Wiadomości

Czesław Podleśny: rzeźby powodujące niepokój

Najnowszy artukuł na ten temat

Agata Półtorak: Dzieci są moimi przewodnikami - rozmowa z ilustratorką

Czesław Podleśny to artysta pełen pasji, w którego pracach wybrzmiewa ironia. Jego prace to surrealistyczne formy - jednych mogą przerażać, inni zakochują się w nich od pierwszego wejrzenia.
Czesław Podleśny to artysta pełen pasji, w którego pracach wybrzmiewa ironia. Jego prace to surrealistyczne formy - jednych mogą przerażać, inni zakochują się w nich od pierwszego wejrzenia. fot. Agnieszka Potocka / trojmiasto.pl

W cyklu "Pracownie Artystów" ostatnio pisaliśmy o Mariuszu Warasie. Dzisiaj przedstawiamy postać Czesława Podleśnego. Urodził się 56 lat temu w Rybniku w rodzinie górniczej. Z pochodzenia jest Ślązakiem, ale licealną edukację rozpoczął w Zakopanem. Jako dojrzały artysta zwiedził trzy kontynenty, ostatecznie zatrzymał się w Gdańsku. W Polsce znany jako rzeźbiarz, w Stanach Zjednoczonych jako ceramik. Bez wątpienia - artysta z dużym dorobkiem, w którego pracach wybrzmiewa nie tylko ironia.



Małe główki i wiaderko do szampana

Prac Podleśnego nie sposób pomylić z żadnymi innymi. Już przy wejściu do WL4 - pracowni artysty zlokalizowanej przy ulicy Wiosny Ludów 4 zobacz na mapie Gdańska, prezentują się intrygujące postaci z metalu, które na pierwszy rzut oka będą bardziej intrygować niż się podobać. Są rzeźbiarskimi kolażami, złożonymi z różnych materiałów, które artysta zestawia ze sobą, aby uzyskać większą ekspresję i dynamizm. Na pierwszy rzut oka wydają się ciężkie, groteskowe, często pozbawiające godności fałszywych bohaterów. Jedne mają nieproporcjonalnie duże brzuchy, inne - małe głowy. Większość z nich to twory z metalu, ale często, dla urozmaicenia - Czesław Podleśny tworzy w ceramice oraz drewnie. Jak sam dodaje, stara się nie utknąć w jednym materiale, aby się nie ograniczać.

Czytaj więcej: WL4: nowa przestrzeń dla artystów w Gdańsku

Podchodzimy do największej i - moim zdaniem - najbardziej przerażającej rzeźby. Nazywa się Strażnik Świerkowej. Jest znacznie większy i potężniejszy od nas. Wieje grozą. Stojąc obok Strażnika człowiek czuje się bardzo niepewnie. Ponad 3-metrowa postać stanie przed domem zamawiającego. Ma pilnować posesji. Ponadto, zostanie wyposażona w system czujników i kamer, dzięki którym będzie się poruszać "obserwując" przechodniów.

Jak podkreśla artysta, chociaż dla niektórych jego rzeźby wydają się przerażające, innym kojarzą się z bohaterami komiksów, filmów i gier. Nie tylko z gatunku science-fiction. Często podobają się dzieciom, które w odróżnieniu od dorosłych, dostrzegają w nich znacznie więcej. Być może dlatego, że ich wyobraźnia nie jest jeszcze skażona schematami, przez co sięga głębiej.


Przebywając w pracowni Czesława Podleśnego można odnieść wrażenie, że człowiek jest obserwowany. Wokół znajduje się wiele par chłodnych, metalowych oczu, osadzonych w nieproporcjonalnych głowach oraz intrygujących korpusach. Niektóre dopiero rozpoczęte, inne już na ukończeniu. Jak przyznaje Podleśny, jego pracownia jest niczym sala operacyjna.

- Motywem przewodnim moich prac jest człowiek. Jego wzloty i upadki. Podobnie jak nasi bohaterowie, którzy często nie przystają do nowych sytuacji politycznych, ponieważ walczyli nie za tę sprawę, a ich medale zaprzeczają aktualnej rzeczywistości. Jak orzeł, który pozbawiony korony wylądował na złomowisku - dodaje Czesław Podleśny.
Poruszana tematyka ma źródło w jego śląskim pochodzeniu. Zapamiętane z dzieciństwa opowieści dziadków, wujków i sąsiadów o niesprawiedliwościach historycznych, politycznych i ludzkich wróciły do niego po latach. Małe głowy i wyolbrzymione brzuchy to metafory, dzięki którym odbiorca może odczytać ukryte w nich przesłanie.

Inspiracja do tworzenia przychodzi zewsząd. Czasami pomysł zrodzi się w głowie, innym razem dostrzeże przedmiot, w którego kształcie zawiera się wieloznaczność formy lub treści. Kiedyś, podczas pobytu artysty w Stanach Zjednoczonych, do studia w Baltimore przyszła elegancka kobieta, która przyniosła ze sobą inspirację.

- Powiedziała, że posiada wiaderko do lodu, które jest jej jedyną pamiątką po babci z Polski. Poprosiła, abym przetworzył ten przedmiot w dzieło sztuki. Takie sytuacje ciągle się zdarzają - mówi Podleśny.
Nabywcy rzeźb artysty są tak samo zagadkowi, jak jego prace. Ciężko zrozumieć motywy kupna, ale często chodzi o fascynację, powodującą pewien niepokój. Często jest to miłość od pierwszego wrażenia.

Artystę trzeba zrozumieć

Pracownia rzeźbiarza znajduje się w nowo otwartej przestrzeni o nazwie WL4 w Gdańsku. Poza Podleśnym pracuje tutaj w sumie ponad czterdziestu różnych artystów. To za jego sprawą przestrzeń miała szansę narodzić się na nowo pod postacią WL4. Trzy lata temu, razem z Adrianą Majdzińską wynajął tu pracownię i wspólnie zaczęli tworzyć. Po odejściu firm komercyjnych budynek opustoszał, a Podleśny rozpoczął rozmowy z zarządcami, aby zorganizować wewnątrz pracownie dla innych artystów. Taką, w której będą mogli pracować w nienormowanych godzinach pracy, czasami po nocach oraz w święta.

- Oglądałem pracownie przyznawane artystom przez miasto i ubolewałem, że w większości to zagrzybione, podmokłe sutereny kamienic. A przecież niektórzy z nas hałasują, używają maszyn. Inni pracują po nocach, a niektórzy potrzebują wysokich pomieszczeń. WL4 stwarza idealne warunki do pracy, nawet dla głośnej kapeli rockowej - dodaje.
Wszędzie dobrze, ale w Gdańsku najlepiej

Chociaż urodził się w Rybniku, szybko opuścił Śląsk. Po zakończeniu edukacji w zakopiańskim Liceum Sztuk Plastycznych, rozpoczął edukację w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku. Jak sam potwierdza, był to najlepszy wybór z możliwych. Gdy przekroczył granice Gdańska, z godziny na godzinę odkrywał nowe przestrzenie i nieograniczone możliwości.

Po dwóch latach przeniósł się do stolicy, do warszawskiej Akademii Sztuk pięknych, gdzie razem z Jurkiem Foberem i Andrzejem Szarakiem stworzył grupę artystyczną "...kim jesteś...". Ich wystawy były rodzajem przeciwstawienia się cenzurze i komunistycznej doktrynie.

- Kiedy trzy lata później zobaczyłem ponownie Gdańsk zrozumiałem, że jest to ostatnie porzucone miasto w Polsce. Przecież w Krakowie, Warszawie czy Poznaniu trudno w centrum znaleźć opuszczone ugory. Pomyślałem, że jest to przestrzeń do zagospodarowania. Za chwilę coś tu się będzie działo. Jestem człowiekiem czynu i takie sytuacje są dla mnie budujące. A Gdańsk to miasto nieuporządkowane, gdzie wszystko dopiero zaczyna się nakręcać. Lubię być w miejscach, gdzie wszystko startuje, rodzi się nowe - podkreśla Podleśny.
Kiedyś nieustannie podróżował, a jego wyprawy były sposobem na życie. Zdawał sobie sprawę, że musi wyjść naprzeciw wyzwaniom. Jak podkreśla, świat nie znajdzie nas w pracowni, nawet, gdy ma ona dwieście metrów kwadratowych. Dzięki temu, na całym świecie możemy podziwiać ponad pięćdziesiąt jego prac.

- Widzę, jakie to było ważne. Patrząc na młodych artystów, którzy mają obok pracownie myślę, że teraz czas, by ruszyli w świat, by ich sztuka zaistniała w innych przestrzeniach i znalazła nowych odbiorców - podsumowuje Czesław Podleśny.

Opinie (13) 2 zablokowane

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

12

lipca

Kino Letnie w Orłowie - 10.... Gdynia, Scena Letnia w Orłowie

12

lipca

Kino po zachodzie słońca Gdańsk, Teatr Leśny

26

lipca

10. Międzynarodowy Festiwal... Sopot, Opera Leśna

Rozrywka

Z widokiem na morze i miasto. Trójmiejskie lokale z tarasami
Lokale z tarasami w Trójmieście
Do Hollywood po marzenia. Historia muzyka z Gdyni
Przeprowadził się z Gdyni do Hollywood

Kulinaria

Nie dostała kawy do prywatnego kubka przez "ryzyko zatrucia"
Nie dostała kawy do prywatnego kubka

Sprawdź się

Która spośród oper, prezentowanych w ostatnich latach w Gdańsku, pokazana została premierowo w 1950 roku i jest uważana za początek działalności Opery Bałtyckiej?