Wiadomości

Do galerii handlowej idziemy chętnie, a na koncert już nie? Raport o trójmiejskiej kulturze

Niewielu z nas korzysta z możliwości obejrzenia wystawy w muzeum czy galerii, a szkoda, bo funkcjonują z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa.
Niewielu z nas korzysta z możliwości obejrzenia wystawy w muzeum czy galerii, a szkoda, bo funkcjonują z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa. fot. Khairil Junos / 123rf.com

Po okresie zamrożenia spowodowanego epidemią koronawirusa w maju wróciły do działalności w nowym reżimie sanitarnym instytucje kultury, w tym muzea i galerie, a od 6 czerwca kinateatry, a także amfiteatry i filharmonie. Dziś większość z nich możemy już odwiedzać, ale niewielu korzysta z tej możliwości. Wygląda na to, że nie mamy obaw przed pójściem do galerii handlowej, a do galerii sztuki, muzeum lub do teatru czy kina już tak. Jak epidemia wpływa na ich funkcjonowanie? Sprawdziliśmy.



Koronawirus. Mniejsze obostrzenia od 21 lipca



Czy bierzesz udział w wydarzeniach kulturalno-rozrywkowych?

tak, znowu chętnie wychodzę na miasto 13%
tak, ale rzadziej niż przed pandemią 21%
nie, bo program jest nieciekawy (odwołano dużo imprez) 17%
nie, bo boję się zakażenia 22%
nie, bo męczy mnie chodzenie w maseczce 23%
nie, bo już przywykłe(a)m do imprez online 4%
zakończona Łącznie głosów: 190
Szczegółowe wytyczne dotyczące nowych zasad działania instytucji kultury znajdziemy na stronie ministerstwa. Najważniejsze z nich dotyczą reżimu sanitarnego (dystans społeczny, dezynfekcja rąk, noszenie maseczek np. w kinach), a także ograniczonej liczby widzów na widowniach w zamkniętych pomieszczeniach (50 proc. miejsc może być zajętych, pozostałe muszą pozostać wolne) oraz na świeżym powietrzu (maksymalnie 150 osób) oraz do 25 proc. liczby miejsc na widowni na obiektach sportowych.

Od 17 lipca jest możliwe również organizowanie wydarzeń w otwartej przestrzeni bez limitu 150 osób, natomiast pod warunkiem zachowania dystansu społecznego. 21 lipca weszły kolejne przepisy: rząd zdecydował o zmniejszeniu obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa. Najważniejsze z nich to zmniejszenie dystansu społecznego z 2 metrów do 1,5 metra oraz większa liczba kibiców na stadionach. Teraz w np. w halach sportowych czy teatrach ma pozostać wolne co drugie miejsce.

Jak to wszystko wpływa na działalność instytucji? Szukaliśmy odpowiedzi na to i inne pytania u przedstawicieli wybranych placówek kulturalnych.

Polecane wydarzenia kulturalne w Trójmieście


Jak obecnie wygląda sytuacja instytucji kultury?



Wiele miejsc kultury wznowiło działalność już w maju lub w czerwcu, inne otworzyły się na widzów dopiero teraz. Przystosowanie do nowych warunków, przestrzeganie reżimu sanitarnego i obostrzeń ministerstwa, a także zmiany planów - z wszystkim tym musiały zmierzyć się instytucje i agencje artystyczne. Każda na swój sposób i inaczej sobie z tym wszystkim radzi.

- Najgorszy był początek, gdy rząd ogłosił, że odwołane są "imprezy masowe", ale nie wyjaśnił, czym są imprezy masowe. Dla zwykłego widza, wydarzenie na 100 osób to już jest impreza masowa. Wtedy pojawiła się lawina e-maili, wiadomości, telefonów z pytaniem, kiedy nastąpi zwrot środków za bilety. Szukaliśmy alternatywnych terminów, aby przełożyć nasze wydarzenia. Na całe szczęście zwrotów nie było dużo. W przypadku spektakli można je policzyć na palcach obu rąk, w przypadku koncertów trochę więcej, ale to z uwagi na zmianę obiektu - mówi Jędrzej Krajewski z dwóch agencji - HQ Events (impresaryjnej) oraz Lansalot Events (koncertowej).
Inaczej wygląda to w teatrach i kinach, a inaczej w muzeach czy galeriach, jednak niemal wszędzie sytuacja powoli wraca do "normalności", jak twierdzą sami zainteresowani.

- Nie chciałbym siać defetyzmu, z natury jestem optymistą, dlatego powiem, że szczerze wierzę, że ten okres minie. Pracujemy już tak jak przed epidemią. Wdrożyliśmy w miarę możliwości "zalecenia" wydane przez rząd. Z reguły okres letni w kinie jest słabszy niż sezon jesienno-zimowy. Pogoda zachęca do wyjścia na zewnątrz. Pracujemy nad wydarzeniami i repertuarem, jest sporo nowych filmów i mamy co zaoferować widzom - mówi Piotr Gładkowski, Kino Kameralne Cafe.

Seans w multipleksie. Jak to teraz wygląda?



- Zaczęliśmy grać! To najważniejsza kwestia. Bardzo zależało nam na tym, aby pokazać mieszkańcom Trójmiasta i turystom, że jesteśmy. Dlatego na pierwszy spektakl zaprosiliśmy już na początku czerwca i - co ciekawe - sprzedaliśmy wszystkie bilety. Oczywiście trzeba o tym pamiętać, gramy dla 50 proc. widowni i przy zachowaniu wszystkich środków bezpieczeństwa. Widzowie są jednak bardzo zdyscyplinowani i szanują zasady wprowadzone z powodu pandemii - mówi Piotr SobierskiGdyńskiego Centrum Kultury.
- Można powiedzieć, że sytuacja w naszym teatrze powoli wraca do normalności. Wakacyjne miesiące są dla nas wyjątkowo intensywne. Pracujemy nad spektaklem, który powstaje na podstawie książki "Krótka wymiana ognia" Zyty Rudzkiej, realizujemy czytania performatywne tekstów Stanisława Lema. Skupiamy się również na organizacji najnowszej, szóstej z kolei edycji Ogólnopolskiego Festiwalu Teatralnego Pociąg do Miasta - Stacja Miasto - mówi Grzegorz KujawińskiTeatru Gdynia Główna.
- Organizujemy warsztaty, koncerty, spotkania literackie i kino letnie w ogrodzie. Wszystko z zachowaniem wytycznych i rygoru sanitarnego. Wytyczne ograniczają liczbę publiczności, która może wziąć udział w wydarzeniach. Musieliśmy więc przełożyć większe festiwale na jesień (Dźwięki Północy, Koncerty w ramach cyklu Jan Od-Nowa) - mówi Monika Czajkowska-KostkaNadbałtyckiego Centrum Kultury w Gdańsku.
- Nie ukrywamy, że nasz sektor mocno ucierpiał: trzy miesiące byliśmy zamknięci, wiosną nie otworzyliśmy kilku planowanych wystaw czasowych, które miały być propozycjami na lato, a teraz, tak jak inne instytucje kultury, ponosimy konsekwencje wprowadzonych obostrzeń. Wiemy, że przy obecnie panujących ograniczeniach w tym sezonie w muzeum nie zobaczymy aż tylu gości z zagranicy ani kilkudziesięcioosobowych wycieczek, które zapewniały nam piękną letnią frekwencję - mówi Aleksandra PielechatyNarodowego Muzeum Morskiego.

Problemy z publicznością



Z jednej strony sytuacja wydaje się dobra - chętnych do udziału w kulturze po okresie izolacji przybywa. Z drugiej jednak musimy pamiętać, że połowa miejsc na widowniach zostaje wolna, zatem o wiele łatwiej jest je zapełnić. Przy czym niektóre wydarzenia z takimi ograniczeniami stają się nierentowne, dlatego bywają odwoływane. Ponadto wciąż duża grupa potencjalnych uczestników kultury ma obawy dotyczące bezpieczeństwa.

- Widzowie wrócili, ale trudno mówić o wielkim optymizmie. Te wszystkie obostrzenia powodują, że obawiają się przebywania w zamkniętym pomieszczeniu z innymi, obcymi osobami. Stąd nasza wakacyjna oferta pokazów teatralnych równolegle w sali i na patio, na dużym ekranie. To rozwiązanie stosujemy w przypadku spektaklu "Lekko nie będzie". Jednak widzowie nadal boją się przychodzić do teatru. Przy czym pierwsze nasze spektakle pokazały, że i widzowie, i aktorzy są siebie nawzajem spragnieni - twierdzi Piotr Sobierski z GCK.
- Nasza czerwcowa premiera spektaklu Idy Bocian "i... jakoś to będzie!" odbyła się przy pełnej sali. Tutaj musimy jednak wyjaśnić, że z powodów sanitarnych ograniczyliśmy liczbę miejsc na widowni o połowę. Widzowie podkreślali, że brakowało im teatru i z wyjątkową wyrozumiałością dostosowywali się do wymogów pandemicznych. Z delikatnym optymizmem spoglądamy więc na najbliższe miesiące - twierdzi z kolei Grzegorz Kujawiński z Teatru Gdynia Główna.
- Biorąc pod uwagę ograniczenia liczby osób, które mogą przebywać w Centrum św. Jana, w Sali Mieszczańskiej czy w naszej Galerii, nie możemy mówić o problemie z frekwencją. Np. na warsztaty z wicia wianków mieliśmy komplet uczestników podzielonych na dwie grupy. Nasze kino jest w ogrodzie i limit osób to 40. Wydaje się, że publiczność czuje się bezpieczna i tęskniła za wydarzeniami w realu - utrzymuje natomiast Monika Czajkowska-Kostka z NCK.
- Nasi stali widzowie wrócili. Frekwencja z tygodnia na tydzień jest coraz lepsza. Widzimy jednak, że ludzie są trochę zagubieni w oficjalnym stanowisku rządu. Z jednej strony mamy zalecenia i wytyczne, z drugiej nie ma jednoznacznego komunikatu: "ponieważ wprowadziliśmy zalecenia, możecie się czuć bezpiecznie". Z pewnością wiele osób czeka na taki sygnał. My czujemy się w pełni odpowiedzialni za nasze miejsce i widzów. Przydałby się jednak stosowny przekaz ze strony władz, iż stosowanie zaleceń powoduje stanowcze ograniczenie ryzyka - podkreśla Piotr Gładkowski.
A jak wygląda frekwencja w galeriach i muzeach?

Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie otworzyła się dla publiczności już 6 maja i od tego czasu widoczny jest wzrost zainteresowania ofertą. Publiczności przybywa, na co wpływ ma również trwający sezon turystyczny, jednak - jak twierdzą pracownicy galerii - widzów jest zdecydowanie mniej niż przed pandemią.

- PGS przyciąga odbiorców przede wszystkim wystawami. W czerwcu zachęcaliśmy do udziału w bezpłatnych oprowadzeniach po wystawach. Obecnie realizujemy również program edukacyjny (półkolonie, warsztaty z artystami). Chętnych do udziału nie brakuje, jednak wprowadziliśmy limity, ponieważ najważniejsze jest bezpieczeństwo - dowiadujemy się od zespołu merytorycznego PGS.
- Każdy z naszych oddziałów ma o wiele mniejszą frekwencję niż rok temu. Ratują nas statki - gdański "Sołdek""Dar Pomorza" w Gdyni - tam zawsze są kolejki zwiedzających. 13 lipca na Darze znowu mieliśmy rekord - blisko tysiąc zwiedzających, dokładnie jak przed pandemią. Nieźle idzie też Muzeum Rybołówstwa w Helu, które jest obiektem wakacyjnym, w miejscowości turystycznej, i zawsze jest tam ruch - utrzymuje Aleksandra Pielechaty.

Wsparcie finansowe dla kultury - Tarcza Antykryzysowa



A jak to wszystko wygląda od strony finansowej? Zapytaliśmy, czy instytucje otrzymały jakieś wsparcie, czy skorzystały z Tarczy Antykryzysowej? Jak się ma sytuacja pracowników, czy konieczne były jakieś zwolnienia? Okazało się, że niemal wszędzie udało się uzyskać jakąś pomoc finansową lub inaczej rozwiązać problemy. Dowiedzieliśmy się np., że w PGS zachowane zostały wszystkie etaty i pandemia nie wpłynęła na redukcję zatrudnienia - ani zespołu merytorycznego, ani obsługi czy pracowników technicznych. Ponadto galeria uzyskała pomoc w postaci obniżenia czynszu i składek.

- Gmina Miasta Sopotu umorzyła i obniżyła czynsze za lokale w części dotyczącej podnajemców (pomoc de minimis). Na podstawie złożonego wniosku do ZUS uzyskaliśmy decyzję o obniżeniu składek za marzec do wysokości 50 proc., czekamy na rozpatrzenie wniosków za kwiecień i maj - informuje zespół PGS.
- Nie mieliśmy możliwości skorzystania z Tarczy Antykryzysowej 4.0, ponieważ nie mieliśmy przestojów w pracy instytucji. Szybko przenieśliśmy nasze działania do sieci. Przestoje w pracy pracowników technicznych uregulowaliśmy urlopami. Nie było zwolnień - informuje NCK.
Z kolei w Narodowym Muzeum Morskim, dzięki zwiększeniu dotacji podmiotowej od organizatora - Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, znaczące kwoty można było przeznaczyć na produkty z asortymentu ochrony: ozonowanie pomieszczeń sanitarnych, maseczki, przyłbice i rękawiczki jednorazowe, które np. goście dostają gratis do biletu na "Sołdka" i "Dar Pomorza".

W Gdyni natomiast działa Gdyński Falochron Kultury, czyli miejski program wsparcia dla kultury. Przystąpił do niego m.in Teatr Gdynia Główna. W jego ramach m.in. powstało przedstawienie "IZORacje", które realizowane jest na teatralnej scenie, ale jego widzowie biorą w nim udział w swoich domach, na ekranach komputerów lub smartfonów.

- W naszym przypadku nie pojawiły się zagrożenia zwolnieniami. Pandemia najgorzej dotknęła aktorów bez etatów lub stałej pracy, którzy współpracowali także z naszym teatrem. Ta nadzwyczajna sytuacja pokazała, jak bardzo jest to niestabilne źródło dochodów i jak wrażliwa na okoliczności zewnętrzne jest ta grupa zawodowa. Bo w przypadku aktorów pracujących na takich zasadach odwołanie wydarzenia oznacza po prostu całkowity brak wynagrodzenia. W tym przypadku zdobycie z ZUS-u "postojowego" było koniecznością, a my staraliśmy się wykorzystać wszystkie dostępne formy pomocy dla aktorów - twierdzi Grzegorz Kujawiński.
- Skorzystaliśmy z tarczy finansowej, jednak warto zaznaczyć, że jest to zastrzyk jednorazowy, a z każdym miesiącem obniżonych obrotów musimy płacić czynsz, media itd. Jeśli chodzi o sam okres zamknięcia, owszem - wsparcie pomogło przejść tę pierwszą fazę - nie wiadomo jednak, jak długo może trwać obecna sytuacja, a tu już o dalszej pomocy nie słychać - mówi Piotr Gładkowski.

Wspierajmy kulturę



To oczywiste, że kultura w sieci nigdy nie zastąpi tej, z którą mamy do czynienia na żywo. Przebywanie w galerii, muzeum, teatrze, kinie, operze, filharmonii itp. nie jest wszak tylko zwyczajną wizytą w konkretnym celu (obejrzenie filmu, spektaklu, obrazu, posłuchanie koncertu). Jest czymś więcej - jest przeżyciem i kontaktem z drugim człowiekiem. I tego chyba najbardziej wszystkim brakuje. Dlatego nie zapominajmy o tym, by wspierać kulturę w tym trudnym czasie poprzez uczestnictwo w niej.

- Bez widzów nie przetrwamy, to pewne. Pamiętajmy, że w marcu kultura stała na pierwszym miejscu - wszyscy ruszyliśmy z ogromną działalnością online, w większości realizowaną ponad siły instytucji. W tamtym momencie wszyscy chwalili artystów, potrzebowali artystów. Dzisiaj artyści bez widzów nie przetrwają, instytucje kultury muszą zapełnić się widzami, aby na nowo nabrać energii, mocy do działania. Mamy głęboką nadzieję, że zniesione zostaną limity 50 proc. wypełnienia sali. Tylko to pomoże nam przetrwać. Ze swojej strony gwarantujemy zapewnienie widzom bezpieczeństwa - zapewnia Piotr Sobierski.
- Nie mamy wyjścia i musimy rozwijać się w obszarach, w których do tej pory nie byliśmy aż tak obecni. Dotychczas zabiegaliśmy o to, żeby zwiedzający przychodzili na nasze wystawy, a dzisiaj jeszcze musimy zatrzymać ich w sieci, gdzie również realizujemy nasz program. Pandemia pokazała, jak duży procent naszej publiczności jest w Internecie. Jednak cały czas mamy nadzieję, że będzie to dodatek do naszej działalności podstawowej, którą jest organizowanie wystaw i zapraszanie gości do muzeum - dodaje Aleksandra Pielechaty.
- Musimy pamiętać o tym, że kultura może odbudować pozytywne relacje międzyludzkie. Publiczność wydaje się być zmęczona lockdownem i wydarzeniami online. Okres pandemii przeniósł również większość naszych działań do sieci. Nie rezygnujemy z tego, obecnie staramy się działać dwutorowo, pamiętamy, ze pandemia się nie skończyła i publiczność nadal może nie czuć się bezpiecznie - twierdzi Monika Czajkowska-Kostka.
- Na organizowanych przez nas wydarzeniach zachowujemy wszelkie środki bezpieczeństwa: jest absolutny obowiązek zakrywania ust i nosa, dezynfekcji dłoni oraz na wejściu sprawdzana jest temperatura. Jeśli jest wyższa niż 37 stopni, widz spotka się z odmową wejścia na wydarzenie. Uważamy, że do wszystkiego należy podejść rozsądnie. Powinniśmy jednak przypominać ludziom o rozrywkach typu koncerty, teatry, kabarety itd. O tym, że w życiu codziennym jest bardzo ważne, aby kultura i rozrywka w nim gościły - podsumowuje Jędrzej Krajewski.

Opinie (43) 5 zablokowanych

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

15

sierpnia

Jarmark św. Dominika 2020 Gdańsk, Targ Węglowy

20

sierpnia

27

sierpnia

Międzynarodowy Festiwal Moz... Gdańsk, Park Oliwski

Rozrywka

Jemy na mieście: Mnie to rybka w Brzeźnie
Jemy na mieście: Mnie to rybka w Brzeźnie
Trójmiejskie klubokawiarnie z duszą
Trójmiejskie klubokawiarnie z duszą

Kulinaria

Jemy na mieście: Mnie to rybka w Brzeźnie
Jemy na mieście: Mnie to rybka w Brzeźnie
Trójmiejskie klubokawiarnie z duszą
Trójmiejskie klubokawiarnie z duszą

Sprawdź się

Pierwszą siedzibą Teatru Muzycznego był...?