Co oni czytają? Książkowe rekomendacje trójmiejskich aktorów

Aktorzy uwielbiają czytanie. Czytają dużo i chętnie, nie tylko w pracy. Na zdjęciu Agata Woźnicka podczas próby medialnej spektaklu "Żabusia".
Aktorzy uwielbiają czytanie. Czytają dużo i chętnie, nie tylko w pracy. Na zdjęciu Agata Woźnicka podczas próby medialnej spektaklu "Żabusia". fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Wzrost czytelnictwa w Polsce to jeden z niewielu pozytywnych skutków pandemii. Obecnie więcej przebywamy w domu i w związku z tym chętniej sięgamy po różnego rodzaju literaturę. Jedni preferują książki dla rozrywki: kryminały, thrillery i horrory, inni do namysłu: literaturę faktu, biografie czy wszelkie odmiany beletrystyki. Są i tacy, którzy czytają wszystko. A co czytają aktorzy? Czy tylko sztuki teatralne i scenariusze filmowe? Po jakie lektury sięgają? Przekonajcie się sami.



Teatry w Trójmieście


W naszym nowym cyklu "Co oni czytają?" będziemy sprawdzać, po jakie książki sięgają reprezentanci różnych profesji, co lubią czytać i które lektury polecają. Na początek o ulubioną literaturę pytamy aktorów znanych z trójmiejskich scen, a także ze szklanego lub kinowego ekranu. Staraliśmy się dowiedzieć, co czytają. Czy tylko scenariusze filmów, sztuki teatralne czy też może inne książki? Czy czytają w garderobie w oczekiwaniu na wejście na scenę czy w drodze do pracy (w pociągu/samochodzie) albo na planie filmowym? A może preferują lekturę w zaciszu domowym?

Czytaj też: Trójmiejskie nowości literackie vol. 2

Odpowiedzi okazały się fascynujące i zaskakujące. Większość naszych rozmówców dała się poznać jako znawcy literatury, wielu z nich okazało się być prawdziwymi molami książkowymi. Dziś prezentujemy preferencje czytelnicze Małgorzaty Polakowskiej, Edyty Janusz-Ehrlich, Wiolety Karpowicz, Marty Kalmus-Jankowskiej, Marzeny Nieczuja-Urbańskiej oraz Piotra Jankowskiego. W następnym odcinku o swoich lekturach opowiedzą nam: Małgorzata Brajner, Michał Kowalski, Maciej Wizner, Wojciech Stachura.

Czytanie tradycyjne i na czytniku



Prawdziwym molem książkowym okazała się aktorka Teatru Wybrzeże - Marzena Nieczuja-Urbańska, która bardzo dużo czyta i korzysta czasem z czytnika, co niewielu z moich rozmówców preferuje.

- Czytam dużo. Książki reportażowe, biograficzne, beletrystykę, kryminały, sztuki teatralne, poezję, sięgam do rozmaitych poematów różnych narodów, do filozofów. Czytam oczywiście książki branżowe, teatralne. Jak spodoba mi się autor, to staram się przeczytać jego książki, które są dostępne. Kiedyś czytałam fantasy, teraz jakoś nie mam na to nastroju. Doceniam zalety czytnika, kiedy nie muszę dźwigać obszernych woluminów. Czytam, gdy mam czas, przeważnie przed snem, ale też w środkach komunikacji. Do czasu epidemii sporo podróżowałam pociągami czy autobusami, zawsze z lekturą. Gdy w zimie wracałam, a było ciemno, to np. w autobusie zakładałam latarkę czołówkę. W ten sposób mam swoje źródło światła. W teatrze zdarza mi się czytać, ale raczej wtedy, kiedy mam jakieś dłuższe przerwy podczas prób albo między zajęciami. Wolę raczej robić na drutach i nasłuchiwać, kiedy mam iść na scenę. Ponieważ mam za dużo książek w domu, to od jakiegoś czasu powstrzymuję się z ich kupowaniem. Chyba że jakąś pokocham albo potrzebuję do pracy. Uwielbiam biblioteki. No i oczywiście najlepszym prezentem, jaki można mi sprawić, są książki - mówi Marzena Nieczuja-Urbańska.
Aktorka ponadto reżyseruje serię bajek filozoficznych w wykonaniu Teatru "Medium". Premiery "Bajek Czwartkowych" w Starogardzkim Centrum Kultury. Kolejne odcinki ukazują się od 14 stycznia 2021 roku o godzinie 20:00 online na stronie centrum i YouTube.

Czytanie w odosobnieniu



Wielu artystów, z którymi rozmawiałam, zdecydowanie podkreśla, że nie widzi możliwości skupienia się na czytaniu w pracy lub w drodze do pracy. Jest to zajęcie wymagające odosobnienia i prywatnej przestrzeni.

- Moim ulubionym gatunkiem jest literatura faktu. Jako czytelniczka poszukuję historii prawdziwych, osadzonych w rzeczywistości, w realnych kontekstach. Szczególnie w obecnym czasie znajduję w tym gatunku wytchnienie oraz pewnego rodzaju dystans wobec różnych swoich trudności. Aktualnie pochłaniam trzy książki, jest to "Kurs na ulicę szczęśliwą" Bartosza Gardockiego, "Chrobot" Tomasza Michniewicza i "Czesałam ciepłe króliki. Rozmowa z Alicją Gawlikowską-Świerczyńską" Dariusza Zaborka. Przyznam, że ostatnio mam mniejszą wytrzymałość na książki nacechowane dużym ładunkiem emocjonalnym, np. podczas czytania "27 śmierci Toby'ego Obeda" trudno było mi znieść napięcie zawarte w tych historiach. Jednak do czytania potrzebuję szczególnych warunków, nie jestem z tych, którzy potrafią czytać książkę w drodze do pracy lub słuchać audiobooka w trakcie gotowania obiadu. Aby dogłębnie przeżyć historię, potrzebuję odosobnienia i pełnej uwagi dla jej treści. Dlatego w drodze do teatru, zamiast z książką, stanowczo częściej spotkacie mnie z telefonem, bo to on dostarcza mi krótkich treści w ramach prenumeraty mojego ulubionego czasopisma. Z kolei przygotowując się do roli, chętnie sięgam po naukowe opracowania dzieł, nad którymi aktualnie pracuję - przyznaje Małgorzata Polakowska, aktorka Teatru Gdynia Główna oraz członkini zarządu Stowarzyszenia Artystyczno-Społecznego "Feeria".
Czytaj też: Zapowiedź nowości literackich od trójmiejskich pisarzy

Czytanie jako inspiracja



Wszyscy zgodnie potwierdzają również, że często pochłaniają lektury, które są powiązane z ich pracą, przygotowaniem do roli, rodzajem kontekstu i inspiracją do stwarzania postaci i kreowania świata scenicznego.

- Jako aktorka najczęściej czytam scenariusze i te książki, które są inspiracją do ich napisania. Jest to część mojej pracy, którą bardzo lubię. W ostatnim czasie przygotowuję cykl "E-mocje", więc dużo czytam o emocjach, z jakimi stykają się dzieci. Właśnie pracuję nad tematem straty kogoś bliskiego, czegoś ważnego. Wbrew pozorom ta literatura jest bardzo obszerna. Przeczytałam wiele książek, jak np. "Pan Stanisław odlatuje", "Czarne życie", "Wielka historia małej kreski" czy "Dom, który się przebudził". Niemniej to znowu jest część mojej pracy. Jeśli chodzi o czytanie "po godzinach", to mam razem z synem rytuał czytania na dobranoc, ale to wtedy on wybiera pozycje, które ja oczywiście po cichu mu podsuwam. Króluje tu literatura skandynawska, z klasyką jak "Muminki", ale są też "Kamyki Astona" czy "Maciupek". Nie może zabraknąć oczywiście tego, co chłopaki lubią najbardziej, czyli historii o tym, jak powstała kolej, czy nigdy nienudzących się dinozaurów. Kiedy znajdę już czas tylko dla siebie, np. siedząc w pociągu relacji Gdańsk - Warszawa, to wybieram książki, które mnie poruszają i pobudzają moją wyobraźnię. Ostatnio zaczęłam czytać "Małą" Edwarda Careya. To książka biograficzna o Madame Tussaud. Cudowna opowieść o walce o siebie, o podróży pod wiatr i pod prąd. O tym, żeby nigdy się nie poddawać - mówi Edyta Janusz-Ehrlich, aktorka Teatru Miniatura.

Być jak Mark Hunter, czyli trójmiejskie podcasty



Odprężające czytanie w samotności preferuje także Wioleta Karpowicz. Aktorka Teatru Miniatura szczególnie lubi literaturę skandynawską.

- Aktorzy oczywiście czytają scenariusze. Podczas prac nad spektaklem ci, którzy czują potrzebę, rozszerzają swoją wiedzę potrzebną do zbudowania roli, szukając informacji o swoim bohaterze również w literaturze. W wolnej chwili uwielbiam przenieść się do Skandynawii, dlatego bardzo lubię książki o tematyce nordyckiej. Interesuję się również psychologią, więc w swoich zasobach mam też książki z tej dziedziny. Uwielbiam czytać w samotności, dlatego najczęściej nie robię tego w teatrze - mówi Wioleta Karpowicz.

Czytanie kompleksowe



Zgłębianie lektur według konkretnego nazwiska jakiegoś autora to ulubiony sposób na czytanie Marty Kalmus-Jankowskiej. Aktorka od 19 lat organizuje i prowadzi w NCK-u Krakowski Salon Poezji, w którym dzieli się swoimi literackimi fascynacjami. Tak powstał m.in. scenariusz do 202. Salonu, gdzie czytane są fragmenty wszystkich powieści Olgi Tokarczuk. Od 2012 roku Marta Jankowska jest także wykładowczynią przedmiotów aktorskich na Wydziale Wokalno-Aktorskim Akademii Muzycznej w Gdańsku, co - jak sama twierdzi - powoduje, że podczas czytania od razu zastanawia się, czy byłby to dobry materiał na zajęcia z prozy lub wiersza dla studentów.

- Czytanie książek jest jedną z podstawowych aktywności, które towarzyszą mi od dzieciństwa. Jest źródłem niekończącej się przyjemności, poszukiwań i odkryć, pogody ducha. Sprawia, że czuję się jak w podróży dookoła różnych światów. Czasami mam wrażenie, że czytam za dużo i przez to wiele książek po czasie umyka mi z pamięci. Zauważyłam, że po skończeniu powieści przez jakiś czas nie mogę znaleźć sobie nowej lektury, muszę odczekać, pożegnać się z bohaterami, przeżyć żal, że przygoda się skończyła. Tak ostatnio było z "Dżentelmenem w Moskwie" Amora Towlesa. Po skończeniu powieści desperacko szukałam jego pierwszej książki "Dobre wychowanie", ale nie można jej kupić, a w bibliotece jest tylko jedna i jestem w kolejce, termin na maj. Lubię czytać kompleksowo, tzn. na przykład jednego autora - wszystko, co zostało wydane. Mam też autorów, na których kolejne książki czekam. Tak jest np. z Harukim Murakamim, Mikołajem Grynbergiem, Olgą Tokarczuk. Rok temu po Noblu dla Olgi Tokarczuk postanowiłam zrobić sobie prezent i jeszcze raz przeczytać wszystkie jej powieści. A ponieważ czytam Tokarczuk od lat 90., pierwsze jej powieści czytałam 30 lat temu. Ciekawiło mnie, jak odbiorę np. "Podróż ludzi księgi". Pamiętam, że byłam oczarowana tą historią. Od kilku lat korzystam także z dobrodziejstw Kindle'a. Podczas podróży stanowi dużą wygodę. Mogę czytać w sytuacjach, kiedy nie ma dobrego oświetlenia. Poza tym nie muszę decydować przed wakacjami, którą książkę zabieram. Mam całą bibliotekę i jeśli coś się nie sprawdzi, to jestem "zabezpieczona" innymi lekturami. W oczekiwaniu na planie czy przed próbą sprawdzają się krótkie formy: opowiadania, reportaże, wywiady - mówi Marta Kalmus-Jankowska.

Nie ma dnia bez czytania



Nie ma dnia bez czytania - taką dewizę wyznają niemal wszyscy moi rozmówcy. Czytają dużo, czytają literaturę różną gatunkowo, przede wszystkim literaturę piękną i klasykę, a także opracowania naukowe i popularnonaukowe.

Sprawdź oferty trójmiejskich księgarni



- Czytanie książek jest wspaniałe i nie wyobrażam sobie dnia bez tego. Czasem czytam kilka rzeczy o różnych porach dnia. To, co czytam, zależy od tego, w trakcie jakiej pracy jestem, w jakim nastroju, czego potrzebuję, a czasem dana lektura sama do mnie przyjdzie - mówi aktor i reżyser Piotr Jankowski. - Podczas pracy nad przedstawieniem "Experyment" przeczytałem książki pogłębiające wiedzę na ten temat i szukałem odpowiedzi na pytania, które sobie zadawałem. Były to: "Efekt Lucyfera" Philipa Zimbardo, "Posłuszeństwo wobec autorytetu" Stanleya Milgrama, "Eichman w Jerozolimie. Rzecz o banalności zła" Hannah Arendt, "Ludzkie potwory. Kobiety Mansona" Nikki Meredith, "Obcy u naszych drzwi" Zygmunta Baumana. Gdy pracowałem nad "Teatrem przy stole" Stowarzyszenia Słowem Kulturalni, czytałem bardzo dużo dramatów przysyłanych przez panią profesor Małgorzatę Jarmułowicz - dodaje Piotr Jankowski.
Czytaj też: Przemoc domowa i uzależnienia w powieści "Mam na imię Ania"

Piotr Jankowski mówi, że w teatrze nie potrafi czytać. Wtedy woli skupić się na tym, co ma do zrobienia na scenie. Inaczej jest na planie filmowym, gdzie często czeka się długo na realizację danej sceny, więc można czekać z książką w ręku.

- Pandemia i absurdalne zamknięcie teatrów spowodowało, że czasu na czytanie zrobiło się dużo więcej, z czego absolutnie korzystam. "Czarodziejska góra" Tomasza Manna, "Bieguni" Olgi Tokarczuk, "Nie ma" Mariusza Szczygła, "Czekam, aż stanie się coś pięknego" Violi Ardone. Ostatnio ponownie przeczytałem "Folwark zwierzęcy" i "Rok 1984" Orwella oraz "Nowy wspaniały świat" Aldousa Huxleya. To są książki napisane w tamtym stuleciu i przerażają swoją aktualnością. Dostałem wywiady Mariusza Szczygła z pisarzami, poetami i tym można się delektować. Lucyna Legut "Piotrek zgubił dziadka oko, a Jasiek chce dożyć spokojnej starości". "Franek błyskawica" Agnieszki Śladowskiej. Reportaże Włodzimierza Kalickiego "Zdarzyło się". A teraz czas na książkę "Wygnaniec. 21 scen z życia Zygmunta Baumana" Artura Domosławskiego - rekomenduje swoje lektury Piotr Jankowski.
Wierzymy, że wśród wymienionych rekomendacji znajdziecie wiele pasjonujących lektur. Chętnie też poznamy Wasze rekomendacje. Co warto przeczytać w czasie pandemii? Podzielcie się w komentarzach swoimi propozycjami.

Quiz Literackie Trójmiasto. Sprawdź swoją wiedzę! Średni wynik 59%

Literackie Trójmiasto. Sprawdź swoją wiedzę!

Rozpocznij quiz

Opinie wybrane


wszystkie opinie (26)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Trend Book 2021 w Muzeum Bursztynu
Trend Book 2021 w Muzeum Bursztynu
wystawa
gru 7-27.03
Gdańsk, Muzeum Bursztynu
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki
Pobożni i cnotliwi. Dawni...
wystawa
maj 15-31.12
Gdańsk, Muzeum Narodowe

Sprawdź się

Sprawdź się

Tajemniczy artysta, nazywany "gdyńskim Banksym", którego serię rzeźb można było zobaczyć w różnych zakątkach Gdyni, ma ksywkę: