Aktualnie brak w repertuarze trójmiejskich teatrów

Epitafium dla władzy (42 opinie)

spektakl dramatyczny
kasy:
58 351-15-12
wystawia:
Teatr Gdynia Główna
data premiery:
7 marca 2014
czas trwania:
1 godz. 10 min. (bez przerw)
8.5 81 ocen 1 10
Teatr Gdynia Główna
Epitafium dla władzy
Inspirowane myślą Cesarza Ryszarda Kapuścińskiego

Kim jesteście? Tymi czy tamtymi?
Żadnych adresów, ani nazwisk, ani nawet nie opisywać twarzy,
ani, że wysoki, że niski, że chudy,
czoło jakie,
że ręce mu, że spojrzenie, a nogi to, kolana,
już nie ma przed kim na kolanach...

Nośność ideowa i dramatyczna tekstu Kapuścińskiego sprawia, że spektakl jest jak lustro, pozwala odbiorcy identyfikować się z tekstem. "Cesarz" jest wielkim studium władzy, można jednak śmiało powiedzieć, że nie tylko rządów na szczeblu najwyższym, w osobie króla czy prezydenta - jest psychologicznym traktatem o mechanizmie władzy pojętej szeroko i panującej we wszelkich stosunkach międzyludzkich. Czy to mała wieś, duże miasto, zakład pracy, szkoła - mechanizmy są identyczne. O uniwersalności tego utworu świadczy również fakt, że mimo zmian, jakie towarzyszą ludzkości, bez względu na okoliczności, zawsze w jakiś sposób opisuje otaczającą rzeczywistość. Szczególnie w kwestii problemu granic, które stają się wizytówką współczesnego świata.

Ryszard Kapuściński - współczesna ikona literatury faktu, mistrz reportażu, który nadał mu wymiar literacki. Jedno z jego najbardziej znanych dzieł - Cesarz, stało się inspiracją do podjęcia teatralnego dialogu z zawartą w nim myślą. Spektakl "Epitafium dla władzy" stanowi ogromne, wielopoziomowe wyzwanie - adaptacyjne, reżyserskie, aktorskie. Uniwersalna opowieść o mechanizmach władzy niezwykle rzadko przenoszona na scenę zadaje pytania, na które odpowiedzi udzielają nieliczni, a uchyla się od niej zbyt wielu.

Scenariusz i reżyseria: Ewa Ignaczak

Obsada:
Łukasz Dobrowolski, Wojciech Jaworski, Piotr Srebrowski

Recenzja Trojmiasto.pl

Zabawa tekstem - o "Epitafium dla władzy" Teatru Gdynia Główna Zabawa tekstem - o "Epitafium dla władzy" Teatru Gdynia Główna

Zabawa tekstem - o "Epitafium dla władzy" Teatru Gdynia Główna (39 opinii)

Nikt nie opisał najbardziej niebezpiecznych i bezwzględnych przywódców XX wieku i wielu...

8 marca 2014

Przeczytaj także

Opinie (42) 1 zablokowana

  • Opinia do artykułu

    Zobacz artykuł Zabawa tekstem - o "Epitafium dla władzy" Teatru Gdynia Główna

    (opinia sprzed 6 lat)

    ja się uśmiałam ze znajomymi, bardzo do ludzi było i polecam.

    • 6 0

  • Opinia do artykułu

    Zobacz artykuł Zabawa tekstem - o "Epitafium dla władzy" Teatru Gdynia Główna

    Krytolu (opinia sprzed 6 lat)

    Teatr w Blokowisku nie jest miejscem typowo teatralnym tylko działającym przy domu kultury miejscem teatralnym. Gdyby był tylko teatrem pewnie grałby częściej niż raz w tygodniu. Krytol, zastanów się piszesz opinie, recenzje, eseje czy elaboraty.

    • 0 0

  • Opinia do artykułu

    Zobacz artykuł Zabawa tekstem - o "Epitafium dla władzy" Teatru Gdynia Główna

    do melomana (opinia sprzed 6 lat)

    Z calym szacunkiem,przychodzę na ta stronę poczytac o tym spektaklu, a nie twoich zalosnych frustracjach o braku dofinansowań muzyków w gdyni. Piszesz o tym pod każdym postem,na boga,to sie juz robi niesmaczne. Zwróć sie z tym do jakiejs wyzszej instytucji,napisz list protestacyjny i zamieść w sieci a ludziom których interesuje teatr daj poczytac o teatrze!!!

    p.S i dla twojej wiedzy - ja naprzykład uwazam,ze teatrów w gdyni jest za malo a nie pisze o tym pod każdym postem przy wydarzeniach muzycznych w gdyni
    p.S2 i nie rozumiem również,czemu czepiasz sie bogu ducha winnej pani ewy i. Robi cos dobrego, ciekawego,jeśli cię nie interesuje - nie,chodz,a jeśli meczy cię dofinansowanie gdyni glownej,zamiast jęczeć, zacznij sie starac o,dotacje,bądź sam szukać sponsorow.

    • 2 0

  • POLECAM (opinia sprzed 6 lat)

    Naprawę wart zobaczenia świetna gra aktorska a temat daleki a zarazem bliski - spektakl robi wrażenie gratulacje Pani Ewo świetnie zrobiony spektakl .

    • 12 1

  • Opinia do artykułu

    Zobacz artykuł Zabawa tekstem - o "Epitafium dla władzy" Teatru Gdynia Główna

    "Władza jest głupia" ale teatr dość schludny (opinia sprzed 6 lat)

    I oto zaistniał sobie nowy teatr w Gdyni, pierwsza premiera (dla widzów dorosłych) i w tym kontekście można by zapytać czemu właśnie taki spektakl? Dlaczego właśnie taki dobór tematyki czy autora? Jak widać twórcy tworząc coś dla widza dorosłego nie chcieli popadać w infantylizm czy brnąć w jakieś niezbyt poważne i mało gustowne farsy. Co jednak może dorosłego widza zainteresować? Jeśli nie seks to co? ... Najlepiej zrobić coś na temat władzy. Ale jak trafić do szerszego grona tak by salę zapełnić widzami? Lepiej unikać bełkotu artystycznego i nie brnąć w przeintelektualizowane filozoficzne treści. Do tego warto dorzucić jakieś znane nazwisko - jak nie ma znanych nazwisk aktorów to przynajmniej jakieś znane nazwisko autora tesktu. Najlepiej rodzimego a nie obcego, znanego nie tylko intelektualistom, szanowanego przez szerszą publikę (szczególnie tą, która w jakichś formach kultury literackiej uczestniczy). Widocznie w ten sposób na warsztat nowo powstałego Teatru Gdynia Główna trafił Cesarz Kapuścińskiego.

    Kapuściński wszak to swoisty trawelbryta czasów PRL-u. Nie wiele rozumiał z tego o czym pisał, tworząc swoje literackie wizje na podstawie zbieranych relacji nie szczególnie trzymał się faktografii. W ten sposób powstawały różnego rodzaju quazi-dokumenty z różnych miejsc na świecie. W ten sposób powstał też "Cesarz". W wydaniu scenicznym Teatru Gdynia Główna pojawia się jego wersja nieco zaadaptowana (bo to w końcu był niby-to reportaż a nie tekst sceniczny). Twórcy wypowiadając się o władzy uciekają od oryginalnej lokalizacji (Etiopia) i próbują raczej mówić o władzy w kontekście znanym bardziej widzowi lokalnemu - osadzając to w realiach władzy politycznej w Polsce (biało-czerwone barwy na plakacie). Wszystko nie jest jednak jakąś tam analizą zjawisk władzy politycznej ani tym bardziej władzy w ogóle. Artyści odgrywają na scenie teatralnej spektakl władzy, który każdemu widzowi i tak znany jest doskonale z autopsji, z własnych codziennych doświadczeń. Można by powiedzieć, że jest to spojrzenie na władzę niejako z punktu widzenia "ludu" czy przedstawiciela ludu. Może twórcy właśnie w ten sposób chcieli trafić do szerszego grona odbiorców. Na scenach teatralnych trójmiasta temat władzy jest wszak też "dyskutowany" w spektaklach zrobionych z dużo większym rozmachem np. "Życie jest snem" (postać Segismunda) czy "Orgia" (tu władza niekoniecznie polityczna potraktraktowana całkiem wnikliwie) Teatru Wybrzeże albo "Joanna Szalona. Królowa" i klasyczna "Antygona" w Teatrze Miejskim w Gdyni. W adaptacji "quasi-reportażu" Kapuścińskiego nie da się raczej zobaczyć więcej niż to co i tak widzi się w "spektaklu władzy" jaki cały czas odbywa się na oczach wszystkich. Jest to po prostu nieco ponad godzinny portret teatralny wycinka teatru świata wszelakiego - tego wycinka, który dotyczy władzy politycznej. Wykorzystując dostępną przestrzeń dobitnie ukazano dystans władzy - tron cesarski (który w wymowny sposób pełni też funkcje miski klozetowej) ustawiono w pewnym odddaleniu od widzów. Aktorzy natomiast przeciwnie - są na początku jakby częścią widowni, później wypowiadając swoje polifoniczne jakby-monodramy (bo rozpisane na trzy głosy) nadal pozostają blisko widzów. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że Teatr Gdynia chyly się jakby ku "teatrowi popularnemu", co by nie powiedzieć plebejskiemu, w którym to widz mocno jest zaangażowany i pozbawiony dystansu i krytyki do przebiegającego spektaklu. Łatwiej wszak podpisać się pod wymową tego dzieła (zatutyłowanego "Epitafium dla władzy") niż odnieść się do niego krytycznie. To tak jakaby wykształciuchowi dać do podpisania slogan "telewizja jest głupia". Wykształciuch bardzo chętnie się pod nim podpiszę i pewnie się z tego powodu nawet lepiej poczuje, gdy powróci do swojego świata, w którym z powodu zapracowania czy zaczytania się w czymś nie starczyło mu już czasu na to by włączyć telewizję. Tak samo można napotkanemu na ulicy "widzowi teatralnemu" dać do podpisania slogan "władza jest głupia" i ten bardzo się chętnie pod tym podpisze i nawet poczuje się lepiej powracając do swojego własnego świata, w którym władzy ma faktycznie niewiele albo nie ma jej w ogóle. Ten podpisujący się wszak nie był by tak chętny do podpisania się pod powyższym gdyby nie wiedział, że faktycznie "władza nie jest wcale taka głupia". Mimo proroków wieszczących jej upadek (czy jak kto woli utopienie jej dajmy na to w anarchistycznej cyberprzestzreni) jakoś społeczeństwa się do tej pory władzy politycznej nie pozbyły choć by mogły, a nawet gdyby się pozbyły politycznej to i tak pozostały by jej inne formy. Być może "lud" faktycznie woli władzę choćby złą ale jednak pewną niż niepewność wynikającą z jej braku. Tym niemniej spektakl takich rzeczy nie dyskutuje - tu się po prostu z władzy kpi - "cesarz na tronie" to "stękający na klozecie" . Kpi się z otoczenia cesarza - dworzan, urzędników itd. Ostatecznie to władza "impotentna", która w końcu musi paść ofiarą rewolucji lub przewrotu (tu pojawia się niespodziewanie trochę fizyczności na scenie). "Lud" zobaczy więc w tym spektaklu wszystko to co widzi na co dzień i gdyby tylko mógł to narysować to pewnie by narysował. Wszystko to wydaje się bardzo autentyczne (ten dystans władzy i męska obsada aktorów) - faktycznie to są jednak tylko tutejsze (i pewnie też w oryginale Etiopskie) stereotypy władzy. Bo władza wcale nie musi być związana z dużym dystansem i nie musi sposczywać wyłącznie w męskich rękach. Przykładowo w Skandynawii wysoko dystyngowany władca pewnie by się nie czuł wcale zakłopotany tym, że został publicznie wyśmiany przez swoich podwładnych tym bardziej, że mogła to by być kobieta (wszak skandynawskie parlamenty w niemal 50 procentach opanowane są przez kobiety).

    Ogólnie całość realizacji bardzo czysta i przejrzysta ale też i bardzo skromna, lakoniczna, niemal brak scenografii (choć kostiumy dla aktorów jednak są), nic też nie dźwięczy (poza głosami aktorów). Czy warto to zobaczyć? Powiedziałbym, że ten spektakl nie budzi złych odczuć estetycznych. Można poświęcić chwilę uwagi jeśli chce się zobaczyć jak w teatrze sportretowano spojrzenie "ludu" na władzę. Więc jest to jeszcze jeden skromny głos w tym temacie tyle, że niezbyt wnikliwy, bardzo ograniczony, zrealizowany skromnie, bez rozmachu.

    Przy okazji warto by zauważyć, że to pierwszy spektakl dla dorosłych w Teatrze Gdynia Główna, dla większości pewnie pierwsza wizyta w tym miejscu. Dość ciekawe zjawisko gdy podróżnych zamiast rozkładu jazdy pociągu na dzwiach frontowych dworca wita repertuar teatralny a w kasie (choć tej w podziemiach) zamiast biletów na pociąg można nabyć bilety do teatru. No jakieś podobieństwo jest - wszak pociągi też ruszają w miarę dokładnie i sprzedaje się na nie miejscówki... A powaźniej zastanawia mnie lokalizacja bo wszak teatr to jednak miejsce dość szczególne. A tu na dworcu. Wszak instytucje kulturalne w mieście-ogrodzie są jak kwiaty, które zasadza się by ten ogród zbobiły. Tym bardziej, że takie miasto-ogród jednak służy głównie celom gospodarskim. Inna sprawa, że niektóre tak zasadzone kwiatki choć pielęgnowane to zakwitają czasami tylko raz w roku, dwa razy w roku, no może trzy. Inne znów jak na złość w ogóle kwitnąć nie chcą, co najwyżej od czasu do czasu puszczają pąki. Tym razem poćciwy gospodarz zasadził kwiatek w samym środku miasta. Tak po prostu na dworcu. I czy to dobry pomysł? No w sumie blisko od kolejki, łatwo dojechać. Tylko czy to nie pozbawia teatru pewnej aury, pewnego ducha. Wszak ośrodki kultury wyższej zwykle lokalizowane są w nobliwych gmachach. Wynika to po trochu z tego, że klasy średnie kulturę wyższą odziedziczyły w spadku po arystokracji. Gmachy filharmonii, galerii plastycznych no i teatrów musiały więc przypominać gmachy dawnych możnowładców i tak to pozostało w wielu miejscach do dziś. Co do arystokratycznego rodowodu muzyki poważnej czy sztuk malarskich raczej wątpliwości mieć nie można. Co do teatru to tu jednak takiej oczywistości nie ma. Tym niemniej dziś teatry do sztuki wyższej zwykle się zalicza. I czy teatr ulokowany w miejscu, które łatwo pomylić z dworcowym szaletem (bo wejście jest tuż obok) na pewno można traktować poważnie? Jak taka lokalizacja przybytku kultury w przestrzeni fizycznej wływa na jego własną "tożsamość", na odbiorców sztuki? W nieco bogatszych krajach, gdzie ludzie nieco też są bardziej wykształceni - np. w Danii ponoć popularne stają się tzw. kombajny czyli kompleksy. No dajmy na to filharmonia plus galeria i plus biblioteka. Można by taki kombajn osadzić w jakimś nobliwym gmachu. Wyobrazić sobie można inne kombinacje np. kino kameralne plus scena muzyczna i gastronomia z kuchnią orientalną. Albo biblioteka z domem kulktury i niedużym basenem? Powiedziałbym, że to ciekawe. W Polsce raczej się takich dużych kombajnów nie spotyka - chyba, że w małej skali np. w klubie Żak w Gdańsku jest trochę łączenia, w Filharmonii są też wernisarze i wystawy. Raczej zamiast łączenia pojawia się częśćiej parcelacja - jak w przypadku galerii na Starym Mieście w Gdańsku. Czasami w galeriach handlowych mamy obok biur i sklepów jakieś kino, nawet jakiś finał zawodów sportowych. A może takie łączenie kultury w większe kompleksy faktycznie ma sens (bo za jednym zamachem można wpaść tu i tam), szczególnie gdy można je umieścić jakiejś nobliwej architekturze - i raczej w miejscu nieco odległym od zgiełku centrum. Tak by wszystko nadało sztuce odpowiednią powagę, aurę i magię. Tego chyba jednak w Teatrze Gdynia Główna brakuje (choć widzów witają np. za wejściem ściany z licznymi ilustracjami). Zresztą nie tylko tam. Np. Teatr w Blokowisku jawi się bardziej jak jakaś filia "streat-artu" bardziej niż teatr. Być może "gospodarze" miejscy powinni sobie przemyśleć politykę co do lokalizacji ośrodków kultury. Bo lokowanie teatru w podziemiach dworca to trochę tak jakby ktoś na siłę chciał kulturą wyższą przyozdobić sobie "biurko". Powiedziałbym, że to trochę też pomiatanie kulturą, traktowanie jej trochę jak jakiś "deodorant", "szmatę" do "sprzątania" szaletów dworcowych. No ale powiedzmy sobie... w sumie to jednak centrum, do kolejki blisko, dziura nie zabita dechami, czysto i schludnie, więc może trzeba po prostu poczekać i się przyzwyczaić do takiego nowoczesnego podejścia do kultury.

    • 0 5

  • Opinia do artykułu

    Zobacz artykuł Zabawa tekstem - o "Epitafium dla władzy" Teatru Gdynia Główna

    do Joli B. i Anity A. (opinia sprzed 6 lat)

    Ja też chciałbym pójść na to, ale po co? Jolo B. i Anito A. czy naprawdę warto? Czego sie dowiem o świecie?

    • 1 7

  • Opinia do artykułu

    Zobacz artykuł Zabawa tekstem - o "Epitafium dla władzy" Teatru Gdynia Główna

    Nie zgadzam się z Panem Rudzińskim (opinia sprzed 6 lat)

    Spektakl mocny i bardzo aktualny. Świetne trio aktorskie na scenie.
    Super wykorzystana przestrzeń.

    Polecam
    Anita

    • 13 3

  • (opinia sprzed 6 lat)

    Widziałem i mam dużo lepsze wrażenia.
    Dobrze pomyślany i fajnie zagrany.

    • 7 2

  • Opinia do artykułu

    Zobacz artykuł Zabawa tekstem - o "Epitafium dla władzy" Teatru Gdynia Główna

    Pierre-Joseph Proudhon (opinia sprzed 6 lat)

    • 1 0

  • Opinia do artykułu

    Zobacz artykuł Zabawa tekstem - o "Epitafium dla władzy" Teatru Gdynia Główna

    (opinia sprzed 6 lat)

    autorka widac nadal nie daje xa wygrana. a brznadzieja to niesamowIta

    • 3 9

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pod patronatem

Nadchodzące premiery