Kilar+ na poziomie, choć nieco nużący

Orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej pod dyr. Mirosława Jacka Błaszczyka z  Mikołajem Trąbką w roli solisty podczas wykonywania "Siwej mgły".
Orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej pod dyr. Mirosława Jacka Błaszczyka z Mikołajem Trąbką w roli solisty podczas wykonywania "Siwej mgły". fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Z jednej strony dwie godziny wspaniałej muzyki, znakomicie wykonanej przez każdą z trzech orkiestr. Z drugiej program, w którym znalazły się kompozycje wymagające od słuchacza wyciszenia i kontemplacji, o jakie trudno podczas imprezy plenerowej. Koncert chwilami nużył, ale i zachwycał, czego dowodem były gromkie owacje, jakie zgotowała wykonawcom liczna, kilkutysięczna publiczność.



Koncerty "z plusem", odbywające się w ramach Solidarity of Arts, były do niedawna zdominowane przez jazz. W ubiegłym roku organizatorzy postawili na swing, wzbogacając program festiwalu o nowe wydarzenie - koncert Górecki+. Okazało się, że muzyka klasyczna również ma rzeszę fanów, a emocje na widowni potrafią być równie gorące, co podczas koncertu adresowanego do szerokiej publiczności, jaki odbywał się dzień wcześniej.

Ubiegłoroczny sukces był dla organizatorów jasnym sygnałem, że pomysł jest wart kontynuacji. Po Góreckim postawiono na innego wielkiego twórcę - Wojciecha Kilara. Bilety do strefy golden circle, w której przygotowano miejsca siedzące (kosztowały - tak jak w ubiegłym roku - 5 zł), rozeszły się jak świeże bułeczki. Wiele osób przyszło bez biletów, przysłuchując się muzyce na stojąco bądź organizując miejsca siedzące na własną rękę.


W programie Kilar+, na pierwszy rzut oka, znalazły się same hity, a jednak już podczas wykonywania pierwszego utworu dało się odczuć, że nie każda z kompozycji nadaje się do wykonania (a przede wszystkim do słuchania) podczas tak dużej imprezy plenerowej.

Koncert otworzyła "Orawa" w wykonaniu Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot pod dyr. Wojciecha Rajskiego. Nagłośnienie było znakomite, dzięki czemu słuchacze mieli możliwość wychwycić wszelkie interpretacyjne detale. Orkiestra grała bez zarzutów - precyzyjnie i wyraziście, z wielką emfazą. Żeby jednak w pełni delektować się tego rodzaju muzyką, słuchacz musi się wyciszyć i skoncentrować. Dać się muzyce porwać i skupić na niuansach. Trudno o to, kiedy dookoła ludzie się przechadzają, piją kawę, czy rozmawiają. Słuchanie "Orawy" w takich warunkach przypominało czytanie na głos książki, bez łączenia słów w logiczną całość. A że Kilar często bazował na repetycjach, słuchanie bez możliwości zgłębienia sensu, strasznie nużyło.

Bilety do strefy golden circle, w której przygotowano miejsca siedzące, rozeszły się jak świeże bułeczki. Wiele osób przyszło bez biletów, przysłuchując sie muzyce na stojąco bądź organizując miejsca siedzące na własną rękę.
Bilety do strefy golden circle, w której przygotowano miejsca siedzące, rozeszły się jak świeże bułeczki. Wiele osób przyszło bez biletów, przysłuchując sie muzyce na stojąco bądź organizując miejsca siedzące na własną rękę. Lucyna Pęsik/Trójmiasto.pl

Podobne odczucia miałam w przypadku innych, podobnych i również jednorodnych stylistycznie kompozycji: "Ricordanza Per Archi"(PFK Sopot), II Koncertu Fortepianowego, "Siwej mgły" (Orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej pod dyr. Mirosława Jacka Błaszczyka) czy "Krzesanego" (NOSPR pod dyr. Jerzego Maksymiuka). Nie byłam w stanie kontemplować tej muzyki tak, jak na to zasługuje, choć miałam świadomość, że każda z orkiestr grała na bardzo wysokim poziomie. Fantastycznie zaprezentowali się również soliści - Beata Bilińska (fortepian) i Mikołaj Trąbka (baryton).

Nie porwały mnie też znakomite, solowe numery w wykonaniu Kuby Stankiewicza, choć podczas koncertu w klubie czy w sali koncertowej byłabym nimi zachwycona.

W programie znalazły się na szczęście kompozycje, których w plenerze słuchało się z wielką przyjemnością - "Mazur" z "Zemsty, "Walc" z "Ziemi Obiecanej", czy energetyczny "Marsz Kawalerii" z "Kroniki wypadków miłosnych" (NOSPR). "Walc" z "Trędowatej" poderwał nawet kilkoro słuchaczy do tańca. Koncert zakończył "Polonez" z "Pana Tadeusza" w wykonaniu gospodarzy, a publiczność długo nagradzała wykonawców oklaskami za udany występ.

Koncert Kilar+ trudno jednoznacznie ocenić. Niezaprzeczalnie, poziom wydarzenia był bardzo wysoki - każda z trzech orkiestr zaprezentowała się znakomicie. Zastrzeżeń nie można mieć również do nagłośnienia. Jeśli chodzi o oprawę wizualną, to ja osobiście wolałabym tradycyjne telebimy niż mnóstwo małych ekranów dookoła sceny, ale zdaję sobie sprawę z tego, że jestem w swoich upodobaniach odosobniona - wielu osobom zgromadzonym na widowni ta koncepcja bardzo się podobała.

Zastanawia mnie jednak, jakim kluczem posługiwała się osoba konstruująca program. Nie były to bowiem ani najbardziej popularne kompozycje Kilara, ani te najbardziej cenione przez krytykę. Przewagę (niestety) stanowiły utwory wymagające od słuchaczy wzmożonej koncentracji, o jaką podczas dużej imprezy plenerowej trudno. Nie mam absolutnie pretensji do słuchaczy o to, że podczas koncertu rozmawiali, bawili się telefonami czy pili kawę - taki jest urok imprez plenerowych, któremu ja sama chętnie się poddaję. Dlaczego zatem organizatorzy, zamiast skonstruować program z utworów adresowanych do szerokiej publiczności (a tych nasz wielki twórca miał na koncie całe mnóstwo) postawili na muzykę bardziej nadającą się do wykonywania w salach koncertowych? To pytanie musi pozostać bez odpowiedzi.

Podczas wykonania "Krzesanego" do NOSPR'u dołączyła kapela Jaśka Karpiela - Bułecki
Podczas wykonania "Krzesanego" do NOSPR'u dołączyła kapela Jaśka Karpiela - Bułecki Lucyna Pęsik/Trójmiasto.pl
Należy również zwrócić uwagę na problemy z dojazdem na koncerty "z plusem". Miasto Gdańsk w tym roku zadbało o dodatkową komunikację, ale czy wystarczająco? Solidarity of Arts to nie impreza dla gdańszczan, więc mimo dobrych chęci naszych włodarzy, dodatkowe autobusy nocne w granicach miasta nie rozwiązują problemu. Wiele osób przyjeżdża własnymi samochodami, parkując je gdzie się da, co utrudnia życie mieszkańcom.

Zachęcanie do korzystania z komunikacji miejskiej miałoby sens, gdyby zorganizowano dla festiwalowej publiczności parking, a dopiero stamtąd, na zasadzie "park and ride", oferowano słuchaczom transport. Informacje na temat ewentualnego parkingu powinien rozpowszechniać organizator podczas kampanii promującej festiwal.

W programie znalazła się również muzyka filmowa Wojciecha Kilara.

Opinie (84) 3 zablokowane

  • Pani Ewo, bardzo dobrze napisane! (3)

    Koncert wspaniały, ale czegoś zabrakło....

    • 33 17

    • (2)

      Zgadzam się z Panią Redaktor. Miłośnicy trudniejszych w odbiorze kompozycji zawsze mają możliwość kontemplować je w zaciszu sali koncertowej PFB. Natomiast plenerowy koncert, na który walą tłumy musi uwzględniać ich zainteresowania i możliwości odbioru. Koncert nie był transmitowany więc o telewidzów nie trzeba było się martwić, więc grać dla tych co tu i teraz. A odnośnie transportu: biorę co rok udział w Biegu Westerplatte.Dla kilku tysięcy uczestników Miasto Gdańsk zapewnia bezpłatne parkingi na terenach przy stadionie żużlowym na ponad tysiąc samochodów i bezpłatne autobusy z parkingu na Westerplatte i z powrotem. A zatem można.

      • 10 3

      • Jeżeli nie był transmitowany przez wielką TV to może być gorszej jakości??? (1)

        • 0 4

        • Gdyby telewizja transmitowała to po każdym utworze byłaby przerwa na reklamy a prowadząca koncert obowiązkowo para wdzięczyła by się do kamery stojąc np. tyłem do publiczności.Orkiestra by grała "Będzie, bedzie zabawa" bo Kurskiemu chodzi o oglądalność.

          • 5 6

  • Niestety (3)

    To już tradycja, że koncerty z "plusem" wypadają na "minus". Starali się ale trzeba obiektywnie stwierdzić, że formuła tego widowiska jest marna.

    • 16 41

    • To nie idz

      • 6 5

    • Idź oglądać TVPiS trolu a nie się na forum udzielasz

      • 4 7

    • wiekszosc koncertow jest zdecydowanie na plus!!! :)

      • 0 0

  • Dlaczego Pan Borys nie pisze o koncercie?? (3)

    • 13 8

    • (1)

      bo na nim nie był?

      • 3 1

      • A to w czymś przeszkadza?

        • 13 2

    • bo w tym czasie kupowal nowe sandaly na rynku

      w komplecie ze skarpetami z mocną gumka, ale widzialem jak zakladal i je ciach nozykiem, i sa skarpety bezuciskowe zdrowe bezuciskowe

      • 0 0

  • Panu Maternie to zegarek trzeba kupić. (3)

    Rozumiem 5 minutowy, symboliczny poślizg. Ale żeby czekać ponad 20 minut to już troszkę wtopa. Poza tym koncert wyśmienity :)

    • 17 9

    • Koncert miał się odbyć o 21 poprzedzony 30 min. Spotem

      Reklamowym. I tak było.

      • 3 4

    • tak jak w kinie

      reklamy wchodzą w czas rozpoczęcia filmu, tutaj jest podobnie...

      • 1 1

    • Na gwiazdy rocka się czeka nawet 2 godziny. Na gwiazdy klasyki dotąd się nie czekało, ale może moda z imprez plenerowych i im się udzieliła?

      • 3 1

  • lol

    Publiczność wszystkim się zachwyci, bo co robić w długi zimny weekend? - konsumować masową kulturę, a może lepiej byłoby wydać te pieniądze w racjonalny sposób na dobre koncerty w ciągu całego roku, bez specjalnego nadęcia i wciskania ludziom kitu na "ludowych masówkach".

    • 10 15

  • Pani Ewo, (8)

    Odnosze wrażenie, że Pani recenzja opiera się na percepcji koncertu z lokalizacji foodtrucka. Rozumiem, że było Pani bardzo trudno w takich warunkach oddać się niezwykłej magice koncertu. Proponuje w następnym roku postarać o miejsce siedzące w Golden Circle, z dala od "kawy i rozmów plenerowych". Znurzenie można było odczuć po 4 godzinie koncertu Jimek+ (jedynie ze wzgledu na jego długość). Kilar + zachwycił mnie od samego początku. Były utwory przy których można było odpłynnąć w marzeniach ale były i takie które sprowadzały mnie z powrotem do ciała. Niemal fizycznie na ciele można było odczuć fale wspaniałego barytonu Mikołaja Trąbki (Świata Mgła) i zachwycający fortepian Beaty Blińskiej. Serdecznie dziękuję wszystkim artystom za niezapomniane wrażenia!

    • 53 14

    • Tez tak uważamy!

      Pani Ewa dostała wejściówkę do VIP... A my usiedliśmy za 5 płn i napawaliśmy Sue piękna muzyka!!!! 2 koncert i Siwa Mgła powaliły!!!!

      • 13 3

    • Przepraszam, "Siwa Mgła"!

      • 0 3

    • (1)

      Jedyny minus koncertu: brak siedzisk i możliwości wniesienia własnych krzesełek. Przypomniałam sobie że mam kość ogonową, gdy zaczęła mnie boleć od siedzenia na twardym krawężniku :) Wcześniej szczerze zapomniałam o tym szczególe anatomicznym :)

      • 2 3

      • 5 zl

        Można było kupić bilet za 5 zł i wtedy były krzesełka i nie trzeba było siedzieć na krawężniku

        • 2 0

    • (1)

      "magice", "barytonu", "znurzenie". Twoja percepcja sięga jedynie dna Motławy HAHAHAHA

      • 6 2

      • :)

        • 0 0

    • zgadzam się w 100%

      również mieliśmy bilety w strefie Golden Circle i nie mieliśmy odczucia, że coś nas rozprasza, wszyscy wokół byli równie zasłuchani jak my :)

      • 0 0

    • Ale nie wszyscy zmieszcza sie w Zlotym Kole

      bo czemu nie nazwac po naszemu. Pani Ewa mowi wlasnie o imprezie plenerowej jaka ten koncert byl. Mowmy o swojej percepcji. Oduczmy sie ciaglego dawania rad.

      • 1 0

  • In my koncert (1)

    Przegadamy, ale piszaca opine chyba nie bylaw tym samym miejscu. Mysmy wydali Po 5 złotych i otrzymaliśmy muzykę na najwyższym światowym poziomie. W strefie golden circle wsród siedzących nie widziałem osob pijących kawe etc!!! Moze fajnie jest na tym festiwalu zawierzyć organizatorom i docenić wybór repertuaru. Moze jak pani Ewa chce popularnych utworów to posłucha ich sobie w Radiu Zet! Najprościej to wszystko krytykować i nie docenić tego ze był to element edukacji. Nagłośnienie wyśmienite, bez podrozy mieliśmy na miejscu NOSPR(!!!!!) orkiestra pana Rajskiego powaliła, FB była wyśmienita w 2 koncercie i Siwej Mgle!!! Kurczę przecież Kilar tworzył tak wspaniała muzykę z tego samego gatunku jak Penderecki i Górecki!!!! Mozna sie zawsze do czegoś przyczepić! Ale po co?!!!

    • 53 13

    • "Myśmy".

      • 3 4

  • ram (3)

    Tak właściwie to większość nie wie kto to jest

    • 8 3

    • (1)

      No i świetnie. Nie życzę sobie, żeby mi "większość" w filharmoniach śmierdziała.

      • 5 3

      • żałosna jesteś "ela"- twój poziom faktycznie do "filharmonii".

        • 1 2

    • Kto to był.Warto się dowiedzieć :-)

      • 0 1

  • wystarczyło zamknąć oczy (1)

    ....i odlecieć z tą piękną muzą

    • 19 3

    • Brawo

      Bardzo dobre podsumowanie !!!

      • 1 0

  • Muzyka pod gwiazdami

    Latem nie zawsze musi być lekko i przyjemnie. Sugerowanie grania " hitów" dla szerokiej publiczności nie bardzo mi się podoba. W skupieniu, z uwagą i wzruszona wysłuchałam utworów, podobnie jak ludzie w sąsiedztwie. Może helikopter by mnie rozproszył, na pewno nie szepty, czy szuranie krzesełkiem:)Za to przyznaję rację co do ilości ekranów, wyłączyłabym je wogóle. Podsumowując: jestem absolutnie zachwycona i odżywiona kulturalnie, dziękuję:)

    • 23 7

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska

Sprawdź się

Sprawdź się

W jakich latach dyrektorem Teatru Wybrzeże był Maciej Nowak?