Wiadomości

Gdzie się podział złoty róg? O "Weselu" Studium Wokalno-Aktorskiego w Gdyni

"Wesele" Studium Wokalno-Aktorskiego w Gdyni od ludowości i obrzędów weselnych w koncepcji Macieja Konopińskiego ewoluować ma w dotkliwą opowieść o współczesnej Polsce. Za pierwszym planie Młoda Para - Marzena Gargas i Jakub Ciesielski.
"Wesele" Studium Wokalno-Aktorskiego w Gdyni od ludowości i obrzędów weselnych w koncepcji Macieja Konopińskiego ewoluować ma w dotkliwą opowieść o współczesnej Polsce. Za pierwszym planie Młoda Para - Marzena Gargas i Jakub Ciesielski. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

Ostatni rok nauki w Studium Wokalno-Aktorskim im. Danuty Baduszkowej w Gdyni wieńczy kilka wydarzeń artystycznych, w których młodzi aktorzy biorą udział oswajając się z publicznością i sprawdzając w zróżnicowanym repertuarze. W "Weselu" reżyser Maciej Konopiński proponuje odważną, gorzką refleksję nad naszą historią "na ludową nutę".



Kto spodziewał się klasycznej inscenizacji tekstu Stanisława Wyspiańskiego, ten będzie zadowolony z pierwszej godziny spektaklu. Studenci IV roku Studium Wokalno-Aktorskiego grają "Wesele", oddając ludową obrzędowość, kreśląc śpiewem i tańcem bohaterów i mówiąc piękną, bardzo trudną polszczyzną oryginału.

Żywioł beztroskiej ludowej zabawy podkreślono ciekawymi rozwiązaniami przestrzennymi. Impreza weselna odbywa się w przybranym w kolorowe wstążki okręgu z gumy, w którym mieści się kilkanaście wirujących w tańcu osób, albo za półprzezroczystą zasłoną z tyłu sceny (scenografię i piękne kostiumy przygotowały studentki gdańskiej ASP - Urszula Kot, Ewelina KolesnikDaniela Oderska pod okiem Katarzyny Zawistowskiej). Dzięki takim rozwiązaniom niewielką przestrzeń Sceny Kameralnej bez trudu podzielić można na poszczególne sceny, a bohaterowie kolejnych epizodów z "Wesela" po prostu wyrywają się z kręgu tańczących i mają niemal całą scenę dla siebie.

Pomysłowo przygotowana przestrzeń spektaklu pozwala aktorom zachować dużo swobody podczas epizodów aktorskich. Taniec weselny zamknięto w niewielkim okręgu przyzdobionym wstążkami.
Pomysłowo przygotowana przestrzeń spektaklu pozwala aktorom zachować dużo swobody podczas epizodów aktorskich. Taniec weselny zamknięto w niewielkim okręgu przyzdobionym wstążkami. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Interesujący ruch sceniczny przygotowała Wioleta Fiuk - znalazło się w nim miejsce zarówno na ludowe tańce na bardzo małej przestrzeni, jak i adekwatna do zmiany charakteru spektaklu metamorfoza, bez zbędnej ilustracyjności czy dosłowności. Niezwykle istotną warstwą spektaklu jest też muzyka (kierownictwo muzyczne Artur Guza), wykonywana na żywo przez Adama Urbanowicza (instrumenty perkusyjne, fortepian i lira korbowa) i Agnieszkę Duszyńską (wiolonczela) oraz jedną z adeptek Studium Wokalno-Aktorskiego, Katarzynę Ogrodniczak (skrzypce), która razem z kolegami i koleżankami z roku ma również zadania aktorskie.

Reżyser Maciej Konopiński prowadzi widza od ludowości i beztroskiej (choć nie przaśnej) zabawy weselnej w stronę patriotycznych zrywów, po których "myśmy wszystko zapomnieli". Nim jednak do tego dojdzie, nakreślono niepozbawione praktycznych skrótów "Wesele" Wyspiańskiego, z którego reżyser wydobywa zróżnicowanie społeczne, porywczy, chłopski charakter, cynizm inteligenckiego podrywu Poety (Kacper Bocek) czy Dziennikarza (Kacper Siedlecki) obnażany przez prostolinijne wiejskie dziewczyny czy prostotę rywalizacji Jaśka (Patryk Maślach) i Kaspra (Błażej Chorobiński) o Kasię (Natalia Smagacka).

Ciekawie poprowadzono niewerbalną historię relacji, jaka musiała jeszcze niedawno łączyć Pana Młodego (Jakub Ciesielski) i Rachelę (Beata Kępa). Gotowość do zmian, reprezentowana przez Czepca (Łukasz Gocławski) i towarzyszącego mu przy kieliszku Kaspra (Błażej Chorobiński) nie trafia inteligentom do przekonania. Oni od czynów wolą słowa, słowa, słowa, słowa.

Jednym z ciekawszych epizodów jest obecność Widma Marysi (po lewej, Katarzyna Ogrodniczak) i Widma Wojtka (Błażej Chorobiński) animowanych przez Chochoła (Katarzyna Witkowska).
Jednym z ciekawszych epizodów jest obecność Widma Marysi (po lewej, Katarzyna Ogrodniczak) i Widma Wojtka (Błażej Chorobiński) animowanych przez Chochoła (Katarzyna Witkowska). fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Jednak to zmiana konwencji, jaką podczas nadejścia sproszonych na wesele duchów wprowadza reżyser, wydaje się najciekawsza, choć rytm spektaklu mocno na tym cierpi. Przy dźwiękach liry korbowej trafiają na scenę duchy, inspirowane "Dziadami" Mickiewicza. Najpierw pojawia się mara rannego żołnierza z I wojny światowej (Michał Słomka), później niespełnieni kochankowie (widma Marysi i Wojtka w wykonaniu Katarzyny Ogrodniczak i Błażeja Chorobińskiego), wreszcie harcerka-powstaniec z II wojny światowej (Sandra Brucheiser) i Zły Pan (Kacper Siedlecki), rzucający monetami dorobkiewicz, który wzbogacił się na cudzej krzywdzie. Konopiński rezygnuje w tym miejscu z tekstu Wyspiańskiego, posiłkując się współczesnym językiem, co bardzo mocno kontrastuje z wydźwiękiem całości.

Zaproszony przez Młodą Parę Chochoł (Katarzyna Witkowska) staje się w tym fragmencie spektaklu mistrzem ceremonii, nie tylko spraszając poszczególne mary na scenę, ale też w pełni kontrolując ich działania (w przypadku widm Marysi i Wojtka wręcz modelując ich ciała wedle własnego uznania). Scenę tę zamykają "Mury" Jacka Kaczmarskiego przenoszące nas w nieodległą rzeczywistość pełną robotniczych kasków i Solidarności. Zupełnie zbędny wydaje się za to ostatni konsumpcyjny obrazek, z jakim pozostawia widzów reżyser.

W pewnym momencie konwencja spektaklu zostaje przełamana i przenosimy się w realia robotnicze, a adepci SWA śpiewają m.in. "Mury" Jacka Kaczmarskiego.
W pewnym momencie konwencja spektaklu zostaje przełamana i przenosimy się w realia robotnicze, a adepci SWA śpiewają m.in. "Mury" Jacka Kaczmarskiego. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Spektakle dyplomowe zawsze są okazją, by przyjrzeć się kolejnym rocznikom mogącym zasilić zespół Teatru Muzycznego w Gdyni. Wydaje się, że zdecydowanie największe szanse ma na to obdarzona ciekawą osobowością i wyrazem scenicznym Beata Kępa. Jej Rachela bez specjalnej ekspozycji staje się postacią, za którą podążą uwaga widza. Wyróżnia się także Błażej Chorobiński jako Kasper, Gospodarz, Wojtek i Widmo Wojtka. Ciekawe aktorsko epizody zbudował Patryk Maślach - zarówno rola Jaśka, jak i Żyda są dopracowane i mocno zróżnicowane. Efektowną, a przecież bardzo trudną do wydobycia melodię języka Wyspiańskiego bardzo dobrze opanował Michał Słomka w roli Księdza, a prymitywną siłę i porywczość Czepca udanie oddaje Łukasz Gocławski. Zgrabny epizod Radczyni zagrała Sandra Brucheiser.

Zaskakują jednak wyraźne braki w dykcji niektórych, kończących szkołę adeptów, mających przy tym duże problemy, by przebić się przez muzykę. Nieprzypadkowo też w spektaklu najmocniej wybrzmiewają te momenty, gdy mamy do czynienia z układami i scenami zbiorowymi.

Wizja zaproponowana w "Weselu" Studium Wokalno-Aktorskiego przez Macieja Konopińskiego zdecydowanie warta jest namysłu. O ile wkomponowanie różnych wątków historii najnowszej w przestrzeń "Wesela" (w postaci nawiedzających wesele widm) udaje się całkiem nieźle, o tyle kompozycyjne przełamanie konwencji rozsadza sprawnie dotąd budowaną dramaturgię. Nieraz mieliśmy już w rękach "złoty róg" - sugeruje nam reżyser. Czemu zastygamy w oczekiwaniu, zamiast działać? Nie rozumiał tego przecież już Czepiec, a i pewnie sam Wyspiański. Historia się powtarza.

Opinie (23)

  • Jak był złoty

    to pewnie Marcin Pe. z Amber Gold zawinął

    • 10 4

  • Ostatnio byłem na weselu (1)

    Ale była fajna zabawa był DJ i cały czas puszczał Zenka Martyniuka co to za petarda muza ,nogi same chodziły do tańca,Szkoda że odszedł z Lady Pank bo oni dużo stracili jak to niema drodzy i kochani.

    • 6 4

    • tez widzialem.

      Taki wiejski... ale ni cholery nie skapowalem o co chodzi...
      momentow to tam wlasciwie nie bylo...
      taka alergia na temat pilki noznej..
      pan sie we wsi boja ruchu (Chorzów!)
      no i na koniec zagwizdal... czyli sedzia
      raz do kola, raz do kola (Ruch prowadzi z Wisla (krakoskie stroje) 1:0)
      A na koniec snopek slomy gra na skrzypkach

      • 0 0

  • (6)

    A ja mam po tym "Weselu" refleksję taką, że coraz słabsze roczniki kończą SWA. Nie dość, że wyglądają jak dzieci, warsztat kiepściutki, to jeszcze przynajmniej rok powinni spędzić w szkole, by mieć szansę w tej branży. Poza Kępą i Chorobińskim naprawdę trudno wskazać kogoś z papierami na aktora. Ale wszystkim życzę powodzenia, bo bardzo chciałbym się mylić.

    • 10 7

    • NiedoWIDZ

      :* Świetny jesteś widzu. Gratuluje uważnego oglądania.

      • 0 5

    • Prawda jest taka,... (2)

      Że to jest tendencja każdej szkoły czy każdej uczelni tego kraju. Ostatnio idzie się na bylejakość i przede wszystkim ilość. Bardziej chodzi o papier, zdanie, niż o to, żeby cokolwiek z tej nauki wynieść. A dykcja tego IV roku naprawdę jest miejscami tragiczna.

      • 10 1

      • Smutna prawda, ale prawda

        i trzeba o tym głośno mówić. Roczniki są coraz słabsze, bardzo to widać i słychać na Uczelniach Artystycznych. Coraz gorsi instrumentaliści i śpiewacy. Jakby podatnicy zobaczyli ile kosztuje wykształcenie kogoś takiego, często więcej niż wykształcenie lekarza, to może zaczęliby wymagać wysokiego poziomu artystycznego.

        • 3 0

      • wesele

        Zgadza sie.Dykcja faktycznie kuleje i to bardzo. .Ale są osoby które nie maja z nia problemu.Niestety nie idzie to w parze z wykorzystaniem takiego potencjału.Najwyrazniej w tej szkole nie to jest najwazniejsze!

        • 0 0

    • wesele

      Chciałbyś sie mylic? Bądż spokojny bo Mylisz się ,mylisz i to bardzo! Czas pokaze Kto zaistnieje w tej jak piszesz branzy. niech tylko pójdą w świat .Wtedy się okaże. .Nie papier świadczy o tym Kto jakim aktorem będzie.Wszystkim zycze powodzenia.

      • 0 0

    • Widz

      Widzu,ktory rzucasz nazwiskami ,bzdury wypisujesz.Rozumiem .ze pewnie to Twoi wychowankowie ale bez przesady.

      • 0 0

  • (3)

    Bardzo słabo. Miernota niestety.Minusowanie nie pomoże

    • 10 4

    • Niestety mamy takie czasy - czasy niedorozwojów umysłowych i kretynów (2)

      W sztuce najważniejsze jest zrobienie z siebie idioty. Trzeba wyśmiać, zeszmacić wszelkie wzorce, zniszczyć dorobek kultury narodowej. To jest sztuka wg. tego pokolenia niedorozwojów. Czy nie można zagrać sztuki wg. oryginału artysty??? Jeżeli chcecie robić jakieś d**ilne szopki to napiszcie własne sztuki - po co dewastujecie dorobek kultury narodowej??? Na całym świecie można zagrać oryginalną operę, koncert, sztukę tylko nie w Polsce! W Polsce pseudo-artyści, dewianci, powinni grać na scenach cyrkowych - to ich miejsce.

      • 7 1

      • (1)

        No niestety jest jak wyżej. Dodam, że odbiorcami w znakomitej większości są miziacze smartfonów więc przekaz musi być prostacki a co najmniej prosty.
        Miarą sukcesu będzie w końcu ilość sprzedanych biletów.

        • 1 0

        • Żenujący poziom...

          W Trójmieście nie da się już nawet posłuchać porządnego występu.

          • 1 0

  • Ach ta młodość!

    Mój Boże! Jacy młodzi! Mogliby już być moimi dziećmi (gdybym się mocno postarał - tzn. gdybym był zbuntowanym i nieodpowiedzialnym nastolatkiem). Kochani Młodzi - życzę Wam samych sukcesów tak w zawodzie jak i w życiu prywatnym. Carpe Diem! Młodość tak szybko mija. Zanim się obejrzycie będziecie podstarzałymi, łysiejącymi i siwiejącymi "starszymi". Nigdy nie zapomnę jak raz ustąpił mi w tramwaju miejsce jakaś pani z komentarzem "wam też się coś od życia należy" (miałem co prawda plecak i miałem zmęczony wyraz twarzy - w pewnym wieku skóra już nie jest taka elastyczna...). A więc "Mury" Kaczmarskiego - mój Boże jak ja już długo ich nie słuchałem (od czasu płyty z zapisem koncertu Jarra w stoczni - tak jestem aż tak stary :( No cóż... teraz triumfy święci nowy krążek Babs (tak mogą mówić tylko fani z długoletnim stażem!) Streisand "Walls" (Babs jak wino im starsza tym lepsza, kochana Babs...). Życzę Wam drodzy Młodzi sukcesów na miarę Barbry Streisand! Uczcie się od najlepszych! Pozdrawiam Was serdecznie - Wasz Dziadunio/Wujcio (wybór Wam pozostawiam). Kończę - zmęczyłem się...

    • 11 4

  • Pseudo gwiazdy (2)

    Kończą to studium, tyją i zostają nauczycielami w podrzędnej szkole pod Gdańskiem. A znajomych szukają w Internecie...

    • 4 9

    • Hahah . Ty nienormalna/y jesteś

      • 0 2

    • pseudo gwiazdy

      Aktor pracujacy w zawodzie?????? chyba zawiedziony zgorzkniały bez pracy i znajomych.....żenada

      • 0 0

  • Albo grają w teatrze w Rumii, udając,że się spełniają.

    • 2 2

  • przez 24 lata występowalem na deskach swiatowych teatrow (1)

    uwarzam, ze nowe pokolenie aktorow wniesie tu woele dobrego. czas przewietrzyc!

    • 3 6

    • Sven

      Zgadza się,czas przewietrzyc.Myśle ,że ten rok jeszcze wszystkich zadziwi.Niech tylko zaczerpną świeżego powietrza poza murami tego teatru.

      • 0 0

  • Wchodząc w ten artykuł (1)

    pomyślałem: "zaraz przeczytam w komentarzach dwa wiadra gó*nianego hejtu". Dziękuję Wam Drodzy komentujący, że jak zawsze nie zawiodłem się na Was. Wasz ból du**** to rzecz pewniejsza od istnienia tego kraju. Doceniam również za regularne wspieranie Studium poprzez zakup biletów, bo przecież nikt z Was nie wyrobił sobie opinii na podstawie zdjęć bądź krótkich urywków z Trójmiasto pe-el czy też na podstawie żadnej, tak z tyłka.

    • 7 7

    • mój ulubiony zarzut

      z komentarzy to że "wyglądają jak dzieci", no nie wiem, jeśli ktoś oczekiwał od dwudziestolatków postury Kryszaka...

      • 2 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Kuligi dozwolone, choć z ograniczeniami. Ile kosztują, gdzie i jak są organizowane?
Kuligi dozwolone, choć z ograniczeniami
Śnieg pomógł odkryć dzieci w dorosłych
Śnieg pomógł odkryć dzieci w dorosłych

Kulinaria

Lokale otworzyły się pomimo obostrzeń
Lokale otworzyły się pomimo obostrzeń
Dokąd na pizzę neapolitańską w Trójmieście?
Pizza neapolitańska w Trójmieście

Sprawdź się

W którym roku w Gdańsku powstał Dyskusyjny Klub Filmowy Studentów i Młodej Inteligencji?