Jesteśmy pionierami teatru rodzinnego - rozmowa z Eugeniuszem Sienkiewiczem z Teatru Klapa

Teatr Klapa, czyli Koperek i Kminek to (od lewej) Leon Krzycki, Eugeniusz Sienkiewicz.
Teatr Klapa, czyli Koperek i Kminek to (od lewej) Leon Krzycki, Eugeniusz Sienkiewicz. mat. prasowe

- Jesteśmy pionierami teatru rodzinnego. Nasza publiczność to rodzice, którzy rozumieją, że nie można dzieciom serwować tylko bajek z komputera czy telewizora - mówi Eugeniusz Sienkiewicz z Teatru Klapa, czyli Koperek i Kminek, który od dziesięciu lat współtworzy scenę teatrów dla dzieci w Klubie Plama. Najbliższy spektakl 14 października.



Na spektaklach i filmach dla dzieci:

Zobacz wyniki (41)
Co jest najtrudniejsze w teatrze dla dzieci?

Dla dzieci gra się tak samo jak dla dorosłych, tylko że lepiej. To oklepany frazes, ale jest w nim dużo prawdy. Na premierach teatralnych dla dorosłych, bez względu na to, czy sztuka jest dobra, ludzie gratulują sobie, klepią się po plecach, nawet jeśli właśnie stracili dwie godziny życia na oglądanie szmiry. Z dziećmi jest inaczej. Jak dzieciom się nie podoba, zaczynają rozmawiać, kręcić się, nie będą udawać, że im się podoba.

Jak się rozpoczęła historia niedzielnych spotkań z teatrem dla dzieci w Plamie?

Scena dla dzieci powstała z inicjatywy Elwiry Twardowskiej, ówczesnej dyrektorki Plamy. To był rok 2002. Zadzwoniła do nas, zagraliśmy, spodobało się i tak się zaczęła nasza przygoda. Oprócz nas w Plamie ten cykl tworzyły m.in. teatry Qfer, Niewielki, CoNieco czy Pinezka. Teatry dla dzieci zaczęły pojawiać się także na Międzynarodowym Festiwalu Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA. Stawały się coraz bardziej popularne.

Ale pewnie początki nie były takie kolorowe?

Początki były dość ciężkie. Dopóki nie oddano nowej sali teatralnej, w Plamie nie było garderoby, nie było szatni. Widownia była mniejsza, mieściła około sześćdziesięciu osób. Niedzielne przedstawienia szybko zdobyły popularność i coraz więcej osób odchodziło z kwitkiem, bo brakowało miejsc. A w środku - niesamowity tłok, gorąco, bo lampy teatralne mocno grzeją, a pomieszczenie było dość niskie. Zdarzały się małe tragedie, kiedy dzieci płakały pod drzwiami, że nie mogą obejrzeć przedstawienia.

Na szczęście Plama dysponuje teraz nową, większą salą. Jak wspominacie przeprowadzkę?

To był ważny moment w historii naszych spotkań. Dzięki temu artyści dostali do dyspozycji garderoby, a widzowie szatnię, której brak bardzo doskwierał, zwłaszcza zimą. Na widowni, zamiast sześćdziesięciu, mogło usiąść sto sześćdziesiąt osób. I okazało się, że znów mamy komplety.

Czy nie ucierpiała na tym atmosfera?

Niezależnie od tego, gdzie się gra, najważniejsi są ludzie. W Plamie są świetne warunki techniczne, jest profesjonalna scena, oświetlenie teatralne. Ale na nic by to się nie zdało, gdyby nie pracownicy klubu, którzy sprawiają, że artystom tam się po prostu dobrze gra. To się przekłada na jakość przedstawień, a co za tym idzie, na frekwencję. Ważna jest też lokalizacja w sercu dużego osiedla, ale do Plamy na nasze spektakle przyjeżdżają też ludzie ze Starogardu czy Kościerzyny.

Na spektakle dla dzieci zrobiła się moda.

Na początku byliśmy jedyną alternatywą dla Teatru Miniatura. Zaproponowaliśmy jednak nieco inny repertuar, dla dzieci młodszych, w wieku przedszkolnym. Maluchy siedzą pod samą sceną na poduszkach, a rodzice z tyłu na krzesłach. To nas różniło od Miniatury. To stało się modne. Obecnie, niezależnie od tego gdzie gramy, wszędzie dzieciaki sadza się na poduszkach.

Kiedy zaczynaliście dziesięć lat temu, zaczęło zmieniać się podejście do wychowywania dzieci. Rodzice zaczęli dbać o rozwój swoich potomków od najmłodszych lat. Dwu- i trzylatki zaczęły pojawiać się na koncertach, spektaklach, wystawach.

Można powiedzieć, że w Plamie byliśmy pionierami takiego teatru rodzinnego. Rodzinnego, bo nasza scena była nastawiona na wizyty rodziców z dziećmi, a nie wycieczek szkolnych. Myślę, że rodzice też zrozumieli, że nie można dzieciom serwować tylko bajek z komputera czy telewizora. Że ważny jest kontakt z żywym aktorem, żywą piosenką, prawdziwymi lalkami.

Wasze spektakle podobają także dorosłym.

Każdy scenariusz staramy się pisać dwuwarstwowo - pewne treści są czytelne dla dzieci, pewne dla dorosłych, wszyscy się dobrze bawią. Zresztą, jeśli teatr jest dobrze zrobiony, to się go po prostu dobrze ogląda.

Czy to jest wasza recepta na sukces?

Tak. Przede wszystkim: traktować widza poważnie. W teatrach dla dzieci nie znoszę infantylności. My traktujemy widza bardzo serio i nie staramy się niczego udawać, na siłę być "dla dzieci". Do każdej sztuki przygotowujemy się oddzielnie, piszemy scenariusz, przygotowujemy kostiumy, lalki i scenografię. To nie jest zlepek pomysłów, tylko w pełni przygotowany spektakl. Staramy się nie popadać w rutynę, każdy spektakl jest inny. Z drugiej strony - zawsze wkładamy maksimum wysiłku. Ale sukces to kwestia ulotna, dziś jest, jutro go nie będzie.

Wasze scenariusze są wyjątkowe, to autorskie adaptacje różnych baśni czy wierszy.

W naszych spektaklach baśnie przedstawiane są przez dwójkę aktorów: Koperka i Kminka. Siłą rzeczy musimy każdy tekst przerobić tak, by dało się go zagrać w tak małym składzie. Często rozwijamy pomysły, np. zamiast grać "Pawła i Gawła", stworzyliśmy przedstawienie "Jak Paweł i Gaweł", do którego dorzuciliśmy inne wiersze i rozwinięcia przysłów jak np. "Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie" czy "żyją jak pies z kotem".

A jak żyją ze sobą Koperek i Kminek? W końcu znacie się już prawie czterdzieści lat.

Cóż, życie nie jest usłane różami. Podczas pracy nad spektaklem często się kłócimy. Znamy się tyle lat, że możemy sobie pozwolić nawet na ostre słowa, jak w szatni piłkarskiej. Wiemy, że ten drugi się nie obrazi.

"Głos z Plamy" jest cyklem artykułów o charakterze sponsorowanym, publikowanych raz w miesiącu i mającym na celu przybliżenie profilu placówki kultury Plama GAK i ludzi wokół niej skupionych.

Opinie (5)

  • BRAWO!

    Koperek i Kminek są świetni. Myślę, że mogli stanowić inspirację do skeczu kabaretu Ani Mru-Mru "Czerwony Kapturek". Ci dwaj panowie robią kawał dobrej roboty. Dzieci bawią się znakomicie, a i dorośli mają się z czego pośmiać. Spektakle są przemyślane i dobrze przygotowane, panowie grają śpiewają i deklamują profesjonalnie. Podoba mi się, że nie starają się być infantylni. Od dziecka mnie to drażniło w produkcjach dla dzieci. Dziecko od dorosłego różni się zasobem wiedzy i siłą przebicia, ale nie ustępuje szybkością myślenia i spostrzegawczością.

    • 6 2

  • Najbliższy spektakl Teatru Klapa w niedzielę o 11 w Teatralnej

    W Gdyni też Teatr Klapa gra regularnie w każdą niedzielę. Tak też będzie w najbliższą niedzielę o 11, my już zarezerwowliśmy bilety ale trzeba się się spieszyć, bo pewnie jak zwykle będzie pełna sala w Teatrze Miejskim w Gdyni.

    • 3 2

  • Nie lubię.

    Byłam na przedstawieniu tego teatrzyku kilka razy, za każdym razem wychodziłam z uczuciem niesmaku. Dzieci oczywiście nie wyłapują tekstów adresowanych do rodziców, te jednak są płaskie i żenujące. Przedszkole moich dzieci również zrezygnowało z usług tych panów. Szkoda, ze teatr miejski nie ma zbyt wiele do zaoferowania młodym widzom i musi użyczać im sceny... A widownia będzie pełna, oczywiście- bo jaka jest alternatywa kulturalna? Może teatr muzyczny za kilkaset złotych od rodziny?

    • 4 16

  • Bardzo lubię!

    Oglądać z synkiem spektakle Teatru Klapa. "Koperek i Kminek to lekarstwo na złą minę" to ukochana podśpiewajka małego :). Panowie, tak trzymać!

    • 4 1

  • Ale to fajne!!!

    Byłam z Córciami na spektaklu Szewczyk Dratewka podczas obchodów Światowego Dnia Książki w Oliwie. Wspaniała zabawa, dużo śmiechu, a hymn "Koperek i Kminek" od soboty poprawia humor mojej 3-letniej "kapryśnicy". Pierwsze słowa - i od razu piękny uśmiech na twarzy Małgorzaty:) Pozdrawiam

    • 2 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Trendbook 2021 w Muzeum Bursztynu
Trendbook 2021 w Muzeum Bursztynu
wystawa
gru 7-27.03
Gdańsk, Muzeum Bursztynu
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut'21 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki
Pobożni i cnotliwi. Dawni...
wystawa
maj'21 15-31.12
g. 11:00 - 18:00
Gdańsk, Muzeum Narodowe

Sprawdź się

Sprawdź się

Pierwszy pokaz filmu "Popiół i diament" odbył się w klubie Żak. A gdzie i w którym roku odbył się drugi?