańska, choć nie jest to tylko gdańska książka, bo swego czasu przeczytała ją cała Polska. Liczymy na to, że może ktoś zrobi z tego film albo serial. Na pewno powstanie audiobook - mówią redaktorka Urszula Obara i Fabian Cieślik.

O czym to jest?



Bohaterkami powieści są silne postaci kobiece, zwłaszcza Zośka i Jolka. Książki mają bardzo współczesną, feministyczną wymowę, ukazują bezkompromisową walkę z patriarchatem. A wszystko to pisane mocnym językiem, zupełnie jak proza współczesna, choć bardziej bezpośrednio niż robią to dzisiejsi autorzy. "Mewia trylogia" stanowi szeroki portret społeczny na przestrzeni trzech dekad.

- Lektura "Mewiej trylogii" jest przygodą, w którą powinny wyruszyć nie tylko osoby zakochane w kulturze portowej i marynistycznej. Powieść pozwala obserwować nocne życie gdańskiego półświatka z lat 50. i w czasie tuż po transformacji, co czyni z niej cenne źródło wiedzy o tych okresach - zapewnia Bartosz Zimniak.

Księgarnie w Trójmieście


Pierwsza część pt. "Mewy" opowiada historię nastoletniej Zośki, która postanawia uciec z małej miejscowości, aby uwolnić się od patologicznej rodziny. Przyjeżdża do Gdańska, gdzie zakochuje się w cinkciarzu i wpada w towarzystwo mewek, czyli portowych prostytutek. Nocne życie w knajpie "Albatros" staje się dla niej źródłem utrzymania, uczy się tu tzw. skubania marynarzy. Czy młoda, naiwna dziewczyna poradzi sobie w takim świecie? To zaskakująco współczesna powieść, ukazująca portret silnej kobiety, która nie przestaje walczyć o siebie.

W drugim tomie trylogii pt. "Skrawek nieba" poznajemy dalsze losy bohaterki. Zośka próbuje ułożyć na nowo życie. Tymczasem z więzienia wychodzi Kostek, który postanawia ją odzyskać. Świat gdańskich cinkciarzy i przestępców został tu przedstawiony z perspektywy młodego chłopaka - Kostka, którego dylematy moralne stają się głównym motywem powieści.

Tom trzeci nosi tytuł "Jolka, córka mewy" i ukazuje losy bohaterów na początku lat 90. - nie ma już cinkciarzy i nielegalnych walut, a "Albatros" dawno temu zamienił się w sklep spożywczy. Nastały czasy, w których można stracić wszystko lub zyskać jak nigdy wcześniej. Jolka, córka Zośki, ma urodę i bogatego chłopaka, który wie, jak zarobić jeszcze więcej. Jednak duże pieniądze to też duże ryzyko - przekonają się o tym wszyscy bohaterowie ostatniego tomu trylogii.

Kim był autor - Stanisław Goszczurny?



Stanisław Goszczurny był pisarzem, dziennikarzem i reporterem. Urodził się w 1929 roku w Kaliszu, a od 1949 roku mieszkał przez 30 lat w Gdańsku. Potem w 1980 roku przeniósł się do Warszawy. Absolwent UW (dziennikarstwo) i Uniwersytetu Poznańskiego (prawo). W latach 1950-1974 był związany zawodowo z Radiem Gdańsk, od 1968 roku pracował jako redaktor naczelny tej rozgłośni. Autor wielu artykułów i audycji o tematyce marynistycznej i obyczajowej. Podróżował do Afryki, Azji i Skandynawii. Wieloletni redaktor w Krajowej Agencji Wydawniczej oraz w dzienniku "Rzeczpospolita". Jako pisarz debiutował w 1961 roku powieścią "Mewy". Jego dorobek literacki to 29 książek, trzy dramaty oraz dwa scenariusze filmowe. Odznaczony m.in. Złotym i Srebrnym Krzyżem Zasługi oraz Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Przez ponad 20 lat związany z Wydawnictwem Morskim z Gdańska.

- Goszczurny jako dziennikarz z pewnością potrafił zawierać znajomości i rozmawiać z ludźmi. Dzięki temu realistycznie oddał klimat czasów oraz dzielnicy portowej. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że fikcja literacka zmieszała się z opowieściami mieszkańców i mieszkanek, które autor usłyszał, zbierając materiały do swoich książek. Uważam to za bardzo uroczy mezalians literacki - stwierdza Bartosz Zimniak.
Diwa przewodniczka, spacer śladami Mewek z Nowego Portu, Festiwal Narracje listopad 2015.
Diwa przewodniczka, spacer śladami Mewek z Nowego Portu, Festiwal Narracje listopad 2015. mat. prasowe /Perła Bałtyku fb

Miejska mitologia i legenda "Mew"



O legendzie "Mew", jaka powstała od razu po wydaniu książki, pisał na naszych łamach Marek Gotard w artykule Niedobre, złe i plugawe, czyli historie z dawnych knajp:

W latach 60. najsłynniejszym lokalem w portowej dzielnicy była "Syrena", mieszcząca się przy ul. Na Zaspę 45. To właśnie ta restauracja posłużyła jako literacki wzorzec dla "Albatrosa" z powieści Stanisława Goszczurnego, "Mewy". Socjalistyczna moralność nie pozwalała paniom bibliotekarkom wypożyczać "Mew" dorastającej młodzieży, lokal więc już w czasach sobie współczesnych obrastał w legendę, a kilkunastoletni chłopcy z wypiekami na twarzach czytali o życiu portowej "mewki", poszukując na łamach książki pikantnych szczegółów z życia zawodowego literackiej kurtyzany. Syrena stała się potem barem "Marynarskim". W czasach znacznie nam bliższych zaczęto w budynku po dawnej knajpie wydawać zupę ubogim, a dziś mieści się tu punkt profilaktyczny dla młodzieży.

Są różne teorie, jedno jest pewne -"Albatros" sportretowany przez Goszczurnego jest fikcyjnym miejscem, ale ma swój pierwowzór w którejś z knajp Nowego Portu. Każdy z czytelników może zatem sam sobie stworzyć swoją wizję tego miejsca.

- Historie opisane w "Mewach" wciąż są żywą legendą w Nowym Porcie. Ci, którzy pamiętają dzielnicę z czasów opisanych przez Goszczurnego, chętnie dzielą się swoimi wspomnieniami lub zasłyszanymi plotkami. Każda z tych osób jest przekonana, że to jej wersja jest najprawdziwsza. Powoduje to czasem zabawne sprzeczki, dotyczące choćby mieszkania, w którym przebywała książkowa Zośka w pierwszym tomie. Krążą pogłoski, że to już nieistniejąca kamienica na ulicy Oliwskiej albo suterena na Strajku Dokerów. Są też tacy, którzy twierdzą, że prawdziwa Zośka nigdy się nie wyprowadziła i do dziś mieszka w falowcu albo że po przejściu na pielęgniarską emeryturę wróciła do Nowego Portu. Inne wątpliwości dotyczą tego, czy klub "Wiking", jest pierwowzorem "Albatrosa". I choć jest to niemożliwe - budynek, w którym znajdował się "Wiking", został wybudowany w latach 70., czyli około dziesięć lat po pierwszym wydaniu Mew - niektórzy właśnie w nim upatrują powieściowego lokalu marynarzy i prostytutek. W Nowym Porcie istniało mnóstwo barów, knajp, klubów, pijalni. Każde z tych miejsc mogło być tym powieściowym. Ich nazwy bardzo często nawiązywały do marynistycznej nomenklatury: "Szkwał", "Syrena", "Concordia", "Zenit", "Marynarz", "Bosman", "Perła Bałtyku", "Fala" - dowiadujemy się z Posłowia.

Ciekawostki: film i 4 tom powieści - "Jolka, królowa Wybrzeża"



Na podstawie "Mew", Jerzy Passendorfer wyreżyserował film o tym samym tytule w 1986 roku. Było to typowe kino klasy B, ale niestety akcję przeniesiono z Nowego Portu do Wrzeszcza. Sceny kręcono także w Gdyni (Orłowo, Skwer Kościuszki z "Darem Pomorza"). W niektóre z ról wcielili się trójmiejscy aktorzy, tj.: Krystyna Łubieńska czy Stanisław Michalski. Zdjęcia z filmu oraz planu filmowego można obejrzeć na stronie Fototeki.

Na koniec ciekawostka. Okazuje się, że trylogia miała mieć swoją kontynuację. Wydawcy odnaleźli archiwalną korespondencję z pisarzem, gdzie znajdowała się umowa oraz konspekt kolejnej części "Mew".

- Przekopując się przez różne dokumenty podczas porządkowania archiwum wydawnictwa, natknąłem się na korespondencję z Goszczurnym i jego odręcznie pisane listy (notabene autograf na grzbiecie książek jest skanem jego podpisu z listów właśnie). Znalazłem umowę na napisanie 4 tomu kontynuacji przygód Jolki. Nawet pojawił się tytuł: "Jolka, królowa Wybrzeża". List pochodzi z 1994 roku. Nie mogłem spać całą noc i zastanawiałem się, gdzie jest ta książka, przecież ona musi gdzieś być! Nasi starsi redaktorzy Władysław Kawecki i Elżbieta Rusak, pracujący wcześniej z Goszczurnym, a także jego córka, nie zostawili jednak żadnych wątpliwości, że książka ta niestety nie powstała. Autor nie zdążył jej napisać, pochłonęło go życie w Warszawie, choroba. Ale powstał konspekt, w którym jest zakreślona fabuła. Zamiarem pisarza było, żeby Jolka została... szefową mafii trójmiejskiej - opowiada Fabian Cieślik.
Obecnie w wydawnictwie trwają narady, czy konspekt Goszczurnego nie mógłby posłużyć jako punkt wyjścia do jakiegoś konkursu literackiego albo może jako scenariusz do dobrego, kryminalnego serialu?

Książki możecie kupić między innymi bezpośrednio u wydawcy - w księgarni Marpressu na Targu Rybnym 10b w Gdańsku a także w sklepie online na stronie wydawnictwa. W ozdobnym kartonie dostaniecie je tylko u wydawcy oraz w Fundacji Mewka. Pojedyncze tomy dostępne są w księgarniach w całym Gdańsku i w Polsce. Będą również do kupienia w trakcie festiwalu Open House w Nowym Porcie.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (76)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Legenda Radmoru - wystawa
Legenda Radmoru - wystawa
wystawa
lis'20 7-29.08
Gdynia, Muzeum Miasta Gdyni
Był sobie łowca - opowieść o ludziach epoki lodowcowej
Był sobie łowca - opowieść o ludziach...
wystawa
lut 12-30.06
Sopot, Grodzisko
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 11:00 - 18:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie

Sprawdź się

Sprawdź się

Relikty Zamku Krzyżackiego w Gdańsku można oglądać w...?