Wiadomości

stat

Gdańskie Targi Książki za nami

Dziś ostatnia szansa na udział w święcie literatury w Gdańsku - Targi Książki trwają jeszcze dziś do 17.
Dziś ostatnia szansa na udział w święcie literatury w Gdańsku - Targi Książki trwają jeszcze dziś do 17. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

W Gdańsku od piątku trwają drugie Gdańskie Targi Książki. Do godziny 17 w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej będzie możliwość wzięcia udziału w tej jedynej w swoim rodzaju imprezie. To ostatnia szansa, by kupić książki w dobrej cenie, wziąć udział w ciekawych spotkaniach z pisarzami, zdobyć autograf z dedykacją, obejrzeć wystawy ilustracji, posłuchać islandzkiej poezji, pójść z dzieckiem na albo po prostu poczuć fantastyczną atmosferę wśród książek, księgarzy, wydawców i autorów. Bilet 5 zł, a za darmo wchodzą uczniowie, studenci i seniorzy.




Targi Książki - impreza dla wszystkich



O ile rok temu Gdańskie Targi Książki można było traktować jako imprezę eksperymentalną, bo odbywającą się po raz pierwszy, zatem - mimo dobrej organizacji i bardzo ciekawego programu - nieco nieprzewidywalną, o tyle ten rok wydaje się kluczowym i miarodajnym egzaminem tak dla organizatorów, jak i dla samej imprezy. Przyznać trzeba, że po pierwszych dwóch dniach można jednoznacznie stwierdzić, że Gdańskie Targi Książki nie tylko ten egzamin zdały, ale i okazały się sukcesem.

Mam na myśli nie tylko sukces frekwencyjny, bo ci, którzy byli wczoraj w Filharmonii, doświadczyli tego na własnej skórze - trudno mówić tu o dużej liczbie uczestników - trzeba wręcz powiedzieć o tłumach, które się przewijały przez cały wczorajszy dzień przez filharmonijne mury. Korek tworzący się przy wejściu głównym mówił sam za siebie - jedni tłoczyli się przed Salą Kameralną w oczekiwaniu na spotkanie, inni z tejże sali próbowali jakoś wyjść, w tym samym miejscu niestety ciągnęła się kolejka po bilety wstępu, a pozostali starali się jakoś przemieścić z piętra na parter lub odwrotnie.

Organizatorzy i gospodarze robili, co w ich mocy, by usprawnić ciągi komunikacyjne, jednak nad tłumem bardzo trudno zapanować, co niektórym dawało się we znaki. Kumulacja tego zjawiska nastąpiła podczas spotkania Filipa SpringeraJulianny Jonek-SpringerMariuszem Szczygłem, gdy publika wręcz "zalała" salę podczas trwania poprzedzającego spotkania wokół prozy Steinunn Sigurðardóttir, przeszkadzając niestety gościom. Okazało się zresztą, że wiele osób, mówiąc kolokwialnie, "odbiło się od wejścia", bo nie starczyło dla wszystkich miejsc. I mam tu na myśli nie krzesła, lecz miejsca stojące, ponieważ przybyli zajmowali każdy wolny skrawek przestrzeni - od podłogi, poprzez wszelkie wejścia, przejścia, włącznie ze sceną. Efekt był taki, że wielu widzów stało pod drzwiami i nadsłuchiwało toczącej się w środku rozmowy. Szczygieł stał się niekwestionowaną gwiazdą tego dnia.

Wieczory literackie w Trójmieście


Co prawda aż takie emocje i takie tłumy nie powtórzyły się przy innych spotkaniach, ale frekwencja na większości była imponująca. Podobnie jak w przestrzeni targowej, gdzie pojawiło się mnóstwo osób w różnym wieku - zarówno starsi, jak i młodsi, bardzo dużo rodzin z dziećmi, w tym także z maluszkami w wózkach. Targi okazały się imprezą dla wszystkich - każdy może na nich znaleźć coś dla siebie, zarówno w programie wydarzeń towarzyszących, jak i wśród wystawców. Wielu targowiczów zresztą polowało uparcie na zdobycze w postaci tańszych woluminów (wystawcy oferowali bardzo wysokie rabaty, książki po 5-10 złotych, darmowe egzemplarze), jak i autografy wraz z dedykacjami. Widok osób spacerujących z wieloma siatkami i torbami pełnymi zakupów w ręku nie był czymś nadzwyczajnym. Mnóstwo uczestników wychodziło z budynku "obładowanych" książkami.

- Osobiście widziałam pana w średnim wieku, który trzymał w szatni torbę z Ikei i do niej przychodził co jakiś czas ładować kolejne torebki z książkami. Niezły patent! My na to nie wpadliśmy, ale mamy już zrobione zakupy na stoiskach naszych ukochanych wydawnictw, czyli Nasza Księgarnia, Zakamarki, Hokus-Pokus i Dwie Siostry. Jest jeszcze kilka wystawców z dziecięcą literaturą, ale już nam budżet nie pozwala na dalsze szaleństwa - mówiła pani Kasia, która przybyła na Targi z mężem i dwójką dzieci.
Stoisko gościa honorowego - Islandii.
Stoisko gościa honorowego - Islandii. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

Bezkrwawy najazd potomków wikingów na Gdańsk



Islandia, która została tegorocznym gościem honorowym targów, okazała się krajem fascynujących pisarzy i wzorem do naśladowania, jeśli chodzi o czytelnictwo. Jednocześnie, jak pokazali twórcy islandzcy podczas rozmów, Islandczycy to naród z dużym poczuciem humoru i dystansem do siebie i świata.

Organizatorzy zadbali o to, by wyważyć program i nie przesadzić z nadmiarem wydarzeń islandzkich, a jednocześnie, by jednak zainteresowani tym tematem mogli czegoś się dowiedzieć o tamtejszej literaturze, kulturze i historii islandzkiej czy ichniejszych obyczajach, które u nas nie są zbyt dobrze znane. Przy okazji mogliśmy posłuchać tego pięknego, śpiewnego języka, który dla mnie osobiście brzmi jak skrzyżowanie słowiańskiego z germańskim. Przewodnikiem po Islandii jest w trakcie targów tłumacz literatury islandzkiej - Jacek Godek.

Dwukrotnie (w piątek i w sobotę) mogliśmy się spotkać z Einarem Kárasonem, autorem książki pt. "Wyspa diabła", która sprzedała się wyspie w ponad 30 tys. egzemplarzy, podobnie jak w Polsce, gdy ukazała się 20 lat temu nakładem wydawnictwa Marpress (które szykuje właśnie jej wznowienie). W sobotę rozmowa toczyła się również wokół niewydanej jeszcze książki "Sztormowe ptaki", którą planuje wydać WUJ. Fragmenty odczytane przez prowadzącego spotkanie prof. Dariusza Rotta zrobiły na zgromadzonych duże wrażenie i nagradzane były oklaskami.

Podobnie zresztą proza Steinunn Sigurðardóttir, której czytania fragmentów w wykonaniu Karoliny Gruszki mogliśmy posłuchać nieco wcześniej tego samego dnia. Z kolei polskie spojrzenie na wyspę zaprezentował Piotr Milewski w swojej książce "Islandia albo najzimniejsze lato od pięćdziesięciu lat". Spotkanie wokół tego wydawnictwa odbyło się również w sobotnie popołudnie. Nieco wcześniej zaś islandzki pisarz Hallgrímur Helgason brał udział w debacie na temat kultury czytelniczej. Ale to nie koniec atrakcji, bo islandzkie wydarzenia zaplanowano także na niedzielę.

Hallgrimur Helgason - pisarz islandzki, jeden z uczestników debaty "Kultura czytelnicza - tkanka łącząca w demokracji?"
Hallgrimur Helgason - pisarz islandzki, jeden z uczestników debaty "Kultura czytelnicza - tkanka łącząca w demokracji?" fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

Kultura czytelnicza - debata o związkach literatury i demokracji



Sobota była bardzo intensywnym dniem i minęła pod znakiem wielu spotkań, z których na pewno ważniejszym była debata zatytułowana "Kultura czytelnicza - tkanka łącząca w demokracji?", w której udział wzięli: prezydent Miasta Gdańska - Aleksandra Dulkiewcz, islandzki pisarz - Hallgrímur Helgason, tłumacz i literaturoznawca - Tomasz Swoboda. Rozmowę prowadziła Agnieszka Michajłow a tłumaczeniem zajął się Łukasz Kotyński. Jak można było przypuszczać, debata cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem publiczności, która wypełniła salę niemal po brzegi.

Rozmówcy starali się znaleźć powiązania literatury i demokracji. Pani prezydent przytoczyła statystyki wskazujące, że tam, gdzie dużo się czyta, tam proporcjonalnie dużo osób chodzi do urn wyborczych. Zapewniała, że rolą samorządowców jest uczyć kultury czytelniczej i dawać narzędzia rodzicom do wychowywania dzieci w kulturze literackiej, wspierać organizacje pozarządowe propagujące edukację czytelniczą.

Zabawnie odniósł się do tego gość z Islandii, twierdząc, że ich kraj to takie niekończące się warsztaty literackie, pełne alkoholu, gdzie połowa to pisarze, a druga połowa to ludzie, którzy chcą, żeby o nich napisać. Z kolei prof. Swoboda stwierdził, że literatura w Polsce jest domeną warstw uprzywilejowanych, u nas większość ludzi nie czyta i to oni stanowią o naszej demokracji, która właściwie jest oligarchiczna. W przeciwieństwie do Islandii, gdzie czytają wszyscy i wszędzie, a książki są wszechobecne. Tomasz Swoboda przypomniał też, że wielcy pisarze, tj. Flaubert, byli przeciwnikami demokracji i że literatura jest neutralna politycznie.

Filozofka z Bałut



"Powrót z emigracji zachodniej do Polski jest cofnięciem się cywilizacyjnym". M. Gretkowska
W dużo mniej poważnym tonie, choć na bardzo poważne tematy toczyła się z kolei rozmowa Mariusza Szczygła z Manuelą Gretkowską. To spotkanie, jak można było się spodziewać, ściągnęło tłumy i sala była przepełniona fanami pisarki i reportera. Duet ten okazał się w rozmowie świetny, a co najważniejsze - twórcy wspaniale się uzupełniali. Gdy tylko Gretkowska wchodziła na zbyt filozoficzne tony, Szczygieł od razu sprowadzał ją na ziemię, często rozbawiając tym widownię.

Wymiana zdań dotyczyła najpierw miasta rodzinnego pisarki - Łodzi, sama nazwała się filozofką z Bałut, potem buddyzmu, emigracji, Kościoła, policji itd. Gretkowska stwierdziła, że lubi posterunki policji, bo lubi patrzeć, jak się zmieniają, a często na nich bywa. Stwierdziła także, że pisarze to tacy "ludzie na żółtych papierach", a ona jedyne co potrafi to: pisać, chodzić i mówić po francusku. Swój wycięty felieton z miesięcznika "Sukces" (co zdarzyło się w 2006 r.) nazwała "pustym miejscem po demokracji". Padło też wiele mocnych słów na różne tematy, jak to Gretkowska ma w zwyczaju (np. przewrotne stwierdzenie, że "W Polsce myślenie jest przestępstwem"). Kto nie był, może żałować, bo spotkanie było arcyciekawe.

Targi dla dzieci i młodzieży



Piątek zdecydowanie należał do najmłodszych czytelników. Podczas Targów zaplanowano wiele spotkań i warsztatów adresowanych do dzieci i młodzieży, w tym również dla szkół, które bardzo licznie przybyły w piątek. Bardzo udane było tego dnia spotkanie z Elżbietą Pałasz i Joanną Czaplewską, które prezentowały w postaci slajdów zdjęcia ze spotkań z ludźmi, którzy stali się potem bohaterami ich książki i opowiadały o swojej pracy nad nią, czyli nad "Dobra robota. Ceramik, opiekunka fok i inne ciekawe zawody" (wyd. Adamada).

Przeczytaj również: "Dobra robota". Książka o ciekawych zawodach na Pomorzu

Również bardzo ciepłe i pogodne było spotkanie o "Nieprzeciętnych - biografiach wybitnych Polaków dla dzieci i młodzieży" z Anną Czerwińską-Rydel i Izabellą Klebańską, które starały się włączać dzieci do rozmowy i świetnie się to udawało, bo najmłodsi bardzo chętnie zabierali głos.

Z kolei w weekend w Sali nad Motławą najmłodsi mogą wykazać się swoją kreatywnością w trakcie warsztatów plastycznych, na które nie obowiązują zapisy, można po prostu przyjść z dzieckiem w podanych godzinach. W sobotę dla dzieci w wieku od 5 lat odbyły się "Warsztaty nieMapa Gdańska - tajemnice gdańskiej mapy" - maluchy tworzyły własną mapę Gdańska, a następnie warsztaty twórcze dla dzieci w wieku od 6 do 12 lat "Otwieranie książki na świat", w trakcie których dzieciaki robiły swoje własne albumy ze statkami.

Obecność tłumaczy



Warte odnotowania jest też na pewno to, że w trakcie Targów zauważalna jest obecność - zwykle niezauważanych, szarych eminencji literatury - tłumaczy. Jest to zasadne, zwłaszcza gdy mówimy o literaturze zagranicznej, i bardzo cieszy. Oczywiście pierwsze skrzypce gra tu Jacek Godek jako ten, który jest najpopularniejszym tłumaczem literatury islandzkiej, jednak w spotkaniach biorą również tłumacze z innych języków i literaturoznawcy, tj. prof. Tomasz Swoboda (debata o kulturze czytelniczej) oraz przedstawiciele Stowarzyszenia Tłumaczy Literackich w osobach: Paweł Łapiński (spotkanie dla dzieci w wieku szkolnym o tym, jakie zaklęcia musi znać tłumacz literacki) oraz Karolina Drozdowska i Agata Lubowicka, które brały udział w spotkaniu na temat literatury północy, poszerzając wątek o literaturę duńską i norweską.

Co czeka nas w trzecim dniu Targów?



Jeszcze mnóstwo spotkań z pisarzami, w tym: spotkanie z Emmą Popik, które poprowadzi Małgorzata Warda, premiera książki "Gambit" - spotkanie z Maciejem Siembiedą, "Jak powstają biografie?" - spotkanie z Magdaleną Grzebałkowską, Dorotą Karaś i Małgorzatą Czyńską, które poprowadzi Mariusz Szczygieł; premiera książki "Jurata. Cały ten szpas" - spotkanie z Anną Tomiak, prowadzenie: Joanna Wiśniowska; wokół twórczości Karola Śliwki - spotkanie z Patrykiem Hardziejem, Agatą Abramowicz i Agnieszką Drączkowską, spotkanie z Zygmuntem Miłoszewskim, "Moja żona tramwajarka. Opowieść o Henryce Krzywonos-Strycharskiej" - spotkanie z Henryką Krzywonos-Strycharską i Krzysztofem Strycharskim, i wiele innych. Będzie również okazja do posłuchania islandzkiej poezji, czytanie Eddy poetyckiej - najstarszego zabytku piśmiennictwa islandzkiego, a także - nie lada gratka dla fanów tej islandzkiej piosenkarki - wspólne tłumaczenie piosenki Björk z udziałem publiczności oraz tłumaczy literatury islandzkiej: Jackiem Godkiem, Olgą Knasiak i Anną Karen.

Fantastyczna atmosfera prawdziwego święta książki, bardzo interesujący program, gwiazdy literatury i autorzy mniej znani, reprezentacja lokalnych wydawców, a jednocześnie najlepsze wydawnictwa z Polski, no i oczywiście spotkanie z Islandią - wszystko to w jednym miejscu i jeszcze tylko dziś. Trzeba tam być.

Więcej informacji na www.gdanskietargiksiazki.pl.

Opinie (28) ponad 10 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

15

listopada

Narracje #11 Gdańsk Siedlce,

17

listopada

Festiwal Twórczości Wojciec... Gdańsk, Europejskie Centrum Solidarności

22

listopada

Tydzień Filmu Niemieckiego ... Gdańsk, Kino Żak

Rozrywka

Roboty z odzysku. Recenzja filmu "Terminator: Mroczne przeznaczenie"
Recenzja filmu "Terminator: Mroczne ..."
Świetny koncert Lao Che w Starym Maneżu
Koncert Lao Che w Starym Maneżu

Kulinaria

Kolejny browar rzemieślniczy w Trójmieście
Kolejny browar rzemieślniczy w Trójmieście
Niedzielne obiady i animacje w restauracji hotelu Radisson Blu
Rodzinny obiad w hotelu Radisson Blu

Planuj z nami tydzień

Nie tylko Święto Niepodległości. Planuj tydzień
Nie tylko Święto Niepodległości

Sprawdź się

Zgodnie z planami miejskimi, obecna siedziba CSW Łaźnia miała pełnić bardzo oryginalną funkcję. Jaką?