Wiadomości

stat

Gdyńsko-gdańskie pojednanie w "Rybkach. Historii gdyńskiej miłości"

Zobacz fragmenty spektaklu "Rybki. Historia gdyńskiej miłości" Sceny 138.


"Wiecie nie wiecie, wiecie nie wiecie, wiecie nie wiecie, że tu w Gdyni najlepiej jest na świecie" - śpiewają młodzi aktorzy Sceny 138 w finale swojego najnowszego spektaklu "Rybki. Historia gdyńskiej miłości", promującego współczesną legendę poświęconą jednemu z symboli Gdyni - pomnikowi "Gdyńskie Rybki" przy Bulwarze Nadmorskim.



Piosenka przywołana na wstępie dobrze oddaje myśl gdyńskiego spektaklu, bo młodzi wykonawcy po chwili zaczynają kłócić się o to, czy przypadkiem to Gdańsk lub Sopot nie są tym "najlepszym miejscem na świecie". Ostatecznie godzą się na refren, w którym Gdynię zastępuje Trójmiasto. I właśnie idea dowcipnego, niepozbawionego licznych aluzji do animozji na linii Gdynia-Gdańsk, trójmiejskiego zjednoczenia, przyświeca twórcom drugiej premiery Centrum Kultury w Gdyni podczas tegorocznego lata. A przysłużyła się temu niewielka "książeczka-gdynieczka" - wymyślona na zamówienie Gdyni "Legenda o gdyńskich rybkach" Patrycji Wojtkowiak-Skóry.

Legenda zainspirowana jest symbolem "Miasta z morza i marzeń" - przedstawiającym trzy ryby pomnikiem "Gdyńskie Rybki", symbolicznie "strzegącym" wejścia na Plażę Gdynia Śródmieście. Rybak Maciej w czasach, gdy Gdynia była jeszcze niewielką wsią rybacką, decyduje się poszukać sobie żony. Ponieważ kandydatek jest aż nadto, użyje on pewnego podstępu, by upewnić się, która z kandydatek warta jest ożenku. Inspiracji tej opowieści bez trudu doszukamy się choćby w baśniach braci Grimm czy "Kopciuszku".

W pomysłowych, barwnych kostiumach Karoliny Bryl znajdziemy liczne kaszubskie motywy. Na zdjęciu (od lewej) Agata Braun (Spacerowiczka Agnieszka), Ewa Bućko (Matula), Tomasz Bolek (Maciej) i Marcin Ziurowski (Krzysiek).
W pomysłowych, barwnych kostiumach Karoliny Bryl znajdziemy liczne kaszubskie motywy. Na zdjęciu (od lewej) Agata Braun (Spacerowiczka Agnieszka), Ewa Bućko (Matula), Tomasz Bolek (Maciej) i Marcin Ziurowski (Krzysiek). fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Twórcom gdyńskiego przedstawienia książeczka Patrycji Wojtkowiak-Skóry służy za pretekst do żartobliwej opowieści o trójmiejskich animozjach. Rybak Maciej wraz z przyjacielem Krzyśkiem wyruszają aż do Gdańska na Jarmark św. Dominika, by zdobyć podarki, które rozstrzygnąć mają o losie Macieja. Tam spotkają m.in. Malkontentów Gdańskich, podejrzanie mocno przypominających dresiarzy, a powód do dumy gdyńskich rybaków - ich miejsce pochodzenia - traktowane jest pogardliwie przez gdańszczan, patrzących na przybyszy z "małej wioski Gdynia" bardzo wyniośle i lekceważąco. Jednak, jak to w bajkach z morałem bywa, na podziały najlepsza jest miłość, która nieoczekiwanie połączy gdynianina z gdańszczanką.

Reżyser gdyńskiego spektaklu - Tomasz Podsiadły - prowadzi aktorów z ironicznym dystansem wobec ról (snujący się między widzami i aktorami Przybysz umawia się z widzami na określone reakcje na wydarzenia sceniczne) i tekstu Szymona Jachimka. Ten legendę Patrycji Wojtkowiak-Skóry umieścił we współczesnym kontekście i dopisał do niej szereg wątków komediowych, nawiązujących do Gdyni, m.in. wizję rozkwitu wsi w nowoczesne miasto, przedstawioną przez Sołtysową Franciszkę "co miała swój węzeł". Wszystko zaś rozgrywa się na tle sieci rybackiej. Bohaterowie noszą kolorowe, zawierające liczne kaszubskie akcenty kostiumy, przygotowane przez występującą w przedstawieniu Karolinę Bryl.

Bardzo dobrze wypada cały roztańczony i rozśpiewany zespół Sceny 138 (na pierwszym planie w środku Wodzirejka Sylwia Drzycimska).
Bardzo dobrze wypada cały roztańczony i rozśpiewany zespół Sceny 138 (na pierwszym planie w środku Wodzirejka Sylwia Drzycimska). fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Jednak to aktorzy Sceny 138 są największą wartością gdyńskiego spektaklu. Choć to amatorzy, zazwyczaj od lat współpracujący z Tomaszem Podsiadłym i biorący udział w różnych teatralnych przedsięwzięciach, na scenie wypadają bardzo dobrze przede wszystkim dzięki własnej energii i zgraniu w układach zbiorowych. Naturalnie wypadają w ułożonych przez reżysera ciekawych choreografiach piosenek i podczas śpiewu. W kilku utworach zaaranżowanych do tekstów Jachimka w oparciu o muzyczne hity (np. "Don't Worry, Be Happy" Bobby'ego McFerrina w wersji Jachimka brzmiącym "Uśmiechnij się, jesteś w Gdyni"). Nie próbują przy tym, na szczęście, naśladować maniery musicalowej. Choć sporo tu warsztatowych niedociągnięć, ich zaangażowanie ogląda się z dużą przyjemnością.

Wiele uroku ma Tomasz Bolek jako nieco ciapowaty rybak Maciej. Ujmują w jednej z zabawniejszych scen animacji publiczności Wodzirejki - Sylwia DrzycimskaWeronika Sprenger, prostego chłopa Krzyśka zgrabnie odgrywa Marcin Ziurowski. W pamięci zostaje też Sołtysowa Franciszka (czyli alter ego sprzed wieku niezwykle cenionej prezydent Gdyni Franciszki Cegielskiej) w wykonaniu Sylwii Ogryzek. Jednak najlepiej prezentują się Agata Braun (bardzo swobodna w roli Spacerowiczki Agnieszki) oraz Ewa Bućko jako Matula Maćka, karykatura nadopiekuńczej matki. Cała 30-osobowa obsada jest dobrze zgrana, a jej entuzjazm przenosi się na widownię.

Spektakl ma dużą dynamikę i dobrą dramaturgię, dzięki czemu naiwna bajka o gdyńskich rybkach ma sporo wdzięku. Na zdjęciu Krzysztof Węgrzynowicz (Przybysz) i Marta Stanke (Anna).
Spektakl ma dużą dynamikę i dobrą dramaturgię, dzięki czemu naiwna bajka o gdyńskich rybkach ma sporo wdzięku. Na zdjęciu Krzysztof Węgrzynowicz (Przybysz) i Marta Stanke (Anna). fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Szkoda, że tekst Szymona Jachimka jest zdecydowanie najsłabszym z tych, jakie napisał on w ostatnim czasie (a w ciągu roku zbliżył się do dwucyfrowej liczby). Ten zdolny i mający talent do piętnowania lokalnych absurdów tekściarz w imponującym tempie pisze scenariusze dla większości trójmiejskich artystów niezależnych. Niestety, stają się niepokojąco do siebie podobne. Akurat w przypadku Sceny 138 sprawdzony już wytrych Jachimka działa ledwie przyzwoicie. W "Rybkach..." bywają oczywiście momenty bardzo błyskotliwe, jednak nie mogę pozbyć się wrażenia, że większa w tym zasługa dynamiki scen i dobrej dramaturgii niż odpowiedniego tekstu.

Reżyser spektaklu od początku "puszcza oko" do publiczności z lepszym i gorszym skutkiem - cała kreacja Sołtysowej Franciszki usprawiedliwiona wydaje się głównie niskim ukłonem wobec władz miasta, z kolei snujący się między widzami Przybysz z pewnością wpływa bardzo pozytywnie na odbiór spektaklu przez młodszych widzów. Osobną kwestią jest to, czy to faktycznie spektakl dla dzieci. Proporcje między atrakcjami ukrytymi w przekazie dla dorosłych i dzieci sugerują, że spektakl ten, pomimo naiwnego baśniowego charakteru, bardziej kierowany jest do młodzieży i osób pełnoletnich niż kilkulatków. Jednak dla samego wydźwięku spektaklu i pokazu zespołowego aktorstwa uczestników Sceny 138 warto zajrzeć na Scenę Letnią w Orłowie, gdzie latem grane będzie przedstawienie (premiera z uwagi na warunki pogodowe przeniesiona została do Sali Koncertowej Portu Gdynia).

Opinie (15)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

16

lutego

Impro Atak - Walentynkowa I... Sopot, Sala Koncertowa PFK

23

lutego

Jazz Band Młynarski - Masecki Gdańsk, Stary Maneż

24

lutego

Bolewski | Tubis Gdańsk, Kwadratowa

Rozrywka

Planuj tydzień: ferie, Dzień Kota i dużo koncertów
Planuj tydzień: ferie i dużo koncertów

Kulinaria

"Zawieszone zupy" w bistro na Przymorzu
"Zawieszone zupy" w bistro na Przymorzu

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: ferie, Dzień Kota i dużo koncertów
Planuj tydzień: ferie i dużo koncertów