Wiadomości

Lata 60. i latino w Teatrze Muzycznym. Po Koncercie Sylwestrowym na bis

Fragmenty tegorocznego Koncertu Sylwestrowego Teatru Muzycznego w Gdyni.

Sylwestrowo-karnawałowa propozycja Teatru Muzycznego w Gdyni to sprawdzony format, który od ponad 20 lat cieszy się wielkim powodzeniem. Najnowszy Koncert Sylwestrowy, od 3 stycznia grany "na bis" w Muzycznym, nie ustępuje poprzednim tego typu propozycjom, chociaż nie ma takiej energii, jak ostatnie edycje. Sam w sobie jest jednak ukłonem w stronę publiczności, która zdecydowała o jego kształcie.



Koncerty Sylwestrowe w Muzycznym to tradycja zapoczątkowaną przez poprzedniego dyrektora tej sceny, Macieja Korwina. To dla dyrekcji teatru świetna okazja, by pokazać niemal wszystkich artystów Muzycznego - zarówno aktorów i solistów, jak i zespołu Baletu oraz Orkiestrę, wyeksponowaną podczas koncertów ponad sceną. Tym razem jednak scenariusz widowiska nakreśliła... publiczność.

Repertuar Teatru Muzycznego


Podczas ubiegłorocznych Koncertów Sylwestrowych przeprowadzono ankietę, w której można było wybrać repertuar na kolejną rewię. Widzowie wybrali polskie lata 60. i muzykę latynoamerykańską. W ten sposób reżyserowi spektaklu, Bernardowi Szycowi, pozostało dobrać utwory i wymyślić jak zaprezentować tegoroczny materiał, który w pierwszej części wieczoru składa się z hitów sprzed ponad 50 lat, w drugiej przypomina różne rytmy latino (w większości również nie najnowsze), także te mało w Polsce znane, jak ballada peruwiańska "El Cóndor Pasa".

W pierwszej części wieczoru rozbrzmiały szlagiery polskiej piosenki lat 60., m.in. "Wojna domowa" z serialu o tym samym tytule (na zdjęciu).
W pierwszej części wieczoru rozbrzmiały szlagiery polskiej piosenki lat 60., m.in. "Wojna domowa" z serialu o tym samym tytule (na zdjęciu). fot. Rzemieślnik Światła / Teatr Muzyczny w Gdyni
Ramy czasowe i gatunkowe potraktowano jednak umownie, dlatego w pierwszej części znalazły się utwory z musicalu "Hairspray" - najnowszej premiery Muzycznego, które otwierały i zamykały pierwszy akt wieczoru. Natomiast w drugiej części, ku uciesze starszej części widzów, rozbrzmiał Tercet Egzotyczny i jego nostalgiczne "Pamelo żegnaj".

Nie zabrakło polskiego folkloru, bo na trzy sposoby wykonano "Dwa serduszka" zespołu Mazowsze, rozsławione przez film "Zimna wojna". Na scenie pojawiły się również największe polskie klasyki lat 60. - słynna "Wojna domowa" z serialu o tej nazwie, "Dwudziestolatki" Czerwono-Czarnych, "Gdybyś kochał, hej" zespołu Breakout, "Prześliczna wiolonczelistka" Skaldów, "Niedziela będzie dla nas" Niebiesko-Czarnych czy szlagiery Czerwonych Gitar - m.in. "Nie zadzieraj nosa", "Takie ładne oczy" czy "Tak bardzo się starałem".

W drugiej części wieczoru można się było z kolei bawić do takich utworów jak: "Samba de Janeiro", "La isla bonita" Madonny, "Corazon" Carlosa Santany, "La copa de la vida" Ricky'ego Martina czy "Nah neh nah" Vayi Con Dios. Nie zabrakło też wykonania a cappella poprowadzonego przez specjalistkę od przygotowania wokalnego Agnieszkę Szydłowską (zaśpiewano w tej formie kompilację "Tico Liber Tango" do muzyki Astora Piazzolii).

Wysłuchaliśmy hitów Czerwonych Gitar, Niebiesko-Czarnych czy Breakoutu. Na zdjęciu "Prześliczna wiolonczelistka" Skaldów.
Wysłuchaliśmy hitów Czerwonych Gitar, Niebiesko-Czarnych czy Breakoutu. Na zdjęciu "Prześliczna wiolonczelistka" Skaldów. fot. Rzemieślnik Światła / Teatr Muzyczny w Gdyni
Artyści Muzycznego prezentują bardzo wysoki poziom, dlatego zarówno wokalnie, tanecznie (świetna Julia Polakowska w "Prześlicznej wiolonczelistce") jak i muzycznie całość jak zwykle w sylwestrowych produkcjach Muzycznego imponuje rozmachem. Perłą pierwszej części wieczoru był jednak kameralny wokalny popis Krzysztofa Wojciechowskiego, który zaproponował własną interpretację "Dziwny jest ten świat" Czesława Niemena, świetnie oddając cały ładunek emocjonalny utworu.

W drugiej części spektaklu Wojciechowski przypomniał publiczności, że jest także świetnym pianistą, gdy wspólnie z Marcinem Pietrzakiem zagrali na dwa fortepiany improwizację samby i krakowiaka. Błyszczał też Sebastian Wisłocki w energetycznym "La copa de la Vida" niezwykle efektownie zaaranżowanym na mecz piłkarski oraz Katarzyna Kurdej w "Nah, neh, nah" Vayi Con Dios. Jednak gwiazdą drugiego aktu była prowadząca wieczór Samanta (Ewa Walczak) wyszydzająca pseudointelektualne słownictwo i nowomowę, dowcipnie kalecząc język polski.

W drugiej części do artystów Muzycznego dołączyli współpracujący z Muzycznym członkowie Akrobatycznego Teatru Tańca Mira-Art. Artur Cichuta w roli szybującego w powietrzu kondora podczas "El Cóndor Pasa" w wykonaniu Luisa Granado czy Oriana Dobrowolska wspólnie z Arturem Cichutą podczas efektownego tańca na rurze w trakcie "Corazon" Santany czy pozostałe tancerki podczas swoich ewolucji na materiale pionowym (aerial silk) dodali widowisku dużo kolorytu.

Nad sceną umieszczono tym razem Orkiestrę Teatru Muzycznego w Gdyni. Na zdjęciu podczas "Wala-Twist" Filipinek w wykonaniu zespołu żeńskiego.
Nad sceną umieszczono tym razem Orkiestrę Teatru Muzycznego w Gdyni. Na zdjęciu podczas "Wala-Twist" Filipinek w wykonaniu zespołu żeńskiego. fot. Rzemieślnik Światła / Teatr Muzyczny w Gdyni
Nie zabrakło niespodzianek dla widowni - w spektaklu pojawia się królowa Elżbieta II, Donald Trump czy Leonid Breżniew. W pewnym momencie polecimy w kosmos razem z psem Łajką i Panem Twardowskim, wspomniana jest pierwsza dyrektorka Teatru Muzycznego Danuta Baduszkowa, a przez teatr przejdzie efektowny i żywiołowy karnawał w Rio.

Właśnie tego karnawałowego żywiołu trochę brakuje tegorocznej sylwestrowej produkcji przez większość spektaklu. Chociaż artyści każdego zespołu (imponują układy taneczne Baletu, w którym wyróżnia się Krzysztof Dzwoniarski i Luis Granado, świetnie brzmi Orkiestra pod batutą Dariusza Różankiewicza i właściwie wszyscy soliści) bardzo dobrze prezentują się na scenie, to spektakl z racji nostalgiczno-wspomnieniowego charakteru pierwszej części jest jak na produkcje sylwestrowe Muzycznego stonowany i stateczny. Dopiero w połowie drugiej części widowisko zyskuje energię karnawałowego szaleństwa.

Spóźniony widz - utrapienie teatrów


Finałowy numer "The Sparkling Diamond" z musicalu "Moulin Rouge" choć brzmi i wygląda bardzo dobrze, to nie podrywa widzów z krzeseł. Podczas spektaklu 3 stycznia publiczność wstała dopiero po bisie. Jednak kolejny raz twórcy sylwestrowego widowiska w Muzycznym przekonali, że mają patent na sukces, bo Koncert Sylwestrowy Teatru Muzycznego jest bardzo dużą porcją dobrej rozrywki, której oczekuje gdyńska publiczność. Dowodem są wyprzedane wszystkie styczniowe koncerty, więc pozostaje mieć nadzieję, że w tym roku również wzorem ostatnich lat, koncert zaprezentowany zostanie "na bis" na zakończenie sezonu.

Opinie (57) 2 zablokowane

Wszystkie opinie

  • Nie kupujcie biletów na balkonie, płacisz 100 zł a niewiele widać (6)

    • 23 8

    • Nie widać tylko w pierwszym

      rzędzie i to jeżeli jesteś bardzo niski bo zasłania barierka

      • 8 3

    • Na musical 1-wszy balkon najlepszy (3)

      Jeśli chodzi o misicale, to najlepsza perspektywa i całość musicalu widoczna jest z pierwszego balkonu. W przypadku spektakli teatralnych, gościnne z Wawy faktycznie balkon, ten drugi, jest nieporozumieniem. Na sztuki teatralne powinien być zamykany.

      • 3 0

      • (2)

        Jak zamykany? Ten teatr to biznes. Gdyby można było, dobudowaliby trzeci balkon, byle tylko widzów było więcej. A czy coś widać? To ma mniejsze znaczenie

        • 9 3

        • (1)

          Na zachodzie są dwa razy większe widownię z dwa razy mniejsza scena i 4 razy mniejszą obsadą i nikt nie płacze️

          • 1 2

          • A czy ja płaczę? Skąd ten bzdurny wniosek? Zwracam tylko uwagę na to, że ten teatr to dochodowy biznes, dlatego absurdalne było założenie Zosi, że skoro z drugiego balkonu gorzej widać scenę, należałoby stosowną część wyłączyć z eksploatacji. W gdyńskim Muzycznym tak nie działa. Tam liczy się tylko kasa, a nie widzowie :-)

            • 1 0

    • ee gosciu

      siedzialem na balkonie drugim, po srodku. bardzo fajnie bylo wszystko widac, lepsza perspektywa na widowisko

      • 0 0

  • (1)

    Dziękuję! Jak co roku rewelacyjny koncert. Siedzieliśmy na 2 balkonie i widoczność była bdb.

    • 14 10

    • A capella to był taki występ, że aż ciarki przeszły. A pani dyrygent i jej poczucie rytmu to klasa swiatowa!

      • 11 3

  • Koncert

    Lata sześćdziesiąte, któ to tego słucha. Ja jestem nowoczesna i słucham muzyki disco i Dance oraz techno. Hip hop też lubię bo jest fajny.

    • 4 53

  • (5)

    Byłam po raz kolejny na Koncercie Sylwestrowym i uważam,że pierwsza część lata 60-te bomba,druga,latino trochę misz masz,prowadząca "Samanta" porażka,styl nie pasujący do skali Teatru Muzycznego. W zeszłym roku prowadził p.Marek Sadowski z wyszukanym na poziomie żartem,bez porównania z tegorocznym.No i brawa dla jednej z chórzystek( w kręconych,długich włosach) solóweczka aż włos się zjeżył.

    • 32 12

    • (3)

      Myślę, że nie zrozumiała Pani po co była Samantha...

      • 11 2

      • Może Halina zrozumiała, ale nie bawi jej wyciąganie pomysłu sprzed kilku lat? Bo Samanta nie narodziła się podczas tego koncertu... Zresztą sam pomysł na koncert sylwestrowy również jest zużyty, choć amatorów nie brakuje...

        • 8 4

      • W takim stylu to Samanta może prowadzić koncert disco polo,nie wszystkich bawi udawanie dziewczyny o małym rozumku

        • 7 5

      • A po Co była?

        • 0 0

    • Sandra Brucheiser

      ...to pani chórzystka z solówki :)

      • 8 1

  • Zachwyt

    Jak dla mnie to było to coś niezwykłego! A zakończenie to było coś! Dziękuje

    • 15 4

  • Vayi Con Dios

    Co to za wytwór? Vaya to nie Maja, tego się nie odmienia!!!! Oczy bolą.

    • 4 1

  • Adepci (6)

    Dlaczego przy wymienianiu obsady pod koniec koncertu tylko studenci SWA wyczytywani są z imion,a nie z nazwisk? Jest ich mnóstwo, ich wkład jest mniej ważny??? Dla kilku sekund oszczędności? Slabe

    • 22 1

    • (4)

      To taka tradycja, nie są jeszcze pełnoprawnymi aktorami i jakby nie zasługują jeszcze na wyczytanie nazwiska.

      • 2 8

      • (3)

        Szkoda - o czym Ty piszesz?! Widzisz tutaj jakąkolwiek logikę - ktoś nie zasługuje na wyczytanie nazwiska, bo nie dostał jeszcze dyplomu? Absurd!!! Jeżeli w tym teatrze jest taka tradycja, która odbiera ludziom podmiotowość to czas najwyższy ją porzucić!

        • 7 1

        • (2)

          Teatr jest bardzo hierarchiczny I przesądny.

          • 0 2

          • (1)

            Na szczęście nie każdy! Nietrudno dostrzec, że gdyński Muzyczny odstaje od standardów wyznaczanych przez inne teatry.

            • 3 2

            • Też się nad tym zastanawiałam...

              • 0 0

    • Studenci nigdy nie byli docenieni. Rzadko kto dostaje angaż.Potem są gwiazdami w innych teatrach. Szkoda.

      • 0 0

  • Było ekstra (1)

    Spędziliśmy tą szczególną noc wspólnie z aktorami i orkiestrą oraz całą obsługą Teatru Muzycznego. Dziękujemy. Bo bardzo dobrze i miło - zaczęliśmy 2020 . Piękne wspomnienia. I uwaga: w przyszłym tygodniu będziemy w TM powtórnie! Ale radość mamy już teraz bo wiemy jaki to fajny koncert. Nastawiamy się świetny nie i wiemy jakim 'smaczkom' chcemy się dać nacieszyć.

    • 12 1

    • cd

      Automatyczna korekta słownika trochę zniekształciła ostatnie zdanie. Jeszcze raz więc: Było ekstra !

      • 0 0

  • Hańba, hańba! (1)

    Niedawno słyszałem w TV, że Polski w latach 60-tych w ogóle nie było, a cały naród jedyne co robił to jęczał pod butem tyranii i modlił się o wybawienie. Jak więc mogły powstać w tamtych latach tak lekkie, melodyjne, pogodne i nadal z przyjemnością słuchane piosenki? Jakaś ściema! Tak, czy inaczej, gratulacje dla Teatru Muzycznego. Szczególnie za pierwszą część spektaklu

    • 14 7

    • ty bywalec

      a ile ty masz lat , że nie wierzysz w lata 60te tak powstało wówczxas coć co nasze prawnuki będą nucić, Korę na pewno nie no i kto dziś śpiewa zrozumiale po Polskuni

      • 0 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Restauratorzy przeciwni obostrzeniom
Restauratorzy przeciwni obostrzeniom
Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie - widok i smak
Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie

Kulinaria

Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie - widok i smak
Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie
Ogródki restauracyjne jesienią. Sposób na wydłużenie sezonu?
Podgrzewacze na tarasach przedłużą sezon

Sprawdź się

Gdzie odbyły się pierwsze edycje Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych - dzisiejszej wizytówki Gdyni?

 

Najczęściej czytane