• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Efektowny koniec studiów - o Koncercie Dyplomowym Studium Wokalno-Aktorskiego w Gdyni

Łukasz Rudziński
4 czerwca 2014 (artykuł sprzed 8 lat) 
Opinie (23)

Zobacz fragmenty "Koncertu Dyplomowego" IV roku Studium Wokalno-Aktorskiego im. Baduszkowej w Gdyni.


O właśnie ukończonym IV roku Studium Wokalno-Aktorskiego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni zwykło się mówić, że to mocny rok gdyńskiej szkoły. Koncert Dyplomowy świeżo upieczonych absolwentów tej uczelni przekonał, że opinie te nie są przesadzone.



Koncert dyplomantów Studium SWA to ostatni akcent żakowskiego życia studentów szkoły działającej przy Teatrze Muzycznym w Gdyni. Uroczyście, na głównej scenie, w obecności rodzin, przyjaciół, nauczycieli i wielbicieli Muzycznego, początkujący artyści żegnają się z murami szkoły. Symboliczny krok w dorosłość dla wielu oznacza pożegnanie z gdyńską sceną musicalową, przynajmniej w wydaniu Teatru Muzycznego w Gdyni.

Oczywiście, właśnie angaż w Muzycznym (nieprzypadkowo nazywanym jednym z najlepszych zespołów artystycznych w kraju), dla wielu z nich jest głównym celem i szczytem marzeń, przynajmniej w pierwszych latach profesjonalnej kariery. Koncert, jaki miał miejsce 3 czerwca, to forma celebracji zakończenia nauki w SWA. Choć daje równe szanse każdemu występującemu i stawia kończących studia początkujących artystów w podobnej sytuacji scenicznej, w której mają do dyspozycji scenę, życzliwą publiczność oraz własne umiejętności, by pozyskać serca widzów, nie daje odpowiedzi na pytanie, kto jest najlepszy. Pozwala jednak zaprezentować młodym aktorom osobowość sceniczną i ujawnić swoje możliwości.

Koncert zainaugurowało zbiorowe wykonanie hitu "Cały ten jazz" z musicalu "Chicago" w choreografii Jarosława Stańka i kostiumach z gdyńskiej inscenizacji broadwayowskiego hitu, wyreżyserowanego przez Stańka wspólnie z Maciejem Korwinem w 2002 roku. Część wykonawców, podążając tym tropem, mierzyła się z repertuarem z gdyńskich produkcji i - korespondencyjnie - z wykonaniami tych utworów przez artystów Muzycznego. To bardzo odważne posunięcie skłaniało do porównań i mimowolnie ustawiało ich w niekomfortowej roli pretendentów, z którą nie każdy sobie poradził.

Najmniejszych kłopotów nie miała z tym Agnieszka Brenzak - jedna z głównych bohaterek Koncertu Dyplomowego. Brenzak w swoim "Tango Nie!" Baronowej Wąsowskiej z musicalu "Lalka" w reż. Wojciecha Kościelniaka zachwyciła perfekcyjnym przygotowaniem aktorskim i wokalnym. Zabawną, "elektryczną" sceną rowerową (z partnerującym jej w roli Wokulskiego Marcinem Słabowskim) aktorka dorównała znacznie bardziej doświadczonym koleżankom - Karolinie Trębacz, Marcie Smuk czy Karolinie Merdzie, które z rolą tą mierzyły się na scenie Muzycznego. Przy okazji, ta bardzo obiecująca aktorka wspierała wokalnie większość koleżanek, niekiedy swoją silną osobowością sceniczną po prostu je przytłaczając (tak było w przypadku "Take me or leave me" z musicalu "Rent" wykonywanego przez Brenzak z Magdaleną Borowiecką).

Z kolei Maciej Podgórzak, który już otrzymał w Muzycznym główną rolę w spektaklu "O straszliwym smoku, dzielnym Szewczyku, prześlicznej królewnie i królu Gwoździku" w reż. Krzysztofa Raua, zachwycił czystym, pełnym wokalnej ekwilibrystyki monologiem Jezusa "Gethsemane" z musicalu "Jesus Christ Superstar". Tak przejmujące wykonanie wyjątkowo trudnego utworu (w Gdyni znanego dzięki interpretacji Marka Piekarczyka oraz Jerzego Michalskiego z "Jesus Christ Superstar" w reż. Macieja Korwina z 1999 roku, a wykonywanego w ostatnich latach bodaj jeszcze tylko przez Macieja Balcerzaka i Janusza Krucińskiego) przekonuje, że Podgórzak ma warunki by być silnym punktem zespołu Teatru Muzycznego w Gdyni, zaś utwór "Magnetyczne fale" (zaśpiewany razem z Justyną Jeleń) z musicalu "Grease" sugeruje, że może on stać się naturalnym konkurentem dla Marka Kaliszuka, "etatowego" amanta Muzycznego.

Aktorem charakterystycznym jest Marcin Słabowski, kolejny wart uwagi absolwent SWA. Słabowski przypominający posturą jednego z najlepszych artystów Muzycznego - Saszę Reznikowa, dysponuje silnym, czystym głosem i osobowością sceniczną. Próbkę swojego talentu daje w "Gdybym był rycerzem" z musicalu "Shrek" w roli sympatycznego ogra. Swoje nieprzeciętne umiejętności pokazali w duecie Maja Gadzińska wraz z Przemysławem Pawłowskim"Pieśni taka jak ta" z musicalu "SPAMALOT, czyli Monty Python i św. Graal" (wystawionego w Muzycznym przez Macieja Korwina). Gadzińska - chyba najbardziej wszechstronna z IV roku SWA - tym razem popisała się niemal operowym śpiewem, zaś Pawłowski, oprócz scenicznych występów ceniony jako autor muzyki, ujmuje aktorską swobodą.

Pozytywnie zaskoczyła Justyna Jeleń w utworze "Muszlo moja" z repertuaru Kayah oraz Angelika Weichbrodt wykonując ciekawą aktorsko i wokalnie wersją "Lamentu Divy" z musicalu "Spamalot". W finale koncertu, w zbiorowym "Shadow Land" z musicalu "Król Lew" z głównym wokalem Magdaleny Borowieckiej, przekonać się można, że również Borowiecka obdarzona jest świetnym głosem (co udowodniła wcześniej rolą Sindirelli w spektaklu dyplomowym "Szwoleżerowie").

Cały koncert potwierdza opinię, że mury gdyńskiego SWA opuszcza silny 14-osobowy zespół artystów (w koncercie wzięło udział 13 z nich, zabrakło Dawida Wojtkiewicza). Choć ich poziom jest bardzo zróżnicowany, co również dało się odczuć podczas Koncertu Dyplomowego, to Maja Gadzińska, Agnieszka Brenzak, Marcin Słabowski, Maciej Podgórzak czy Przemysław Pawłowski są w moim odczuciu już teraz gotowi do wyzwań, jakie stawia Teatr Muzyczny w Gdyni. Szkoda byłoby z ich potencjału nie skorzystać i pozwolić im zasilić konkurencyjne teatry.

Miejsca

Wydarzenia

Opinie (23)

  • Ahhh te rude:D Bajeczka wręcz;) (2)

    • 21 3

    • Nie dla psa kiełbasa :)

      • 3 7

    • gdzie rdza na dachu, tam wilgoć w piwnicy ;)

      • 2 3

  • bylo super

    rewelacyjny koncert...

    • 12 5

  • Tania podróba Broadwayu, pretensjonalne wykonanie i nudy... jak zawsze w muzycznym. (1)

    • 11 42

    • Broadway...
      Może byłeś w Żukowie albo na kubełku KFC za 1 zł, a o Broadway piszesz.

      • 8 6

  • Większość z wymienionych na samym końcu artykułu osób raczej nie zasili konkurencyjnych teatrów ;)

    • 5 1

  • Mozna być na kubełku KF cos tam, cokolkwiek to znaczy i mozna byc Brodwaju. I co z tego?

    • 3 1

  • Teatr Muzyczny to komercha wielka. Wszyscy śpiewają tak samo, prawdziwych mężczyzn już prawie nie ma, a aktorsko jest fatalnie. Tym sposobem mamy kolejne 14 osób, które (myśląc, ze złapało Pana Boga za nogi) będzie prowadziło imprezy w centrach handlowych i robiło za hostessy.

    • 17 21

  • Pani Agnieszko

    kocham Panią! niech Pani zostanie w Gdyni!

    • 13 4

  • Po co te pseudo studia? (6)

    Poziom artystów kończących to studium jest bardzo niski. Większość z nim zasila chóry podrzędnych teatrzyków muzycznych. A dlaczego? - bo to nie jest żadna uczelnia wyższa, tylko jakiś dziwny 4 letni, komunistyczny twór, w którym nauczają absolwenci tegoż właśnie tworu. Koło się zamyka, wszyscy kiszą się w tym samym sosie nie mając pojęcia o prawdziwym śpiewie i teatrze na świecie.

    • 19 33

    • Jak to po co!? (1)

      Może po to że wbrew temu co piszesz większość absolwentów nie ma żadnego problemu ze znalezieniem pracy w każdym teatrze muzycznym w Polsce od Warszawy po Wrocław i Gliwice.Nie mówię tutaj o chórach.Zanim się nawypisuje głupot wyssanych z palca,albo może raczej z własnej zawiści, warto się zorientować,aby mieć pojęcie o prawdziwym śpiewie i teatrze,może zaczynając odPolski.

      • 7 6

      • A wybitni robią karierę światową. Bardzo fajny koncert!

        • 4 5

    • (1)

      Może nie wiesz prostaku, ale swa to już studia, bo ug ich przygarnęło....

      • 3 4

      • Właśnie się popisałeś kulturą nie mniejszą niż "prostak" cebulaku jeden...

        • 3 1

    • (1)

      Pseudo studia? Absolwenci tego studium zasilają rzesze najlepszych teatrów muzycznych w Polsce. Po tym krótkim filmie myślę, że poziom jest dobry. Zróżnicowany, ale kilka jednostek wybija się. Do teatru światowego( cokolwiek przez to rozumiesz) trochę nam brakuje, ale według mnie problem nie tkwi w aktorach/wokalistach ale reżyserach, no i ograniczonym budżecie. Inna sprawa to otwarte castingi, których mi w Gdyni brakuje. Ale to się raczej prędko nie zmieni.

      • 2 5

      • przeciez absolwenci tej szkoly wystepuja na światowych scenach to chyba jest ten teatr światowy czy nie??

        • 1 4

  • (1)

    Jurek Michalski grał rolę Jezusa w JChSS od conajmniej 1999 roku. Czyżby redaktor za młody...?

    Odpowiedź redakcji:

    Dziękujemy za sugestię. Treść została uzupełniona.

    • 7 2

    • i cd

      a Marek Piekarczyk od 1987 - czyli od wersji Gruzy...

      • 0 0

  • SUPER

    Widziałem egzaminy musicalu z Akademii Muzycznej i ten koncert... BEZ PORÓWNANIA! SWA bije ich na głowę! Śpiewem, tańcem ale przede wszystkim AKTORSTWEM !

    • 14 8

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Festiwal Książki Psychologicznej

Do DNA

wystawa

Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki

wystawa

Sprawdź się

Sprawdź się

Które miasto było organizatorem głównych europejskich obchodów Europejskiego Dnia Morza w 2011 roku?