• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Mądrości zapisane na murach. Współczesny folklor czy zwykły wandalizm?

Napisy kibicowskie to częsty widok na ulicach Trójmiasta.
Napisy kibicowskie to częsty widok na ulicach Trójmiasta. fot. facebook.com/Janusz-III-Waza-188313064999244/

Przestrzeń miejska niemal na każdym kroku "przyozdobiona" jest różnego rodzaju napisami - niektóre z nich szpecą nowe elewacje, inne zaś wpisują się w krajobraz pełen chaosu i szarości. Są napisy wyznające miłość, pokazujące dezaprobatę dla polityki i różnych partii, sympatię i antypatię dla konkretnych klubów sportowych, przewagę jednej dzielnicy nad drugą, czy też piętnujące konkretne zjawiska społeczne. "Poetyckie" teksty często okraszone są siarczystymi przekleństwami. Większość z nich to nieestetyczne bazgroły będące aktem wandalizmu, choć są też i tacy, którzy powiedzieliby, że są one przejawem miejskiego folkloru.



Imprezy w Trójmieście


Sztuka uliczna czy wandalizm?



Co sądzisz o napisach na murach?

Zobacz wyniki (722)
Większość wrzuca napisy na murach do jednego worka z graffiti i muralami, co jest dużą generalizacją i nadużyciem. Graffiti jest czymś więcej niż napis na powierzchni muru czy elewacji bloku. Graffiti i mural to dziedziny sztuki ulicznej, są twórczością bazującą na konkretnej koncepcji, wykonaną różnymi technikami w zależności od zamysłu artysty. Zazwyczaj ich autorzy są anonimowi lub znani jedynie z ksywki, którą zostawiają pod swoim dziełem.

Czym jednak obie się różnią? Murale najczęściej tworzone są na dużej powierzchni i są większą formą "ulicznych obrazów". W Trójmieście murale możemy oglądać w wielu miejscach, warta uwagi jest między innymi kolekcja malarstwa monumentalnego na Zaspie. Mówiąc jednak o graffiti najczęściej, mówimy o tzw. tagach i literach. Specjaliści w tym fachu rozróżniają konkretne style, takie jak: wild, buble czy 3D. Warto wspomnieć, że coraz więcej firm zaczyna korzystać z murali i graffiti, wykorzystując je do promocji.

Reasumując, mural i graffiti to coś innego niż zwykły napis na murze, choć wszystkie trzy formy często wykonywane są nielegalnie i w tajemnicy. Te dwie pierwsze sztuki się jednak ucywilizowały i wymagają po prostu umiejętności artystycznych. Napis na murze potrafi zaś wykonać każdy wandal i nie potrzeba do tego artystycznego zmysłu.

Czytaj też: Czuwaj Papciu - mural Tuse w hołdzie dla Papcia Chmiela

"Bomba" na wysepce we Wrzeszczu



Napisy na ścianach i murach.
Napisy na ścianach i murach. fot. Damian Konwent/ Trojmiasto. pl
Napisy na trójmiejskich murach są różne. Jedne to manifestacja swoich uczuć, jak złość kierowana w stosunku do władzy, ale też miłość do drugiej osoby. W napisach pojawiających się w miejskim pejzażu specjaliści z zakresu antropologii współczesności czy socjourbanistyki doszukują się tzw. folkloru miejskiego.

Składają się na niego również takie elementy, jak legendy miejskie, przyśpiewki kibicowskie, subkultury i ich "miejscówki" oraz wspomniane napisy, które pojawiają się najczęściej spontanicznie i są żywą reakcją na otaczający świat. Wiele z nich ma krótki żywot, bo szybko zostają zamazane, jednak są takie, które zostały z nami przez lata. Niekiedy wywołują poruszenie, a wokół nich zaczynają powstawać spekulacje.

Tak było ze słynnym napisem "J**nie bomba", który przez wiele lat "zdobił" jeden z budynków na wysepce we Wrzeszczu. Budynek w końcu jednak doczekał się remontu, ale nową, nieskażoną elewacją mieszkańcy nie cieszyli się zbyt długo, bo pojawił się na niej nowy napis "A jednak j****e bomba".

Uliczne wyznania miłości



Najwięcej domysłów i legend miejskich towarzyszy jednak słynnemu napisowi na budynku popularnego dolarowca, czyli wieżowca Olimp we Wrzeszczu. Na wysokości 15 piętra, prawdopodobnie w 2004 roku, ktoś wielkimi literami namalował na elewacji napis "Kocham moją PA". Kierowcy jadący w kierunku Gdańska głównego zachodzili w głowę, w jaki sposób ktoś był w stanie namalować tak wysoko, tak duży napis i kim jest tajemnicza PA. Miejska legenda głosi, że PA miała być Patrycją, ale autorowi zabrakło farby. Historia miała ponoć swój happy end, gdyż wyznający miłość i Patrycja zawarli związek małżeński.

Polot i poświęcenie autora podkreślili w 2010 roku organizatorzy festiwalu Streetwaves, którzy umieścili napis w ramce, by przypomnieć wszystkim, że należy żyć z fantazją i czasem odważyć się zrobić coś nieszablonowego, pozornie niemożliwego. W ramce napis przetrwał do roku 2016, kiedy to Olimp przeszedł odświeżenie elewacji.

Miłosnych wyznań na murach w trójmiejskiej przestrzeni miejskiej jest mnóstwo, od prostych deklaracji (Kocham Was), przez te bardziej dosadne (Sara, kocham cię suko), po te bardziej poetyckie (Zostawiam Ci serce, żebyś miała zapasowe, gdy Twoje trafi w niepowołane ręce).

Wojny kibiców



Bardziej dosadni w wyrażaniu swoich uczuć są kibice, a konflikty między fanami klubów piłkarskich mają ujście nie tylko w słynnych ustawkach. Uliczna twórczość to ważny element kibicowskiej subkultury. Trójmiasto podzielone jest na dwie drużyny piłkarskie, między których kibicami trwa odwieczna wojna. Stąd też nikogo już nie dziwią napisy "Arka Gdynia Pany", "Arka Gdynia k***a, świnia", "Betonowo", czy widniejące na pawilonach na Chełmie przy ulicy Cieszyńskiego: "Bóg wybacza, Lechia nigdy", "Terroryści z Lechii witają na centrum".

Nie brakuje jednak bardziej subtelnych i kreatywnych deklaracji, jak "Lechia organizuje ustawki bez maseczek". Ze środowiskiem kibicowskim utożsamiane są też treści wymierzone w policję, jak typowe "CHWDP" czy bardziej wyraziste "policja nie myje pindoli".

Wśród ulicznych napisów są też jednak takie, które niosą ważny przekaz i dotykają poważnych problemów. "Nie dotykaj narkotyków, bo cię zdejmą z planszy" to akurat przykład z pobliskiej Redy. O tym, że zło nie wyrasta z ziemi, a mieszka w nas samych przypomina napis w tunelu przy Gdańskim Uniwersytecie Medycznym, a na problem szpetnych reklam wpisanych w miejski krajobraz uwagę zwraca równie szpetny napis "Chcemy mieć słońce nie reklamy".

"Graffiti" sprzed ponad 200 lat w Wielkim Młynie



Intrygujące kości Mykerinosa



Bywają jednak też takie napisy na murach, których nie da rady w oczywisty sposób wytłumaczyć. Często stają się "miejską enigmą", zaczynają ciekawić coraz więcej osób, a ich zdjęcia pojawiają się w mediach społecznościowych, również w formie memów. Jednym z takich napisów jest stworzony przy dawnym kinie Neptun na kamienicy napis "Mieli my kości Mykerinosa".

- Moja interpretacja jest taka, że straciliśmy jego kości, które są swego rodzaju dziedzictwem ludzkości i powinny trafić do muzeum - a więc miejsca kultury wyższej, a zamiast tego mamy Reality Show, Talent Show i inne takie - tak brzmi interpretacja zaintrygowanego tematem Kamila.

Czytaj też: Przybylska wygląda lepiej? Tuse "odchudził" postać na muralu

Niektóre z napisów są zabawne, intrygujące, ale trzeba jednak pamiętać, że nie jest to idealny sposób na wyrażenie siebie i manifestację swoich poglądów. Taki wybryk może się dla nas źle skończyć. Wszelkie elewacje, mury inne tego typu miejsca są mieniem publicznym lub prywatnym, podlegającym ochronie prawnej. Niszczenie go podlega karze, w zależności od szkodliwości czynu może być to pozbawienie wolności od trzech miesięcy do lat pięciu lub grzywna w przypadku mniejszego przewinienia.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (87)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Do DNA
wystawa
lut'21 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
15 zł
ulgowy 10 zł
Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki
wystawa
maj'21 15-31.12
g. 11:00 - 18:00
Gdańsk, Muzeum Narodowe
Zajęcia musicalowe
warsztaty
Gdynia, Virtuo
280 zł
ulgowy 180 zł

Sprawdź się

Sprawdź się

Z którymi inicjatywami kulturalnymi jest związana ERGO Hestia?