Wiadomości

Jezioro łabędzie, balet z przerwami na oklaski

Zobacz fragmenty pierwszego aktu baletu "Jezioro łabędzie" w wykonaniu Moscow City Ballet.


Moscow City Ballet to jeden z zespołów sławiących na całym świecie dobre imię rosyjskiego baletu. Czy jednak co roku prezentowane gościnnie na Święta Bożego Narodzenia w Teatrze Muzycznym spektakle tak bardzo różnią się od pokazów np. tańca irlandzkiego, goszczących w Trójmieście w innych porach roku?



Zespół Moscow City Ballet przyjechał do Trójmiasta w mocnym składzie, z Talgatem Kozhabayevem (w powietrzu) w roli głównej.
Zespół Moscow City Ballet przyjechał do Trójmiasta w mocnym składzie, z Talgatem Kozhabayevem (w powietrzu) w roli głównej. fot.. Monika Goldszmidt / trojmiasto.pl
Pierwszy z czterech tegorocznych pokazów "Jeziora łabędziego" w Teatrze Muzycznym w Gdyni najlepiej zatańczył Khant Nadyrbek w partii Bennego, przyjaciela Księcia Zygfryda.
Pierwszy z czterech tegorocznych pokazów "Jeziora łabędziego" w Teatrze Muzycznym w Gdyni najlepiej zatańczył Khant Nadyrbek w partii Bennego, przyjaciela Księcia Zygfryda. fot, Monika Goldszmidt
Przedświąteczne pokazy baletu rosyjskiego spod znaku Moscow City Ballet w ostatnich latach stały się stałym elementem tanecznego krajobrazu Trójmiasta. Co więcej, niezmiennie cieszą się one ogromnym powodzeniem, a bilety na spektakle rosyjskiego baletu rozchodzą się na długo przed przyjazdem tancerzy z grupy stworzonej przez Viktora Smirnova-Golovanova. Skąd bierze się fenomen klasycznego baletu, którego od pewnego czasu próżno szukać w Trójmieście poza gdańską Szkołą Baletową?

Rosyjscy tancerze z Moscow City Ballet od lat przywożą do Polski dwa najsłynniejsze tytuły - "Jezioro łabędzie" i "Dziadka do orzechów" (oba do muzyki Piotra Czajkowskiego), chociaż w repertuarze mają niemal wszystkie baletowe "standardy", włącznie ze "Śpiącą królewną", "Romeo i Julią" i "Kopciuszkiem".

"Jezioro łabędzie" to nie tylko najsłynniejszy, ale w moim odczuciu też najpiękniejszy balet Czajkowskiego. Znajdziemy w nim nie tylko wzruszającą opowieść o miłości (co w balecie nie jest specjalnie oryginalne), ale też cudowne sceny zbiorowe, w tym porównywalny popularnością chyba tylko do słynnej operowej "Arii Torreadora" z "Carmen", Taniec Łabędzi i piękny, charakterystyczny "Pas de quatre", wykonywany, jak nazwa wskazuje, przez cztery łabędzice. Wspaniałych momentów w "Jeziorze łabędzim" jest całe mnóstwo stąd niesłabnąca popularność tego baletu na całym świecie.

Zespół Moscow City Ballet przyjechał do Gdyni w naprawdę silnym składzie, w którym tańczył już w tym roku w wielu zakątkach świata, od Wielkiej Brytanii po Tajwan. W pierwszym gdyńskim pokazie trudno jednak było zachwycić się formą tancerzy, którzy, z nielicznymi wyjątkami, wypadli ledwie poprawnie.

Zawiódł najbardziej doświadczony, a w pierwszym gdyńskim występie niepewny zwłaszcza w skokach - Talgat Kozhabayev, tańczący partię Księcia Zygfryda. Dobra technicznie (szczególnie w piruetach i fouetté) była najważniejsza w tym balecie Lilia Oryekhova, czyli Odetta (biały łabędź) i Odylia (czarny łabędź), jednak tancerce zdarzało się wyraźnie spóźnić krok w stosunku do muzyki. Pod tym względem najsłabiej wypadła "dworska" część pierwszego aktu. Całość ratował najlepiej dysponowany Khant Nadyrbek (Benno).

Po niezbyt udanym początku przyszedł moment najlepszy - corps de ballet złożone z kilkunastu zwiewnych białych łabędzi wyglądało niezwykle efektownie, tak samo jak figury choreograficzne do "Walca łabędzi". W scenach "nad jeziorem" rosyjscy tancerze prezentowali się znacznie lepiej niż w czasie dworskich popisów. Można było wtedy ulec ułudzie, że oglądamy piękny, zjawiskowy balet.

Chociaż tancerze nie dali zapomnieć, że oprócz pięknego klasycznego tańca ich występ ma znamiona zwykłego show. Wstrzymywanie muzyki by spokojnie, niekiedy kilkakrotnie ukłonić się po każdym niemal tańcu, nie przypadło gdyńskiej publiczności do gustu. Dlatego często kłaniający się tancerze mogli liczyć przeważnie na dość chłodne oklaski. Stąd również stonowany aplauz po spektaklu i wymuszona przez rosyjskich tancerzy niepełna owacja na stojąco.

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że "Jezioro łabędzie" Moscow City Ballet zamiast ukazania piękna klasycznego baletu eksponuje przede wszystkim efektowne popisy tancerzy i brawurowe, dopracowane technicznie figury baletowe. Gubi się gdzieś w tym duch teatru, a zaczyna niemal sportowy popis. Choć, z drugiej strony, widząc tancerki na puentach albo czysto wykonane 32 fouetté naprawdę żal, że klasyczny balet pojawia się w Trójmieście - dosłownie - tylko od święta.

Opinie (18)

  • Tańcowali ładnie w naszej kochanej Gdyni ale balet mongolski jest wg mnie lepszy

    • 5 1

  • tego baletu (poza filmikiem)

    w tym roku nie widziałam, ale w pełni zgadzam się z najważniejszą myślą tekstu - nie ma w Trójmieście klasycznego baletu.

    Wszyscy wiemy, kto go z Gdańska wyrugował. A przecież są w zespole POB tancerki i tancerze, które potrafią tańczyć klasycznie. Oddajcie nam balet!!! Niech dziwotwór Izadory sobie spokojnie egzystuje, ale pozwólcie raz na jakiś czas zobaczyć prawdziwy, klasyczny balet.

    • 44 0

  • Byłam i obejrzałam ale bez przesady!!! (1)

    Myślałam że będą lepsi, widać było że czasami są nie synchronizowaniu, 3 tencerzy robiło wpadki, nie wspominając już o tym że przedstawienie zaczęło się z 40min opóźnieniem.
    Z tańcem mam do czynienia od dziecka więc wiem czego oczekiwać po takich spektaklach.

    Podsumowując, to nie byłam zachwycona i w niektórych momentach się zastanawiałam po co widownia klaszcze.
    Zdecydowanie przepłaciłam za to co otrzymałam!!!

    • 21 2

    • bo komus sie wydaje ze powinien klaskac

      a drugi jak małpa też niedorozwój małpuje , czwarty i piąty sami nie wiedzą czy pownni już czy nie wiec klasną nie zaszkodzi, a jak 7 klaszcze już to i ósmy powinien , no a jak jakieś Panisko też zaczęło nooo to wszyscy muszą bo wypada sie znać!

      • 0 1

  • na bilecie napisano - "wejście na godzinę przed rozpoczęciem imprezy"

    byłem o 16-ej i do 16:25 wejścia na salę były zamknięte. Bodaj o 16:35 poinformowano, że "ze względów technicznych spektakl rozpocznie się z półgodzinnym opóźnieniem". A cóż to za techniczne względy? Nie było orkiestry. Może kiedyś nie będzie tancerzy, bo wyświetlą po prostu film? Ale to powinno być zaznaczone na bilecie albo w info. Wentylacja beznadziejna, przed salą ukrop, na sali zaduch. Fotele zbyt male - mam 180 i trudno było się usadowić z nogami.

    • 7 4

  • Ogólnie popisy nie były najwyższych lotów, choć odtwórczyni roli Odetty zachwycała tańcem. Bardzo dobre popisy również wykonawców ról Benniego i Błazna.

    Ale co mnie szczególnie rozczarowało, to fakt że praktycznie nie było w tej sztuce finału!
    Tylko dzięki przeczytaniu libretta wiem jak sztuka miała się skończyć.... niestety zupełnie nie widziałem tego na scenie. Odetta padła (pewnie zemdlała, biedaczka), zrobiło się zamieszanie na scenie z dziko tańczącymi Łabędziami... i w sumie tyle. Przedstawienie nic mi nie powiedziało o losie Księcia czy Czarnoksiężnika, a że Odetta umarła też nie bardzo miałem podstawy myśleć.

    • 6 1

  • nie czytałem libretta i szkoda (2)

    nie każdy ma czas i możliwości. Czy nie lepiej byłoby, gdyby przez głośnik lektor po polsku komentował sceny? Skoro nie było orkiestry, to mogłyby być komentarze...

    • 1 17

    • albo zamiast komentarzy fonicznych (1)

      mogłyby być wyświetlane słowne .A tak klapa - nie wiadomo o co chodzi...

      • 4 3

      • co do cholery,

        dlaczego Wam nie podobają się moje pomysły? Co za kraj - żaden dobry pomysł sie nie przebije...

        • 3 6

  • 100 lat temu to pewnie bilet kosztował tyle, że robotnik (1)

    musiałby pracować kilka-kilkanaście dni i to po 10 godzin i w warunkach urągających, jednak wówczas była orkiestra. Teraz bez orkiestry płacenie dniówki to chyba trochę za dużo.

    • 6 0

    • ciekawe, czy w Niemczech

      Niemiec dałby dniówkę za balet bez orkiestry? mam na myśli balet pozaagencyjny.

      • 1 0

  • Od kiedy dziennikarz interesuje sie baletem? Nie lepiej obejrzec balet w wykonaniu TWON ?
    I nie od dzis wiadomo ze ten zespol jest zespolem komercyjnym, wyczyszczonym z ducha teatru baletowego. Wiecej w tym popisu a nie estetyki. Na takie popisy skusi sie tylko ten kto nie zna prawdziwego baletu.

    • 6 2

  • kulturalny człowiek powinien co pewien czas wypić kielona

    oraz bywać w teatrze. Takie są wymogi świata kultury, aby nie uznano go za odludka i dziwaka. Mnie nie interesuje ani wódka, ani balet, ale co by ludzie powiedzieli, gdybym sobie nie chlapnął lub nie był ani razu na balecie?

    • 5 2

  • Dlaczego co roku to samo??

    Może ktoś ponegocjowałby z baletem, aby ten coroczny repertuar zmienić, tym bardziej, że mają co pokazać. Ileż razy można oglądać "Jezioro.." i "Dziadka..." - nawet jeśli się jest miłośnikiem tego baletu.
    Napaliłam się w tym roku jak szczerbaty na suchary na Romeo i Julię - ale poczułam prztyczka w nos, jak zobaczyłam, że ma być tylko w Warszawie....

    • 3 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Kontrowersje wokół działalności miejskiego artysty
Kontrowersyjna działalność artysty z Gdyni
Śmiechem w marne czasy. Felietoniści wykpili miniony rok
Felietoniści wykpili miniony rok

Kulinaria

Ostry Cień Mgły i Forfiter. Odjechane nazwy dań z trójmiejskich lokali
Odjechane nazwy dań z trójmiejskich lokali
Karnawałowe wypieki. Nie tylko pączki
Karnawałowe wypieki. Nie tylko pączki

Sprawdź się

Jaki autorski teatr tworzy znany trójmiejski performer Krzysztof "Leon" Dziemaszkiewicz?

 

Najczęściej czytane