• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Energa Sopot Classic - udana inauguracja w amerykańskim stylu

Ewa Palińska
3 sierpnia 2015 (artykuł sprzed 7 lat) 
Opinie (11)
Wzorem lat ubiegłych, inauguracja miała charakter monograficzny, a więc poświęcona była twórczości jednego kompozytora. Tym razem gwiazdą wieczoru był król jazzu, wielki wizjoner, George Gershwin. Wzorem lat ubiegłych, inauguracja miała charakter monograficzny, a więc poświęcona była twórczości jednego kompozytora. Tym razem gwiazdą wieczoru był król jazzu, wielki wizjoner, George Gershwin.

Koncertem z muzyką króla jazzu George'a Gershwina rozpoczęła się piąta edycja festiwalu Energa Sopot Classic. Kilkutysięczna publiczność miała okazję wysłuchać najpopularniejszych dzieł amerykańskiego kompozytora w mistrzowskim wykonaniu. Owacjom nie było końca, a soliści, pianista Adam Makowicz oraz śpiewacy Laquita Michell (sopran) i Kenneth Overton (baryton), występujący z towarzyszeniem Orkiestry Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot pod dyr. Wojciecha Rajskiego, za ciepłe przyjęcie odwdzięczyli się bisami.



Wiele mówi się na temat tego, że spada zainteresowanie muzyką klasyczną. Tego problemu zdają się nie mieć organizatorzy Energa Sopot Classic, co potwierdziła wypełniona po brzegi widownia Opery Leśnej podczas koncertu inaugurującego festiwal. Wzorem lat ubiegłych, inauguracja miała charakter monograficzny, a więc poświęcona była twórczości jednego kompozytora. Tym razem gwiazdą wieczoru był król jazzu, wybitny twórca i wielki muzyczny wizjoner, George Gershwin.

W tym roku zrezygnowano wprawdzie z wyświetlania korespondujących z muzyką animacji, ale scena, za sprawą oświetlenia, i tak prezentowała się znakomicie. Odbiór wizualny z pewnością ułatwiały rozmieszczone po obu stronach telebimy, a biorąc pod uwagę fakt, że artystów oklaskiwało kilka tysięcy słuchaczy, dla osób z dalszych sektorów miało to ogromne znaczenie. Niestety, zrezygnowano również z czytania fragmentów biografii kompozytora, jak to miało miejsce w latach ubiegłych, podczas koncertów poświęconych twórczości Piotra Czajkowskiego czy Ludwiga van Beethovena. A szkoda, ponieważ spod pióra Lucjana Kydryńskiego wyszła wspaniała biografia Gershwina, której fragmenty prezentowali zresztą organizatorzy na festiwalowym, facebookowym fanpage'u. Sytuację uratował prowadzący koncert Konrad Mielnik, który najciekawsze fragmenty z życia kompozytora starał się przypomnieć.

Jeszcze przed festiwalem osoby spacerujące sopockim Monciakiem mogły natknąć się na klarnecistę, spacerującego deptakiem i wygrywającego nastrojowe "Summertime". Mogły również otrzymać egzemplarz gazety festiwalowej od hosta czy hostessy ubranych w stylizowane stroje. Jeszcze przed festiwalem osoby spacerujące sopockim Monciakiem mogły natknąć się na klarnecistę, spacerującego deptakiem i wygrywającego nastrojowe "Summertime". Mogły również otrzymać egzemplarz gazety festiwalowej od hosta czy hostessy ubranych w stylizowane stroje.
Festiwal Energa Sopot Classic to impreza dla wszystkich - przynajmniej takie jest życzenie dyrektora artystycznego, Wojciecha Rajskiego. Czy tak jest w istocie? Frekwencja podczas koncertu inauguracyjnego (ale również koncertów rozpoczynających festiwal w ubiegłych latach) jest najlepszym dowodem na to, że życzenie udało się Rajskiemu spełnić. Energa Sopot Classic to jednak przede wszystkim impreza o dużej sile rażenia, która idealnie wpasowuje się w specyfikę kurortu. Weźmy za przykład formę promocji - nie zrezygnowano wprawdzie z zamieszczania informacji w tradycyjnych mediach, ale postanowiono również wyjść z reklamą prosto do ludzi. I tak, osoby spacerujące sopockim Monciakiem, mogły natknąć się pewnego dnia na klarnecistę, grającego mimochodem nastrojowe "Summertime". Mogły również otrzymać egzemplarz gazety festiwalowej od hosta czy hostessy ubranych w stylizowane stroje.

Prawdziwa muzyczna uczta
zaczęła się jednak dopiero wtedy, kiedy zabrzmiały dźwięki hejnału Sopotu w Operze Leśnej. Na początek usłyszeliśmy kompozycję, która otworzyła Gershwinowi wrota do sławy - "Błękitną rapsodię". Za fortepianem zasiadł wybitny polski pianista Adam Makowicz, którego interpretacje muzyki Gershwina są tak znakomite i wysoce cenione, że otrzymał zgodę samego Iry Gershwina, brata George'a, na własną, improwizowaną kadencję do "Rapsodii". Mogliśmy ją oczywiście usłyszeć podczas niedzielnego koncertu. Interpretacja Makowicza tak się spodobała publiczności, że ta natychmiast po zakończeniu poderwała się z miejsc i nagrodziła wykonawcę zasłużoną owacją na stojąco, dostając w podziękowaniu dwa utwory zagrane na bis.

Choć w "Błękitnej rapsodii" partię solową wykonuje fortepian, niezwykle istotna jest również partia pierwszego klarnetu - słuchacze prędzej rozpoznają utwór po kultowym glissandzie niż po jakimkolwiek fragmencie z partii fortepianu. Niestety, podczas niedzielnego koncertu solówki klarnetu niemalże całkowicie przykryła orkiestra. Szkoda...

Podobnie było niestety w poemacie symfonicznym "Amerykanin w Paryżu", gdzie mimo znakomitego prowadzenia orkiestry przez maestro Rajskiego, przeszkadzały dysproporcje brzmieniowe będące efektem nieodpowiednio zbalansowanego nagłośnienia.

Druga część koncertu brzmieniowo wypadła znacznie lepiej. Niezwykle ciekawy był również zaprezentowany repertuar. Na początek zagrana dynamicznie i z pazurem uwertura do "Girl Crazy". Później - kompilacja najpiękniejszych numerów z opery "Porgy and Bess". Organizatorzy zaprosili do wykonania partii solowych artystów nie tylko odpowiadających operowym bohaterom narodowością, ale i kolorem skóry. Amerykańska sopranistka Laquita Michell urzekła słuchaczy potęgą głosu, ale i niezwykłą grą aktorską i wrażliwością muzyczną. Baryton Kenneth Overton brzmiał ciszej i subtelniej (być może za sprawą nagłośnienia), przez co śpiewając w duecie znakomicie się dopełniali. Najlepszym dowodem na to była wspaniała interpretacja "Bess You Is My Woman Now".

Niedzielny koncert po raz kolejny pokazał, że muzyka klasyczna, jeśli się ją odpowiednio "poda", "zasmakuje" szerokiemu odbiorcy. Czy gdyby było inaczej, kilka tysięcy osób domagałoby się od Adama Makowicza bisów w trakcie koncertu?

Sopranistka Laquita Mitchell, wcielająca się w rolę Bess, skradła serca publiczności od pierwszej chwili. Sopranistka Laquita Mitchell, wcielająca się w rolę Bess, skradła serca publiczności od pierwszej chwili.
Ponarzekałabym jeszcze na opóźnienie, z jakim rozpoczął się koncert. Pierwszy raz jednak jechałam na koncert do Opery Leśnej samochodem i tylko dzięki temu opóźnieniu udało mi się zdążyć na czas, więc zamiast narzekać powinnam być organizatorom wdzięczna. Niemniej jednak, następnym razem, jak zazwyczaj, skorzystam z komunikacji miejskiej - szkoda nerwów na stanie w korkach i szukanie miejsca parkingowego.

Przed nami jeszcze trzy koncerty odbywające się w ramach tegorocznej, piątej edycji Energa Sopot Classic. Zobacz szczegółowy program festiwalu.

Wydarzenia

Energa Sopot Classic

muzyka poważna, festiwal muzyczny

Miejsca

  • Opera Leśna Sopot, Stanisława Moniuszki 12 Mapa
  • BART Sopot, Stanisława Moniuszki 12 Mapa

Zobacz także

Opinie (11) 1 zablokowana

  • Gratulacje dla Sopotu i ludzi związanych z organizacją. (1)

    A Pan Szczurek z całą swoją śmieszną świtą od kultury niech się uczą jak powinny wyglądać imprezy promujące kulturę wysoką i niech popatrzą jakim zainteresowaniem potrafią się cieszyć. Kasa w Gdyni to co najwyzej na sylwester z polszmatem.

    • 14 3

    • Realizacja i nagłośnienie bardzo ok - siedziałem na wysokości konsoli

      NIe wiem, gdzie siedziała Pani Redaktor, ale na wysokości konsoli dźwięk był znakomity.

      Oczywiście razi cebulandia, która nie potrafi zorganizować sobie przyjścia na czas i wychodzi w trakcie koncertu. Zupełnie bez sensu była przerwa, z której cebulaki oczywiście wracały spóźnione jeszcze przez część koncertu.

      • 3 0

  • Piękny koncert

    Z tego, co usłyszałam i przeczytałam w programie, pan Overton to baryton:). A koncert znakomity

    • 11 0

  • Kilka słów na temat realizacji (1)

    Koncert doskonały, Adam Makowicz fenomenalny tak jaki zaproszeni goście soliści.
    Jest tylko jedno ale - REALIZACJA woła o pomstę do nieba:
    -nagłośnienie na wysokim poziomie
    -realizacja oświetlenia 4+; co jakiś czas widownia otrzymywała niespodziewane oślepienie ze strony wymykających się spod kontroli reflektorów
    -realizacja video, widoczna na dwóch telebimach - TRAGICZNA - machanie kamerami, złe ujęcia, przypadkowe kadry - Opera Leśna powinna DOOOOBRZE przemyśleć kogo zatrudnia, są to przypadkowe osoby, nie posiadające za grosz doświadczenia.

    • 7 1

    • w temacie j.w.

      Do wyżej opisanych mankamentów dodałbym jeszcze chamską obsługę "na bramkach". Ci ludzie w kamizelkach, bez identyfikatorów imiennych, poddawali wchodzących przeszukaniom osobistym, obmacywaniu ubrań, czy przypadkiem ktoś nie wnosi butelki z wodą. Wszystkie rekwirowali, wrzucają je do pojemników na odpadki. Sprzeciw nic tu nie pomógł.

      • 0 0

  • trochę cebuli też było... (1)

    Niestety wchodzenie z piwem w kubkach na koncert muzyki klasycznej mówi o klasie ludzi, którzy się tam znaleźli chyba przypadkowo. Ja rozumiem, że są wakacje i ktoś jest na urlopie, ale piwo można sobie darować, lub ewentualnie jak ktoś musi, to wypić w barze.
    Kilku gadaczy tez wokół mnie było.
    Podobnie było z wychodzeniem jeszcze w trakcie trwania koncertu - na huraaa, bo muszą być pierwsi przy aucie.
    Trochę jeszcze trzeba się nauczyć, co by mówić, że mamy kulturalny naród.

    • 19 0

    • Spokojnie

      Z chama pana od razu nie zrobisz.Trzeba pokolen.

      • 6 0

  • Waldek

    Byłem na koncercie London Symphony i tam też ludzie wchodzili z piwem. Może nie ma co robić problemu- to jakiś znak czasów. Ja bym też osobiście nie wszedł

    • 1 1

  • wszystko

    Wszystko by bylo ok gdyby nie nuuuuudny prowadzący onanizujący się własnym głosem

    • 5 6

  • Inauguracja Energa Sopot Classic

    Muzykę Gershwina od zawsze mam w uszach. Z radością nastawiłem się na "Błękitną rapsodię" w wykonaniu Leszka Możdżera parę tygodni wcześniej. Kadencja była wspaniała, cała "Możdżerowa! Ale porównanie z wczorajszą "Makowiczową' Rapsodią (całość) - pokazało kto tu jest mistrzem!!! Adam Makowicz - w swoim stylu - dał sobie w sporo czasu i miejsca na wyeksponowanie niuansów. Trochę wolniej, ale precyzyjnie. Bardzo ważna lewa ręka. Dobre nagłośnienie fortepianu pozwoliło usłyszeć wszystkie smaczki. Kadencja - absolutne mistrzostwo !!! Zacytował inne "Gershwiny". Dwa bisy to dwie cudowne wisienki na torcie. Pan Adam - jak zawsze - chętnie i bez zbędnych ceregieli bisował. To cały ON !!! Orkiestra od "Możdżerowego" wykonania mocno poprawiła swingowanie. Tam nie zawsze musi być równo na " 4 " , nawet nie powinno !!! Klarnecista we wstępie - wg mnie - zbyt nerwowy i za szybki. Dziękuję za wspaniały koncert. Vivat orkiestra i wszyscy soliści !!!

    • 2 0

  • Przykre ale prawdziwe

    szkoda, że w internecie nie podaje sie na bieżąco informacji o imprezach aktualnie dziejących się. Informacja jest ale po długim czasie.Tym co powinni te informacje dawać na bieżąco chyba słabo płacą"jaka płaca taka praca" dobrze że choc coś jest

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA

wystawa

Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki

wystawa

Kolekcja w działaniu

wystawa

Sprawdź się

Sprawdź się

Zgodnie z planami miejskimi, obecna siedziba CSW Łaźnia miała pełnić bardzo oryginalną funkcję. Jaką?