Fantastyczny kosmos literacki. Po 5. edycji festiwalu "Odnalezione w tłumaczeniu"

Podczas festiwalu wręczona została Nagroda Prezydenta Miasta Gdańska za Twórczość Translatorską im. Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Laureatką za całokształt twórczości została Anna Przedpełska-Trzeciakowska, a za przekład dzieła - Teresa Tyszowiecka blasK! widoczna na ekranie.
Podczas festiwalu wręczona została Nagroda Prezydenta Miasta Gdańska za Twórczość Translatorską im. Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Laureatką za całokształt twórczości została Anna Przedpełska-Trzeciakowska, a za przekład dzieła - Teresa Tyszowiecka blasK! widoczna na ekranie. fot. B. Kociumbas /IKM

Piąta edycja Gdańskich Spotkań Literackich "Odnalezione w tłumaczeniu" - edycja fantastyczna odbyła się pod znakiem surrealizmu, wyobraźni i fantastyki, a głównym językiem zainteresowań był hiszpański. Ten jedyny w Polsce festiwal literacki poświęcony translacji odbył się w tym roku w formule online. Podczas festiwalu wręczona została Nagroda Prezydenta Miasta Gdańska za Twórczość Translatorską im. Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Laureatką za całokształt twórczości została Anna Przedpełska-Trzeciakowska, a za przekład dzieła - Teresa Tyszowiecka blasK!. Organizatorem wydarzenia jest Instytut Kultury Miejskiej w Gdańsku. Udział we wszystkich festiwalowych spotkaniach był bezpłatny.



Imprezę zapowiadaliśmy w osobnym artykule Festiwal "Odnalezione w tłumaczeniu" pod znakiem fantastyki.

Festiwal interdyscyplinarny



Festiwal organizowany przez Instytut Kultury Miejskiej "Odnalezione w tłumaczeniu" odbywa się co dwa lata, naprzemiennie z festiwalem Europejski Poeta Wolności. Tematem przewodnim każdej kolejnej edycji jest wybrany obszar językowy. W roku 2013 były to języki skandynawskie, w 2015 roku język angielski, w 2017 roku program skupiony był wokół małych języków, w 2019 roku wybraliśmy się w podróż na wschód, a w 2021 roku w sposób szczególny skupiliśmy się na języku hiszpańskim.

Gdańskie Spotkania Literackie "Odnalezione w tłumaczeniu" to festiwal wyjątkowy na skalę całego kraju, bo jedyny, który poświęcony jest w głównej mierze sztuce translacji. Jednak - jak pokazała również tegoroczna edycja - festiwal ma charakter interdyscyplinarny, podczas którego literatura spotka się z innymi dziedzinami kultury i sztuki, jak film, animacja, sztuka współczesna, muzyka, teatr, filozofia i inne. Spotkania wokół literatury są punktem wyjścia do rozmów o sztuce i o świecie w ogóle. Przekład jest bowiem z jednej strony konfrontacją tłumacza z tekstem, a z drugiej swoistym łącznikiem między ludźmi, kulturami i gatunkami sztuki.

Przeczytaj także: Małgorzata Łukasiewicz i Marcin Szuster laureatami nagród za twórczość translatorską

Festiwal otworzyły ze studia w Budynku Dyrekcji Stoczni Gdańskiej Stoczni Cesarskiej autorki programu oraz prowadzące Gdańskie Spotkania Literackie "Odnalezione w tłumaczeniu": Magda Heydel, tłumaczka z języka angielskiego, kierownik studiów magisterskich przekładoznawstwo literacko-kulturowe na UJ i redaktor naczelna pisma "Przekładaniec"; Urszula Kropiwiec, menedżerka kultury i tłumaczka z języka hiszpańskiego; Justyna Czechowska, literaturoznawczyni, tłumaczka ze szwedzkiego i norweskiego, prezeska Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury oraz Aleksandra Szymańska, pomysłodawczyni idei spotkań, animatorka, dyrektor Instytutu Kultury Miejskiej.

Dzień pierwszy: Masłowska, wyobraźnia i animacja



Festiwal został zainaugurowany bardzo ciekawym wykładem "O wyobraźni" oraz rozmową z Grzegorzem Kasdepke, jednym z obecnie najpopularniejszych polskich pisarzy dla dzieci. Autor "Detektywa Pozytywki" przypomniał nam, jak pięknym kłamstwem jest literatura i jak ważna jest w niej rola wyobraźni, fikcji i zmyślenia. Mówił o tym, jak w jego domowej biblioteczce mieszają się książki dla dorosłych i dla dzieci, dlaczego podział jest sztuczny i zbędny. Wspomniał też swoich nauczycieli, którzy pytali go, gdy sam był dzieckiem: "Co ty sobie wyobrażasz?". Dziś uważa to za ważne pytanie. Przyznał: Jako dziecko nie potrzebowałem prawdy, potrzebowałem literackiego narkotyku. Karol May był dilerem, który na całe życie uzależnił mnie od czytania.

Drugim punktem programu było spotkanie z reżyserem Marcinem Giżyckim, znawcą animacji, który w swoim wykładzie "Animacja filozofująca. O złotych latach polskiego filmu animowanego" zabrał nas w podróż do początków polskiej szkoły animacji dla dorosłych, poczynając od Władysława Starewicza i jego "Walki żuków jelonków" z 1910 roku, przez Rybczyńskiego, Dumałę, a na Bagińskim skończywszy. Mogliśmy także obejrzeć kilka jego propozycji, w tym "Nowego Janko Muzykanta" Jana Lenicy. Filmy udostępnione były na Vimeo, co było ciekawą odskocznią od "sali wykładowej".

Masakryczne w tłumaczeniu - Masłowska i jej tłumacze



Jednak najważniejszym punktem programu i jednocześnie najciekawszą propozycją tego dnia była rozmowa z Dorotą Masłowską i jej tłumaczami, którymi są: Benjamin Paloff (język angielski), Olaf Kühl (język niemiecki), Pau Freixa Terradas (język hiszpański), Irina Lappo (język rosyjski). Spotkanie prowadziła w studiu Justyna Czechowska, gdzie również znalazła się pisarka wraz z tłumaczką z rosyjskiego, dzięki czemu rozmowa była bardziej "żywa" i ciekawa. Stało się tak za sprawą dużej dozy sympatii i humoru, jakim dzielili się zaproszeni goście. Nie brakło trudnych i kontrowersyjnych tematów, jak np. tłumaczenie polskich wulgaryzmów - tu odzywa się kulturowa granica, ponieważ wulgaryzmy polskie są genitalne, a niemieckie analne, jak dowodził Olaf Kühl.

Jednak najwięcej uwagi poświęcono polszczyźnie i jej niezwykłości. Jak przyznała sama Masłowska, festiwal nazwałaby "Masakryczne w tłumaczeniu", mając świadomość trudności, z jakimi spotykają się jej tłumacze. Mówiła też, że "jest dzieckiem języka polskiego, który jest szalony i niezwykły", że polszczyzna jest niesamowicie elastyczna, "gnie się tak bardzo, że to generuje sensy i język sam je nanosi". Jednocześnie trzeba Polskę znać (poznawać) i czuć, aby móc prozę z tego języka przekładać.

Mówiąc o swojej pracy, tłumacze wskazywali na trudności i niedoskonałość swojej pracy. Benjamin Paloff podkreślał, że dla niego ważne jest poczucie rytmu w tekście. Kultura polska nie jest monolitem, dlatego czasem samym rodakom trudno zrozumieć prozę Masłowskiej. Pau Freixa Terradas prosił nawet Polaków o pomoc, ale oni też nie znali wszystkich zwrotów i znaczeń. Mówił, że chce, żeby jego tłumaczenia były niewygodne dla czytelnika hiszpańskiego i katalońskiego, żeby czuł, że ten świat jest dziwny.

Olaf Kühl - tłumacz Stasiuka często jest pytany o to, jak może tłumaczyć jako "stary facet" język młodzieżowy i hiphopowy? Przyznaje wtedy, że język Masłowskiej jest kreacją, jest to język przetworzony. Irina Lappo z kolei stwierdziła z humorem, że jak się przeczyta "Trędowatą", to polszczyznę można bardzo dobrze poznać. Poza tym, trzeba szukać ekwiwalentów we własnej kulturze.

Autorka "Wojny polsko-ruskiej" wyznała na koniec, że tak naprawdę autor jest zachwycony pracą tłumaczy i ona sama poleca bycie pisarką i posiadanie tłumaczy. Żałuje jedynie, że nie spotkali się wszyscy razem w Gdańsku. Wydarzenia z całego festiwalu są dostępne w formie nagrań na fb oraz kanale YouTube IKM-u. Spotkania pierwszego dnia można obejrzeć pod tym LINKIEM.

Sparing hiszpański - Wojciech Charchalis vs. Ewa Zaleska. Moderacja: Barbara Jaroszuk.
Sparing hiszpański - Wojciech Charchalis vs. Ewa Zaleska. Moderacja: Barbara Jaroszuk. fot. B. Kociumbas /IKM

Dzień drugi: seminarium, gry wideo, sparing hiszpański i inne



Dzień drugi przyniósł prawdziwy wysyp i różnorodność atrakcji festiwalowych. Organizatorzy mimo ograniczeń technicznych, związanych z pandemią, nie zwolnili tempa i nadali rytm imprezie zupełnie taki, jakby odbywała się na żywo. Dlatego też spotkanie goniło spotkanie, rozmowy były urywane i kolejne wydarzenia odbywały się zgodnie z napiętym do granic grafikiem. Przyznaję, że tego dnia można było odczuć typową festiwalową zadyszkę.

Rozpoczęliśmy od spotkania "Seminarium, od którego wszystko się zaczęło". Była to rozmowa z udziałem laureatki nagrody za całokształt - Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej, a także z udziałem jej uczniów, którzy uczestniczyli w słynnym seminarium - Anny Wasilewskiej i Jana Zielińskiego. Spotkanie zdalnie prowadziła Zofia Zaleska. Festiwalowa rozmowa poświęcona była legendarnemu seminarium przekładowemu, jakie w połowie lat 70. XX wieku zainicjowane zostało przez Związek Literatów Polskich i redakcję "Literatury na Świecie".

Wspomniano profesorów, którzy byli wykładowcami podczas tego seminarium: Tatarkiewicz, Parandowski, Słonimski, Komarnicka, Polak. Jaka była geneza tego seminarium, że spotkania odbywały się w prywatnych mieszkaniach, jak wyglądały te warsztaty - o tym wszystkim bardzo ciekawie opowiadali goście. Samotna praca, nędzne zarobki, jedynie własna satysfakcja - to podsumowanie pracy tłumacza. Pani Przedpełska zwróciła uwagę też na prozaiczny aspekt tego zawodu - mówiła o życiu codziennym, o niewypranych skarpetkach synów i obowiązkach domowych, że spała rano, bo pracowała w nocy - tłumacz potrzebuje bowiem kąta do pracy i ciszy.

Z kolei w trakcie spotkania "Gdy fantastyka naukowa spotyka gry wideo" - o mariażu popkulturowym rozmawiali Magdalena Cielecka, Katarzyna Czajka-Kominiarczuk, Paweł Frelik. Całość prowadził Tomasz Majkowski. Poznaliśmy tu tytuły ważnych i interesujących gier, dowiedzieliśmy się, że przekład tekstu na inne medium niekoniecznie udaje się i nie zawsze jest potrzebny. Padło także pytanie o gry na podstawie prozy Lema. Autor ten pojawiał się notabene w wielu rozmowach tego festiwalu.

Najciekawszym dla mnie osobiście punktem programu był sparing hiszpański - Wojciech Charchalis vs. Ewa Zaleska. Moderacja: Barbara Jaroszuk. To zderzenie dwóch indywidualności tłumaczeniowych, dwóch rozbieżnych stylistyk i dwojga odrębnych poetyk, a także różnego myślenia o świecie pokazało, jak różne mogą być tłumaczenia tego samego tekstu, nawet gdy są wykonywane współcześnie. W tej rozmowie podkreślano, że tłumaczenie jest aktami wyborów i są to wybory polityczne. Pojawiła się również postać redaktora, który sprawdza przekład i niejednokrotnie poprawia błędy.

Tego dnia odbyły się jeszcze dwa spotkania: "Przekład i inne światy" - Tadeusz Sławek w rozmowie z Magdą Heydel oraz "O przekładzie fantastycznym i fantastycznych przekładach" - spotkanie z czołowymi tłumaczami i tłumaczkami literatury fantastycznej: Ewą Skórską (język rosyjski), Piotrem Cholewą (język angielski) i Stanislavem Komárkiem (język czeski). Moderację prowadził Tomasz Pindel.

Jakie trudności przynosi przekład wielkich autorów fantastyki? Czy tłumaczenie fantastyki różni się od tłumaczenia literatury realistycznej i czy można mówić o specyfice tego przekładu? O tym wszystkim rozmawiali zaproszeni goście. Z kolei spotkanie z profesorem Tadeuszem Sławkiem - poetą, tłumaczem, eseistą, literaturoznawcą - miało wymiar filozoficzny i oscylowało wokół jego najnowszej książki eseistycznej pt. "Na okrężnych drogach. Przekład i inne światy". Wszystkie spotkania drugiego dnia można obejrzeć pod tym LINKIEM.

Laureatki Nagrody Translatorskiej



Oczywiście clou programu była uroczystość wręczenia Nagrody Translatorskiej. Prowadzenie tej nietypowej gali powierzono Agnieszce Szydłowskiej, a oprawą muzyczną imprezy zajęła się Joanna Duda. Wydarzenie transmitowane było na żywo ze Starego Maneżu oraz tłumaczone na język migowy. Fragmenty przekładów nominowanych twórców przeczytali gdańscy aktorzy: Piotr Biedroń, Anna Kociarz i Maciej Konopiński.

W 2021 roku Kapituła Nagrody w składzie: Carlos Marrodán Casas, Jakub Ekier, Dobromiła Jankowska, Izabela Korybut-Daszkiewicz, Justyna Sobolewska, Marcin Szuster, Anna Wasilewska (przewodnicząca) wyłoniła laureatkę za całokształt twórczości oraz nominowała siedem osób w kategorii przekład jednego dzieła.

Anna Przedpełska-Trzeciakowska, tłumaczka literatury angielskiej i amerykańskiej, została laureatką Nagrody Prezydenta Miasta Gdańska za Twórczość Translatorską im. T. Boya-Żeleńskiego za całokształt twórczości.

- Do najświetniejszych dokonań Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej należą przekłady powieści Jane Austen, Williama Thackeraya, George Eliot, Charlesa Dickensa, Josepha Conrada czy Williama Faulknera. Tłumaczyła literaturę dla dzieci i młodzieży: m.in. powieści "Lassie, wróć!" Erica Knighta, "Biały Kieł" Jacka Londona czy "Moja rodzina i inne zwierzęta" Geralda Durrella. Potrafiła zachować odrębność dykcji każdego z tłumaczonych pisarzy, przenieść do polszczyzny barwy i smaki poszczególnych tekstów, oddać realia historyczne, społeczne i obyczajowe. Anna Przedpełska-Trzeciakowska jest też autorką napisanych z epickim oddechem biografii Jane Austen i rodziny Brontë - odczytała z laudacji Kapituły Nagrody jej przewodnicząca, Anna Wasilewska.
Laureatka Nagrody za całokształt - Anna Przedpełska-Trzeciakowska.
Laureatka Nagrody za całokształt - Anna Przedpełska-Trzeciakowska. fot. B. Kociumbas /IKM
Nagrodę w kategorii przekład dzieła otrzymała Teresa Tyszowiecka blasK! za spolszczenie, napisanej po angielsku książki trynidadzkiego poety i pisarza Anthony'ego Josepha "Afrykańskie korzenie UFO" wydanej przez Fundację Korporacji Ha!art.

- Tłumaczka niezwykle sugestywnie oddaje dziki, transowy rytm oryginału, kapitalnie inscenizując wielobarwny, roztętniony, synkretyczny świat kultury karaibskiej. Tekst oddziałuje na wszystkie zmysły. Zachwyca warstwa brzmieniowa: instrumentacje głoskowe, rymy i rytmy. W rozbrykanym języku przekładu brzmi wyspiarska muzyka, a slangowa polszczyzna okazuje się nieskończenie plastyczna i ujawnia zaskakujące możliwości i zastosowania. Karaibki i Karaibowie - czy to kiler rodem z komiksu fantasy, czy skromny układacz posadzek - są nam bliscy, mimo odmiennej kultury i całkowicie odmiennych losów. Tekst jest czytelny i zrozumiały nawet dla kogoś, kto nigdy nie zetknął się z karaibskim krajobrazem - mówiła w uzasadnieniu werdyktu Anna Wasilewska.
Nagrody to odpowiednio 50 000 zł w kategorii za całokształt twórczości oraz 30 000 zł za przekład dzieła. Statuetki Nagrody wręczone zostały symbolicznie, w formule online. Galę z wydarzenia można obejrzeć pod tym LINKIEM.

Screen ze spotkania z tłumaczami Stanisława Lema, które prowadził Szymon Kloska.
Screen ze spotkania z tłumaczami Stanisława Lema, które prowadził Szymon Kloska. fot. mat. prasowe /IKM

Dzień trzeci: Mendoza, Lem i inni



Ostatniego dnia również otrzymaliśmy od organizatorów wiele niezapomnianych wrażeń. Dzień otworzyło spotkanie dotyczące twórczości Stanisława Lema - "Awruk i inne okrzyki. Lema przygody z przekładem" - panel dyskusyjny z udziałem tłumaczy Lema: Laurence Dyèvre (Francja), Wiktora Jaźniewicza (Białoruś), Antonii Lloyd Jones (Wielka Brytania), Katarzyny Mołoniewicz i Abela Murcii (Hiszpania) prowadził Szymon Kloska. Ten najbardziej fantastyczny polski autor, jest także najpowszechniej tłumaczonym autorem w dziejach naszej literatury - zajmowało się nim jak dotąd około 300 tłumaczy, przekładało jego dzieła na 45 języków, a dzieje się to od 1954 roku. Ponieważ festiwal zbiegł się z Rokiem Lema z okazji stulecia jego urodzin, to być może jest pierwszą okazją do świętowania tej wspaniałej rocznicy.

Prowadzący spotkanie Szymon Kloska pytał tłumaczy o ich pierwsze czytelnicze i zawodowe spotkanie z Lemem, co było dla nich wyzwaniem, jaki status ma ta literatura w ich krajach. Wielu z nich jako pierwsze zetknięcie z Lemem wskazywało na film Tarkowskiego pt. "Solaris", który oglądali jako bardzo młodzi ludzie. Dowiedzieliśmy się wielu fascynujących rzeczy. Okazuje się, że Lem jest bardzo popularny w Hiszpanii (to czwarty w kolejności kraj co do tłumaczeń i jego wydań), od lat 70. i jest obecny cały czas, był bardzo popularny w latach 80., a kolejne tłumaczenia wciąż się pojawiają.

Tłumacze opowiadali o "naginaniu frazy hiszpańskiej do barokowej i archaizującej stylistyki Lema". Z kolei francuska tłumaczka nie wiedziała, co zrobić z rodzajem nijakim, którego nie ma we francuskim, a u Lema jest go dużo. Rozmowa toczyła się także wokół problemów w tłumaczeniu mówiących nazwisk i neologizmów. Dowiedzieliśmy się także, że w Rosji bardzo dużo jest wydań Lema, chyba najwięcej na świecie, bo aż 300 mln egzemplarzy. Dla Antonii Lloyd Jones tłumaczenie Lema to "jak przejść przez pole minowe". Problemem i przyjemnością jednocześnie było tłumaczenie humoru.

Tego dnia odbył się również arcyciekawy wykład "Świat zwariował - jak szukać pomocy w surrealizmie" autorstwa Agnieszki Taborskiej na temat sztuki i literatury surrealistycznej. Padły tu znamienne słowa, że jesteśmy dziś jak dawni spirytyści połączeni dłońmi, a dzisiejsza rzeczywistość przypomina seans spirytystyczny. Z kolei spotkanie z Anną Przedpełską-Trzeciakowską, laureatką Nagrody Translatorskiej za całokształt twórczości, z którą rozmawiała Urszula Kropiwiec zamknęło festiwal. Tłumaczka w niezwykle barwny i zajmujący sposób opowiadała o swoim życiu, począwszy od lat wojennych, gdy była sanitariuszką, przez czasy studenckie i pierwsze lata pracy w Czytelniku, a także o okresie PRL-u. Mówiła, że przekład i literatura były oknem na świat. Swoje wybory translatorskie skomentowała tak, że wybierała do tłumaczenia takie autorki, które były kobietami dzielnymi, "świetnymi, wspaniałymi, dzielnymi babami", z którymi chciałaby się zaprzyjaźnić i z którymi przyjaźniła się w swojej wyobraźni. Link do wszystkich spotkań znajdziecie TUTAJ.

Screen ze spotkania Tomasza Pindela z Eduardo Mendozą.
Screen ze spotkania Tomasza Pindela z Eduardo Mendozą. fot. mat. prasowe /IKM

Mendoza - gwiazda literatury hiszpańskiej



Jednak chyba najbardziej wyczekiwanym było spotkanie z gwiazdą literatury hiszpańskiej Eduardo Mendozą w rozmowie z jego tłumaczem Tomaszem Pindelem - "Tłumaczyć i być tłumaczonym". Ten hiszpański pisarz pochodzący z Barcelony, który podbił serca polskich czytelników i czytelniczek trylogią o przygodach damskiego fryzjera, był gościem specjalnym festiwalu. Ostatni raz spotkał się z polską publicznością w 2016 roku. Mendoza w Polsce znany jest od lat 80., wtedy tłumaczyła go legendarna tłumaczka Zofia Chądzyńska, jednak doczekał się on wielu tłumaczy w Polsce. Słynną humorystyczną serię o fryzjerze przekładała natomiast Marzena Chrobak.

Mendoza opowiadał o swoich doświadczeniach jako pisarz i jako tłumacz. Mówił, że tłumacz potrafi poprawić jakość oryginału, z czym wielokrotnie spotkał się jako autor. Wspominał, że bardzo trudno tłumaczy się żarty, humor, dlatego tym bardziej podziwia swoich tłumaczy. Opowiadał o swoich początkach, gdy pracował jako tłumacz pisemny w Nowym Jorku w ONZ, a potem ustny - symultaniczny. Jedyne swoje dzieło, jakie przetłumaczył, to sztuka teatralna, napisana po katalońsku. Mówił też, że lubi teatr i dużo tłumaczył dla teatru sztuk. Jednak siebie nie lubi tłumaczyć i nie lubi wracać do swoich tekstów, ponieważ wciąż by je poprawiał. Kataloński, kastylijski i hiszpański to języki, które stale były obecne w jego życiu, inny w zabawie, inny w szkole i inny w domu. Wspomniał, że trudno mu czytać tłumaczenia, dlatego raczej czyta w oryginale (po niemiecku, włosku, francusku, portugalsku czy angielsku).

Autor "Miasta cudów" okazał się wyjątkową osobowością, erudytą, który podkreślił w rozmowie, że niezwykle ważne w pracy tłumacza jest wykształcenie. Wspominał, że uczył się łaciny, co dało mu solidne podstawy językowe, na których teraz może pracować. Stwierdził przekornie, że nie myśli o tłumaczach przy pisaniu, raczej jeśli już, to zastanawia się później, jak sobie poradzą z danym problemem lub z pułapkami, które lubi zastawiać na swoich tłumaczy. Lubi też przeglądać tłumaczenia w tych językach, które zna. Zapewnił na koniec, że wie, że w Polsce jest w znakomitych rękach tłumaczy i tłumaczek.

Imprezy towarzyszące: joga i warsztaty



Nie sposób jeszcze na koniec nie wspomnieć o tym, że całemu festiwalowi towarzyszyły warsztaty tłumaczeniowe dla młodych adeptów translacji, a dwa festiwalowe dni rozpoczynały się o godzinie 8 rano sesją jogi dla tłumaczy - "Odnalezione" dla ciała". Poranne ćwiczenia poprowadziła dyplomowana instruktorka Krystyna Rybińska (yogacompass). Z kolei warsztaty dla przyszłych tłumaczy języka hiszpańskiego na polski, a także tłumaczenia literatury polskiej na hiszpański odbyły się z Katarzyną Okrasko (proza), Wojciechem Charchalisem (poezja) oraz Xavierem Farré (tłumaczenia współczesnej literatury polskiej). Udział w warsztatach był bezpłatny. Współorganizatorem był Instytut Cervantesa w Warszawie.

Na koniec warto jeszcze powiedzieć słowo uznania dla organizatorów, którzy sprawili, że festiwal, choć w formule online, odbył się w takiej intensywności i różnorodności programowej, a także w pięknej, fantasmagorycznej oprawie wizualnej, że widzowie mieli szansę na chwilę zapomnieć, że trwa epidemia, z powodu której nie spotykamy się na żywo, i przenieść się w fantastyczny kosmos literacki.

Opinie (6) 3 zablokowane

  • kompletnie niszowa działalność za nasze podatki (2)

    ciekawe jak długo ten post tu powisi

    • 2 12

    • Biedni podatnicy

      Kultura jest i zawsze była niszowa. Dla każdego, ale nie każdy potrafi z niej korzystać. Gdyby kultura w tym kraju utrzymywała się z samych podatków, to byśmy już dawno nic nie mieli. A co w tym przypadku jest niszowe? Literatura? Nikt w Polsce nie czyta Jane Austen, Conrada, Dickensa? Mendozy? Lema?

      • 8 1

    • ikość postów

      pod tym artykułem najlepiej świadczy o zainteresowaniu tematem

      • 1 1

  • Przyjmijmy, że to nie było za Twoje podatki. Ja swoje chętnie przeznaczę na taka "niszową" działalność.

    • 7 0

  • lepiej juz soldek odholujcie za bramę za te pieniadze.

    • 0 4

  • wdzięczna uczestniczka online

    ciekawa impreza, wspaniałe spotkania z pisarzami i tłumaczami. Dziękuje, że mimo pandemii i jej ograniczeń, tegoroczna edycja się odbyła. A laureatka za całokształt Pani Anna Przedpełska-Trzeciakowska - klasa sama w sobie - erudycja, wiedza i dystans do siebie!

    • 7 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki
Pobożni i cnotliwi. Dawni...
wystawa
maj 15-31.12
Gdańsk, Muzeum Narodowe
Kolekcja dzieł Mariana Mokwy
Kolekcja dzieł Mariana Mokwy
wystawa
cze 16-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie

Sprawdź się

Sprawdź się

Znana polska ilustratorka Anita Głowińska jest autorką: