Wiadomości

stat

Ciało najważniejsze. Po Gdańskim Festiwalu Tańca

Belgijska "Post Anima" należała do najefektowniejszych i najciekawszych propozycji tegorocznego Gdańskiego Festiwalu Tańca.
Belgijska "Post Anima" należała do najefektowniejszych i najciekawszych propozycji tegorocznego Gdańskiego Festiwalu Tańca. fot. Maciej Moskwa / Klub Żak

Od kilkunastu lat można podziwiać w Klubie Żak tancerzy z Trójmiasta, Polski i zagranicy. Dopiero co zakończony Gdański Festiwal Tańca skupia artystów z całego świata i - co ważne - ma swoją stałą publiczność, która w komplecie wypełniła widownię niemal wszystkich wydarzeń w dawnej Sali Suwnicowej Żaka.



Chociaż Gdański Festiwal Tańca w obecnej formule liczy 11 lat, tancerze spotykają się w Żaku podczas przeglądu swojej twórczości już od 2002 roku, gdy powołano Trójmiejską Korporację Tańca, z czasem przemianowaną na Gdańską Korporację Tańca. Te odbywające się czasem parokrotnie w czasie sezonu artystycznego spotkania zapewniały trójmiejskiemu środowisku tanecznemu i publiczności bezpośrednią konfrontację z teatrem tańca z innych stron Polski. Z czasem impreza nabrała międzynarodowego rozmachu, a w Trójmieście wystąpiły tak cenione taneczne formacje jak Compagnie Linga, W&M Physical Theatre czy zespół Susanne Linke.

Tym razem tak dużych gwiazd nie było, chociaż grający na finał Pink Mama Theatre prowadzony przez Sławka Ber Bendrata i Dominika Krawieckiego w szwajcarskim Bernie, można określić już mianem pewnego zjawiska. Jego "Fashion" to pełna gorzkiej ironii i dowcipu interdyscyplinarna opowieść o pięknie, modzie i kreacji, do której służy przede wszystkim ludzkie ciało. To tworzywo, poddawane "obróbce" przez ekscentrycznego szefa zespołu. Ciała dwóch tancerzy i dwóch tancerek bywają poniewierane, obnażane, poddawane przeróżnym opresjom. Czasem idzie za tym popęd i pożądanie, czasem są to puste, mechaniczne gesty, kaprys szefa i jego wizja artystyczna. Układy tańczone przez całkowicie rozebranych tancerzy i reakcje wobec ich nagości budzą kontrowersje i emocje, o które zapewne chodzi twórcom spektaklu.

Wszechobecna nagość w "Fashion" zespołu Pink Mama Theatre bywa pokazywana w rozmaitych kontekstach i za pomocą różnych środków.
Wszechobecna nagość w "Fashion" zespołu Pink Mama Theatre bywa pokazywana w rozmaitych kontekstach i za pomocą różnych środków. fot. Paweł Wyszmirski / Klub Żak
Cielesność pokazana tu całkowicie wprost jest jednak nie prowokacją, a propozycją estetyczną. Sceny, w których ciało zostaje dosłownie obnażone przetkano subtelnymi teatralnymi obrazami w półmroku lub skrywającą tancerzy grą świateł oraz projekcjami filmowymi, będącymi formą pseudoreportażu z maestrem zespołu. Nagość przedstawiona jest tutaj w formie "mody na cielesność", atakującej nas przecież na co dzień z reklam, czasopism czy internetu. Pozbawioną pruderii cielesność skonfrontowano z licznymi sposobami postrzegania ciała i nagości - od wstydu, przez wyrzuty sumienia z powodu "grzesznej" zmysłowości, po pełną akceptację nagości (układ na troje ubranych i nagą tancerkę). Całość zamyka symboliczna afirmacja nagości przez widzów, którzy wychodzą na scenę podtrzymać nogi stojącej na rękach, całkowicie nagiej tancerki, realizującej w ten sposób swój performans o wolności.

Warta uwagi jest też "Post Anima" Opinion Public z Belgii. Piątka tancerzy stworzyła bardzo sugestywny obraz, prawdziwą wizualną ucztę, dzięki grze świateł i rozbudowanej, jak na spektakle taneczne Gdańskiego Festiwalu Tańca, scenografii - składającej się z rozstawionych na całej scenie parawanów podświetlonych reflektorem. Twórcom (wywodzącym się ze słynnego Baletu Béjarta) udało się zobrazować dążenia zniewolonych jednostek (maski, zamocowane w pasie liny) do wolności. Ta futurystyczna wizja poparta brawurową techniką i precyzyjnym tańcem budzi bardzo duże uznanie, podobnie jak sposób oświetlenia przedstawienia.

Spektakl "Fashion" wieńczy performans z udziałem widzów, którzy przytrzymują zupełnie nagą tancerkę stojącą na rękach.
Spektakl "Fashion" wieńczy performans z udziałem widzów, którzy przytrzymują zupełnie nagą tancerkę stojącą na rękach. fot. Paweł Wyszmirski / Klub Żak
Nie mniejsze wrażenie robi entuzjazm, z jakim wyraża swoje emocje pochodząca z Izraela Orly Portal, liderka Orly Portal Dance Company, które w Żaku zaprezentowało swój autorski "Rite of spring", nawiązujący do tradycji tańców ludowych i "Święta Wiosny", tańczony do muzyki arabskiego kompozytora Farida El-Atrache. W spektaklu udział biorą cztery tancerki w różnym wieku i ze zróżnicowanymi możliwościami fizycznymi, tworząc wspólnie interesującą kreację zbiorową, z której jednak właśnie Orly Portal wyróżnia się najbardziej. Jest naturalnym motorem napędowym spektaklu, choć jest zdecydowanie starsza od koleżanek na scenie, nieustannie je mobilizuje, tańcząc najbardziej skomplikowane sekwencje z nie mniejszym wdziękiem od pozostałych. Fascynuje wręcz organicznie wyrażana przez nią radość z tańca, ruchu, bycia częścią spektaklu, który składa się z luźno połączonych muzyką El-Atrache sekwencji pozbawionych dramaturgii.

Solo Dance Contest zorganizowane już po raz dziesiąty, tym razem przywiodło do Gdańska 24 artystów z całego świata. Szóstka finalistów zaprezentowała odmienne style tańce, choć nie było tu - podobnie jak i na całym festiwalu wyjątkowych olśnień. W pełni zasłużenie pierwsza nagroda (3 tys. euro) trafiła do Hiszpana Daniela Moralesa, wykonującego przejmujące solo "Invisible", oparte na bardzo wolnym, niemal niewidocznym długimi momentami ruchu oraz plastyce ciała. Drugie miejsce (i 2 tys. euro) słusznie zajęła Marie Klemm z Niemiec, która w swoim efektownym, żywiołowym "One more drama" opowiada historię kobiety, z jej rozterkami, wątpliwościami i kompleksami.

Również laureat III miejsca - pochodzący z Izraela Yotam Peled (otrzymał 1 tys. euro oraz Nagrodę publiczności) - przekonująco wypadł w swoim "Boys don't cry", w którym prezentuje, z jakimi stereotypami i oczekiwaniami otoczenia mierzyć się musi młody mężczyzna. Jego efektowny technicznie i nieprzesadnie ilustracyjny spektakl trafił do przekonania jurorom i publiczności. Interesującą ciekawostką była wyróżniona IV nagrodą Wiktoria Reszka, która w swoim solo zaimponowała niesamowitą elastycznością.

Na festiwalu zabrakło polskich propozycji. Te w ramach projektu "Rezydencja / Premiera" prezentowane są w Klubie Żak w przeciągu całego roku. Podczas GFT zaprezentowano tylko dwie premiery "Motus Animi Continuus""Karuzeja" oraz spektakl dla dzieci "Ciao! Ciało!"). Wybór kuratorek festiwalu Marii MiotkAgnieszki Fortenbach, oscylujący między duszą i ciałem, okazał się bardzo interesujący, ze zdecydowaną przewagą cielesności nad warstwą duchową. Propozycje wysmakowane wizualnie i precyzyjne w każdym aspekcie (jak spektakl "Volitant" znakomitej węgierki Rity Góbi) zdominowały imprezę, w której zabrakło nieco oddechu i nieskrępowanej radości tańca, reprezentowanych przez "Rite of spring" czy dowcipny, nawiązujący do pływania "Freestyle" Rity Góbi i Ruri Mitoh (prezentowany jednak stanowczo zbyt późno - po godz. 22 - jako trzeci spektakl tego dnia). Co ważne - teatr tańca wciąż cieszy się wiernym, wypełniającym prawie co wieczór widownię Klubu Żak do ostatniego miejsca widownią.

Opinie (7) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

26

lipca

23. Festiwal Szekspirowski Gdańsk, Teatr Szekspirowski, Teatr Wybrzeże

28

lipca

9. NDI Sopot Classic Sopot, Opera Leśna / Kościół św. Jerzego / Sala koncertowa PFK /...

02

sierpnia

Artur Andrus - Recital kaba... Sopot, Aquapark Sopot

Rozrywka

Jarmark św. Dominika 2019. Program i nowości na ten rok
Jarmark św. Dominika 2019. Program
Nowe kluby w Trójmieście. Dokąd na imprezę?
Nowe kluby. Dokąd na imprezę?

Kulinaria

Planuj z nami tydzień

Sprawdź się

W którym roku w Gdańsku odbył się pierwszy spektakl operowy i jaki był jego tytuł?