Wiadomości

stat

Koncertowe "Metamorfozy" studentów SWA w Teatrze Muzycznym

Studenci SWA w ramach dyplomu z piosenki aktorskiej wykonali utwory Kory Jackowskiej i zespołu Maanam.

Czas beztroskiej młodości mija bezpowrotnie. Zanim wychowankowie Studium Wokalno-Aktorskiego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni poszukają swoich drzwi do kariery, czeka ich jeszcze jeden sprawdzian. "Metamorfozy. Piosenka aktorska" są kameralnym spotkaniem z energetyczną twórczością zespołu Maanam i charyzmą Olgi "Kory" Jackowskiej, które przekonuje, jak trudno zmierzyć się z repertuarem tej artystki. To prawdziwy egzamin dojrzałości i wrażliwości dla przyszłych aktorów scen muzycznych.



Nazwa recitalu "Metamorfozy" ma kilka znaczeń. Po pierwsze jest to odniesienie do zamysłu reżysera koncertu, Rafała Ostrowskiego, który zbudował dyplom z piosenki aktorskiej z szeregu minispektakli - zaskakujących niekiedy metamorfoz kolejnych wykonawców, którzy mają okazję zmierzyć się przy okazji z bardzo trudnym materiałem rockowym. Po drugie, tytuł ten potraktować można jako pewne memento - przecież istotą zawodu aktora jest umiejętność dokonania wiarygodnej przemiany, która ujmie odbiorców spektaklu. Jest to również oczywiście nawiązanie do refrenu piosenki zespołu Maanam "Szare miraże", wykonywanej podczas wieczoru przez Patryka Maślacha.

Terminy grania spektaklu "Metamorfozy"


Na pierwszy rzut oka to prosty recital ze zredukowaną do minimum scenografią i aktorami wychodzącymi zza rozwianych, nieco onirycznych zasłon w skupieniu, pojedynczo, by wykonać swoją piosenkę. Na czym polega więc trudność? Przede wszystkim na tym, że Kora nie była ckliwą, delikatną artystką, tylko sceniczną bestią, pożerającą scenę swoją charyzmą. Jej piosenki to wulkan emocji, co znajduje odbicie w mocnym, przytłaczającym wręcz momentami brzmieniu. Dzięki temu jej repertuar świetnie nadaje się na muzyczne i aktorskie prawidło - bezwzględne dla tych, którzy gigantycznej charyzmie artystki nie przeciwstawią swojej osobowości oraz pomysłu na utwór.

Sandra Brucheiser przy pomocy piosenek "Boskie Buenos" i "Bezludna wyspa" tworzy kilkuminutowy monodram o kobiecie "z przeszłością".
Sandra Brucheiser przy pomocy piosenek "Boskie Buenos" i "Bezludna wyspa" tworzy kilkuminutowy monodram o kobiecie "z przeszłością". fot. trojmiasto.pl
Dyskretna, wydawałoby się, reżyseria Ostrowskiego polega właśnie na tym, by umożliwić młodym wykonawcom zaistnienie przy tekstach tej wybitnej artystki, o co wbrew pozorom wcale nie jest łatwo. Stąd część piosenek to osobne opowieści przedstawiane publiczności przez tegorocznych dyplomantów niejako poza tekstem, a czasem wręcz w kontrze do niego. Inne z kolei zyskują dzięki temu dodatkowe znaczenia.

I tak Sandra Brucheiser, łącząc "Boskie Buenos" z fragmentami "Bezludnej wyspy" opowiada podczas swojego występu historię nieszczęśliwej kobiety, która jak ćma do światła lgnie do obcego świata, podążając za swoimi marzeniami i miłościami, upadając za każdym razem coraz niżej. Piosenkę aktorską w klasycznym wydaniu proponuje Marzena Gargas w bardzo dobrym wykonaniu i świetnej aranżacji utworów "Lipstick on the glass" i "Bądź taka nie bądź taka" - odsłaniające przeciwstawne emocje - zmysłowość i namiętność kochanki, lęk przed zdradą i samą zdradę oraz punkowy bunt przed zakazami i nakazami.

Obok nastrojowych ballad widzowie "Metamorfoz" mają okazję posłuchać mocnego, energetycznego rocka. Z takim repertuarem mierzy się m.in. Patryk Maślach ("Szare miraże").
Obok nastrojowych ballad widzowie "Metamorfoz" mają okazję posłuchać mocnego, energetycznego rocka. Z takim repertuarem mierzy się m.in. Patryk Maślach ("Szare miraże"). fot. trojmiasto.pl
Natalia Smagacka śpiewa lament-song wściekłej, porzuconej dziewczyny, która dla swojego mężczyzny skłonna była poświęcić niemal wszystko. "Tak mało zostawiłam sobie do obrony, ty nienasycony, wciąż nienasycony" - jak to bezbłędnie ujęła Kora w piosence "To tylko tango", którą Smagacka połączyła z "O nie rób tyle hałasu". Skutecznie przyciąga uwagę intrygująca choreografia utworu "Szał niebieskich ciał" Katarzyny Witkowskiej, skupiona wokół jej włosów, co całkiem dobrze koresponduje z "kosmicznym" wydźwiękiem piosenki. Odebrać to też można jako swego rodzaju kontynuację postaci Chochoła, granego przez Witkowską w "Weselu", niedawnym dyplomie teatralnym.

O ile panie wybrały głównie piosenki o miłości (tak zrobiły również Katarzyna Ogrodniczak czy Anna Słomka), o tyle panowie sięgali po znacznie ciekawsze interpretacyjnie propozycje. Odważną, pełną złości, buntu wobec otaczającej go rzeczywistości kompozycję "Kocham cię kochanie moje" i "Zapatrzeni" zaśpiewał Kacper Bocek, psychodeliczny w interpretacji "Szarych miraży" jest Patryk Maślach, ciekawie pełne niepokoju "Się ściemnia" i rockowe "Wieje piaskiem od strony wojny" połączył Michał Słomka. Właśnie ci, którzy brali na warsztat mocne rockowe brzmienia (i potrafili przy nich zaistnieć) zyskiwali największy aplauz publiczności. Tak było w przypadku szalonego "Oddechu szczura" w bardzo dobrym wykonaniu Łukasza Gocławskiego.

Autor kostiumów, Paweł Sikora, za pomocą piór i agrafek dodał wykonawcom drapieżności. Na zdjęciu Michał Słomka, śpiewający "Się ściemnia" i "Wieje piaskiem od strony wojny".
Autor kostiumów, Paweł Sikora, za pomocą piór i agrafek dodał wykonawcom drapieżności. Na zdjęciu Michał Słomka, śpiewający "Się ściemnia" i "Wieje piaskiem od strony wojny". fot. trojmiasto.pl
Nie zawsze wprawdzie udawało się wypracować odpowiednio silny image wykonawców, chociaż mocno pracował nad tym Paweł Sikora, autor drapieżnych, czarnych kostiumów wymyślnie ozdobionych agrafkami i nieco kiczowatymi piórami oraz zwiewnej (sprawiającej nieraz kłopoty wykonawcom) scenografii pełnej zasłon, dzięki którym znajdujemy się wraz z wykonawcami w jakiejś wyabstrahowanej przestrzeni, w której liczy się muzyka i interpretacja tekstu. Grający na żywo zespół instrumentalny pod kierunkiem Zbigniewa Kosmalskiego stanowi silną przeciwwagę dla dyplomantów, bo muzyka zespołu Maanam potrafi porwać - są więc momenty, gdy publiczność czuje się jak na koncercie rockowym.

O "Weselu" IV roku Studium Wokalno-Aktorskiego


Wszystko to reżyser zgrabnie poukładał w spójny, miły dla oka i ucha spektakl, choć przyznać trzeba, że miał nieco ułatwione zadanie - poziom wokalny całego IV roku SWA jest naprawdę wysoki i drobne kłopoty z dykcją niektórych wykonawców nie wpływają na obraz całego recitalu, potwierdzającego ich duży potencjał muzyczny. Szkoda tylko, że jedyny wykonany wspólnie utwór ("Anioł") widzowie mogą usłyszeć dopiero na finał wieczoru.

Opinie (42) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

23

kwietnia

Cesky Film - Przegląd Czesk... Gdańsk, Kino Kameralne Cafe

25

kwietnia

Gdańsk Lotos Siesta Festiva... Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

01

maja

Rozrywka

Skończyła 50 lat i ruszyła w podróż dookoła świata. Wywiad z Katarzyną Kozłowską
Skończyła 50 lat i ruszyła w podróż
Jesteś mieszkańcem? Zjesz taniej w niektórych restauracjach
Zjesz taniej w niektórych restauracjach

Kulinaria

Nowy wygląd plażowych barów w Gdańsku
Nowy wygląd plażowych barów w Gdańsku
Jesteś mieszkańcem? Zjesz taniej w niektórych restauracjach
Zjesz taniej w niektórych restauracjach

Planuj z nami tydzień

Sprawdź się

Jaka premiera otworzyła dyrekcję Adama Orzechowskiego w Teatrze Wybrzeże?