• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Cyryl Sone: gdański prokurator napisał kryminał. Wywoła burzę?

Patryk Gochniewski
17 października 2022, godz. 12:00 
Jak wygląda praca prokuratora naprawdę? Cyryl Sone - aktywny prokurator - postanowił pokazać to w swojej debiutanckiej powieści "Krzycz, jeśli żyjesz". To ponad 500 stron historii, w której zbrodnia jest tak kluczowa, jak poboczna. Najważniejsi są tu ludzie - Sone stara się wszystkim im poświęcić tyle samo miejsca. Jak wygląda praca prokuratora naprawdę? Cyryl Sone - aktywny prokurator - postanowił pokazać to w swojej debiutanckiej powieści "Krzycz, jeśli żyjesz". To ponad 500 stron historii, w której zbrodnia jest tak kluczowa, jak poboczna. Najważniejsi są tu ludzie - Sone stara się wszystkim im poświęcić tyle samo miejsca.

Czy prokurator może spełniać się zawodowo także na innych polach? Tak. Zwłaszcza gdy lubi zarówno zawód wyuczony, jak i ten, który jest jego pasją. Cyryl Sone postanowił pójść właśnie tą ścieżką i napisał książkę - "Krzycz, jeśli żyjesz". Spełnił swoje marzenie. Premiera wydawnictwa 26 października.



Najbliższe spotkania literackie w Trójmieście



Czy zamierzasz przeczytać debiut Cyryla Sone?

Prokurator napisał książkę o prokuratorze, dzieląc się tym, jak ta praca w Polsce wygląda naprawdę. Kryminał? Nie do końca. Bardziej dramat społeczny ze zbrodnią w tle.

Autor pisze pod pseudonimem i tak też będzie przedstawiany w tym wywiadzie. Jeśli ktoś chce, może znaleźć jego prawdziwe imię i nazwisko w minutę.

Cyryl Sone zadebiutował z przytupem. Nie tylko dlatego, że zaczyna od trzęsienia ziemi - ciała młodej dziewczyny w Strzyży i dwójki psychopatycznych "bananowych" dzieciaków.

Uznane wydawnictwo - Znak. Marzenie wielu pisarzy - i tych początkujących, i tych wziętych. Ponad pół tysiąca stron momentami zagmatwanej historii młodego pokolenia widzianego oczami osoby z pokolenia wcześniej. Do tego zbrodnia i obraz prokuratora Konrada Kroona - człowieka, który mógł mieć wiele, ale wybrał przeciętność. No i ta obsesja mityczną niemal Julią - młodzieńczą femme fatale.

Nowości literackie z Trójmiasta



To wszystko oblane bardzo soczystym sosem prawniczego galimatiasu. I tak naprawdę te momenty, w których Sone wyjaśnia paragrafy, zabiera nas na oględziny zwłok, pokazuje od kuchni komisariat i prokuraturę, są najciekawsze. W tych chwilach czuć prawdę, którą chce się zgłębić.

Nieco gorzej - w moim odczuciu - wychodzi opisywanie współczesnych młodych-dorosłych, jednak nie da się ukryć, że koncept na tę książkę jest ciekawy i na pewno znajdzie ona spore grono zainteresowanych, którzy pochłoną ją w moment. Bo - mimo tych pewnych niedociągnięć debiutanta - "Krzycz, jeśli żyjesz" czyta się bardzo szybko.


Role się odwróciły. Tym razem to prokurator stanął w ogniu pytań.

Patryk Gochniewski: Widziałeś kiedyś trupa?

Cyryl Sone: Ciało człowieka. Tak. Widziałem.

Jakie to uczucie?

Trudne.

Ile prawdy jest w emocjach twoich bohaterów, kiedy odkrywają martwą osobę?

Sto procent. Nie planowałem bawić się w teatr. Od początku prac nad książką miałem zamiar opisać dokładnie pewien skrawek rzeczywistości. Nie chciałem niczego koloryzować ani też - z drugiej strony - niczego zanadto ugładzać. Nasza reakcja na spotkanie ze śmiercią zależy od wielu czynników, między innymi od tego, jaki związek łączył nas ze zmarłym. I tak też to przedstawiłem w książce. Dla jednych bohaterów wali się świat, dla innych to po prostu zwykła codzienność.

Widziałeś to już na własne oczy. Byłeś tam. Wybierając zawód prokuratora, trzeba mieć silne nerwy i mocny żołądek. Trzeba być trochę wyłączonym z otoczenia. Ale też zdaję sobie sprawę, że większość nieboszczyków to nie makabryczne zbrodnie i krwawe łaźnie, tylko proza życia - alkoholizm, kłótnie, nieszczęśliwe miłości.

Większość spraw związanych ze śmiercią człowieka dotyczy zgonów z przyczyn naturalnych. Umarł młody człowiek, przyjeżdża prokurator, na sekcji okazuje się, że cierpiał na zatorowość płucną. Albo przedawkował. Jeśli chodzi o zabójstwa, to - tak jak zauważyłeś - są one popełniane głównie przez osoby znajdujące się w stanie silnego upojenia alkoholowego na osobach im najbliższych. Naszą uwagę przyciągają nietypowe zbrodnie. Chętnie się o nich czyta, pisze. Ale w rzeczywistości to jedynie niewielki margines spraw związanych ze śmiercią.

Okładka książki - stworzona przez Wojciecha Krosnowskiego - dokładnie przedstawia to, co jest w książce. Miejsca, istotne dla historii, martwe ciało młodej dziewczyny, której morderstwo nie jest tak oczywistą sprawą, jak się wydaje, a także wzbudza pewien rodzaj bliżej nieokreślonego niepokoju. Okładka książki - stworzona przez Wojciecha Krosnowskiego - dokładnie przedstawia to, co jest w książce. Miejsca, istotne dla historii, martwe ciało młodej dziewczyny, której morderstwo nie jest tak oczywistą sprawą, jak się wydaje, a także wzbudza pewien rodzaj bliżej nieokreślonego niepokoju.
Można się znieczulić na zło, zbrodnię? Czy też prokuratorzy później ustawiają się w kolejce na terapię?

To bardzo trudne emocje. Każdy z nas radzi sobie z nimi zupełnie inaczej. Rozmawiałem o tym kiedyś z jednym z lekarzy sądowych, że jako osoby obcujące stale ze śmiercią musimy odhumanizować we własnych wyobrażeniach to, co widzimy. Zapomnieć na chwilę, że mamy do czynienia z człowiekiem. Skupić się na pracy, wyłączyć emocje. Nie możemy przeżywać żałoby razem z rodziną, musimy działać. Jednym przychodzi to łatwiej, innym trudniej. Ale każdy z nas miał kiedyś taką sprawę, przez którą nie spał po nocach. Prokuratorzy płacą wysoką cenę za swoją służbę. Niejeden skończył na terapii.

Wiesz, znając cię od wielu lat, nigdy bym nie pomyślał, że pójdziesz do prokuratury, prędzej na papugę [adwokata - przyp. red.]. Mocno mnie to zaskoczyło - taki miły chłopiec, dzień dobry mówił.

Przecież powiedziałem ci "dzień dobry" (śmiech). A tak całkiem serio to planowałem kiedyś zostać adwokatem. Ale potem, na aplikacji, dowiedziałem się, na czym polega praca prokuratora. I dałem się uwieść.

Co warto czytać jesienią?



"Krzycz, jeśli żyjesz". Myślę, że to motto, które wiele osób zapisze sobie w głowie. Banalne, ale jednocześnie mocne.

Mam nadzieję, że ludzie będą je sobie dziarać na rękach tak jak bohaterowie w książce (śmiech). Moi przyjaciele planują zrobić sobie takie tatuaże razem ze mną. Braterstwo krwi.

W podziękowaniach dzielisz się, że zawsze chciałeś być pisarzem. W końcu się udało, panie prokuratorze. Powiedz, jak to się zaczęło.

Tak jak wiele rzeczy w życiu, przez zupełny przypadek. Od jakiegoś czasu pisałem bajki dla swojego syna. Nigdy nie zamierzałem napisać kryminału. Nigdy żadnego nie przeczytałem. W zeszłym roku przyszedł jednak ten dziwny wrześniowy dzień, kiedy nagle skończyło się lato, a w mojej głowie pojawił się pomysł na powieść. Trawiłem to całą noc, nie mogłem zasnąć. Następnego dnia rano usiadłem do komputera i tak pisałem to dzień w dzień po kilkanaście godzin, aż w końcu go z siebie wyplułem. Książka powstała w miesiąc. Kosmos.

Ulica Elektryków jest jednym z głównych bohaterów debiutu Sone. To tu spotykają się młodzi ludzie, którzy szukają w życiu czegoś więcej - szukają ekscytacji nim, ucieczki od problemów, od rzeczywistości. Na "Ele" dzieje się w tej książce wiele istotnych historii. Ulica Elektryków jest jednym z głównych bohaterów debiutu Sone. To tu spotykają się młodzi ludzie, którzy szukają w życiu czegoś więcej - szukają ekscytacji nim, ucieczki od problemów, od rzeczywistości. Na "Ele" dzieje się w tej książce wiele istotnych historii.
Już ci wspominałem, w trakcie czytania, że według mnie to nie jest kryminał. To dramat obyczajowy z elementami kryminału.

Bo nie chciałem napisać kryminału. Planowałem stworzyć powieść obyczajową opisującą współczesnych dwudziestolatków, ze zbrodnią na dalekim planie. Trochę jak w serialu "Euforia".

Skoro jednak taki był zamiar, to dlaczego jest to reklamowane jako seria o Konradzie Kroonie, prokuratorze? Jego historia będzie się rozwijała czy zawsze będzie obok głównej osi zdarzeń?

Kiedy zaczynasz pisać, nigdy nie wiesz, dokąd zaprowadzi cię opowieść. Konrad Kroon wyrósł na pierwszoplanową postać, wydawnictwo Znak Koncept powiedziało, że chce go więcej. I myślę, że będzie go więcej, bo to naprawdę ciekawy gość. Kanciasty charakter. Polubiliśmy się.

Piszesz tu historię dwudziestolatków, jednak ja odnoszę wrażenie, że oni nie są takimi prawdziwymi, współczesnymi dwudziestolatkami. Oni są wyobrażeniem, jakie o nich mamy my - pokolenie około czterdziestolatków.

Patryk, nie wiem jak ty, ale ja dalej mam dwadzieścia lat (śmiech).

(śmiech) No, ja również, wiadomo! A tak serio?

W zeszłe wakacje poznałem sporo dwudziestolatków. Gdyby nie oni, książka nigdy by nie powstała. Dlatego nie zgodzę się z twoją tezą. Pamiętam, jak dyskutowałem z moją redaktorką na temat języka dialogów, jakiego używam w książce. Trochę się spieraliśmy, aż w końcu dostaję od niej wiadomość: "wiesz, szłam dziś w Rivierze za grupką nastolatków. I usłyszałam połowę tekstów z twojej książki". Cóż mogę więcej powiedzieć? Elo, mordo!

Kosztowne marzenia o własnej książce



W moim odczuciu ta książka jest właśnie skierowana do tych około czterdziestolatków. Szczególnie przez postać Kroona, z którym wiele osób będzie mogło się identyfikować. Możliwości nieprzeciętne - życie jednak przeciętne. Na własne życzenie.

Przed premierą książkę czytali dwudziesto-, czterdziesto- i sześćdziesięciolatkowie. I w sumie nie wiem, do kogo jest adresowana. Dwadzieścia lat to taki wiek, do którego zawsze chętnie się wraca wspomnieniami.

Czy Kroon znajdzie kiedyś Julię?

Każdy z nas chce odnaleźć w swoim życiu Julię (śmiech).

Jaki romantyk! Powiedz mi, przy książce pracowałeś z redaktorem Remigiusza Mroza. I słyszałem, że był zachwycony.

Adrian Tomczyk został zatrudniony przez Znak jako ktoś w rodzaju adwokata diabła. Miał dokonać recenzji książki na wewnętrzne potrzeby wydawnictwa. Skrytykować ją.

Ale nie skrytykował. Podobno stwierdził, że takie debiuty się w Polsce nie zdarzają.

I co ja mam ci na to odpowiedzieć? (śmiech) Przecież nie wypada mi się chwalić.

Cyryl Sone: Większość spraw związanych ze śmiercią człowieka dotyczy zgonów z przyczyn naturalnych. Umarł młody człowiek, przyjeżdża prokurator, na sekcji okazuje się, że cierpiał na zatorowość płucną.

Autor książki niejako chce pokazać, że to, jak jesteśmy przyzwyczajeni do telewizyjnych miejsc zbrodni, jest tylko i wyłącznie naszymi oczekiwaniami. Życie jest inne. Cyryl Sone: Większość spraw związanych ze śmiercią człowieka dotyczy zgonów z przyczyn naturalnych. Umarł młody człowiek, przyjeżdża prokurator, na sekcji okazuje się, że cierpiał na zatorowość płucną.

Autor książki niejako chce pokazać, że to, jak jesteśmy przyzwyczajeni do telewizyjnych miejsc zbrodni, jest tylko i wyłącznie naszymi oczekiwaniami. Życie jest inne.
Spytał, ile lat ją pisałeś.

Obstawiał trzy lata. A ja ją wyprodukowałem w miesiąc.

Dorota Masłowska napisała "Wojnę polsko-ruską" w miesiąc.

Bardzo lubię Dorotę Masłowską.

Zostawmy to, wróćmy do twojej książki. A raczej książek. Wydawnictwo Znak zamówiło u ciebie całą serię. Pracujesz już nad kontynuacją debiutu. Jak ci idzie?

Pracuję nad tomem trzecim. Druga część leży już u wydawcy. Jest w niej znacznie więcej Kroona i czterdziestolatków. Spodoba ci się.

Netflix już się odzywał?

Czekaj, ktoś do mnie dzwoni...

Dobra, kończąc, powiedz mi, proszę, jak widzisz swoją przyszłość. Bezpieczna prokuratorska przystań i literatura jako dodatek, czy też wybierasz jedną opcję i się jej poświęcasz?

Może trudno w to uwierzyć, ale ja naprawdę bardzo lubię swoją pracę. I pisać też cholernie lubię. Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiał wybierać.

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (80)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA

wystawa

Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki

wystawa

Wystawa Truso - legenda Bałtyku

wystawa

Sprawdź się

Sprawdź się

Najwięcej scen teatralnych w Trójmieście posiada...

 

Najczęściej czytane