Wiadomości

stat

Lalkowy "Karmazynowy kogut" w odcieniach szarości. Po premierze w Teatrze Miniatura

Główny bohater "Karmazynowego koguta" Alek (na zdjęciu animowany przez Jacka Majoka) chce uratować króla Podziemnego Królestwa. Pomóc mu w tym mogą magiczne przedmioty.
Główny bohater "Karmazynowego koguta" Alek (na zdjęciu animowany przez Jacka Majoka) chce uratować króla Podziemnego Królestwa. Pomóc mu w tym mogą magiczne przedmioty. fot. Lucyna Pęsik / trojmiasto.pl

Podróż pomiędzy światem rzeczywistym a światem fikcji dla bohatera spektaklu "Karmazynowy kogut" nie jest problemem. Motyw zabawy wykorzystany przez twórców spektaklu przygotowanego na Scenie Kameralnej Teatru Miniatura, świetna akordeonowa muzyka oraz efektowne drewniane laleczki to główne atuty skromnego, pozbawionego kolorów, a długimi momentami także dramaturgii spektaklu.



Scenariusz autorstwa reżysera spektaklu Marcina Marca opiera się na losach małego Alka, inspirowanego bohaterem książki "Czarna kura, czyli mieszkańcy podziemnego królestwa", napisanej przez Antoniego Pogorielskiego dla swojego kuzyna, dziesięcioletniego Aloszy Tołstoja. Alek prosi kucharkę, by nie zabijała na rosół jego ulubionego karmazynowego kogutka (w oryginale jest to kura Czarnuszka), a ten okazuje się kapitanem straży przybocznej pewnego króla i w podzięce wręcza chłopcu prawdziwy skarb. Na uroczym rowerku wkrótce przyjedzie do niego wysłannik tajemniczego wymiaru i zachęci chłopca do podjęcia ważnej misji w Podziemnym Królestwie.

Co grają w Teatrze Miniatura


Niełatwo pogodzić to z życiem w internacie i lekcjami z groźną, nadętą jak nadmuchany balon nauczycielką. Jednak Alek dzięki Karmazynowemu Kogutowi w jego "magicznej" postaci i usłużnym wielkim szczurom podróżuje pomiędzy wymiarami i spróbuje uratować króla, na którego czyha groźny To Nie On. Pomóc mu w tym może skarb, który łatwo stracić, nawet w dobrej wierze. Potrzeba sprytu i odwagi, aby wypełnić misję.

Najefektowniejszą lalką przedstawienia (dopracowaną w najmniejszych szczegółach) jest przybysz z obcego wymiaru przekonujący Alka do podjęcia ryzykownej misji (animuje go Aleksandra Miska).
Najefektowniejszą lalką przedstawienia (dopracowaną w najmniejszych szczegółach) jest przybysz z obcego wymiaru przekonujący Alka do podjęcia ryzykownej misji (animuje go Aleksandra Miska). fot. Lucyna Pęsik / trojmiasto.pl
Tekst Pogorielskiego uległ dość znacznym modyfikacjom. W wersji zaproponowanej przez reżysera złagodzono przekaz baśni, w której nieroztropność i brak dyscypliny karane są surową karą. Marcin Marzec motywy zaczerpnięte z baśni rosyjskiego autora ułożył na nowo, bazując na pomyśle funkcjonowania w dwóch rzeczywistościach: tej, w której bohater żyje z dala od rodziny w przyszkolnym internacie oraz bajkowej, do której przenosi się, gdy tylko ma chwilę czasu. Wszystko zaś ujęto w karby zabawy, zupełnie naturalnej i zrozumiałej dla młodych widzów.

Scenografia Aleksandry Miski (występującej w spektaklu na prawach aktorki jako animatorka wielu lalkowych bohaterów, których spotyka Alek) zbudowana jest z drewnianej, przypominającej stragan konstrukcji na kółkach, pokrytej ciemnym materiałem z ozdobnymi, rustykalnymi wzorami. Cała scena utrzymana jest w czarno-szarej tonacji. Całość rozgrywa się w półmroku, z którego światłem wyłaniane są drewniane laleczki autorstwa Aleksandry Miski. Podróże do Podziemnego Królestwa odbywają się przy wykorzystaniu działającego na wyobraźnię teatru cieni, co stanowi również ciekawe nawiązanie do ilustracji książki Pogorielskiego.

Na scenie oglądamy dwoje aktorów. Lalkę Alka animuje Jacek Majok (w jego interpretacji Alek jest ciekawskim świata chłopcem), zaś w rolę drugiego aktora oprócz grającej premierę Aleksandry Miski wcielać się będzie również Marcin Marzec. Zarówno Majok, jak i Miska wywiązują się ze swoich zadań bez zarzutu. Wiele wdzięku w pierwszej, symbolicznej, choć nie do końca zrozumiałej dla dzieci scenie ma w roli kury (czy może kogucika) Aleksandra Miska. Jednak samo wejście w role jest dla młodych widzów mało czytelne. Po przegadanym początku uwagę budzą dopiero same laleczki i akcja, prowadzona niestety przez reżysera dość ospale.

W spektaklu wykorzystano zarówno teatr lalek, jak i elementy teatru cieni.
W spektaklu wykorzystano zarówno teatr lalek, jak i elementy teatru cieni. fot. Lucyna Pęsik / trojmiasto.pl
Zaskakująco liczne braki dramaturgiczne tej scenicznej miniatury łagodzi świetna, pogodna, żywa muzyka autorstwa Pawła Zagańczyka, którego akordeon staje się właściwie przewodnikiem po świecie bohaterów, stawiając muzyczne akcenty i sygnalizując bardziej dramatyczne momenty. Jednak całość prowadzona jest w sposób utrudniający małym widzom identyfikację z bohaterami - aktorzy nie budują z dziećmi bliższej relacji, raczej komunikują się z nimi w zrozumiałym dla nich języku zabawy.

Wiele swoich pomysłów Marcin Marzec wykorzystuje wielokrotnie. Liczne początkowo zabawy lingwistyczne, skierowane do starszych widzów, z czasem ustępują miejsca samej akcji, dużo ciekawszej dla dzieci. Rozczarowuje pozbawiony napięcia punkt kulminacyjny przedstawienia i brak akcentu końcowego - po zakończonym spektaklu premierowym ani młodzi, ani starsi widzowie nie byli pewni, czy to już koniec. Mimo wszystko ta sceniczna miniatura ma wiele uroku i duży potencjał, który z czasem, gdy spektakl dojrzeje, z pewnością zadziała na jego korzyść.

Opinie (5)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

09

marca

Dobrze się kłamie Gdynia, Teatr Muzyczny

Rozrywka

2 mln zł na modernizację 10-letniej Ergo Areny
2 mln zł na modernizację Ergo Areny
Juwenalia Gdańskie 2020: dwa dni, dziesięć scen, ponad trzydziestu artystów
Juwenalia w Gdańsku: 2 dni, 10 scen

Kulinaria

Okiem dietetyka: żelazo w diecie dzieci i dorosłych
Okiem dietetyka: żelazo w diecie

Planuj z nami tydzień

Sprawdź się

Pierwszym gospodarzem Dworu Artusa było: