• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Gwiazdorsko i z rozmachem. Zakończył się Actus Humanus Nativitas

Ewa Palińska
18 grudnia 2017 (artykuł sprzed 4 lat) 
Opinie (16)
Koncert brytyjskiej grupy wokalnej Orlando Consort był przeżyciem niesamowitym, wręcz mistycznym. Koncert brytyjskiej grupy wokalnej Orlando Consort był przeżyciem niesamowitym, wręcz mistycznym.

Występy czołowych reprezentantów wykonawstwa historycznego oraz artystów polskich, transmisje radiowe i telewizyjne, a także znakomita muzyka korespondująca z okresem Bożego Narodzenia sprawiły, że kolejną edycję Actus Humanus, zakończoną w niedzielny wieczór, możemy zaliczyć do udanych. Najwyższą ocenę festiwalowym wydarzeniom wystawiła również publiczność, nagradzając artystów po zakończeniu koncertów nie tylko gromkimi brawami, ale też okrzykami zachwytu.



Festiwal Actus Humanus to nie tylko okazja do posłuchania muzyki dawnej w wykonaniu czołowych przedstawicieli wykonawstwa historycznego. To również okazja, aby zaobserwować, jak dynamicznie ten nurt się rozwija. Najlepszym dowodem jest już sam program, w którym od tego roku znalazło się miejsce na prezentacje artystów polskich. A przypomnijmy, że zamiarem Filipa Berkowicza, dyrektora festiwalu, jest zapraszanie wyłącznie najlepszych artystów w swoim fachu.

- Jest grupa wykonawców - i tych zapraszam najczęściej - którzy wykreowali modę na muzykę dawną. Ci właśnie artyści stanowią filary organizowanych przeze mnie festiwali. Pozostali w większości są ich uczniami. Zdolniejszymi lub mniej utalentowanymi. Daję szansę tym najlepszym spośród nich, jednak prawdziwy hołd należy się mistrzom i inicjatorom wykonawstwa historycznego - mówił przed czterema laty w wywiadzie udzielonym naszej redakcji.
Zobacz też: Actus Humanus to marka premium i prestige

Zespół wokalny La Compagnia del Madrigale, wykonał utwory Carla Gesualda, osławionego księcia, kompozytora i mordercy. Zespół wokalny La Compagnia del Madrigale, wykonał utwory Carla Gesualda, osławionego księcia, kompozytora i mordercy.
W ciągu 5 festiwalowych dni odbyło się 10 koncertów - popołudnia wypełniła muzyka kameralna w wykonaniu artystów polskich, a wieczorami wysłuchaliśmy utworów korespondujących z okresem Bożego Narodzenia w interpretacjach światowej sławy przedstawicieli wykonawstwa historycznego.

Przyznaję, że informację o tym, że wszystkie wieczorne koncerty odbędą się w Centrum św. Jana, przyjęłam z pewnym niepokojem. Szczególnie obawiałam się pierwszego z nich - występu brytyjskiej grupy wokalnej Orlando Consort. Kwartet wokalny w tak dużym kościele? To przecież nie mogło się udać, a jednak to właśnie ten koncert podczas całego festiwalu zrobił na mnie największe wrażenie.

Koncert, chyba po raz pierwszy w historii festiwalu, odbył się frontem do unikatowego, kamiennego ołtarza. Kościół przedzielono kotarą, wyznaczając tym samym znacznie mniejszą koncertową przestrzeń. Wbrew moim obawom akustyka okazała się znakomita i pozwalała w pełni delektować się popisami wokalnymi Brytyjczyków. A było czym cieszyć ucho, ponieważ artyści zaprezentowali niemal dwugodzinny program, składający się z bożonarodzeniowych kompozycji takich twórców, jak Dufay, Josquin czy Clemens Non Papa.

Najwspanialsze było jednak to, że podczas tego koncertu jak podczas żadnego innego panowała niesamowita atmosfera na widowni. Zdawało się, że nie było tam nikogo, kto trafiłby tam z przypadku. Wszyscy słuchali w wielkim skupieniu, wstrzymując się z oklaskami do zakończenia każdej z dwóch części koncertu. Było to doświadczenie wręcz mistyczne!

Ensemble Correspondances zaprezentował Centrum św. Jana utwory adwentowe oraz bożonarodzeniowe Marca-Antoine'a Charpentiera. Ensemble Correspondances zaprezentował Centrum św. Jana utwory adwentowe oraz bożonarodzeniowe Marca-Antoine'a Charpentiera.
Z blichtrem, poklaskiem i "na bogato" odbył się natomiast kolejny z wieczornych koncertów, podczas którego Europa Galante i Polski Chór Kameralny pod dyr. Fabia Biondiego wykonali Oratorium Mesjasz J.F. Haendla. Kościół św. Jana pękał w szwach, a organizatorzy, chcąc umożliwić delektowanie się muzyką jak największej liczbie słuchaczy, poustawiali rzędy krzesełek tak ciasno, że ciężko było się w ogóle wcisnąć, o rozprostowaniu nóg nie mówiąc.

"Actusowe" koncerty są znakomite i publiczność to wie, dlatego rozmowy kuluarowe tyczą się nie poziomu artystycznego, bo ten jest zawsze wysoki, a subiektywnej oceny interpretacji. Kiedy zmęczona słuchaniem mezzosopranistki Delphine Galou z radością wsłuchiwałam się w energetyczną interpretację przebojowej Franceski Lombardi Mazzulli, pani siedząca za mną komentowała, że brawurowość Włoszki do Mesjasza nie pasuje jej w ogóle. Ta rozbieżność zdań tylko potwierdza, że publiczność jest coraz bardziej osłuchana i nie boi się krytycznie oceniać nawet tych wykonań, które są wybitne.

Tradycyjnie, spektakularny był również koncert finałowy, podczas którego Ann Hallenberg z towarzyszeniem Les Talens Lyriques pod kierownictwem Christophe'a Rousseta wykonała arie pisane dla kastratów. Artystka wzbudzała zachwyt nie tylko wokalnym kunsztem, ale też przebojową osobowością, dlatego publiczność długo nie dawała jej zejść ze sceny, otrzymując w podziękowaniu za gromkie owacje pakiet bisów, w tym słynną arię "Lascia ch'io pianga".

Finałowy występ słynnego francuskiego zespołu Les Talens Lyriques pod dyrekcją Christophe'a Rousseta i Ann Hallenberg porwał słuchaczy w świat barwnych bohaterów operowych. Kochankowie, pasterze, żołnierze - we wszystkie te role wcielała się z pasją koloraturowa mezzosopranistka. Finałowy występ słynnego francuskiego zespołu Les Talens Lyriques pod dyrekcją Christophe'a Rousseta i Ann Hallenberg porwał słuchaczy w świat barwnych bohaterów operowych. Kochankowie, pasterze, żołnierze - we wszystkie te role wcielała się z pasją koloraturowa mezzosopranistka.
Grudniowa aura imprezom plenerowym nie sprzyja, niemniej organizatorzy festiwalu Actus Humanus zdobyli się na odważny krok, włączając do programu koncert carillonowy. Postarano się jednak, żeby słuchacze mogli delektować się muzyką w możliwie najbardziej komfortowych warunkach.

Na dziedzińcu klasztoru karmelitów ustawiono ekran, dzięki czemu mogliśmy przyglądać się wykonującej kompozycje Dietricha Buxtehudego Monice Kaźmierczak. Dla słuchaczy przygotowano również ciepłe napoje, koce oraz ogrzewacze do rąk. Koncert był tak wielkim rarytasem, że niektórzy festiwalowi goście, choć na co dzień związani z muzyką, nie wiedzieli, czego mają się spodziewać. Jedni liczyli na to, że koncert odbędzie się w kościele, a inni z góry założyli, że podczas gry na carillonie utworów interpretować się nie da, więc jedyne, co podlega ocenie, to biegłość techniczna i wirtuozeria.

Miejmy nadzieję, że po koncercie zmienili zdanie, bo w przeciwnym razie skłonni pomyśleć, że interpretacji próżno szukać i w grze na klawesynie. Monika Kaźmierczak miała trudny orzech do zgryzienia, bo Buxtehude na carillon nie pisał, więc musiała dokonać transkrypcji kompozycji pisanych na instrumenty klawiszowe. Z zadania wywiązała się jednak znakomicie i ci, którzy w grze na carillonie potrafili doszukać się czegoś więcej, niż gimnastyki rąk, nie posiadali się z zachwytu.

Festiwal Actus Humanus nie spoczął na laurach, tylko podobnie jak cały nurt wykonawstwa historycznego idzie z duchem czasu. Organizatorzy nieustannie monitorują rynek muzyczny i wyłapują największe smaczki. Jeszcze kilka lat temu nie brano w ogóle pod uwagę występu w ramach festiwalu artystów polskich, ponieważ za bardzo odstawali od światowej czołówki. Dziś, jak mogliśmy się przekonać, tej światowej czołówce coraz śmielej depczą po piętach.

Zobacz fragment koncertu carillonowego Moniki Kaźmierczak



Actus Humanus cenię sobie również za wspaniałą atmosferę i możliwość wyrażania własnych opinii, nawet skrajnie różnych od opinii ogółu. Co do kunsztu przecież nikt zastrzeżeń nie ma, a do subiektywnych odczuć każdy ma prawo.

Szkoda tylko, że prezydent Gdańska Paweł Adamowicz w swoich krótkich przemowach przed koncertami za każdym razem nawiązywał do bieżącej polityki. A przecież festiwal nie jest miejską imprezą, a jedynie (fakt, że hojnie) wspieraną przez miasto finansowo. Ja wybierając się na koncerty chciałam od polityki odpocząć. Niestety, okazało się to niemożliwe.

Wydarzenia

Actus Humanus

festiwal muzyczny, muzyka dawna

Miejsca

Zobacz także

Opinie (16) 2 zablokowane

  • (4)

    Szkoda, że autorka dodała pisuarowaty komentarz. Ja czytając recenzję z koncertu chciałbym od polityki odpocząć. A tu taki brak szacunku, kulsonie.

    • 11 31

    • widać portal liczy na reklamy ze SP..., ale się nie doczeka (2)

      • 2 14

      • co to jest SP? (1)

        • 3 2

        • spółki Skarbu Państwa

          a nie Skoki, bo Skoki Biereckich już gdzie indziej dają

          • 3 3

    • Co jest pisuarowego w wytknięciu, że Adams wszędzie wtrynia politykę?

      Już mógł sobie odpuścić, ale widać, że on tylko tym zyje

      • 26 2

  • Pierwsza część oratorium Mesjasz poświęcona Bożemu Narodzeniu (3)

    zagrana i zaśpiewana przez Europa Galante i Schola Cantorum Gedanensis pod dyrekcją Fabio Biondiego zabrzmiała wspaniale i radośnie . Jak przebój muzyki dawnej. Nie przeszkadza mi żywiołowość włoskich solistów . Co by się stało, gdyby na Actus Humanus przyjechała Cecylia Bartoli . Kośćół Św. Jana uniósł by się w powietrzu ? Wspaniały festiwal ,który podnosi Gdańsk na artystycznej mapie Polski .
    Świetne przygotowanie i brzmienie Scholi . Po prostu same plusy.

    • 21 3

    • zgadzam sie Kasiu

      • 3 3

    • Czekamy na Cecilie Bartoli

      • 7 1

    • Taa

      • 0 0

  • (4)

    To truizm, ale warto pamiętać, że własnie na Chwałę Bożą powstawały wszystkie najwybitniejsze dzieła sztuki (w każdej dziedzinie).

    • 20 1

    • Soli Deo Gloria

      • 6 0

    • Tak, najbardziej wszystkie dzieła Picassa, van Gogha i Gauguin'a (1)

      Nie mówiąc już o Matissie, Serraulcie i Kandinskim. Bez mała wszystkie :)

      • 5 1

      • Dzieła wymienionych przez Ciebie twórców są nowatorskie,intrygujące, czasem piękne. A ja mam na myśli piękno doskonałe, pojęcie wzniosłości i transcendencję - dzieła najwybitniejsze.

        • 2 3

    • Nie tylko z powodu wiary powstawały najwybitniejsze dzieła sztuki

      o tym też warto pamiętać. Nie tylko sztuka religijna jest wysoka. Religia nie ma na to monopolu.

      • 1 0

  • No i gitara

    • 3 0

  • ..Szkoda tylko, że prezydent Gdańska Paweł Adamowicz w swoich krótkich przemowach przed koncertami za każdym razem nawiązywał do bieżącej polityki.

    Ten typ tak ma ! on nawet w WC jest rozpolitykowany sam z soba !

    • 7 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA

wystawa

Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki

wystawa

Kolekcja w działaniu

wystawa

Rozrywka

Sprawdź się

Sprawdź się

Kiedy odbył się pierwszy koncert w Państwowej Operze Bałtyckiej?

 

Najczęściej czytane