Ciężkie życie zalotnika. O "Ożenku" Gdyńskiego Centrum Kultury

Koczkariew (Marek Puchowski, po lewej) musi nieźle się napracować, by defensywnego Podkolasina (Jan Popis, po prawej) skłonić do żeniaczki.
Koczkariew (Marek Puchowski, po lewej) musi nieźle się napracować, by defensywnego Podkolasina (Jan Popis, po prawej) skłonić do żeniaczki. fot. Maciej Czarmiak / trojmiasto.pl

Na scenie Gdyńskiego Centrum Kultury rzadko gości klasyka światowej literatury. Nowa propozycja GCK "Ożenek" Nikołaja Gogola w interpretacji Piotra Jankowskiego jest prościutką, niepozbawioną uroku komedią obyczajową, skrojoną na miarę możliwości występujących na scenie studentów Akademii Muzycznej w Gdańsku.



Sztuka Nikołaja Gogola to cięta satyra obyczajowa, ukazująca instytucję małżeństwa jako transakcję handlową, zwykłe targowisko korzyści, jakie potencjalnie odnieść mogą przyszli małżonkowie. Dlatego Swatka Fiekła organizuje chętnej do zamążpójścia Agafii "casting" na męża, gromadząc wszystkich zainteresowanych w salonie przyszłej małżonki. Każdy z kandydatów szacuje przede wszystkim wartość posagu dziewczyny i jej wykształcenie, zaś ona sama pragnie męża z pozycją i znaczeniem. Miłość, fascynacja drugim człowiekiem, właściwie nie mają tutaj racji bytu.

Repertuar Gdyńskiego Centrum Kultury


Spektakl Gdyńskiego Centrum Kultury rozpoczyna się już wtedy, gdy publiczność zasiada na widowni. Na scenie znajduje się półnagi, wyglądający obleśnie Iwan Kuźmicz Podkolesin (Jan Popis) w slipach i niechlujnie narzuconym na siebie szlafroku z ekscentrycznym futerkiem. Podkolesin w tempie żółwia zmienia postawę lub wkłada do ust słodycze, we wszystkim, co robi sprawia wrażenie śmiertelnie znudzonego. Jest kwintesencją lenistwa, stagnacji i przeciętności. Od czasu do czasu zagaduje gburowatego służącego (Piotr Jankowski), bardziej dla zabicia czasu niż w celu uzyskania wiążących odpowiedzi.

Męża bardzo chce mieć Agafia, która w interpretacji Weroniki Pryczkowskiej (w środku) jest dojrzewającą nastolatką, odkrywającą swoją seksualność. Na zdjęciu w otoczeniu Ciotki (Dorota Stefańska, po lewej) i Swatki Fiekły (Dominika Kozak, po prawej).
Męża bardzo chce mieć Agafia, która w interpretacji Weroniki Pryczkowskiej (w środku) jest dojrzewającą nastolatką, odkrywającą swoją seksualność. Na zdjęciu w otoczeniu Ciotki (Dorota Stefańska, po lewej) i Swatki Fiekły (Dominika Kozak, po prawej). fot. Maciej Czarmiak / trojmiasto.pl
Sytuację ożywia nadejście Swatki Fiekły (Dominika Kozak), która roztacza przed Podkolasinem wizję żeniaczki, wprawiając go przy tym w popłoch. Podkolasin chciałby się ożenić, w końcu pan na stanowisku powinien mieć żonę, ale w każdej chwili gotowy się rozmyślić, a jego zapał w jednej chwili potrafi się ulotnić. Jednak jego przyjaciel Koczkariew (Marek Puchowski), sam wyswatany przez Fiekłę, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i pomóc Podkolasinowi porzucić stan starokawalerski. O to nie będzie łatwo, bo w kolejce po względy panny Agafii ustawiło się także trzech innych kandydatów.

Całość rozgrywa się w przestrzeni tradycyjnego salonu gościnnego, pełnego motywów rustykalnych, z portretami Agafii i jej ciotek w centralnym miejscu. Tę ironiczną scenografię, podkreślającą aspiracje Agafii do lepszego świata, przygotowała Katarzyna Zawistowska, która jest również autorką potraktowanych z przymrużeniem oka kostiumów (najefektowniej wyglądają suknie wszystkich pań i wspomniany już szlafrok Podkolasina i jego płaszczo-frak w kolorze koca).

Świetny epizod ekscentrycznego Żewakina buduje Wojciech Dolatowski (w środku).
Świetny epizod ekscentrycznego Żewakina buduje Wojciech Dolatowski (w środku). fot. Maciej Czarmiak / trojmiasto.pl
Spektakl wyreżyserował doświadczony aktor - Piotr Jankowski, który zdecydował się na wiele rozwiązań formalnych, urozmaicających konwencjonalną sztukę kostiumową, jaką jest w "Ożenek" Gdyńskiego Centrum Kultury. Najciekawszym z nich jest wprowadzenie dwóch Ciotek Agafii, które towarzyszą siostrzenicy - jedna gra "echo" innych bohaterów (zabawna, udana rola Adrianny Dorociak), druga (Dorota Stefańska) do pomysłu zamążpójścia dziewczyny odnosi się sceptycznie.

A sama Agafia? W wykonaniu Weroniki Pryczkowskiej to młodziutka, dojrzewająca dziewczyna. Jej pragnienie posiadania męża oprócz chęci awansu społecznego, motywowane jest ciekawością i budzącą się seksualnością. Agafia Pryczkowskiej to rozchichotane, porywcze i ujmująco niedojrzałe dziewczę, grające przed kandydatami na mężów chłodną i niedostępną panią. Salonowy lis, jakim jest Koczkariew, bez trudu kieruje jej uwagę na Podkolasina - kreowanego przez Jana Popisa na fleję, niedorajdę i życiowego nieudacznika.

Dowcipną scenografię pełną rustykalnych motywów, z obrazami pań domu w centralnej części, oraz potraktowane z przymrużeniem oka XIX-wieczne kostiumy bohaterów przygotowała Katarzyna Zawistowska.
Dowcipną scenografię pełną rustykalnych motywów, z obrazami pań domu w centralnej części, oraz potraktowane z przymrużeniem oka XIX-wieczne kostiumy bohaterów przygotowała Katarzyna Zawistowska. fot. Maciej Czarmiak / trojmiasto.pl
Z konkurentów do ręki Agafii najlepsze wrażenie robi Jajecznica (Dominik Mazan), człowiek rzutki i stanowczy, ale tylko do momentu, gdy na jego drodze nie stanie Żewakin o dość oryginalnym usposobieniu. Postać Żewakina w wykonaniu Wojciecha Dolatowskiego jest dowcipnie niezborna i pełna sprzeczności. Dolatowski bez trudu skrada cały show rolą ekscentrycznego porucznika, u którego żołnierski dryg idzie w parze z dużą atencją wobec towarzyszy.

Przeczytaj o Gdyńskim Centrum Kultury


Spektakl przy inscenizacyjnym minimalizmie ma wiele udanych momentów (rola Żewakina i "drugiej" Ciotki, monolog Agafii) jednak wyraźnie cierpi na braki dramaturgiczne. Trudno winić o to młodych aktorów - studentów Wydziału Wokalno-Aktorskiego Akademii Muzycznej w Gdańsku, dla których to niekiedy pierwszy poważny kontakt ze sceną dramatyczną. Kilkoro z nich ujawnia w tej materii spory talent (szczególnie Weronika Pryczkowska, Wojciech Dolatowski i Marek Puchowski). Reżyser skupił się na prostej, wiernej inscenizacji, bez ambicji opowiedzenia czegokolwiek poza dowcipną historią zalotów Podkolasina i Agafii. Dlatego "Ożenek" dobrze wpisuje się w nurt lekkich, mieszczańskich komedii, które w Gdyńskim Centrum Kultury chętnie serwuje się publiczności.

Opinie (14)

  • Wszystko pięknie- tylko ten plakat jakiś taki...

    • 3 3

  • Ożenek pełen młodości

    Świetny pomysł by obsadzę stanowili studenci wydziału wokalno-aktorskiego. Nie ma w Trójmieście sceny dla tak młodych artystów a to ogromna przyjemność oglądać ich w akcji. Przedstawienie pełne uroku, dowcipu i smaku. Świetna zabawy ciągle żywym tekstem Gogola. Podobało mi się , że pan Jankowski wystąpił w epizodycznej roli służącego a jego podopieczni grali duże role. Polecam gorąco.Gratuluję aktorom i reżyserowi .

    • 11 4

  • nie podobało mi się (1)

    nie podobało mi się. bardzo, bardzo amatorskie. Na plus scenografia i kostiumy, Aktorzy niestety słabi nie było między nimi żadnej relacji, żadnego grania. Prawie każdy z jakąś dziwną manierą. Nauczyli się tekstu, próbowali wczuć się w rolę, ale nieudolnie. Najbardziej podobał mi się p. Puchowski, ale całość na- nie. Lubię lekkie przyjemne komedie, ale tutaj tak zalatywało amatorką, że nie mogłam skupić się na tekście ani na sytuacjach, bo co chwila zaskakiwano mnie tragiczną grą.

    • 10 11

    • Te lekkie komedie to w NOTcie oglądasz . Chałturki z Warszawy. Szkoda czasu.

      • 2 2

  • Pozytywnie

    Sztuka to klasyka, wykonanie amatorskie. Podzielam opinię, że młodzi aktorzy muszą występować, a scena Konsulatu Kultury to wymażone miejsce. A my widzowie powinniśmy być wyrozumiali i nieszczędzić braw młodym aktorom. I dla nich brawa.....

    • 12 1

  • (1)

    Kto widział w tv "Ożenek" z Michnikowskim, Seniuk, Kwiatkowską, Kobuszewskim ten z życiu to teatru na to nie pójdzie.

    • 9 3

    • Ja nie widziałem teatru tv bo nie mam telewizora. Ale uważam , że nawet jeśli było to genialne wykonanie to nie może zamykać drogi dla innych twórczych poszukiwań. Teatr nie miałby sensu gdybyśmy patrzyli wstecz. Ja jestem za! Zwłaszcza, że to doświadczenie dla przyszłych młodych aktorów. Trochę wyrozumiałości. Brawa dla studentów.

      • 4 2

  • Młodość:)

    Super spektakl. Widziałam dziś i polecam. Energia, feeling, i pasja. Porównywanie tego przedstawienia do wspaniałego teatru TV jest absurdem-tamto to mistrzostwo. Ważne jest, że młodzi ludzie zaczynają, obcują z wybitną literaturą i mierzą się z tym. A nie siedzą przed ekranem! Kiedy mają próbować jak nie teraz? Piękna idea.

    • 9 8

  • Ekstra

    Bardzo fajny spektakl, aktorzy pełni pasji, akcja cały czas się wartko toczy. Iwan Kuźmicz: mistrz :)

    • 5 3

  • Warsztat recenzenta (2)

    Czy można zatrudnić recenzenta, który zna pojęcie dramaturgia? I inne pojęcia z dziedziny teatru? Bo przykro czytać...

    • 12 3

    • (1)

      To pokaż tę "wiedzę", bo przekonanie o własnej doskonałości nie wystarczy. Zamieść swoją rewelacyjną recenzję w komentarzach, chętnie przeczytamy. Irytujące są krytyki innych, zwłaszcza gdy nie są merytoryczne.

      • 2 2

      • Wyjątkowo niemerytoryczna nerwowość w obronie braku kompetencji.

        • 1 2

  • Rozczarowanie

    Niestety nie podobało mi się, gra bardzo amatorska, przypominająca odgrywanie/akademickie deklamowanie roli, niż tworzenie prawdziwych, aktorskich postaci. Szczególnie irytujące role Pani Stefańskiej i Pani Mazan, które mimiką, gestem, dykcją obnażają braki warsztatowe. Z pozytywnych rzeczy, scenografia, kostiumy, prosta forma przekazania. Niestety zabrakło tu prawdziwej gry aktorskiej, liczę, że może w trakcie eksploatacji spektaklu się to jeszcze zmieni, aktorzy "rozegrają się"

    • 5 3

  • Swatka

    Dziewczyna, która grała swatkę to przepiękna kobieta.

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Warsztaty polskiej muzyki tradycyjnej
Warsztaty polskiej muzyki tradycyjnej
warsztaty
lis 24-5.12
Warsztaty - GAK Plama ul.
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki
Pobożni i cnotliwi. Dawni...
wystawa
maj 15-31.12
Gdańsk, Muzeum Narodowe

Kulinaria

Sprawdź się

Sprawdź się

W historii Teatru Muzycznego w Gdyni "Skrzypek na dachu" zajmuje szczególne miejsce. Dwukrotnie z wielkim powodzeniem wyreżyserował go: