Wiadomości

stat

Czy warto znać muzykę, której się słucha?

felieton w trojmiasto.pl

Czy słuchacz, który zamierza wziąć udział w koncercie muzyki poważnej, powinien się do niego merytorycznie przygotować? Odpowiedzi na to pytanie szuka w swoim felietonie Ewa Palińska.
Czy słuchacz, który zamierza wziąć udział w koncercie muzyki poważnej, powinien się do niego merytorycznie przygotować? Odpowiedzi na to pytanie szuka w swoim felietonie Ewa Palińska. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

"Nie znam się na tej muzyce, więc nie ma sensu, żebym szedł na koncert" - takich odpowiedzi otrzymuję najwięcej, kiedy proponuję znajomym wspólne posłuchanie na żywo muzyki klasycznej. Czy naprawdę trzeba się na niej znać, żeby ją docenić? Czy koncert symfoniczny nie ma szans oczarować laika? A może to właśnie świeżość umysłu pozwala delektować się nią w pełni?



Czy uczestniczyłe(a)ś kiedykolwiek w koncercie muzyki poważnej?

tak 84%
nie 12%
nie, ale wybieram się na taki koncert 4%
zakończona Łącznie głosów: 282
"Proszę pana, ja jestem umysł ścisły. Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. Po prostu. No... To... Poprzez... No, reminiscencję. No jakże może podobać mi się piosenka, którą pierwszy raz słyszę" - w tych kilku zdaniach inżynier Mamoń z filmu "Rejs" trafnie spuentował nasze podejście do słuchania muzyki. Pewnie, że najbardziej lubimy to, co dobrze znamy. Tak jest bezpieczniej i wygodniej. To jak z eksploracją górskich szlaków - znając trasę nie zgubimy się, a zawsze przecież możemy dostrzec coś, co wcześniej nam umknęło.

Słuchanie tego, co już znamy, ma jeszcze jeden zasadniczy plus - kiedy zostaniemy zapytani o wrażenia (a przecież rozmowy kuluarowe głównie tego dotyczą), zawsze będziemy wiedzieli, jak w towarzystwie zabłysnąć. Możemy porównać zasłyszaną interpretację z innym dobrze nam znanym wykonaniem, wskazać podobieństwa i różnice, przywołać ciekawostki związane z tą kompozycją bądź artystą, który ją wykonuje. Jeśli nasi adwersarze są równie dobrze osłuchani, wywiąże się dyskusja, podczas której obie strony będą mogły zabłysnąć wiedzą. Tylko jak to się ma do recepcji muzyki?

Koncerty: muzyka poważna


Jednak czy wiedza, w którą się uzbrajamy, faktycznie przybliża nas do lepszego zrozumienia i odbioru muzyki? Weźmy za przykład ruchy wykonawstwa historycznego, które za wszelką cenę próbują odtworzyć muzykę w taki sposób, w jaki była wykonywana w czasach, kiedy powstawała. Postęp, jaki dokonał się na tym polu na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat robi wrażenie.

Pamiętam, jak w dziecięcym zespole muzyki dawnej grywaliśmy na prowizorycznie wykonanych instrumentach, bo lepszych nikt nie produkował. Dziś rekonstrukcja, rewitalizacja, a nawet produkcja instrumentów historycznych bądź ich kopii odbywa się na szeroką skalę. W konserwatoriach i akademiach muzycznych otwiera się klasy kształcące młodych wirtuozów w tym kierunku, a muzykolodzy w pocie czoła pracują nad transkrypcjami muzykaliów sprzed kilkuset lat, zalegających w bibliotecznych archiwach.


Muzyka poważna staje się egalitarna - na widowni jest miejsce zarówno dla melomanów, jak i tych, którzy nigdy wcześniej nie brali udziału w koncertach muzyki poważnej.
Muzyka poważna staje się egalitarna - na widowni jest miejsce zarówno dla melomanów, jak i tych, którzy nigdy wcześniej nie brali udziału w koncertach muzyki poważnej. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl
I wszystko fajnie, tylko gdzie w tym wszystkim jest słuchacz? Jaka w tym wszystkim jest jego rola? Skoro przywracamy muzyce pierwotne brzmienie i pierwotną funkcję, to może i słuchaczom warto przypomnieć, w jakich okolicznościach i w jaki sposób słuchano tej muzyki? Bo ja tu widzę skrajną rozbieżność - z jednej strony stawia się na prezentowanie muzyki w jej historycznej odsłonie, z drugiej - wymaga od słuchaczy współczesnych norm zachowania podczas koncertów i tworzy programy, jakich równolatkowie Mozarta czy Beethovena nie byliby w stanie wysłuchać ciągiem. Zwłaszcza kontemplując tę muzykę w ciszy i bezruchu. Niejednokrotnie traktujemy muzykę wykonywaną na żywo jako obiekt muzealny, który bezrefleksyjnie należy podziwiać. Gdzie w tym wszystkim miejsce na emocje?

Pamiętajmy, że są takie okresy w historii, kiedy muzyki słuchało się dla przyjemności, a głównym zadaniem kompozytorów było zadowolenie słuchaczy. Wiele kompozycji, uważanych dziś za arcydzieła, powstawało z bardzo przyziemnych pobudek - twórcy musieli z czegoś żyć, a ci, którzy byli w stanie za muzykę im zapłacić, oczekiwali czegoś, co ich zachwyci. Jeśli nie zachwyciło, kompozytor popadał w niełaskę.


Publiczność nie gustowała - tak jak obecnie - w "odgrzewanych kotletach". Podczas koncertów wykonywano gównie muzykę nową, świeżą, a słuchacze spontanicznie wyrażali swoją opinię na jej temat. Sprzętu umożliwiającego rejestrowanie i odtwarzanie muzyki nie było, więc liczyło się "tu i teraz". Muzyka była ulotna, dlatego słuchacze delektowali się każdą chwilą, kiedy dane im było jej posłuchać. Nie omieszkali oczywiście wyrazić swojego niezadowolenia, jeśli ktoś ten moment zepsuł, prezentując muzykę złą.

Dziś mamy ten "komfort", że zanim usłyszymy coś na żywo, możemy posłuchać tego samego w domu. W różnych wykonaniach. Tylko co nam to daje? Podczas niedawnej choroby spędziłam w łóżku dwa tygodnie, które postanowiłam sobie umilić oglądaniem najwybitniejszych realizacji operowych. Po dziesiątej "Tosce" miałam swojego lidera - inscenizacja cudowna, wybitna, aktorzy fenomenalni, muzyka zapierała dech w piersiach. Co to oznacza dla mnie? Tyle tylko, że choćbym zobaczyła na żywo jakąkolwiek inną "Toscę" w nieco mniej wybitnym wykonaniu, nie będę usatysfakcjonowana. Sama sobie zepsułam całą frajdę z oglądania tej opery na żywo.

Nie przesadzajmy zatem z tym uzbrajaniem się w wiedzę, tylko delektujmy się muzyką ot tak, po prostu. Pozwólmy jej czasem nas zaskoczyć, zachwycić, ale także rozczarować. Nie rezygnujmy z koncertów, bo nawet najlepsze nagrania płytowe nie przebiją działania muzyki wykonywanej na żywo. I dajmy sobie prawo do oceniania, bo to muzyka jest tworzona dla słuchacza, a nie słuchacz dla muzyki.

Opinie (33)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

08

grudnia

Koncert Kolęda Nocka Gdańsk, Centrum św. Jana

13

grudnia

Remcon 2019 Gdynia, SP 31

16

grudnia

Dziadek do Orzechów - Narod... Gdynia, Gdynia Arena

Rozrywka

Pełna hala na mikołajkowym koncercie w Ergo Arenie
Tłumy na mikołajkowym koncercie
Pomysły na Mikołajki w Trójmieście: dla dużych i małych
Pomysły na Mikołajki w Trójmieście

Kulinaria

Romans tradycji z nowoczesnością. Otwarcie restauracji Monastico
Otwarcie restauracji Monastico

Planuj z nami tydzień

Sprawdź się

Kto na początku był liderem legendarnego działającego w Gdańsku teatrzyku Bim-Bom, z którego wywodzą się m.in: Jacek Fedorowicz i Alina Afanasjew?