Gdzie te chłopy? O premierze "(g)DZIE-CI FACECI" Teatru Wybrzeże

Wśród wielu ciekawych aranżacji - "Niestety, to nie ty" w wykonaniu Anny Kociarz (w środku) zasługuje na szczególną uwagę.
Wśród wielu ciekawych aranżacji - "Niestety, to nie ty" w wykonaniu Anny Kociarz (w środku) zasługuje na szczególną uwagę. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl

Jak opowiedzieć o kryzysie męskości? W Teatrze Wybrzeże opowiadają o nim... śpiewająco. Spektakl "(g)DZIE-CI FACECI" przekonuje, że aktorzy Wybrzeża potrafią wykonać trudny program muzyczny i nie zapomnieli co to piosenka aktorska.



Cały spektakl balansuje gdzieś na granicy dość naiwnej teatralnej frustracji, dobrej zabawy i serdecznego rozczulenia nad losem płci brzydkiej. Gdzie się podziali prawdziwi mężczyźni? - nie wiadomo.
Cały spektakl balansuje gdzieś na granicy dość naiwnej teatralnej frustracji, dobrej zabawy i serdecznego rozczulenia nad losem płci brzydkiej. Gdzie się podziali prawdziwi mężczyźni? - nie wiadomo. fot. Łukasz Unterschuetz
Świetnie przypomniał o sobie ostatnio mniej widoczny aktor Wybrzeża - Cezary Rybiński, który brawurowo wykonuje "Ładny kram, jestem sam" i "To mój blues".
Świetnie przypomniał o sobie ostatnio mniej widoczny aktor Wybrzeża - Cezary Rybiński, który brawurowo wykonuje "Ładny kram, jestem sam" i "To mój blues". fot. Łukasz Unterschuetz

Lubisz śpiewać?

Zobacz wyniki (49)
Czterdzieści dwie piosenki o relacjach damsko-męskich (w większości słynne przeboje sprzed kilkudziesięciu lat) i parateatralna rama składają się na program spektaklu muzycznego "(g)DZIE-CI FACECI" w reżyserii Adama Orzechowskiego.

Na Dużej Scenie teatru widzimy wielkie okna z witrażami i cztery ławy do siedzenia na tle potężnych konarów brzóz (scenografia Magdaleny Gajewskiej). Na ławach zasiądzie niewielu gości. Najpierw wejdą na scenę ubrani w koloratki muzycy (kierowani przez Tomasza Krezymona lub Huberta Świątka), później jeden z nich udzieliłby ślubu, gdyby nie to, że Pana Młodego wciąż nie ma. Skojarzenia z filmem "Kill Bill" Quentina Tarantino szybko się potwierdzają, gdy leżąca na ziemi Panna Młoda w ciąży (Dorota Androsz) woła "Bill" (wstęp do "Nie bądź taki szybki Bill").

Jednak to tylko jeden z pomysłów inscenizacyjnych reżysera, który zadbał o to, aby żadna z piosenek nie miała charakteru typowego recitalu przed mikrofonem. Aktorzy nie tylko śpiewają, ale też tańczą, wykonują rozbudowane choreografie (ruch sceniczny przygotowała Katarzyna Kostrzewa) i grają, ponieważ próba scharakteryzowania spektaklu "(g)DZIE-CI FACECI" jako spektakl muzyczny nieuchronnie niesie za sobą spotkanie z nieco zapomnianą w Wybrzeżu piosenką aktorską.

Każdy z ósemki aktorów przeobraża się w wokalistę raz z lepszym, raz z gorszym skutkiem. Klasą sam dla siebie jest Cezary Rybiński (świetny podczas "Ładny kram, jestem sam" Jarosława Abramowa czy "To mój blues" Tadeusza Nalepy) - jego występy to kwintesencja piosenki aktorskiej. Lirycznie śpiewa Małgorzata Oracz ("Tylko łóżko" Agnieszki Osieckiej), zaś Ewa Jendrzejewska w kilku słowach potrafi wyrazić mnóstwo emocji - od bólu niezrozumianej kobiety, po złość i rozczarowanie ("To tylko tango" Olgi "Kory" Jackowskiej z Maanam). Stanowcze rady dla nowożeńców ma Małgorzata Brajner ("Filozofia małżeńska" Mariana Hemara, czyli "Pierwszego dnia po ślubie od razu go w łeb").

Trwający dwie godziny muzyczny program obfituje w niespodzianki - na scenie wprowadzony zostanie samochód nowożeńców ("Inżynierowie z Petrobudowy" Stanisława Staszewskiego czy "Więc pijmy wino, szwoleżerowie" Włodzimierza Gilewskiego), ktoś skoczy na głęboką wodę, w innym momencie jeden pan oświadczy drugiemu panu "Ja jestem Twoja Marylin Monroe" (do tekstu Agnieszki Osieckiej śpiewa Zbigniew Olszewski), a w którymś z numerów wystąpią statyści.

Spektakl cechuje ogromna swoboda i pogodny luz z jakim z trudnym, momentami bardzo wymagającym repertuarem mierzą się aktorzy Teatru Wybrzeże. W przeważnie wesołych, niekiedy pełnych goryczy piosenkach przybliżają trudny los płci brzydkiej w dzisiejszych czasach. Dzięki temu można przymknąć oko na przesyt formy nad treścią i kicz niektórych pomysłów (wykonanie "Idź precz" Bogdana Olewicza z rzucanymi w siebie kwiatami). To pogodny, dobrze wykonany, ciekawie zaśpiewany spektakl, trafiający w niszę, dotąd w Gdańsku niezagospodarowaną - brak spektakli o profilu muzycznym. Artyści Wybrzeża dobrze wypełnili tę lukę.

Opinie (31)

  • Faceci - nieświadomi swojego statusu pożytecznych idiotów piąta kolumna (7)

    Są różnorakie sposoby zmiękczania, uprzedmiotawiania ludzi przez ludzi. Niebezpodstawne są stwierdzenia, ze feministka to taka kobieta która nienawidzi mężczyzn i męskości (oczywiście uogólniam). W tej walce płci one mają swoje doktryny, które świetnie się sprawdziły w czasach faszyzmu i komunizmu, świetnie się sprawdzają w obecnym czasie utopijnego liberalizmu. W temacie "wojny płci" przykładem niech będzie etyka, która - według facetek-feministek - ma być inna dla kobiet i inna dla mężczyzn. Aby mężczyzna zaakceptował taki model damsko-męskich stosunków, musi zostać oszukany i zmanipulowany. I w tym sensie przygotowania do roli facetów jako "wiernego psa swojej pani" w tym nas uprzedmiotawianiu trwają od lat - artykuły feministek i posty facetek nie pozostawiają tutaj wątpliwości. Facet ma być w tych zamierzeniach nie tylko jako bezwolny i posłuszny, reagujący na każde skinienie swojej pani pies, ale i "pożyteczny idiota" będący aktywnym "rycerzem piątej kolumny", czynnie popierający te feministek doktryny, walczący o tylko jej przywileje i tylko jej prawa i tylko jej godność. Facetki doskonale zdają sobie sprawę z tego, że aby osobę płci męskiej tak umodelować, potrzebna jest odpowiednia tresura. I w polsko-podobnych brukowcach mamy artykuły, w którym facetki ukazują metody, jak wytresować na faceta.

    Faceci są zdezorientowani, ale często także i przepici, leniwi, cwani... zmęczeni na ciele i duchu. Idą drogą szczerej bezradności.

    Inaczej mężczyźni, ale nic nie przychodzi samo. Silna i zmysłowa natura mężczyzny musi być opanowana przez silną duchowość. Tymczasem w przeciwieństwie do kobiet, wielu zniewolonych ideologią kultu kobiet mężczyzn nawet nie rozumie istoty tej duchowości. Doskonale zdają sobie z tego sprawę feministki i usilnie dążą do tego, by ten stan trwał.

    • 6 22

    • (4)

      biedni, bezradni, zmanipulowani przez kobiety faceci - po prostu dzieci we mgle ;)

      • 6 1

      • W obliczu "mowy nienawiści" być silny duchem (3)

        Ty jesteś facetem, czy facetką?

        Męskość... dla mnie brzmi dumnie, co tak bardzo feministki drażni i niejedna by ona mnie "własnymi rękami..." Ale mam tego świadomość, że być mężczyzną to coś znacznie więcej, jak urodzić się osobą płci męskiej. Mężczyzna - kiedy jest przekonany, że postępuje słusznie, że mówi prawdę - nie boi się jednoznacznych stwierdzeń i ocen, nawet jeśli są one wymagające, kobiet i mężczyzn egoizm, grzechy zaniedbania krytykujące. Nie lubimy krytyki, czyli siłą rzeczy takie nawoływanie do zmiany swojego postępowania jest niepopularne (odrzucane). Propagujący wartości zawsze ma przeciw sobie tłum krytykantów z szatańską satysfakcją nieprzyjemnie oceniających tegoż mężczyznę z jednoczesnym unikaniem (jak diabeł święconej wody) oceny omawianego tematu, ukazanych doktryn, stwierdzeń i pojęć.

        Trwa wojna płci, w której czynny udział biorą zniewoleni kultem kobiet tzw. "faceci" - "piąta kolumna", dla feministek-facetek "pożyteczni idioci". Są oni rzecznikami tego ideologicznego reżimu; jako idący na pasku feministycznej, sfaceciałej poprawności, sami zniewoleni, są w tym dołowaniu męskiej godności najskuteczniejsi... niestety.

        Małe wyjaśnienie - kobiety krytykując męskie wady uogólniają i dla mnie jest to rzecz oczywista, że nie piszą o mnie. Ja nie tyle krytykuję Polki (nie krytykuję swojej mamusi, żonki) ile fałszywą ideologię, tak jak fałszywa ideologia kultu mężczyzn jest przyczyną braku solidarności płci w społeczności arabskiej, japońskiej itd. Mechanizm tego zła jest u nas analogiczny. Uogólniając to winna wg mnie ideologia kultu kobiet, konkretne złe działania i te działania, tą promocję fałszywej ideologii ja krytykuję. Feministkom XX wieku niestety udał się zrealizować swój interes uczynienia z mężczyzn przyjaciela człowieka, narzucając całemu społeczeństwu fałszywy obraz tożsamości mężczyzny i wzajemnych, damsko-męskich relacji. To jest szczyt duchowego bankructwa, to jest powszechna plaga cywilizacji egoizmu i manii wielkości. Jakie mamy tego owoce? Wg relacji młodych-niezamężnych Polek dzisiejsze chłopaki siedzą w domach. W kościele i na pielgrzymce, w teatrze i na dyskotece, nawet na uczelni - wszędzie więcej dziewcząt. A jak już chłopak jest, to przeważnie żadnej inicjatywy, nie jest w stanie podjąć jakiejkolwiek decyzji dając się (na ogół) prowadzić jak dziecko; trzeba go zagaić, czasem poderwać. "No bo co, starą panną mam zostać?" - pół żartem, pół serio pyta niejedna dziewczyna.

        Przewaga dziewczyn jest nie tylko liczbowa - w talencie, zapale do pracy, w twórczej energii. Wszędzie przejęły inicjatywę; np. w czasie przedstawienia szkolnej sztuki teatralnej męskich bohaterów grają dziewczyny. Podobno doszło nawet do tego, że dziewczyny kupują sobie zaręczynowe pierścionki i oświadczają się swym chłopakom. Aspiracje życiowe mężów są też coraz bardziej nijakie - czyli takie, jakie jest ich małżeńskie życie, w którym nie ma szacunku wzajemnego, nie ma solidarności płci, nie ma wzajemności w wypełnianiu domowych i rodzicielskich obowiązków.

        Bo w tych rodzinach, gdzie miłość jest nieobłudna, mężczyzna jest filarem i wsparciem, a i synowie wychowywani w takim klimacie szybko do swych męskich zadań dojrzewają. Mam takich mężczyzn - mężów - ojców "prawdziwych" (ostoi swoich rodzin) w swoim otoczeniu. Tego typu przykłady zdrowych relacji ukazują, jak ważny jest to temat.

        • 0 6

        • ale impotenckie kretynizmy!

          • 4 0

        • ale o co chodzi? (1)

          Piszesz bardzo dużo o niczym.

          • 2 0

          • a życie jest przecież takie proste - miejsce baby jest w kuchni, ona ma chłopa obsłużyć i mu dogodzić i nie ma co filozofować

            • 0 2

    • Ale o co chodzi?

      Byłaś na przedstawieniu i recenzję swoją przedstawiasz, czy po staremu trollujesz?

      • 3 0

    • Radzę się doedukować o feminizmie na minimalnym poziomie, a nie wypisywać takie farmazony...

      • 0 0

  • Recenzja na poziomie Gimnazjum

    Czytając tak stylistycznie słabą "recenzję" tak dobrego spektaklu żal się robi pseudo dziennikarza - krytyka teatralnego.Jak już się ktoś bierze za takie wypociny na lokalnym portalu, a nie ma pojęcia o dziennikarstwie, niech przynajmniej merytorycznie, i stylistycznie się do tego przygotuje.

    • 15 13

  • fajny spektakl (2)

    rzeczywiście dyrektor Orzechowski o dziwo zrobił drugi przyzwoity spektakl z rzędu (po "Babie Chanel"). Fajnie posłuchać aktorów, którzy rzadko dotąd śpiewali na scenie. Szczególnie podobali mi się Anna Kociarz i Cezary Rybiński, ciekawa momentami Ewa Jendrzejewska. Szkoda, że chyba najlepiej tu śpiewająca Dorota Androsz miała taką szkolną przerysowaną interpretację większości utworów.

    Generalnie brawa za odwagę.

    • 16 4

    • (1)

      Bo androsz zawsze jest przerysowana. Jej gesty, mimika na scenie zawsze są przerysowane. Żaden aktor tak nie gra. Wiecznie ten sam wyraz twarzy, tupanie, przesadne granie "cala sobą". nie lubię tej aktorki. Widuje ja prywatnie,a taki sam wyraz twarzy jak ma scenie. Wiecznie naburmuszona, nabzdyczona i niezadowolona ze wszystkiego dookoła.

      • 10 7

      • androsz

        bo to pani jednej roli. swojej własnej. z tępą, wiecznie zdziwioną miną w standardzie.

        • 4 4

  • (2)

    Na premierze byłem, niestety, dno...

    • 13 17

    • tak się składa że ja też byłem i widziałem jak pan klaskałeś :-)
      dla mnie rewelka

      • 10 3

    • 7 metrow mulu ponizej dna

      • 2 4

  • Panie Łukaszu (4)

    Po przeczytaniu pana recenzji odniosłem wrażenie że pan albo był na innym spektaklu albo niekoniecznie wystarczająco zwrócił uwagę na to co było na scenie... Zostawmy lepiej tę działkę Teatrowi Muzycznemu w Gdyni. Tak będzie lepiej!

    • 10 7

    • do Smoka (3)

      Chyba nikt nie chciał ścigać się z Muzycznym, trzeba dużo złej woli, by patrzeć na produkcję Wybrzeża przez pryzmat czystego śpiewu i choreografii na przykład i oceniać jak produkcje musicalowe. Spektakl jest udany, w większej części (pomijając wątek gejowski) naprawdę zabawny i nieźle wykonany przez aktorów dramatycznych.

      Choć nie uważam spektaklu za szczególnie błyskotliwego, to nie zmienia to faktu, że przedstawienie jest zupełnie przyzwoite i nie czuję, że straciłam czas i pieniądze (co przeważnie mi towarzyszy podczas oglądania produkcji dyrektora O.). Opinia Smoka jest dla twórców spektaklu po prostu krzywdząca.

      • 7 4

      • Do ag (2)

        Wybrzeże to teatr profesjonalny, z zawodowymi aktorami. Idąc do teatru wymagam więc, że aktorzy potrafią grać, sztuka jest dopracowana a choreografia bez zarzutów. To nie jest teatr offowy w końcu.
        Siadam więc, patrzę i słucham - śpiew pozostawia (delikatnie mówiąc) wiele do życzenia, aktorstwo również, choć spektakl nie stawia wysokich wymagań.
        Dlaczego Muzyczny w Gdyni nie robi spektakli dramatycznych? Bo to nie jest ich domeną! Zawodowy teatr powinien dbać o widzów i proponować im to co ma najlepszego. Inaczej ich straci. Jestem ciekawy czy sami aktorzy grający w tym spektaklu są zadowoleni z efektów swojej pracy.
        I na koniec - nie wydaje mi się żebym kogoś poprzednim wpisem skrzywdził a zwłaszcza twórców tego spektaklu. Jednak wystawiając więcej podobnych produkcji mogą narazić się na znacznie ostrzejszą krytykę i ocenę swoich możliwości.

        • 8 4

        • Nie powiedz "a" a dostaniesz be (1)

          Smok słusznie rzecze - jak ludzie nabiorą wody w usta i wyraźnie nie napiszą, że to s*f to najdalej za pół roku będą mogli w Gdańsku oglądać już jedynie "szmirę total lux - w ekstra promocji z bonusem i specjalnym pakietem familijnym".

          • 3 4

          • do krytol

            Widzę, że masz jakiś problem z familijnymi produkcjami Teatru Wybrzeże (w opinii do innego artykułu też o tym piszesz). Tobie nikt na tego typu produkcje chodzić nie każe, ale nie odbieraj tej możliwości rodzinom. Niech dzieciaki i młodzież też mają możliwość obcowania ze sztuką teatralną. W końcu czym skorupka za młodu nasiąknie...

            • 1 0

  • Można przymknąć oko...ale jeszcze lepiej oba na raz...! (1)

    Właśnie otrzymałem newsletter teatru wybrzeże w którym czytamy:

    "...przedstawienie spotkało się ze znakomitym przyjęciem publiczności i krytyki teatralnej! To pogodny, dobrze wykonany, ciekawie zaśpiewany spektakl, trafiający w niszę, dotąd w Gdańsku niezagospodarowaną - brak spektakli o profilu muzycznym. Artyści Wybrzeża dobrze wypełnili tę lukę." Łukasz Rudziński, Trójmiasto.pl..." koniec cytatu.

    Jak widać przez "publiczność i krytykę" należy tu rozumieć jak mniemam pana Łukasza. A swoją drogą ciekawe ile pan Łukasz bierze za umieszczenie takiej wstawki w swoich recenzjach? Dobrze, że pan Łukasz chociaż wyznał szczerze sam co robi pisząc: "można przymknąć oko na przesyt formy nad treścią i kicz". A rzecz jasna, przymknąć zawsze można, ale jak się przymknie oko, a jeszcze lepiej oba na raz to już w sumie nic nie zostaje z tego spektaklu. A jak się już oba oczka przymknie to można się też i przecież zdrzemnąć. Tylko po co płacić i robić to na niewygodnym fotelu teatralnym - chyba jednak lepiej oczka sobie przymknąć leżąć we własnym łóżeczku czy foteliku.

    A może tak zamiast zajmować się marketingiem i PR teatr w. zaczął by się zajmowac tym do czego "statutowo" został powołany czyli do działalności kulturowej i artystycznej? Zawsze można próbować braki w poziomie artystycznym nadrabiać marketingiem, powiedziałbym nawet więcej każdy wie, że marketing największy potrzebny jest tam gdzie sam produkt z siebie najmniej jest wart. A co do niszy....to może warto zauważyć jeszcze jedną ciekawą niszę: mianowicie jest na pewno w trójmieście spora grupa niewidomych i głuchych zarazem. A może należało by właśnie ich zaprosić na ten spektakl. Na pewno będą zachwyceni. No można by wtedy napisać o "doskonałym przyjęciu publiczności".... a krytyki by nie było tylko trzeba jeszcze wybrać z tej niszy tych co na pewno są niemi. To się właśnie nazwywa marketing.

    • 7 11

    • szkoda mi Ciebie krytol

      kto Ci płaci aby takie głupoty pisać i obrażać ludzi???

      • 5 3

  • Nie polecam

    • 2 4

  • boski

    fantastyczny spektakl:)

    • 1 1

  • ja nie polecam...

    Dla mnie belesne iprofanowanie rzeczy świetych- ikon Matki Boskiej, kpina z patriotycznych wartości...

    • 2 6

  • świetna zabawa

    Taki muzyczny spektakl jest nam potrzebny.humor i piosenka króluje na scenie a ja się bawiłam

    • 2 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Trendbook 2021 w Muzeum Bursztynu
Trendbook 2021 w Muzeum Bursztynu
wystawa
gru 7-27.03
Gdańsk, Muzeum Bursztynu
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut'21 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki
Pobożni i cnotliwi. Dawni...
wystawa
maj'21 15-31.12
g. 11:00 - 18:00
Gdańsk, Muzeum Narodowe

Sprawdź się

Sprawdź się

Co w nazwie Teatru Dada von Bzdülöw oznacza człon "dada"?