Dom poznania dobrego i złego. Recenzja "Na początku był dom" Teatru Wybrzeże

Spektakl Anny Augustynowicz to prawdziwy labirynt relacji damsko-męskich, łudząco podobny do opery mydlanej. Ale pod grą pozorów kryje się bolesna diagnoza kondycji współczesnego mężczyzny, który męski pozostaje już tylko z nazwy.
Spektakl Anny Augustynowicz to prawdziwy labirynt relacji damsko-męskich, łudząco podobny do opery mydlanej. Ale pod grą pozorów kryje się bolesna diagnoza kondycji współczesnego mężczyzny, który męski pozostaje już tylko z nazwy. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl

Konflikt międzypokoleniowy może mieć różne oblicza. Starzy nie rozumieją młodych, dzieci żyją zupełnie inaczej niż ich rodzice. Piętrzą się nieporozumienia. Reżyserka Anna Augustynowicz podjęła się trudnego zadania, by zaangażowaną społecznie i politycznie twórczość Doris Lessing wprowadzić do polskiego teatru z perspektywy salonu pewnej angielskiej aktywistki. I z tej próby wychodzi zwycięsko.



Jeden z ciekawszych aktorów Teatru Wybrzeże - Piotr Domalewski (na pierwszym planie), rolę płaczliwego Tony`ego składa z kilku poprzednich swoich ról, jednak tym razem wypada słabiej niż wszystkie aktorki sopockiego spektaklu.
Jeden z ciekawszych aktorów Teatru Wybrzeże - Piotr Domalewski (na pierwszym planie), rolę płaczliwego Tony`ego składa z kilku poprzednich swoich ról, jednak tym razem wypada słabiej niż wszystkie aktorki sopockiego spektaklu. fot. Łukasz Unterschuetz
Myra z "Na początku był dom" to kolejna po tytułowej "Matce" i Aleksandrze Del Lago ("Słodki ptak młodości") bardzo trudna i ważna rola w dorobku Doroty Kolak.
Myra z "Na początku był dom" to kolejna po tytułowej "Matce" i Aleksandrze Del Lago ("Słodki ptak młodości") bardzo trudna i ważna rola w dorobku Doroty Kolak. fot. Łukasz Unterschuetz
Wystawienie sztuki "Na początku był dom" jest zadaniem bardzo skomplikowanym i pewnie dlatego nikt w Polsce się wcześniej tego nie podjął. Brytyjska noblistka z 2007 roku, Doris Lessing, dramat ten napisała w ponad 50 lat temu, osadzając go w realiach angielskiej middle class, po raz kolejny w swojej twórczości jasno określając strony międzypokoleniowego konfliktu i postawy wobec zaangażowania społecznego.

Myra (Dorota Kolak) to aktywna i chętnie uczestnicząca w wiecach politycznych pacyfistka, która dla manifestacji przeciwko bombie wodorowej potrafi rzucić pracę. Tony (Piotr Domalewski), jej syn, po dwuletnim pobycie w wojsku właśnie wraca do domu, w którym nikt się go nie spodziewa. We własnym łóżku zastaje Sandy'ego (Piotr Chys), swojego rówieśnika, pomocnika matki we dnie i kochanka w nocy. Ale to jeszcze nic, bowiem były ukochany Myry - Philip (Mirosław Baka) - właśnie wprasza się z wizytą, "podrzucając" przy okazji na noc Myrze swoją nową narzeczoną, Rosemary (Emilia Komarnicka). Dodajmy do tego zakochanego w Myrze po uszy wieloletniego przyjaciela rodziny, leciwego Mike'a (Krzysztof Gordon) i równie postępową co Myra Milly (Joanna Bogacka), matkę Sandy'ego, by mieć komplet postaci skrojonych na miarę nieznośnej opery mydlanej.

Anna Augustynowicz doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Odważnie rzuca bohaterów sztuki na głęboką wodę. Ogranicza działania aktorów do przybierania fikuśnych póz na wyeksponowanej niczym w komedii salonowej, ekskluzywnej sofie (skromna, wytłumiona kolorystycznie scenografia Marka Brauna) i daje się wypowiedzieć postaciom "na sucho", niemal odzierając je z gry aktorskiej. Dlatego spektakl przeradza się momentami w długie monotonne litanie słów, by nagle przybrać formę serialowych dialogów z kategorii "kocham cię - ty w ogóle nie wiesz co znaczą te słowa".

Reżyserka ufa wymowie tekstu Lessing, dlatego dokładnie prowadzi akcję wedle wskazówek autorki, usuwając ze sztuki jedynie większość bezpośrednich odwołań do angielskiej sceny politycznej i dokonując niezbędnych skrótów. I ma rację. Ten pozornie staroświecki tekst zawiera bardzo aktualne przesłanie: młodzi i starzy mają ogromne problemy z porozumieniem, ponieważ świat ich wartości i potrzeb jest zupełnie inny. Tytułowy dom jest dla Myry nieznośnym więzieniem. Dla Tony'ego to ostoja bezpieczeństwa i podstawowy fundament świata po traumatycznych wspomnieniach z dzieciństwa.

Myra jest outsiderką, jej aktywność polityczna budzi politowanie (Tony) lub irytację (Philip). Dla romansującego z nią Sandy'ego poglądy polityczne są nieistotne ("lewicowe, prawicowe - żadna różnica") - liczy się lekka, łatwa i przyjemna praca. Starzy oczekują od młodych buntu podobnego do tego, jaki stał się ich udziałem. Tylko, że "wyście już wszystkie bunty załatwili. Dla nas nic nie zostało" zauważa Sandy. Jedynym językiem porozumienia pozostaje seks, co tylko komplikuje wzajemne relacje.

Anna Augustynowicz konflikt na tle zaangażowania społecznego potęguje walką płci. Mężczyźni w "Na początku był dom" to przerośnięte niedojrzałe dzieciaki - wyszczekany Sandy i płaczliwy Tony potrzebują matczynej piersi dosłownie. Jedynie status majątkowy odróżnia od nich nieporadnego Philipa, a zaawansowany wiek pierdołowatego Mike'a. To kobieta musi przyjąć lub zanegować przypisaną jej odgórnie bierną rolę w teatrze płci. Prostolinijna Rosemary (bardzo dobra rola Emilii Komarnickiej) tę rolę odrzuca, podstarzałe Myra i Milly z wyrachowaniem z nich korzystają.

Przedstawienie Teatru Wybrzeże jest propozycją bardzo inteligentną, wartościową, choć z pewnością trudną w odbiorze. Spektakl, tak jak sztukę, zdominowały panie. Precyzyjnie, bardzo ciekawie budująca swoją rolę z maleńkich epizodów Emilia Komarnicka ma poważną konkurencję w postaci bardzo dobrej Joanny Bogackiej. W płomiennym finałowym monologu istnieje jednak już tylko Dorota Kolak. Naprawdę warto jej posłuchać.

Opinie (26) 6 zablokowanych

  • Takie jest właśnie życie bez Boga - puste i amoralne. Kopulacja zastępuje uczucia, a więzi zastępują układy, towarzyskie i (8)

    biznesowe. Z jednym nie mogę się zgodzić, z tym, że "Starzy nie rozumieją młodych". Dojrzałość myli się z konfliktem pokoleń. Ludzie starsi (nie wszyscy) kierują się w życiu doświadczeniem, to suma praktyki i własnych błędów. Młodzi (nie wszyscy), to doświadczenie odrzucają. Kończy się to przeważnie sakramentalnym - "A nie mówiłem/am". I jeszcze coś, bo mnie to śmieszy - takie niby nowoczesne i emancypowane, ale na widok myszy wskakują na krzesło i piszczą niczym zarzynane cielę. Że o wbiciu gwoździa litościwie nie wspomnę

    • 23 16

    • Bez jakiego Boga? (4)

      Co ty tu piszesz? Jakiego Boga? Ile ty masz lat?

      • 5 13

      • Na obrazach przedstawia się Go jak starszego Pana z długą, siwą brodą. Czasem w dłoni dzierży kamienne tablice z (3)

        dziesięciorgiem przykazań.

        • 4 4

        • nie nie nie, to ciemnoskóra kobieta o czterech rękach (2)

          lub ewentualnie coś w rodzaju bakeneko sprzed 10 tysięcy lat dzierżące krzyż egipski.

          • 4 5

          • Złotym cielcem Boga nie zastąpisz. A w chorobie.... (1)

            • 4 4

            • Zeus Deus Kosmadeus i morele baks

              a krowy pewnie latają, w twoich snach ludziku o ciasnym rozumku.

              • 3 8

    • człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru (2)

      • 4 3

      • człowiek z religią bywa groźny (1)

        • 2 2

        • zwłaszcza dla lewactwa

          • 2 0

  • baaaardzo dobry spektakl (1)

    Doris Lessing byłaby dumna! Doskonale poprowadzone, świetna aktorsko. Role damskie zasługują na wielkie brawa! Pani Joanny Bogacka - doskonała, Dorota Kolak - klasa absolutna). Ironia i trafność tekstów zachwyca ! Przesłanie aktualne i dziś - młodzi buntować się będą zawsze przeciw wartościom i ideałom pokolenia rodziców. Bardzo polecam.

    • 9 6

    • Swietna Joanna Bogacka

      Swietna Joanna Bogacka - i co za nogi- ale wrzeszcząca Kolak mnie odpychała i nie mogłam zrozumieć jak mogło ją kochać ją tyle mężczyzn? Żeby wyrazić emocje nie trzeba krzyczeć , co pokazała doskonale Joanna Bofgacka i M.Baka.W dodatku Dorota Kolak nie umie krzyczeć.Ale Sztuka świetna, reżyseria również - trzeba zobaczyć koniecznie!

      • 0 2

  • do znudenia baka

    a jak ktos nie lubi jego maniery aktorskiej to nie moze chodzic do teatru bo w kazdym przedstawieniu on

    • 3 12

  • Obsada bardzo dobra , ale zobaczyć ich w klasycznej sztuce prawdziwych...

    ...mistrzów ( Czechow,Molier) bez żałosnych "uwspółczesnień" niewykonalne juz w tym teatrze. Brakuje weny, klasy ......Został wyrób czekoladopodobny.

    • 6 2

  • Brak biletów (2)

    W jakim celu reklamujecie spektakl jeśli okazuje się, że brak biletów do końca listopada (taką informację otrzymałem przy próbie rezerwacji biletów na dzisiaj).

    • 3 6

    • dlaczego ?

      Recenzja pojawia się najczęśćiej tuż po premierze.... tak sie przyjęło ;-) niezależnie od tego na jak długo do przodu sprzedane są bilety.A dlatego reklamują, abyś mógł już teraz kupić bilety na najbliższy spektakl, na który jeszcze są :-) nawet jakby to było w połowie przyszlego roku! A przy okazji, czy wiedziałbyś o tym spektaklu gdyby nie ten artykół ?

      • 8 1

    • to nie jest reklama - to jest recenzja.

      • 2 0

  • sztuka typowo lewacka, ale na czasie o problemie prącia we współczesnym świecie (3)

    .........

    • 7 6

    • lewacki to jest żydokatolicyzm i kult Mitologicznego Żyda (2)

      równość, braterstwo, dzielenie się po równo, wtedy zaczął się socjalizm, najpierw żydowski, narodowy przejęty przez amerykanów i niemcow a potem sowiecki, międzynarodowy socjalizm. Religia, podobnie jak nienawisć, jest skutkiem lenistwa umysłowego. Religia to prymitywna filozofia dla cielaków.

      • 4 10

      • (1)

        takiego bełkotu dawno nie widziałem, przestań chodzić do teatru bo ci chyba szkodzi

        • 6 5

        • jeśli nie rozumiesz języka mówionego to idź do szkoły barbarzyńco

          i zobacz skąd przyszła żydokatolicka (socjalistyczna) ideologia. Zaczęła się rodzić w Egipcie jako bunt niewolników rozgrzewany przez nawiedzonych, ulicznych bajarzy. To była ideologia biedoty, która przerodziła się w coś dla mas, nie tylko dla wykształconych panów. Tak powstała ta prostacka religia. Coś jak filozoficzny supermarket. Prosta ideologia dla mas. Wolność, równość, braterstwo :)!

          • 4 3

  • widać właśnie że życie bez Boga prowadzi jak w twom przypadku wprost do nienawiści i to rasowej.

    • 4 3

  • Anna Augustynowicz (1)

    i wszystko jasne :) - nie ma jakichś dziwacznych wynaturzeń, nie ma nieuzasadnionej nagości, jest konflikt, mądra analiza tekstu, błyskotliwa realizacja sceniczna. Spektaklu jeszcze nie wiedziałam, ale czytam z przyjemnością, że warto było na ślepo rezerwować bilety na środę. Chociaż lektura tekstu Lessing w "Dialogu" niespecjalnie była obiecująca - swoją drogą za co Szwedzi dali jej Nobla???

    • 3 1

    • Za

      lewicową propagandę

      • 0 2

  • ztrważające (1)

    Recenzencie. To, że lubisz Emilke, nie znaczy, że pozostałych aktorów przemilczasz. To niebywałe, aby recenzent pisał tak płytką recenzję, tylko analizując treść i nie zajmując sie niczym więcej.

    • 0 3

    • hmm

      chyba ktoś nie umie czytać... :)

      • 2 0

  • mirek cienko gra

    • 2 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
muzyka poważna
maj 13-30.12
g. 19:30
Gdańsk, Kościół Św. Katarzyny

Kulinaria

Sprawdź się

Sprawdź się

Ile metrów liczy zabytkowy piec kaflowy w Dworze Artusa?