Jaka była tegoroczna Feta? Podsumowanie festiwalu

Szaleni Szwedzi z Burnt Out Punks kochają ogień, benzynę i fajerwerki i nie wahają się ich użyć. Zobacz fragmenty "Syndromu sztokholmskiego".


Tradycji stało się zadość - na Fecie, jak co roku, padało. Tym razem rozmiary czwartkowej ulewy przeszły jednak wszelkie oczekiwania. Potem była dobra pogoda, tłumy na bastionach i Starym Przedmieściu oraz poznawanie dzięki spektaklom nowych terenów festiwalu na Dolnym Mieście. Co zapamiętamy z 20. Festiwalu Feta?



Ulewa miesza szyki, ale przegrywa z teatrem

To była największa nawałnica w historii Fety. Co roku impreza miewa jakiś deszczowy akcent, który czasem komplikuje życie organizatorom i artystom zaproszonym na festiwal. Jednak nigdy jeszcze Feta nie przeżyła takiego deszczu, jak ten, który doprowadził do paraliżu Trójmiasta w czwartkowy wieczór i praktycznie cały następny dzień. Odwołano czwartkowe spektakle grupy Cie Abozeta, która nielicznej, zmokniętej publiczności dała zamiast nich 45-minutowy koncert pod namiotem w Centrum Festiwalowym, przerwany tylko na chwilę przez oficjalną inaugurację festiwalu i rozstrzygnięcie Konkursu Foto Feta. Pogodzie nie sprostał też obchodzący na festiwalu jubileusz 30-lecia Teatr Snów, który nie mógł ostatecznie pokazać widzom 20. Fety swojego "Remusa".

Pomimo ulewy dla kilkudziesięciu widzów przedstawienie "Carmen Funebre" zagrał za to w ulewnym deszczu teatr Biuro Podróży z Poznania. Tę szaloną, ale odważną decyzję (uzależnioną od elektryka zespołu, który zgodził się podłączyć prąd) podjął szef teatru Paweł Szkotak, wiedząc, że spektaklu nie można przenieść na inny termin, bo Biuro Podróży w weekend grało już w zupełnie innym miejscu. Od deszczu się zaczęło i na deszczu się skończyło - w niedzielę przed godziną 22, akurat w czasie ostatniego spektaklu Fety - "Syndromu sztokholmskiego", ponownie deszcz zmoczył publiczność Fety. Tym razem jednak były to niewielkie i przelotne opady, dzięki czemu las parasoli ograniczał widzom widoczność tylko przez część spektaklu.


Artyści z charyzmą i szalone spektakle

Feta ma tak skonstruowany program, by każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Kilka teatrów przyjechało tu z produkcjami, które zachwyciły publiczność w ostatnich latach i na które widzowie chętnie wybrali się ponownie. Nieustająco zachwyca Holender Bram Graafland w swoim kuchennym show "De Gillende Keukenprins". W inny wymiar (i to dosłownie, bo na ścianę) teatr przeniósł włoski eVenti Verticali ze swoją komedią kryminalną "Wanted". Za pomocą video mappingu, projekcji wideo i koordynacji ewolucji dwóch akrobatów powstał niezapomniany wizualnie spektakl z pogranicza filmu i teatru. I chociaż stary jak świat wątek policjantów i złodziei tu gdzieś się po drodze gubi, to wrażenia, jakie dają dwaj akrobaci zawieszeni kilkanaście metrów nad ziemią i chodzący po ścianie w "poziomie" (patrząc z perspektywy widza), są wyjątkowe.

Oczywiście największą furorę zrobili punkowi, przezabawni Szwedzi z Burnt Out Punks. Ich widowisko "Syndrom sztokholmski" ma wprawdzie fabułę, która jest tylko pretekstem do pokazania kolejnych ewolucji, czy sztuczek z pogranicza cyrku, fireshow i kabaretu. Jeśli chodzi jednak o umiejętność prowadzenia show i rozpalenia widowni, Burnt Out Punksi nie mają sobie równych. Żonglerka płonącymi piłami mechanicznymi w numerze "Frytki", imponujące układy z wykorzystaniem ognia i fajerwerków (zainstalowanych m.in. na kurtce i pilotce jednego z akrobatów) czy wybuchowy finał spektaklu na pewno na długo pozostaną w pamięci widzów.

Nietypowy spektakl na ścianie "Wanted" zaprezentowali Włosi z eVenti Verticali, zachwycając festiwalową publiczność.


Podobnie jest z najbardziej zwariowanym spektaklem tegorocznej Fety. Ulicą Łąkową i przez okoliczne podwórka przeszedł szalony kondukt żałobny z prawdziwą trumną. "Pogrzeb mamy" Francuzów z Cie Cacahuète pomimo smutnego przecież wydźwięku, bawił do łez. Tak było podczas nieudanej próby samobójczej zrozpaczonego syna (położył się na drodze, ale przejeżdżający motocykl ominął go), czy podczas szukania alternatywy dla niesienia trumny. Z pobliskiej Biedronki "wypożyczono" w tym celu wózki spożywcze, które później zamieniono na jeden ze śmietników z pobliskiego podwórka. I choć żarty dosłownie ocierające się o humor fekalny momentami były bardzo mało wybredne, robiły wrażenie na tłumie widzów towarzyszącym spektaklowi.

Frekwencja i klimat imprezy

Po pierwszym dniu, gdy z powodu deszczu w Fecie uczestniczyła garstka widzów, pojawiły się obawy, że tegoroczna Feta może mieć skromniejszą niż dotąd frekwencję. Nic z tych rzeczy. Już w piątek popisy artystów śledziło mnóstwo osób, których liczba w sobotę urosła do kilkunastu tysięcy (około 5 tysięcy śledziło ostatni nocny sobotni spektakl w wykonaniu Burnt Out Punks). W niedzielę widzów było już może nieco mniej, jednak wszystkim udzielał się niepowtarzalny urok bastionów, Starego Przedmieścia i Dolnego Miasta, które jako niezwykły zakątek Gdańska sąsiadujący z Głównym Miastem, doskonale pasują do Festiwalu Feta. Impreza dzięki powrotowi w tę lokalizację odzyskała charakter prawdziwego teatralnego święta, czego nieco jej brakowało na terenach Centrum Hewelianum i szczególnie na Placu Zebrań Ludowych.

Tego pana nie trzeba bliżej przedstawiać - Bram Graafland z przygotowywania naleśnika potrafi stworzyć prawdziwy show.


Dwie dzielnice, dwa serca festiwalu

Pomysł, by Feta bardziej zaistniała w przestrzeni Dolnego Miasta, to konsekwencja wielkości festiwalu. Tak duża impreza musi odbywać się w kilku miejscach jednocześnie, najlepiej znajdujących się od siebie w pewnej odległości. W tym roku jednak nowe "płuco" imprezy, czyli Dolne Miasto, wyglądało jak ubogi krewny sprawdzonego już w poprzednich latach Starego Przedmieścia. Wystarczyło porównać ruch w centrach festiwalowych na Placu Wałowym i placu przy ul. Fundacyjnej by zauważyć, gdzie tak naprawdę toczyło się życie festiwalowe. Piękna architektura i niepowtarzalny klimat Dolnego Miasta to świetne uzupełnienie festiwalu.

Minusem otwarcia imprezy na drugą dzielnicę są coraz większe odległości między poszczególnymi spektaklami, które szczególnie dla starszych widzów mogą okazać się sporym wyzwaniem. Nieprzypadkowo też wielu widzów wybrało rower jako swój środek lokomocji. Największym zyskiem obok niewątpliwych walorów architektonicznych - jest ogromna przestrzeń na Reducie Wyskok, mogąca pomieścić kilka tysięcy ludzi.

Co do poprawki?

Zabrakło na imprezie nowości. Oczywiście to świadoma decyzja organizatorów, by pokazywać właściwie tylko to, co już było, jednak skupiono się na ostatnich pięciu latach, czyli przedstawieniach stałym bywalcom Fety dobrze znanych i przez nich pamiętanych. Przez to właściwie nie było niespodzianek - spektakle oglądane ponownie nie robią przecież takiego wrażenia jak za pierwszym razem. Bez żalu i z uczuciem ulgi pożegnamy ten model festiwalu.

Ulewny deszcz w czwartkowy wieczór nie wygrał z Fetą. Cie Abozeta zagrała koncert zamiast swoich spektakli.


Rozczarowaniem okazał się spektakl formacji antagon theaterAKTion "Ginkgo", który był o wiele za spokojny, statyczny i przez to za długi jak na ostatni nocny spektakl dnia. Piękne wizualnie obrazy (jak wtedy, gdy z kokonu wykluwa się "ludzka" larwa lub finał z piękną konstrukcją z aktorów podczas triumfu natury nad ludzkim zniszczeniem i destrukcją) poprzedzane były niepotrzebnie przedłużanymi scenami. Rozczarowali też Francuzi z Cie Kumulus - w ubiegłym roku prezentujący atrakcyjnych wizualnie i przez wydźwięk polityczny "Squames" - istoty człekokształtne trzymane w klatkach, w tym roku efektowna charakteryzacja i kostiumy okazały się jedynym mocnym punktem spektaklu "Silence Encombrant".

Co dalej z Fetą?

Powrót na Stare Przedmieście, dużo mocniejsza niż dotąd obecność na Dolnym Mieście okazały się bardzo dobrym pomysłem. Dobrze więc, że będzie on kontynuowany. Jak zapowiedział dyrektor festiwalu Szymon Wróblewski podczas finału Fety, spotkamy się w tym samym miejscu za rok.

Opinie (92) 2 zablokowane

  • (10)

    Feta na FECIE to co roku pełen wypas !!!

    • 35 10

    • (2)

      Największa katastrofa na która traci się niepotrzebnie setki tysięcy złotych. Można z tego zrobić wiele wydarzeń artystycznych przez cąły rok. Na występy przychodziło 50-70 osób. Masakra

      • 2 20

      • Malkonent z PIS (1)

        Chciałbym Panią się zapytać, czy Pani była na FECIE"? Oj chyba nie. Gdyby była Pani na FECIE widziałaby Pani tłumy ludzi spragnionych świetnych spektakli. Zadowoleni ludzie w różnym wieku od dzieci do ludzi po 70-tce. Chce Pani im zabrać tę radość tych czterech dni za kilkadziesiąt tysięcy złotych? A może Pani po prostu nie lubi tłumów? Może nie lubi Pani teatrów w plenerze? Sorki, ale nie wszysktim się dogodzi. Chce Pani korzystać z innych wydarzeń artystycznych, to niech Pani korzysta. FETA zgromadziła sporą publikę. Będąc jako wolontariusz w Centrum Festiwalowym widziałem jakie tłumy się przewijały. Nie wiem, czy Pani widziała radość dzieci po wielu spektaklach oraz znakomitą zabawę dzieci i dorosłych na improwizowanym placu zabaw na Placu Wałowym. Kilkadziesiąt tysięcy złotych to nic przy sporych wydatkach miasta na różne przedsięwzięcia, w których również można wziąć udział. Kilkadziesiąt tysięcy złotych to mała kwota w porównaniu z zabezpieczeniem jednego meczu Lechii Gdańsk. Wiem, Wy polscy typowi malkonenci szukacie tylko pretekstu by wszystko skrytykować i stwierdzić, że nie ma sensu. Na szczęscie Was jest mały promilek w stosunku do ludzi zadowolonych. I współczucia dla Waszej niedoli

        • 9 4

        • A moze to malkontent z PO?

          • 2 0

    • (6)

      chyba czas na odwołanie organizatorów. Niepotrzebnie wydane pieniądze - lipa.
      Czy ktoś z miasta nie może tego kontrolować. Lokalizacje beznadziejne, nie można znaleźć miejsc organizacji pokazów. Co za badziew. Chyba tylko sami organizatorzy cieszą się że coś za mała kasę zrobili a r3eszta poszła na ich wynagrodzenia. Reszta załamana jakością

      • 2 17

      • Mamy nowych organizatorów

        Proponuję Marzenę z mężem i czekamy na następną FETĘ:))

        • 7 3

      • Wystarczyło wziąć gazetkę, gdzie były zaznaczone wszystkie lokalizacje (4)

        A przy okazji poćwiczyć orientację w terenie i potraktować to jako dobrą zabawę.
        Na początku po przyjściu kierowałam się do biura festiwalowego i pytałam gdzie w tej chwili będzie coś ciekawego i pani dokładnie mi wskazała w którą stronę iść na najbliższe rozpoczynające się przedstawienie.
        A potem już dalej wg "rozkładu jazdy"

        • 4 1

        • Informacja (3)

          W biurze festiwalowym można było uzyskać wszelkie informacje, łącznie z mapkami i gazetką festiwalową. Ponadto niektórzy z nas - wolontariuszy szli do tych miejsc do pomocy teatrom, więc żadnego problemu nie było by z nami się zabrać. Wystarczyło się zapytać:) Poza tym słusznie stwierdziła moja przedmówczyni - można było poćwiczyć orientację w terenie i zobaczyć coś nowego w mieście:))

          • 3 1

          • (2)

            Jasne. Ktoś był na strefie B , nie mógł znaleźć B ileś tam i ma cofać się 1,5- 2 km do Centrum Festiwalowego. Może byś pomyślał/a zanim coś zaproponujesz. A może do każdej osoby wolontariusza dać, niech chodzi z widzami i zaprowadza na miejsce :D. To troche by was więcej musiało być. Nie wasza wina, ale szanownych organizatorów sztuk kilka z których żaden nie wpadł na pomysl lepszego oznaczenia albo nie chciało mu się. Ludzie z mapkami malo czytelnymi chodzili po omacku.

            • 1 1

            • (1)

              Były dwa Centra Festiwalowe:)

              • 1 1

              • To widocznie to drugie bylo słabo widoczne skoro większość osób na forum stwierdziło że kiepska organizacja.

                • 0 1

  • Feta była dobra szczególnie na tle tzw "gdańskich teatrów" pomimo że to inna liga. (5)

    Ale lokalizacja wielu spektakli to porażka. Nie wszyscy lubią poruszać się wśród budynków z tabliczkami uwaga grozi zawaleniem.
    Do tego najbardziej widowiskowe spektakle miały najgorsze miejscówki.
    Dolne miasto pomimo urokliwości to niestety śmietnik i budynki do wyburzenia.

    • 19 69

    • Eee... tam marudzisz :-)

      To idealne klimaty dla takiej imprezy, w galerii handlowej mieli to zrobić.
      Te budynki postoją tam przynajmniej kolejne 100 lat.

      • 33 1

    • śmietnik to masz w domu (1)

      • 12 2

      • albo w głowie

        • 2 2

    • lokalizacja, moim zdaniem, na takie spektake wyśmienita

      To daje klimat.
      Ale na codzień nie chciałabym się tam znaleźć. Przygnębiające wrażenie.
      Jedynie po bastionach rowerem jako wylotówka na Żuławy.
      Za rok zawitam w to miejsce na Fetę

      • 3 3

    • Lokalizacja

      Dolne miasto to wspaniała lokalizacja dla tego typu wydarzenia. Piękne, stare kamienice to świetne tło dla sztuk teatralnych. Cudowny klimat.
      Mam nadzieję, że za rok FETA odbędzie się w tym samym miejscu.

      • 2 0

  • Dlaczego nie napisali ile to kosztowało. (4)

    Powinno być więcej toalet w pobliżu przedstawień z wiadomych względów.

    • 29 29

    • "wiadome względy" (3)

      to twoja chęć na piwo z biedronki?

      • 11 7

      • nie dlatego, żeście wypróżniali się w okolicznych zaułkach. (1)

        • 6 1

        • W okolicznych zaułkach to się wypróżniali chyba okoliczni żule i dresiarze. Dla odwiedzających FETE były Toi Toie co kilka kroków ale jak widać ta część, która nie rozumiała spektakli to też nie potrafiła skorzystać z takiego zaawansowanego wynalazku.

          • 0 3

      • Spektaklu o piłce nożnej i sporcie nie było to żadnego nie zrozumiał więc z wiadomych względów narzeka na koszty.

        • 0 2

  • (1)

    Organizacja tragiczna. Nie można było znaleźć miejsc spektakli. Dlaczego dane miejsce nie było chociaż oznakowane B6 czy A3???
    Niektóre przedstawienia tak wydumane i naciągane że aż żal. Okroić repertuar. Bardzo pozytywnie Wandering Orchestra, Burnt out punks, Pinezka,Teatr !Razem, Cohueci.

    • 21 28

    • Mapki wydarzeń z godzinami na kazdy dzień na do pobrania - wreszcie ktoś na to wpadł!!!

      Genialny sposób ułatwiający znalezienie miejsc i dojścia do nich za pomocą telefonu
      Brawo temu, kto to wykonał!
      Oznakowanie było generalnie średnie - przydałoby się więcej strzałek...

      • 2 0

  • Było fe no me nal nie

    ja chcę jeszcze!!!!

    • 31 10

  • FETA nie dla rodziców z dziećmi (12)

    spektakle dla dzieci niestety nie dla nich . widoczność fatalna .W pierwszym rzędzie oczywiście średnia wieku 50+... dramat i zapomnij , że ktoś wpuści przed siebie malucha. wielki żal dzieci które nie mogły obejrzeć fantastycznych przedstawień . Moim zdaniem lokalizacja wielu spektakli nie dla rodzin z dziećmi ze względu na utrudniony dostęp do sceny . całkowicie nie pomyślano o najmłodszej publiczności . wielka szkoda :(

    • 16 61

    • (4)

      Co za maruda! Nieprawda, byłam z dwójką dzieci, za każdym razem siadali w pierwszym rzędzie, zadowoleni, wszystko widzieli i nie mogli uwierzyć, że już koniec, następne teatry za rok. Uważam, że było super!

      • 26 4

      • (3)

        Na "pogrzeb mamy" też zabrałaś dzieci

        • 2 23

        • (1)

          pogrzeb mamy był jak najbardziej dla dzieci, choć chwilami obsceniczny.
          Od tego jest rodzic by obserwować jak dziecko odbiera spektakl.

          • 15 0

          • tak dużo z tego dziecko zrozumiało

            • 0 0

        • TAK 11-letnią córkę. Zachwycona. Zrozumiała. Krytyczna.

          • 0 0

    • (1)

      Wystarczyło poprosić lub puścić dziecko przed ludzi i po łydkach patrzeć czy tam stoi

      • 8 1

      • - to pisałem ja, Waligóra Pedofil.

        • 2 0

    • Nie było raczej problemów z miejscami.

      Wystarczy przyjść z 15 minut wcześniej i można sobie usiąść pod samą sceną.

      • 13 1

    • To nie jest festiwal dla dzieci w końcu

      Nie wszędzie dzieci muszą mieć pierwszeństwo, a później jak przeszkadzają innym (wiek 50+ to chyba nic złego?) to rodzice mają za złe wszystkim, że to przeszkadza

      • 21 1

    • Feta dla dzieci (2)

      Jaknajbardziej feat jest dla dzieci ale w godzinach wczesnych. Jak widziałem rodziców którzy pchali swoje bachory pod scene burns of punks to byłem zażenowany. Rodzicu!!! Przeczytaj o czym jest spektakl czy jest dla dzieci. Burns Of Punks numer jeden - 3XTR4

      • 16 1

      • (1)

        przykro nam kretynie, że twoja stara mówi na ciebie "bachorze"

        • 2 6

        • miało być: Ojciec - wzór kultury :)

          • 1 0

  • Świetna impreza plenerowa

    Świetna impreza plenerowa, super że została wyprowadzona poza ścisłe centrum. Przedstawienia w otoczeniu starych zniszczonych budynków dodają klimatu.

    • 41 6

  • Wolontariusz (10)

    Powiem tak. Polacy to najgorsi malkonenci na świecie. Odpowiadając na zarzuty: 1)lokalizacja to porażka - budynki z tabliczkami "grozi zawaleniem" - żaden spektakl nie odbył się w takim miejscu, które zagrażało zdrowiu i życiu widzów, szczególnie z uwagi na fatalny stan budynków. Spacerować można było np. ulicą Żabi Kruk od ul Toruńskiej do Placu Wałowego. A od Placu Wałowego do bastionów wśród domów się nie przechodziło - przeszedłem tę drogę kilkanaście razy w ciągu trzech dni i wiem. Zarzut nietrafiony - malkonencki
    2) Koszty na pewno znajdziecie państwo na stronach Urzędu Miejskiego w Gdańsku. Poza tym widać po minach publiczności, że warto jest wydawać na tego typu imprezy niż np. na leczenie alkoholizmu wśród młodzieży, która w tamytym rejonie ma tylko przyklady nadużywania alkoholu. Na te cztery dni oni nawet włączyli się do tego festiwalu oczekując na kolejne spektakle, nie mówiąc już o dzieciakach.
    3) Brak oznakowań. Owszem ich brakowało, ale wystarczyło przyjść do któregoś z centrum festiwalowego i my każdemu cierpliwie wytłumaczyliśmy jak ma dotrzeć do miejsca spektaklu. Nieraz zdarzało się, że szliśmy z widzami, bo pomagaliśmy teatrom przy spektaklach. Na pewno celna uwaga na przyszłość z oznakowaniem.
    4) Okroić repertuar. Nie sądzę, że tak chce większość widzów. Spektakle w różnych miejscach od 15 do 22-23 dają możliwość każdemu wyboru, co chce oglądnąć.
    5) FETA nie dla rodziców z dziećmi- totalna nieprawda. Kwestia pory przyjścia na spektakl. Owszem też i kwestia kultury i życzliwości widzów. Wielu z nich to cechowało i umieli się zachować robiąc miejsca dla dzieci na przodzie przed sceną.

    Ogólnie - FETA to świetny festiwal i takich wydarzeń powinno być więcej. Widzieliśmy w Centrach Festiwalowych jakie tłumy ludzi (Gdańszczan i turystów) czekały na spektakle czy tez podążały na miejsca, gdzie one się odbywały. Malkonentów nigdy nie przekonamy. Pytanie jedno, czy pieniądze przeznaczone jak to określił pod innych artykułem jakiś sfrustrowany pan "fanaberie" mogłyby być wydane lepiej? Na to odpowiedź jest trudna. Tylko uświadamiając mieszkańców narzekających, że zamiast dróg robi się takie imprezy, chciałbym powiedzieć (a to każdy szanujacy się obywatel powinien wiedzieć), że budżet miasta posiada wiele działów i jednym z nich jest "Kultura" a innych "Drogi". Te pieniądze wydane na FETę nie pochodzą z puli "Drogi". Po drugie ci sami ludzie narzekający, że się wydaje na FETĘ narzekają też na to, że wydaje się na drogi. Typowi polscy malkonenci. Otrzymałem raz pytanie, ile mi płacą i co mam z tego, że jestem wolontariuszem na takiej imprezie. Otóż jako wolontariusz nic nie dostaję a jedynie satysfakcję i fajną przygodę (jeszcze koszulkę wartą 25 zł i wodę):)) Do następnej FETY:))

    • 123 6

    • Dzięki

      Fajnie było

      • 10 0

    • tak Ci tylko powiem: (3)

      tak o tej młodzieży alkoholowej wspomnialeś,ja tam mieszkałem 34 lata,jakoś żyję,mam się dobrze,prowadzę firmę i zawsze tam wracam przy byle okazji!ale do sedna,znam wszystkich tam,w 90%,sam na trzeźwo to oglądałem,ale widziałem że grono ludzi trzymalo butelczyne w łapce kiwajac się,nikt niestety nie był z Łąkowej i okolic!!!!!!!!!!nie znaczy ze rozrabiali,klimat był przedni i zawsze jest,na tym wlasnie ta impreza polega,na małych uniedogodnieniach!ale super jest!

      PS
      Obalcie mity lat 50 że to niebezpieczne rewiry!powiem Wam tak,bardziej niebezpieczny był Franek z Pawłem z winkiem na ławce na rogu Toruńskiej,czy banda dresiarzy przed klatką na Zaspie lub grupa skinhedów w parku na Morenie?do dzisiaj zastanawiam się; skąd te baśnie są wymyślane i jak przechodzą z pokolenoa na pokolenie!!sam tam wracam,kupuje mieszkanie,bo kocham to miejsce,miejsce wspaniałego,niezapomnianego dzieciństwa!!!

      • 7 1

      • Nie lubię mitów

        Nie, ja nie pisałem o mitach:) Pisałem o tym, co widziałem kilka razy,gdy byłem na Dolnym Mieście w zwykły dzień:) Natomiast znakomicie ta młodzież sie odnalazła podczas FETY:)) Często z nimi rozmawialiśmy i chyba też nawiązały się jakieś nici znajomości:)) Ogólnie było super:))

        • 5 1

      • Lubię spacery na Dolnym Mieście, bo to dzielnica z klimatem, którego już nie ma w reszcie Śródmieścia, (1)

        ale nie przesadzajmy z tą "pełną kulturą". Ile razy tam jestem w różnych miejscach słyszę jakąś awanturę z okien kamienic na pół ulicy z wiązankami k......, ch....... itd. Być może nie latają z nożem po ulicy, ale takie incydenty nie są miłe dla odwiedzających dzielnicę i stąd się biorą takie a nie inne opinie.
        Posiadanie takich sąsiadów to musi być masakra. Najlepsze były kiedyś udry słyszane w czasie wycieczki kajakowej z kamienicy przy Dobrej. Było to słychać od zakrętu przy Aura po śluzę, tak wodą niosło

        • 4 3

        • przechodziłam niedawno ulicą w niezłym osiedlu (grodzonym, a jakże!) i takiej awantury z takimi wyzwiskami to nie słyszałam jak żyję, a żyję już baaardzo długo i nie należę do ludzi, którzy tak bardzo się gorszą, tu jednak "uszy więdły".

          • 1 0

    • stary, nie przejmuj się..

      ...odwalacie dobrą robotę. Jak ktoś nie umie się bawić to wszędzie będzie mu źle,

      • 10 0

    • A gdzie toalety?????!!!!!!!!! (1)

      FETA super! Ale załatwianie potrzeb fizjologicznych między budynkami....
      No "lekka" przesada!

      • 3 0

      • Toalety

        Toalet było pełno, zarówno przy bastionach, jak i przy Placu Wałowym. Poza tym można było także zapytać w ASP, w kafejkach wokół miejsc spektakli. Nikt nie odmówił dostępu do toalet.

        • 5 1

    • mam tylko jedną uwagę: powinno chyba być, że Polacy to NAJLEPSI malkontenci na świecie ;)

      dla mnie było super

      • 1 0

    • FETA jak zwykle SUPER. Jedyne co można poprawić to zaznaczenie w którym miejscu kończy się "scena". Na niektórych spektaklach były rozwieszone taśmy albo wokół sceny były kable i było wiadomo gdzie zajmować miejsca. Natomiast na innych przedstawieniach nie było wiadomo gdzie siadać. Niektórzy przychodzili wcześniej żeby zająć miejsce a potem się okazywało że z przodu siadało jeszcze kilka rzędów. To samo tyczy się nie oznakowania przodu sceny. Na przedstawieniach które grane są w" jedną stronę" na przodzie sceny można by było ustawić np. tablicę z nazwą teatru żeby ludzi wiedzieli gdzie jest przód.

      • 4 0

  • Opinia do filmu

    Zobacz film Mistrzowskie zakończenie Festiwalu FETA 2016

    to niestety ... (1)

    była chyba najsłabsza Feta z tych, które widziałam do tej pory. Edycja jubileuszowa, wybrane spektakle, ale dobór nie był trafiony :( Radę dali jedynie Duńczycy z cyrkiem, Holender w kuchni i płonące Punki, oj! oni zdecydowanie dali radę :)
    brakowało przede wszystkim porządnej parady, takiej jak ta ze sterowcem sprzed dwóch lat albo z wielkimi owadami sprzed bodajże trzech lat.

    • 20 43

    • Opinia do filmu

      Zobacz film Mistrzowskie zakończenie Festiwalu FETA 2016

      Parady!! zdecydowanie tak! są smaczkiem takich plenerowych imprez

      • 11 1

  • było super

    Żałuję że nie zobaczyłam więcej....ale w sobote dwa przedstawienia udało mi się obejrzeć, jedno na wodzie które wywarło na mnie mega wrażenie :) natomiast w niedziele wyruszyłam o 15 do Gdańska, zrobiłam sobie piekny spacer po uliczkach których turyści tak nie odwiedzaja plus od 17 do 21 obejrzałam 4 cudowne przedstawienia, co do lokalizacji wpisywałam w google maps i wszędzie na spokojnie doszłam poza tym mozna było kierować się za tłumem....widziałam mnóstwo rodzin z dziećmi i jakoś dawali radę, dzieciaki mnie osaczały na dwóch przedstawieniach ale mi to w ogóle nie przeszkadzało, przepuszczałam je żeby mogły lepiej widzieć :) było super....cudownie spędzony czas:)

    • 39 4

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Legenda Radmoru - wystawa
Legenda Radmoru - wystawa
wystawa
lis'20 7-29.08
Gdynia, Muzeum Miasta Gdyni
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 11:00 - 18:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu

Sprawdź się

Sprawdź się

Który z dyrektorów Teatru Muzycznego w Gdyni wprowadził do jego repertuaru musicale broadwayowskie?