Hamlet: gdzie jest król?

Mariusz Zaniewski (Klaudiusz) i Ewa Skibińska (Gertruda)
Mariusz Zaniewski (Klaudiusz) i Ewa Skibińska (Gertruda) fot. mat. promocyjne

"Hamlet", którego obejrzeliśmy w poniedziałek w ramach 12. Festiwalu Szekspirowskiego, to artystycznie dojrzała rozprawa na temat ludzkiej nieświadomości. Niby nic nadzwyczajnego, ale od czasu Grzegorza Jarzyny nikt w polskim teatrze nie zrobił tego tak skutecznie jak Monika Pęcikiewicz.



Nadekspresyjny styl, wyolbrzymione detale, nielicząca się z literą dramatu narracja. W ciągu surrealistycznych obrazów, z których zbudowała swój najnowszy spektakl Monika Pęcikiewicz, znajdziemy wszystkie charakterystyczne elementy kina spod znaku Luisa Bunuela i Davida Lyncha. A gdy do tego wszystkiego dodamy jeszcze drastyczną przemoc, perwersyjną erotykę oraz absurdalny humor, nie ma wątpliwości, że najnowszy spektakl Pęcikiewicz to raczej na wpół realny sen, niż konwencjonalna realizacja teatralna.

Wszystko w tym teatrze zostaje zintensyfikowane do granic wytrzymałości. Najpierw na pustej ścianie pojawia się napis "Motel". Zaraz potem, niczym w horrorze klasy "b", którego akcja rozgrywa się gdzieś na amerykańskich peryferiach, wkraczamy w rzeczywistość osobliwego koszmaru - irracjonalną, dziwną, niebezpieczną.




Każdy kolejny element scenicznego świata wydaje się potęgować to wrażenie - klaustrofobiczna szklana klatka, w której w oparach dymu piętrzą się nagie ludzkie ciała, hektolitry rozlanej krwi, wreszcie olbrzymie wizualizacje, na których, niczym na obrazach Salvadora Dalego, złudzenia optyczne wydłużają ramiona świecznika, zaś góry wyświetlane są do góry nogami.

Zamieszkujący ten świat bohaterowie pozbawieni są wszelkich odruchów moralnych. Realizują swoje popędy tak, jakby kultury nie było. Związki kazirodcze - proszę bardzo. Morderstwo i walka o władze - ależ nic prostszego. Dopuszczalne jest wszystko, każde perwersyjne pragnienie i każda szaleńcza fantazja.

W świecie dzikiej i niekontrolowanej nieświadomości zastanawia tylko nieobecność ducha zabitego króla. A przecież Pęcikiewicz mogłaby go wprowadzić na scenę bez trudu, nawet w kontekście licznych użytych w spektaklu anty-iluzyjnych komentarzy. Co więc znaczy jego nieobecność? Czy to tylko symbolicznie unicestwienie patriarchalnego porządku, czy może koniec moralności w ogóle? Umarł król, niech żyje... nieskrępowana destrukcja?


Dziś w ramach Festiwalu Szekspirowskiego zobaczymy:
godz. 17:00, Malarnia Teatru Wybrzeże: Hamlet, Teatr Replika, Hiszpania. Bilety: 40, 25 zł.
godz. 20:15, Teatr Wybrzeże: Hamletmachine, Teatr Odeon, Rumunia. Bilety: 50, 30 zł.
godz. 20:00, Scena Kameralna w Sopocie: Szekspir Solo, "Ofelia", "Ryszard po Ryszardzie". Bilety: 30, 15 zł.

Opinie (6) 2 zablokowane

  • Klimatu Bunuela tam raczej nie bylo...

    • 0 0

  • Chyba to jakiś żart?

    Pani Justyno? Grzegorz Jarzyna, Luisa Bunuel i Davida Lynch i Salvador Dali cieszę się, że zna Pani te nazwiska ale co maja do tego słabego spektaklu? A dlaczego nie Lupa, Warlikowski, Bolek i Lolek, Św. Augustyn i Benedykt XVI? Też mądrze to brzmi i snobować się można wyśmienicie.

    • 0 0

  • jak to dobrze że mnie na tym spektaklu nie było :)

    • 0 0

  • Ewa Ewa EWa

    Od tej sztuki jestem fanem Ewy Skibińskiej! Bardzo mocna, i odważna interpretacja wrocławian. Super, że mamy taki Festiwal w Trójmiescie.

    • 0 0

  • Pani Justyno, kwestię Ducha wypowiada Horacjo. Ponadto ten spektakl miał raczej niewiele wspólnego z surrealistycznymi artystami, ale recenzent lepszy czy gorszy, też człowiek :)

    • 0 0

  • dla mnie straszne dno, żenada. śmiać mi się nie chciało, płakać również. zero. a najgorsi aktorzy - fatalna dykcja Ofelii (nb. chyba najlepiej opracowana postać, tej biednej dziewczynie mimo wszystko się chciało!), Hamlet, który nie pamiętał tekstu, a to co pamiętał klepał bez cienia uczucia, nieśmieszne niby-żarty jako na scenie tak i w scenografii (tandetne obrazki z rzutnika bez związku z czymkolwiek). estetycznie może by to wyglądało na zdjęciach - kolory, geometria scenografii, znakomite wykorzystanie światła, ale w ruchu (zwłaszcza Hamlet słabo skoordynowany, z trudem trafia w piłkę - piankową czaszkę. niby nowocześnie, a jednak hieratycznie (choć nie klasycznie, w dialogach). od kilku pań słyszałem, że na uwagę zasługiwały nagie pośladki króla, nie sądzę jednak by były wystarczająco atrakcyjne by cały spektakl wydał się, choćby dla płci pięknej, interesujący. gołe cycki Ofelii, w każdym razie, choćby były nie wiem jak zgrabne, tego marnego przedstawienia nie uratowały.

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Legenda Radmoru - wystawa
Legenda Radmoru - wystawa
wystawa
lis'20 7-29.08
Gdynia, Muzeum Miasta Gdyni
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 11:00 - 18:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu

Sprawdź się

Sprawdź się

Pierwotna nazwa dzisiejszego Teatru Miejskiego w Gdyni to...?