Wiadomości

stat

David Garrett: Jestem szczęściarzem, że mam tak fantastyczną publiczność

Nasza relacja z koncertu Davida Garretta w Ergo Arenie w 2017 roku:

- Wiem, że mam w Polsce wielu fanów, że istnieje kilka fan clubów. Ci ludzie są ze mną i wspierają mnie od lat, a zaczęli to robić jeszcze zanim ja zacząłem koncertować w Polsce. Jestem szczęściarzem, że mam tak fantastyczną publiczność i bardzo się cieszę, że dwa lata temu na mapie mojej trasy koncertowej znalazła się Polska - mówi David Garrett, wirtuoz skrzypiec, który już 6 października wystąpiErgo Arenie.



Ewa Palińska: Co robiłbyś w życiu, gdybyś nie był artystą? Potrafisz to sobie w ogóle wyobrazić?

David Garrett: Wyobrazić sobie, że nie gram na skrzypcach? Byłoby to dla mnie bardzo trudne. Nie twierdzę, że nie byłbym w stanie robić nic innego, ale w tym momencie mojego życia zrezygnowanie z gry na skrzypcach byłoby niezwykle trudnym i smutnym doświadczeniem.

Przez większość roku jesteś w trasie. Czy jest na świecie takie miejsce, które możesz nazwać domem?

Jest wiele miejsc, które nazywam domem. Z racji tego, że od tak wielu lat podróżuję po całym świecie, w wielu miastach mam swoje ulubione miejsca, restauracje, hotele. Potrafię czuć się jak w domu nawet w takim miejscu, które odwiedzam pierwszy czy drugi raz w życiu.

David Garret - kup bilety na koncert:
Eventim

Ben Lee, podający się za najszybszego skrzypka świata, podczas bicia swoich rekordów całkowicie odpuszcza sobie interpretację wykonywanych utworów, stawiając na prędkość. Zwykł zresztą mawiać "jeśli potrafisz coś zagrać wolno, to potrafisz to zagrać szybko". Ty masz na swoim koncie wiele nie tylko szybkich, ale i przejmujących interpretacji. Co jest ważniejsze podczas takich wykonań - szybkie tempo czy interpretacja?

Umiejętność grania szybko, jeśli wymaga tego interpretacja, jest po prostu elementem warsztatu każdego dobrego muzyka. I tak, zdarza mi się ćwiczyć wolno, bo jesteś w stanie nadać utworowi "prędkości" tylko wówczas, jeśli znasz go bardzo dobrze. Samo "granie szybko" nie czyni skrzypka dobrym.

David Garrett: Relacja z koncertu w 2017 roku w Ergo Arenie


Wiele osób widzi w tobie swojego idola, podąża twoim śladem. Czy ktoś, kto na drabinie kariery wspiął się tak wysoko, ma swoich własnych idoli? Jest ktoś, kogo ty podziwiasz i na kim się wzorujesz?

Oczywiście, że posiadam swoich idoli. Niektórych z nich, niestety, nie ma już wśród nas, ale są i tacy, którzy żyją i cieszą się dobrym zdrowiem. Ja osobiście jestem wielkim i oddanym fanem Itzhaka Perlmana, który był moim nauczycielem podczas studiów w nowojorskiej Julliard School. Uwielbiam też znakomitości z czasów złotej ery wiolinistyki (przełom XIX i XX wieku - red.), jak Heifetz, Milstein, Elman, Kreisler, Oistrach, Szeryng... To byli naprawdę wielcy artyści! Całe życie się na nich wzoruję i nigdy nie przestanę.

Jesteś wybitnym artystą, a przy tym - powiedzmy sobie szczerze - przystojnym facetem, który podczas swoich koncertów tak uwodzi publiczność, że ciarki przechodzą! To ma swoje konsekwencje - fanki widzą w tobie nie tylko artystę, ale i mężczyznę, w którym najzwyczajniej w świecie się zakochują. Jak się czujesz, kiedy osoba, którą widzisz pierwszy raz w życiu, wyznaje ci miłość i twierdzi, że nie wyobraża sobie życia bez ciebie?

To faktycznie dziwne uczucie, ale na szczęście - wbrew pozorom - takie sytuacje nie zdarzają się zbyt często. W swoim codziennym życiu koncentruję się na pracy - na ćwiczeniu, na tym, aby dać dobry występ, na zaserwowaniu publiczności dobrej muzyki i przygotowaniu ciekawego show. Wszystko inne dzieje się niejako pobocznie. Zdarzają się takie sytuacje, jak ta, o której wspomniałaś, czasem przytrafi mi się coś szczególnie miłego, ale nie wpływa to jakoś znacząco na moje życie. Te chwile przemijają, a życie toczy się dalej.

Kiedy przyglądam się publiczności podczas twoich koncertów, przypominają mi się słowa z "Małego Księcia" Antoine'a de Saint-Exupéry'ego: "Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować". Davidzie, oswoiłeś mnóstwo ludzi na całym świecie. Czujesz się za nich w jakiś sposób odpowiedzialny? Jak bliskie relacje łączą cię z fanami?

Koncerty w październiku w Trójmieście


Kocham swoich fanów i są oni oczywiście bardzo bliscy mojemu sercu, ale nie oszukujmy się - jest to oczywiście inna relacja niż ta, jaką mam z bliskimi znajomymi czy rodziną. Jeśli masz wielkie szczęście, to znajdzie się w twoim życiu kilka osób, które zatroszczą się o ciebie nie mniej, niż o siebie i ty z radością odwdzięczasz się im tym samym. Podkreślam jednak, że jest to niezwykle trudne i przytrafia się rzadko. Fakt, że jest się popularnym artystą, tego nie zmienia.

Dla mnie najbardziej satysfakcjonującym doświadczeniem jest usłyszenie od kogoś, że moja muzyka go poruszyła czy wywarła wpływ na jego życie. Poprzez muzykę wyrażam siebie, dlatego wydaje mi się, że właśnie za jej pośrednictwem najbardziej pomagam ludziom. Nawet jeśli ta pomoc miałaby się ograniczać do tego, że ktoś tak się zasłucha, że zapomni o codziennej harówce.

Jesteś uzależniony od sławy? Byłbyś w stanie wieść normalne życie, z dala od świateł reflektorów?

Zdecydowanie tak! Wieczne przebywanie w świetle reflektorów to zdecydowanie ta część mojego życia, którą nieszczególnie lubię. Bycie artystą to cudowna praca, a życie na świeczniku jest jej nieodzowną częścią, z czego oczywiście doskonale zdaję sobie sprawę. Czasem nawet mi to schlebia czy dostarcza innych pozytywnych wrażeń. Niemniej z życia w blasku fleszy zdecydowanie i z łatwością byłbym w stanie zrezygnować.

Co jest najfajniejsze w byciu Davidem Garrettem?

Najważniejsze i najcudowniejsze jest to, że mam do dyspozycji najpiękniejsze i najznakomitsze skrzypce oraz smyczki - to ogromny luksus dla mnie, jako muzyka. Fajna jest też możliwość występowania i podróżowania po całym świecie, eksplorowanie go. Mogę zamieszkać i żyć tam, gdzie mi się zachce. To, że mogę pozwolić sobie na taki luksus, oczywiście bardzo mnie cieszy, aczkolwiek podchodzę do tego z wielką pokorą.

Zwykle to publiczność ocenia artystę, ale dziś chciałabym prosić cię o to, abyś to ty ocenił polskich fanów. Masz z nimi dobre relacje?

Wiem, że mam w Polsce wielu fanów, że istnieje kilka fan clubów. Ci ludzie są ze mną i wspierają mnie od lat, a zaczęli to robić jeszcze zanim ja zacząłem koncertować w Polsce. Jestem szczęściarzem, że mam tak fantastyczną publiczność i bardzo się cieszę, że dwa lata temu na mapie mojej trasy koncertowej znalazła się Polska. Już wcześniej czułem się bardzo związany z waszym krajem, a teraz mamy możliwość spędzić razem czas i dla was zagrać. Wracam, aby wspólnie z wami świętować 10. rocznicę grania muzyki crossoverowej. Już nie mogę się doczekać naszego spotkania.

Opinie (34) 5 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

21

października

Mała rzecz a cieszy Gdynia, Teatr Muzyczny

27

października

Artur Andrus i Dorota Miśki... Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

28

października

PC Drama - Łaknąć Gdańsk, Klub ŻAK

Rozrywka

Jedzenie uliczne, jakiego nie znacie
Jedzenie uliczne w Trójmieście
Cudów nie trzeba. Recenzja filmu "Boże Ciało"
Recenzja filmu "Boże Ciało"

Kulinaria

Jedzenie uliczne, jakiego nie znacie
Jedzenie uliczne w Trójmieście
Kolacja komentowana i jesienne smaki w Hotelu Haffner
Jesienne smaki w Hotelu Haffner

Planuj z nami tydzień

Restaurant Week, Budka Suflera, targi motoryzacyjne. Planuj tydzień
Planuj tydzień w Trójmieście

Sprawdź się

Które miasto było organizatorem głównych europejskich obchodów Europejskiego Dnia Morza w 2011 roku?