• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Ewelina Marciniak: alkoholizm w jakimś stopniu dotyczy każdego

"Ciąg" Michała Buszewicza w reż. Eweliny Marciniak będzie miał premierę w piątek 16 maja (godz. 19). Kolejne pokazy 17 i 18 maja o godz. 20:30.
"Ciąg" Michała Buszewicza w reż. Eweliny Marciniak będzie miał premierę w piątek 16 maja (godz. 19). Kolejne pokazy 17 i 18 maja o godz. 20:30. zdjęcie z próby "Ciągu"

- Chcemy obalić stereotyp, że alkoholizm to choroba odrzuconych, biednych i leniwych. Nie zamierzamy jednak nikogo oceniać, ani przeprowadzać jakiegoś moralizatorstwa - mówi Ewelina Marciniak, reżyserka spektaklu "Ciąg", który 16 maja o godz. 19 będzie miał premierę w Malarni.



Reżyserka Ewelina Marciniak z dramaturgiem Michałem Buszewiczem pracuje właściwie od początku kariery artystycznej.
Reżyserka Ewelina Marciniak z dramaturgiem Michałem Buszewiczem pracuje właściwie od początku kariery artystycznej. mat. prasowe
Łukasz Rudziński: Czemu wzięłaś się za alkoholizm i pociąg do kieliszka?

Ewelina Marciniak: Temat wziął się ze wspólnej lektury z Michałem Buszewiczem książki "Co na kolację?" Jamesa Schuylera, gdzie problem alkoholizmu zostaje poruszony w dowcipny sposób - wszystko zaczyna się od wspólnej imprezy dojrzałych ludzi, którzy razem piją, a w pokoju obok pląsają jakieś bliźniaki. W pewnym momencie okazuje się, że jedna z postaci ma poważny problem z alkoholem. Lektura tej książki była inspiracją, by zająć się tym tematem w teatrze.

Potem z grupą aktorów przeprowadziliśmy pierwsze improwizacje. Wiedzieliśmy jaką "postać" dla kogo planujemy i w zależności od tego, co aktorzy w swoich aktorskich fantazjach zaproponowali, rozwijaliśmy te wątki w tekście przygotowanym przez Michała. Dodatkowym bodźcem był fakt, że ten temat dawno nie był w teatrze poruszany - ostatnio chyba w spektaklu "Pijacy" Barbary Wysockiej w Teatrze Starym w Krakowie. Mamy silną potrzebę opowiedzenia o tym na swój sposób.

Jaki będzie ten "na swój sposób"?

Ciągle szukamy odpowiedzi w jaki sposób o tym opowiadać w spektaklu. Uznaliśmy, że nie będzie podziału na publiczność i aktorów. Wszyscy będziemy zamknięci w Malarni w jednej, zamkniętej przestrzeni dużego pokoju. To już determinuje sposób ustosunkowywania się do problemu. Chcemy obalić stereotyp, że alkoholizm to choroba odrzuconych, biednych i leniwych. W różnym stopniu dotyczy on każdego. Nie zamierzamy jednak nikogo oceniać, ani przeprowadzać jakiegoś moralizatorstwa.

Do jakiego stopnia widzowie będą wciągnięci w tę grę?

Nie wiemy do końca, co się wydarzy. Zdecydowaliśmy się na współuczestnictwo z publicznością, bo to wydaje mi się najbardziej dojmujące. Zależało mi na takich odczuciach, jakie mogą mieć dzieci w domach alkoholików. One często przebywają obok pijących, na przykład w drugim pokoju. Ich obecność jest bardzo niepokojąca. Wszyscy wiemy, że alkohol pozwala nam na dobre samopoczucie, bo usuwa blokady i wspaniale uwodzi. Aktorzy też będą uwodzić widza i śpiewać piosenki, a muszę przyznać, że aktorzy tego teatru w bardzo uroczy sposób potrafią się wygłupiać i czarować widzów.

W"Amatorkach" wymagałaś dużego poświęcenia i pełnego fizycznego obnażenia aktorów. Tu też znajdziemy takie środki?

"Ciąg" jest bardziej radykalny. To spektakl, w którym siedem osób przez cały czas znajduje się w centrum uwagi tuż obok widzów i przygotowuje jedną długą, wspólną scenę. Brutalność "Amatorek" była zamknięta przede wszystkim w ciele. Tu mieści się ona we wspólnym przebywaniu. Wspólne oglądanie siebie w różnych stanach będzie chyba najtrudniejsze.

Będziecie grali upojonych alkoholem?

Nie gramy pijanych. Jest jedna scena delirium, która będzie sceną... jedzenia rosołu. Raczej używamy środków i różnych mechanizmów teatralnych, by "odkręcić" rzeczywistość. Bo kiedy pijemy, rzeczywistość nam się "wykręca". Więc my ją "wykręcamy" fabularnie. Nie ma potrzeby jeszcze grać pijanych.

Opinie (68) 2 zablokowane

  • alkoholizm to NIE choroba - to brak silnej woli i charakteru. (4)

    poza tym nie alkoholizm tylko zwykłe pijaństwo. Nie owijajmy g*wna' w jedwab.

    • 19 39

    • (1)

      Alkoholizm jest choroba udowodniona naukowa...to choroba smiertelna....bardzo podstepnie rozwijajaca sie....
      Jezeli nuw masz pojecia o alkoholizmie to nie piwinienes sie wypowiadac!
      Tyle w temacie.......

      • 16 10

      • Jak naukowo można udowodnić coś co jest jedynie przedmiotem nomenklatury? Teraz jest moda aby własne porażki nazywać chorobą. Ze sprawcy własnego nieszczęścia człowiek staje się ofiarą...

        • 2 13

    • Naucz sie podstaw ortografii, a pozniej wypowiadaj sie o chorobie alkoholowej zwanej przez Ciebie pijanstwem...
      A Alkoholizm jest choroba!

      • 10 9

    • Do "inteligentów" wypowiadających się powyżej

      Alkoholizm jest chorobą, bo nie można samemu sobie pomóc. To jest złożony mechanizm psychologiczny.
      Nie ma i nie będzie alkoholika, który przestaje pić sam z siebie. Chyba, że wliczacie w tę statystykę tych, którzy zapili się na śmierć. Oni już nie piją.

      • 6 2

  • Nazywanie alkoholizmu i pijaństwa chorobą jest obrazą dla naprawdę chorych na wiele chorób ludzi. (15)

    To zwykły brak chęci przestania picia. Pije bo mu dobrze i wygodnie.
    A co ma powiedzieć osoba przykuta do łózka przez np. wylew ?
    Pijak jak chce to może być zdrowy w jednej minucie.

    • 19 35

    • (8)

      Kolejny Polak specjalista od wszystkiego.
      JEsteś chociaż lekarzem? czy wiedze o życiu z seriali TVN bierzesz?

      • 12 5

      • Niestety takie czasy że pijaństwo to choroba, (7)

        ale różne dewiacje to już nie choroba to normalność.
        Powiem krótko pić można przestać w jednej chwili a bolesnej obstrukcji nie powstrzymasz na własne życzenie i tu jest ta mała subtelna różnica.

        • 4 3

        • Alkoholizm na tym właśnie polega, (5)

          że nie możesz przestać pić chociaż bardzo chcesz (w zasadzie każdy nałóg na tym polega). Wiesz, że coś cię niszczy, a wciąż ulegasz przymusowi robienia tego.

          • 8 2

          • Bardzo ciekawe :) paliłem nałogowo papierosy przez 24 lata (4)

            nie palę od ponad 10 lat i nawet o tym nie pomyślę aby zapalić.
            To też nałóg.
            Tylko nie pisz że wódka to silniejszy nałóg niż tytoń:)
            I dodam że w młodości piłem też sporo, ale jak się ustatkowałem to praktycznie nie piję alkoholu.

            • 11 5

            • Ale jesteś super.
              Do tego pewnie biegasz maratony i jesz zdrowo.

              • 6 0

            • (2)

              Buraki cebulaki nigdy nie zrozumieją złożonych problemów, bo są prości jak nałóg tytoniowy. Będziesz śpiewał inaczej, jak któreś z twoich dzieci, albo żona wpadnie w alkoholizm.

              • 7 4

              • Buraki i cebulaki nadużywają alkoholu

                i nie potrafią zrozumieć zgubnych skutków takiego postępowania.

                • 7 1

              • Miałem doświadczenie z alkoholizmem w rodzinie i mam takie samo zdanie jak kolega wyżej. Alkoholizm to nie jest żadna choroba. Nie mówię, że łatwo jest wyjść ale nie zwalajmy odpowiedzialności na jakieś niezależne czynniki.

                • 6 5

        • Tak jak jąkanie nie jest chorobą, bo nie są uszkodzone żadne organy mowy, jak rak skóry nie jest chorobą, bo na własne życzenie się leżało na słońcu, jak depresja nie jest chorobą, bo wystarczy wziąć się w garść. Ja byłem smutny 2 tygodnie i wziąłem się w garść i to jest dowód, że depresja nie jest chorobą.
          To, że ciało jest nieuszkodzone, że wypada się w uzależnienie na własne życzenie (na skutek działań autodestrukcyjnych), oraz to, że istnieją przypadki samouleczenia, a w początkowej fazie można uniknąć uzależnienia nie wyklucza uzależniń ze zbioru chorób. Zresztą wszystko zależy od definicji choroby. Jeśli wpiszemy w definicję "na skutek działania bakteri lub wirusów" to pominiemy choroby genetyczne, po dodaniu odmienności rozwojowych o genetycznych od razu włączamy orientacje seksualne i rude włosy, a brakuje poparzeń. Ktoś tu jako kryterium użył niemożność samouleczenia. W takim razie skaleczony palec, albo drzazga w stopie jest stanem zdrowia. W wiki jest jakaś próba współczesnej definicji. Ale państwo mądralińscy wolą własne definicje.

          • 2 0

    • bzdury gadasz (1)

      i tyle w temacie....

      • 1 4

      • Pijak zawsze będzie mówił ze jest chory i pije.

        • 11 5

    • (2)

      nie znasz sie na tej chorbie to nie pisz !

      • 3 2

      • (1)

        s****zka to choroba i nie powstrzymasz,

        butelkę od paszczy możesz odstawić zawsze,

        trzeba tylko chcieć

        • 8 5

        • nałóg a choroba to nie to samo!

          nałóg (alkoholizm) prowadzi do choroby alkoholowej, która ma BARDZO poważne implikacje zdrowotne.

          Nawet jesli odstawisz alkohol, bedziesz musial sie zmagac z nastepstwami choroby alkoholowej (np. marskość wątroby) do konca zycia.

          • 4 1

    • Pijak tak ale nie alkoholik.

      • 0 0

  • Nazywanie alkoholizmu chorobą... (10)

    ...jest wygodną wymówką dla ludzi, którzy nie chcą wziąć na siebie odpowiedzialności za sytuację, w której się znaleźli. Ot, złapali "grypę", nie ich wina.

    Na chorobę człowiek zapada wbrew swojej woli. Nad uzależnieniem każdy sam, z własnej woli, pracuje. Nikt nikomu wódki siłą do gardła nie wlewa a skutki nadużywania alkoholu są znane każdemu, kto choćby tylko liznął edukacji na poziomie szkoły podstawowej. Dodatkowo, w przypadku alkoholu na uzależnienie trzeba pracować stosunkowo długo, w każdym razie wystarczająco długo, żeby się opamiętać.

    • 16 19

    • choroba alkoholowa jest wynikiem pijanstwa (7)

      tak jak rak pluc jest wynikiem palenia

      • 3 3

      • (6)

        Można zachorować na raka płuc nie paląc, ale nie można stać się alkoholikiem nie pijąc. To jedna z różnic między chorobą a nałogiem.

        • 9 3

        • (4)

          Można stać się biernym alkoholikiem nie pijąc. Doucz się, poczytaj o co chodzi w mechanizmie alkoholizmu, a potem się wypowiadaj.

          • 2 5

          • (3)

            Bierny alkoholizm...że niby co, opary wdycha? :)
            Ok, rozumiem, że chodzi Ci o osobę, która jest niepijącym alkoholikiem. Ale to przecież nie tak, że ktoś stał się alkoholikiem nie pijąc. Stał się nim pijąc, a teraz, w okresie abstynencji jest (nadal uzależnionym) biernym alkoholikiem.

            • 7 0

            • (2)

              Nie, nie rozumiesz. Bierny alkoholik jest wtedy gdy masz np małżonka/ę alkoholika. Nie poradzisz sobie bez odpowiedniej terapii. Bo alkoholizm to nie tyle fizyczny nałóg co problem psychiczny.

              • 6 1

              • Tyle, że to jest problem psychiczny, trauma, a nie nałóg. Dwie zupełnie różne rzeczy. Równie straumatyzowanym można być żyjąc z tyranem, który nigdy nie bierze alkoholu do ust.

                • 4 1

              • Nie, to nie jest bierny alkoholizm tylko współuzależnienie. Jak więc możesz twierdzić, że można stać się alkoholikiem nie pijąc? Współuzależnionym, owszem, ale współuzależnienie to raczej pewien mechanizm działania, a nie uzależnienie w ścisłym tego słowa znaczeniu.

                • 5 1

        • ja nie mowie o genezie choroby, bo to nie nic do rzeczy

          choroba alkoholowa, bez znaczenia na jej przyczyne, jest choroba z czasami bardzo powaznymi nastepstwami zdrowotnymi. Nałóg to uzaleznienie (nie choroba), ktore prowadzi do choroby alkoholowej.

          • 4 0

    • to jest choroba ale psychiczna

      masz lekarzy psychiatrow wiec i sa choroby z tym zwiazane jak alkoholizm

      • 0 2

    • aby wyjasnic.

      Nałóg jest POWODEM choroby. Jak sobie strzelisz w stope, bo miales taka zachcianke, to w szpitalu nie powiedza Ci ze to sie nie liczy bo sam sobie strzeliles :)
      Choroba alkoholowa ma bardzo znaczace implikacje zdrowotne, ktore po prostu sie leczy i to czasami ambulatoryjnie (i tu fakt czy sam pil czy mu wlewali na silę nie ma znaczenia).

      • 2 0

  • (15)

    wolę alkoholika niż katolika

    • 16 18

    • Wolę katolika alkoholika (12)

      niż antyklerykała ("ateistę"). Tylko ten ostatni ciągle gada o Bogu i Kościele i wszędzie wrzuca te swoje wypociny między wódkę a zakąskę. :/

      • 5 5

      • (11)

        Ale przynajmniej po wódce nie zatłucze 75-letniej matki bo dom nawiedzony

        • 3 3

        • Codziennie się słyszy że ktoś ginie z powodu alkoholu. (10)

          A to pijany kierowca, a to jakaś bójka czy awantura po pijaku i trup.
          O przypadku śmierci z powodu źle zrozumianej wiary słyszę pierwszy raz.
          Jak znasz inne przykłady to podaj je.

          • 5 0

          • (9)

            Mówisz - masz, facet spalił żonę i czwórkę dzieci a był głęboko wierzący, urządził im piękny, katolicki pogrzeb, wierzący rodzice zagłodzili dziecko bo wierzyli że znachor ma cud dietę, a znachor wciskał im kity o bogu i panience świętej, katarzyna w. do spółki z mężem poznanym na tzw. oazie - zabiła dziecko, więcej przykładów?

            • 5 5

            • (6)

              Prawdziwy, świadomy katolik odrzuca takie klimaty jak nawiedzone domy, znachorzy, szamani. Nie myl wiary z ciemnotą.

              • 3 3

              • (3)

                A czym jest wiara? Wierzę w cuda - w tym - w cudowne poczęcie? W to że Bóg uzdrawia?

                • 4 3

              • (2)

                Możesz wierzyć np. w teorię strun, na jedno w sumie wychodzi. Różnica jest taka, że wiarę w cuda nazywa się przynajmniej po imieniu - wiarą, a nie nauką.

                • 1 1

              • (1)

                Teoria strun jest tylko teorią. Nauka to teoria dowiedziona empirycznie. Zatem teoria strun jest równie wartościowa co religia.

                • 1 0

              • W takim razie całą matematyka nie jest nauką. Definicja nauki i definicja teorii się klania. Nie nożna się spierać mając inną definicję.

                • 0 0

              • (1)

                "świadomy katolik" to oksymoron.

                • 2 1

              • Czy chcesz przez to powiedzieć, że - weźmy pierwsze z brzegu przykłady - ks. Tischner i ks. Twardowski to byli ciemni, nieświadomi ludzie, których każdy gimbus-ateista, zbrojny w internetowe slogany, bije na głowę "świadomością"?

                • 3 1

            • Czy facet spalił ich w imię wiary ? Gdzie o tym słyszałeś ? (1)

              Może facet jest cynicznym draniem który gra świętego aby uzyskać korzyści materialne ?
              Może ci wierzący rodzice mieli w głowie inną wiarę niż nauka Jezusa Chrystusa. Gdzie i kiedy w kościele ktoś zachęcał do korzystania z porad znachorów i szarlatanów ?
              Czy ktoś kto chodzi na oazę jest z natury święty ? Nie może zejść na złą drogę.
              Gdyby była normalna i słuchała tego co mówi nauka kościoła nigdy by do tego nie doszło.
              Ludzie mają wybór, postępować zgodnie z nauką kościoła lub stworzyć sobie swój własny kościół w swojej głowie.

              • 3 1

              • Akurat w imię wiary palono całkiem ochoczo. Obecnie robi się dużo złego w imię islamu. Chrześcijaństwo współczesne jest łagodne, ale chrześcijanie często wołają "im wolno, a nam nie?"

                • 0 0

    • Polak to g*** (1)

      Ty jesteś Polaczyną , pełną kompleksu, bez kasy, totalnym idiotą, który ma żal do Boga o wszystko. Polacy ateiści to najgłupsze stworzenia na świecie. Boją się kraść chociaż ateizm to popiera, mówią o wartościach, chociaż nauka mówi, że wartości nie istnieją. Wierzą , że świat powstał z niczego , chociaż nauka mówi, że prawdopodobieństwo tego to 1 do 10000000000. Wedle nauki jakaś osobowość stworzyła Świat. Jeśli zmartwychwstanie Chrystusa to prawda, więc zagadka z Bogiem rozwiązana. Żaden naukowiec (chociaż dają miliony za to ) nie obalił, że Chrystus nie zmartwychwstał. Trochę nauki pijaczynko :)

      • 2 5

      • Rozmawiamy o jakiej jednostce chorobowej, bo się pogubiłem?

        • 0 0

  • lepiej być znanym pijakiem niż anonimowym alkoholikiem.....

    • 7 6

  • Dla mnie najstraszniejszy jest los dzieci alkoholików,

    A najbardziej przerażają mnie pijane matki. Pijące w ciąży, rodzące pijane.
    Wiem jak to zabrzmi, ale wysterylizowałam bym alkoholiczki i zabrała im dzieci. Ochrona dzieci jest dla mnie ważniejsza, niż płodność pijących rodziców.

    • 13 1

  • 'W różnym stopniu dotyczy on każdego." (7)

    Jest Pani w błędzie, nie dotyczy to każdego. Naprawdę jest bardzo dużo ludzi, którzy praktycznie nie spożywają alkoholu poza naprawdę sporadycznymi i wyjątkowymi okazjami.

    • 11 3

    • Dla mnie sporadycznie to codziennie wieczorem.
      Wyjątkowe okazje też mam codziennie.
      Dziś MAcieja i Bonifacego.
      Ich zdrowie!

      • 1 6

    • niestety dotyczy każdego, (2)

      Nawet abstynentów. Wystarczy, że wjeździe na Ciebie pijany kierowca.

      • 1 0

      • To wtedy dotyczy pośrednio, (1)

        a wjechać może też i nie pijany.

        • 2 3

        • autorka napisała w "różnym stopniu",

          czyli pośrednio lub bezpośrednio :-)

          • 3 0

    • (2)

      Też mi się tak wydawało, dopóki nie poznałam mojego chłopaka. 3 lata siedziałam w tym bagnie, ale nawet największa miłość nie da rady, jak ukochana osoba nie chce, żeby jej pomóc, albo, jak w moim przypadku - nie uważa tego za problem. Juz z nim nie jestem, i z tego związku wyniosłam kilka ważnych lekcji życia. Teraz nawet głupi żart przypadkiem gdzieś usłyszany powoduje, że ściska mi się żołądek, a smród pijanego człowieka odrzuca mnie chyba bardziej, niż jakikolwiek inny smród.

      • 8 0

      • (1)

        Gratuluję że od niego odeszłaś, ja na ten krok wciąż nie mogę się zdobyć...

        • 7 0

        • Obecnie jest wiele klinik, które pomagają wyjść z nałogu jakim jest alkoholizm. Wystarczy tylko poszukać. Ja mogę polecić Polskie Centrum Esperal http://www.esperal.info.pl/oddzial-wroclaw/ . Mąż chodził na terapię przez rok, potem zdecydował się na wszywkę alkoholową. Uważam, że była to jego jedna za najlepszych decyzji. Już od prawie 2 lat jest "czysty". Znalazł pracę, nowych znajomych, stał się zupełnie innym człowiekiem :) Mam nadzieje, że zostanie tak na zawsze.

          • 1 0

  • problem

    toć nie ma problemu jak jest alkohol :D

    • 1 5

  • jak zassie

    to ciezko przerwac, cos sie w mozgu przestawia
    Ale fakt, ze jest to bardziej nieodpowiedzialne dogadzanie sobie, czasami samo-leczenie czegos niz choroba.
    natomiast znam kolesi ktorzy jak wchodza w ciag to jakby ich diable opetal, musza duc az padna - dla mnie wyglada to na chorobe...

    • 6 1

  • Lampka wina wystrczy

    Piję symbolicznie na imprezach to problem jak to nie wypijesz drinka,a może piwa a może czystej,nie dociera że żeby sie bawić nie muszę pic i bez tego jestem wesoła.

    • 6 4

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
wystawa
lut'21 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
15 zł
ulgowy 10 zł
Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki
wystawa
maj'21 15-31.12
g. 11:00 - 18:00
Gdańsk, Muzeum Narodowe
Zajęcia musicalowe
warsztaty
Gdynia, Virtuo
280 zł
ulgowy 180 zł

Sprawdź się

Sprawdź się

W piwnicy którego ze słynnych gdańskich budynków Jan Heweliusz składował produkowane przez siebie piwo?