Wiadomości

stat

Dzień Teatru na Metropolia jest Okey

Gdyby ocenić festiwal Metrolopia jest Okey tylko pod względem artystycznym, wypadłby zaledwie dobrze. O tym, że zakończoną wczoraj imprezę warto wpisać w coroczny kalendarz trójmiejskich imprez kulturalnych, przesądziło coś innego.



Niezwykle energetyczna mieszanka muzyki, wyśmienitej atmosfery, beztroskiej zabawy oraz wzajemnej życzliwości dała znakomity efekt. Przez kilka dni w Trójmieście sztuka i przyjemność podały sobie ręce i w niezobowiązującej formie przeniosły mieszkańców w przestrzeń kultury niezależnej.

To, że wśród zaproszonych artystów znaleźli się również trójmiejscy tancerze, nikogo chyba nie dziwi. Taniec współczesny od dawna funkcjonuje poza kulturalnym mainstreamem. Nawet najbardziej zaangażowany odbiorca zapytany o temat oglądanego właśnie spektaklu, zazwyczaj wzrusza ramionami. I nic dziwnego. Teatr tańca nie doczekał się dotychczas znaczących przykładów swojego odczytania. Sam będąc zjawiskiem na wskroś nowoczesnym, interdyscyplinarnym, funkcjonujący na przekór językowemu doświadczeniu świata, siłą rzeczy skazany jest na "off". Determinacja, z jaką tancerze próbują zmienić tę sytuację, godna jest podziwu. Przewrotnie jednak, być może to ona właśnie sprawia, że każdy kontakt z teatrem tańca jest doświadczeniem fascynującym, nieobciążonym niczym więcej niż sztuką.

Juicy Flesh
Juicy Flesh fot. Przemek Wiśniewski
Większość z sześciu przedstawień, które w sobotni wieczór zaprezentowały trójmiejskie grupy w sopockim klubie Sfinks, zasługuje na szczególną uwagę. Interesującą dyskusję na temat kobiecości zaproponowały Katarzyna Chmielewska i Anna Steller. W spektaklach przygotowanych pod szyldem teatru Dada von Bzdülöw zinterpretowały ją przede wszystkim jako miejsce wolności. W so beautiful symbolizowanej przez zdjęcie czarnych, niewygodnych "szpilek", w Juicy Flesh poprzez poruszającą demostrację obnażonego, nagiego, innego od pokazywanego w gazetach ciała, prowokacyjnie zapakowanego w skąpe, koronkowo-satynowe koszulki.

Niezwykłą interpretację wierszy Herberta zaproponowali artyści Teatru Okazjonalnego, Joanna Czajkowska i Jacek Krawczyk. W skróconej wersji spektaklu Alchemik Halucynacji najbardziej ciekawy okazał się sposób, w jaki tancerze przełożyli na język gestu i ruchu to, co wydawałoby się nieprzekładalne - intelektualne rozważania na temat dwoistości ludzkiej natury, istoty bycia artystą w świecie popkultury, naszych prób dążenia do doskonałości i nie mniej dotkliwych porażek w jej osiąganiu.

Punktem kulminacyjnym wieczoru okazał się solowy występ Leona Dziemaszkiewicza, założyciela Teatru Patrz Mi Na Usta. Improwizowane, niezwykle osobiste, by nie rzec sublimacyjne, show konsekwentnie wpisało się w inne projekty tego artysty. Temat oparty został na próbie opisania kondycji ludzkiej w rozdarciu pomiędzy tym, co szkaradne a idealne, aż do granic kiczu, który ostatecznie okazuje się równie odpychający.

Już wkrótce miłośnicy teatru tańca będą mieli kolejną okazję na spotkanie z trójmiejskimi artystami. 12 i 13 stycznia w ramach 3miejskiego Punktu Tanecznego Sceny Teatralnej Klubu Żak zobaczymy dwa spektakle: Punkt zwrotny Bożeny Eltermann i Katarzyny Chmielewskiej oraz W pół do godziny Iwony Gilarskiej.

Opinie (6)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

29

maja

Kino Plenerowe i Samochodow... Sopot, Opera Leśna

Rozrywka

Dobry po imprezie oraz na duży głód. Kebab - gdzie najlepszy?
Kebab - gdzie najlepszy w Trójmieście?

Kulinaria

Dobry po imprezie oraz na duży głód. Kebab - gdzie najlepszy?
Kebab - gdzie najlepszy w Trójmieście?

Sprawdź się

Jaki trójmiejski teatr dysponuje Nową Sceną?