Wiadomości

stat

Chris Niedenthal: Gdańsk to miasto o różnych twarzach

Chris Niedenthal: W Gdańsku wydarzyły się ważne dla mnie rzeczy. Tu tutaj przeszedłem chrzest bojowy z politycznego fotoreportażu.
Chris Niedenthal: W Gdańsku wydarzyły się ważne dla mnie rzeczy. Tu tutaj przeszedłem chrzest bojowy z politycznego fotoreportażu. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

Jeden z najbardziej znanych i docenianych na całym świecie fotoreporterów przez pół roku fotografował Gdańsk i jego mieszkańców. Efekty jego pracy można już oglądać w Muzeum Gdańska zobacz na mapie Gdańska na wystawie "Niedenthal. Gdańsk 2018". W czwartek 31 stycznia, tuż przed wernisażem, w rozmowie opowiedział o swoich doświadczeniach z Gdańskiem i współczesnym spojrzeniu na miasto. Wystawa potrwa do 12 maja.



Wystawa "Niedenthal. Gdańsk 2018" to efekt pomysłu Biura Kultury Urzędu Miasta Gdańska oraz Muzeum Gdańska, które zwróciło się do Chrisa Niedenthala z prośbą o wykonanie dokumentacji fotograficznej miasta. Jej celem było pokazanie, jak różnorodny i bogaty jest Gdańsk i jego współczesna historia.

Przed wernisażem wystawy Chrisa Niedenthala z carillonu Ratusza Głównego Miasta zabrzmiał krótki koncert zadedykowany artyście. W programie znalazł się wybrany przez niego "Krakowski spleen" Kory, "Sound of Silence" oraz epitafium napisane na carillon w dniu śmierci prezydenta Pawła Adamowicza, opierający się na motywie muzycznym a-d-a, od jego nazwiska.

Daria Owczarek: Obserwuje pan Gdańsk od prawie 40 lat, towarzysząc mu w wielu ważnych momentach. Panu to miasto też nie jest obojętne.

Chris Niedenthal: Od zawsze to podkreślam. Tu wydarzyły się ważne dla mnie rzeczy, głównie zawodowo. Strajk w Stoczni w 1980 roku to był mój chrzest bojowy z politycznego fotoreportażu. Musiałem odnaleźć się w tej sytuacji, wejść do środka i wykonać zadanie, a to wcale nie było takie proste. Od tego czasu Gdańsk jest dla mnie bardzo ważny, zwłaszcza w kontekście tego, co wydarzyło się później w Polsce i na świecie.

Przygotowując zdjęcia na potrzeby wystawy miał pan okazję odwiedzić Gdańsk po latach, ale też dotrzeć do zupełnie nowych miejsc.

Gdańsk przyciąga głównie pięknym Starym Miastem, ulicą Długą i tym wszystkim, co znajduje się wokół Motławy. To tutaj zwykle się trafia. Tym razem mogłem spędzić trochę czasu w innych dzielnicach: Oruni, na Dolnym Mieście, we Wrzeszczu, Oliwie czy Nowym Porcie i lepiej je poznać. Zaimponowało mi, że każda dzielnica ma inny charakter i architekturę. Gdy Wojciech Duda [współtwórca albumu "Był sobie Gdańsk"- przyp.red.] oprowadzał mnie po Wrzeszczu, byłem zdziwiony, jak bardzo różni się on od tego, co widziałem w centrum. To miasto o różnych twarzach, głównie za sprawą ludzi, którzy je budowali. Jestem zauroczony Gdańskiem.

Wystawy w Trójmieście



Chyba lubi pan tu wracać...

Bardzo. Lubię morze, ono mnie przyciąga. Poza tym to wdzięczne miasto do fotografowania.

Jak to miasto zmieniło się w pana oczach na przestrzeni lat?

Zmienia się głównie za sprawą tych wszystkich budynków, które właśnie powstają. Gdańsk kiedyś był ładny, ale jednocześnie zaniedbany.

Spacerując z aparatem udało się panu uchwycić te przemiany?

Mam taką nadzieję. Starałem się dotrzeć do miejsc, gdzie są jeszcze niezagospodarowane fragmenty ruin i opuszczone budynki, aby pokazać kontrast między starymi murami a nowym betonem. To ma znaczenie.

Wiele lat temu określono pana "fotografem wolności". Gdańsk z kolei nazywa się Miastem Wolności.

To miłe, że ktoś tak powiedział. Najważniejsze zdjęcia zrobiłem wtedy, kiedy tej wolności tak naprawdę jeszcze nie było. Dokumentowałem drogę do niej. Pewnie stąd to określenie. Gdańsk jest w tym kontekście wyjątkowym miastem, bo to tutaj, choćby na Stoczni, zaczęło się wiele ważnych rzeczy.

Czy teraz na Stocznię też pan zajrzał?

Zajrzałem, ale fotografowałem głównie Stocznię Remontową, a nie tę, którą pamiętam sprzed lat. W Remontowej teraz dzieje się najwięcej, praca wre. Udało mi się na jej terenie zrobić jedne z lepszych zdjęć na potrzeby tej wystawy, przy pięknym porannym świetle.


Życie codzienne miasta w obiektywie Chrisa Niedenthala
Życie codzienne miasta w obiektywie Chrisa Niedenthala Chris Niedenthal / mat. prasowe
A jak wyglądała pana praca nad tymi zdjęciami? Spacerując po mieście fotografował pan przypadkowych ludzi, sytuacje i miejsca czy jednak był w tym jakiś klucz?

Szczerze mówiąc boję się kluczy i ścisłych koncepcji. Kiedy otrzymałem zaproszenie do współpracy od prezydenta Pawła AdamowiczaBarbary Frydrych z Działu Kultury Urzędu Miasta od razu zaznaczyłem, że nie będą to pocztówkowe fotografie. Nie chciałem robić broszury reklamowej miasta, a jako fotoreporter pokazać je takim, jakie je widzę. Nie zawsze piękne i kolorowe, ale też szarobure. Lubię chodzić, wąchać i patrzeć. Idę tam, gdzie mnie zawoła.

Zachęcając do obejrzenia wystawy wspomniał pan, że właściwie ma ona wielu autorów, bo do niektórych miejsc nie dotarłby pan bez pomocy mieszkańców.

Pytałem wielu osób, gdzie warto pójść, co zobaczyć. Dostałem dużo podpowiedzi. Wśród nich były Bastiony na południu Starego Miasta, które podpowiedział mi dyrektor muzeum Waldemar Ossowski. Pomogli mi jednak głównie taksówkarze, którzy znają miasto. Wystarczyło powiedzieć im, gdzie chcę jechać. Tak trafiłem do starej zajezdni tramwajowej w Nowym Porcie, gdzie zrobiłem jedno z moich ulubionych zdjęć. Na pierwszy rzut oka przedstawia starszego pana z laską, a tak naprawdę to najważniejsza postać w zajezdni przestawiająca zwrotnice (śmiech). Niestety nie mogłem wejść dalej.

Życie codzienne miasta w obiektywie Chrisa Niedenthala
Życie codzienne miasta w obiektywie Chrisa Niedenthala Chris Niedenthal / mat. prasowe
Które z tych zdjęć zapadło panu szczególnie w pamięci?

Zdjęcie z wieży ratusza z wytatuowanym mężczyzną. Udało mi się go uchwycić tuż po burzy, w pięknym słońcu na tle miasta. Ta fotografia pokazuje, jaki jest dzisiejszy Gdańsk - otwarty dla wszystkich.

Rejestrując rzeczywistość za pomocą aparatu, żywi się pan emocjami. Które z nich udało się panu uchwycić na zdjęciach tutaj, w Gdańsku?

Myślę, że największe emocje uwidoczniły się już po zakończeniu moich prac nad wystawą, w związku z tragedią z 13 stycznia. Kiedy byłem na placu Solidarności podczas tworzenia serca ze zniczy dla prezydenta Adamowicza, wzruszyła mnie liczba ludzi, która tam przyszła. Na wielu twarzach widać było skupienie i smutek. Gdańszczanie stanęli na wysokości zadania. Potrafili się zjednoczyć i uczcić prezydenta ciszą. Poza tymi momentami widziałem, że są dumni z tego miasta, że naprawdę je kochają. Czy to będzie widoczne na zdjęciach? Tego nie wiem.

Wernisaże w Trójmieście


Podobno łatwo przywiązuje się pan do pamiątek i starych zdjęć.

Zdarza mi się.

Ma pan w swoich zbiorach jakieś szczególne fotografie swojego autorstwa? Niekoniecznie słynny "Czas apokalipsy", z którym najczęściej jest pan kojarzony.

Lubię wszystkie te fotografie, które nie są polityczne, ale mają w sobie duszę. Często wracam do zdjęcia z 1982 roku, zrobionego na placu Solnym we Wrocławiu. Przedstawia mężczyznę palącego papierosa. Smutek i zamyślenie zawarte w akcję wypuszczania dymu. Takie zdjęcia mogą wyrazić wiele. Dla mnie najważniejsza jest treść, nie forma.

Zamyślony z papierosem, plac Solny we Wrocławiu, 1982 r., stan wojenny
Zamyślony z papierosem, plac Solny we Wrocławiu, 1982 r., stan wojenny fot. Chris Niedenthal
Wciąż pracuje pan na analogach?

Już nie, w końcu przerzuciłem się na aparat cyfrowy.

Niechętnie...

Niechętnie, ale już się przyzwyczaiłem, choć nadal nie wierzę, że na tej małej karcie może zmieścić się kilka tysięcy zdjęć (śmiech).

Na wystawie zobaczymy ponad 100 wyselekcjonowanych zdjęć, będących efektem półrocznej pracy. Druga część znajdzie się w albumie?

Wystawa jest w gruncie rzeczy wstępem do albumu. Nie wszystkie fotografie nadają się do prezentowania w takiej formie. W książce będzie miejsce na odpowiednie rozwinięcie, umiejscowienie ich w konkretnej dzielnicy i kontekście.

Co z pana perspektywy - jako autora tych zdjęć - gdańszczanie będą mogli zobaczyć na wystawie?

Naturalny portret miasta. Jego różne oblicza w reporterskim ujęciu. Mam nadzieję, że nie upiększyłem go za bardzo.

Od 1 lutego do 12 maja w Ratuszu Głównego Miasta będzie można zobaczyć ponad 120 zdjęć Gdańska, wykonanych w 2018 r. przez Chrisa Niedenthala. Znany na całym świecie fotograf przygotowuje album fotograficzny, w którym znajdzie się ok. 250 portretów dokumentujących życie codzienne miasta i jego mieszkańców.

Opinie (58) 9 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

16

lutego

Impro Atak - Walentynkowa I... Sopot, Sala Koncertowa PFK

23

lutego

Jazz Band Młynarski - Masecki Gdańsk, Stary Maneż

24

lutego

Bolewski | Tubis Gdańsk, Kwadratowa

Rozrywka

Planuj tydzień: ferie, Dzień Kota i dużo koncertów
Planuj tydzień: ferie i dużo koncertów

Kulinaria

"Zawieszone zupy" w bistro na Przymorzu
"Zawieszone zupy" w bistro na Przymorzu

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: ferie, Dzień Kota i dużo koncertów
Planuj tydzień: ferie i dużo koncertów