Były policjant wychodzi z więzienia i... Recenzja książki "Zapłacz dla mnie"

Piotr Borlik, związany z Gdańskiem autor poczytnych kryminałów, który debiutował w 2017 roku książką "Teatr lalek", nie ogląda się za siebie i pisze kolejne powieści. Od debiutu wydał już siedem książek, w tym dwie w ubiegłym roku: "Zapłacz dla mnie" oraz "Wymazani z pamięci". Dał się poznać od najlepszej strony jako twórca bardzo dobrze przyjętej przez czytelników trylogii kryminalnej z komisarz Agatą Stec. Czy nowe tytuły są tak samo dobre? Sprawdzamy.



"Zapłacz dla mnie" to książka rozpoczynająca nową serię z Jakubem Ramonem.
"Zapłacz dla mnie" to książka rozpoczynająca nową serię z Jakubem Ramonem. mat. promocyjne wydawnictwa

Recenzje książek z Trójmiasta



Warto przypomnieć, że popularność Borlikowi przyniosła sukcesywnie publikowana w 2019 roku trylogia, która zebrała bardzo dobre opinie zarówno wśród czytelników, jak i krytyków oraz blogerów. Były to: "Boska proporcja", "Materiał ludzki" i "Białe kłamstwa". Warto dodać, że książki tego autora należą do czołówki najchętniej wypożyczanych woluminów w gdańskich bibliotekach, o czym pisaliśmy w osobnym artykule dotyczącym rankingu wypożyczeń z 2020 roku.

Z kolei obie nowe książki Borlika polecaliśmy już w tekście Kryminały, thrillery i nie tylko. Ciekawe książki z Trójmiasta. Pierwsza z nich, czyli "Zapłacz dla mnie", która ukazała się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka, jest początkiem nowego cyklu, którego głównym bohaterem jest policjant Jakub Ramon. Lada dzień na rynku pojawi się już druga część przygód Ramona, czyli "Skłam, że mnie kochasz". Jak zapowiada się nowa seria Borlika?

Przeczytaj także: Mistrz kryminałów mieszka w Trójmieście

Żeby odpowiedzieć rzetelnie na to pytanie, muszę powiedzieć na początek, że w poprzednich książkach Piotr Borlik dał się poznać jako pisarz gatunkowy, sprawnie poruszający się w obranej przez siebie tematyce, potrafiący stworzyć pełnokrwistych bohaterów, posługujący się stylem prostym, ale na pewno nie banalnym, budujący odpowiednio napięcie, a także dbający o klimat swoich dzieł, choćby dzięki umieszczaniu akcji w ciekawych lokalizacjach (głównie trójmiejskich). Jego książki są dobrze napisane, więc w efekcie też czyta się je po prostu dobrze. Osobiście z przyjemnością sięgam po kolejny tytuł tego autora.

Tak było i tym razem - co prawda z dziecięcą naiwnością przywiązuję się do bohaterów książek, dlatego też jestem wielką fanką serii (nie tylko tych kryminalnych), lecz gdy któryś autor obwieszcza koniec cyklu albo uśmierca (co gorsza) postaci, to nie pozostaje nic innego, tylko poszukać innego tytułu na otarcie łez. W przypadku Borlika komisarz Agatę Stec i jej szalonego brata - psychologa Artura Kamińskiego miał zastąpić inny policjant - Jakub Ramon. A w zasadzie były policjant, bo po 19-letniej odsiadce w więzieniu trafia od razu w towarzystwo, które stoi raczej po tej ciemnej stronie mocy.

Ramona poznajemy w dniu, w którym jego życie zmieni się na zawsze. Jest Wigilia Bożego Narodzenia 2001 roku i policjant pełni nocny dyżur wraz ze swym partnerem, wielbicielem kanapek z salcesonem - Pawłem Oświęcimskim. Patrolują okolice Grunwaldzkiej w Gdańsku, gdy nagle z dużą prędkością ulicę przecina czarny sedan. Postanawiają go dogonić. Po krótkim pościgu udaje im się to, jednak okazuje się, że samochód ma rządowe blachy, a w środku jedzie dwóch pijanych polityków, w tym słaniający się na nogach minister. To, co się wydarzy później, zaważy na losach obu policjantów.

Żeby nie zdradzać fabuły, powiem tylko, że początek tej historii jest naprawdę mocny i po takim wejściu w stylu mistrza suspensu, czyli Alfreda Hitchcocka, który mawiał, że "film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć" - moje oczekiwania jeszcze bardziej wzrosły. Niestety, poza tym pierwszym "trzęsieniem ziemi" na otwarcie książki na dalszych jej stronach nie doświadczymy podobnego uderzenia ani zaskoczenia, może z wyjątkiem zakończenia, choć ono dla mnie osobiście wydało się przekombinowane. Trochę szkoda, bo zapowiadało się naprawdę dobrze.

Wydawnictwa z Trójmiasta


Fabuła powieści rozwija się wielowątkowo. Wracamy do bohaterów po niemal dwóch dekadach, gdy Ramon wychodzi z więzienia, ale dopiero w toku akcji dowiemy się, co tak naprawdę się stało w felerny wieczór i później, bo zarówno proces Ramona, jak i jego zwolnienie warunkowe owiane są tajemnicą. Równolegle rozwija się drugi wątek - na sopockiej plaży znalezione zostają okaleczone zwłoki nastolatki - Alicji. Ślady wskazują, że sprawcą był Patryk, jej kolega z klasy, który trafia do aresztu. Trzecim wątkiem, który pojawia się w powieści, jest motyw dziennikarski: wchodzimy w realia redakcji jakiejś lokalnej gazety, gdzie poznajemy kilku dziennikarzy śledczych, w tym młodą, ambitną dziennikarkę - Joannę Jaworską, która postanawia na sprawie Ramona się wybić.

Połączenie wielu tematów, takich jak: polityka, świat mafii, realia pracy policjantów i dziennikarzy, motyw byłego więźnia, świat nastolatków, a także szkoła i to, jak źle się w niej dzieje - to według mnie trochę za dużo jak na jedną książkę. Wiele wątków niestety rozwijało się w przewidywalny sposób, a inne były potraktowane po macoszemu. Przykładowo niezbyt udanie jest ukazane środowisko dziennikarskie, wiele scen wypadło słabo i nieprawdopodobnie. Drażniła mnie też momentami dosłowność - np. po co wspomniany polityk jest z lewicy? Nie ma to żadnego znaczenia dla fabuły. Czyżby autor chciał ośmieszyć tę część sceny politycznej? Jeśli tak, to można to było zrobić w lepszym stylu.

Padają w pewnym momencie słowa: "Role się odwróciły. Kiedyś to politycy rozkazywali gangsterom, teraz mafia wydaje polecenia, czasem nawet najwyżej postawionym urzędnikom państwowym". Brzmi trochę jak z amerykańskiego filmu. Skorumpowani politycy, przekupne media i nastolatki zarabiające na kieszonkowe ciałem - a to wszystko tuż za rogiem. Chyba jednak nie do końca wiarygodnie ten świat został zbudowany. Nawet jeśli są to rzeczywiste problemy, to nie w tej skali - świat przedstawiony u Borlika jest jak rysowany grubą kreską, zbyt czarno-biały.

Akcja powieści "Zapłacz dla mnie", podobnie jak poprzednie książki autora, umiejscowiona jest w Trójmieście, choć tym razem nie udało się stworzyć żadnej mrocznej ani klimatycznej przestrzeni, która by podniosła wartość opisywanych zdarzeń. Odniosłam wrażenie, że książka została napisana za szybko, a fabuła i główna postać były być może nie do końca przemyślane. Drugi tom z Jakubem Ramonem zapewne rozwieje moje wątpliwości, choć muszę przyznać, że bohater ten nie zyskał (póki co) mojej sympatii. I odpowiadając na pytanie postawione na początku, muszę powiedzieć, że nowa seria Borlika nie zapowiada się tak dobrze jak poprzednia. Ale cóż, przy tak wysoko postawionej poprzeczce trudno było jej dorównać.

Opinie (13)

Wszystkie opinie

  • Borlik podobnie jak Borewicz i Bonda że niby Jamesa... Te nazwiska autorów są jakieś dziwne. (2)

    • 3 5

    • A Borewicz co napisał? (1)

      • 1 2

      • a co zjadł ?

        • 0 0

  • Jedno słowo:

    Kicz

    • 6 7

  • Drukowane szkodzi! (1)

    • 1 7

    • tobie życie szkodzi

      • 1 0

  • Dość "Harlequinów"

    każdy nagle jest mistrzem kryminału czy thrillera. A może wydać a przede wszystkim zachwalać coś wartościowego jednak?
    A'la Vega - to jakaś zaraza co ma miejsce!

    • 2 2

  • Opinia wyróżniona

    Dla fanów kryminału i nie tylko

    Właśnie wyszła kolejna książka Borlika " Skłam, że mnie kochasz" z komisarzem Ramonem. Przeczytałam wszystkie jego książki oprócz horroru, bo tego nie lubię i poza nim wszystkie mogę szczerze polecić. Czyta się lekko, akcja wciąga, zakończenia są nieoczywiste. Wypada bardzo dobrze pośród polskich pisarzy takich jak Mróz, Bonda, Chmielarz czy Świst. Czekam z niecierpliwością na przeczytanie nowości.

    • 3 2

  • Przeczytałem Boską proporcję i jest to średni kryminał i gdyby nie osadzenie akcji w Gdańsku (znajome lokalizacje) to jak dla mnie byłaby słaba. Zdecydowanie przerysowanie głównej bohaterki i zupełne spłycenie sposobu działania Policji zniechęca mnie do przeczytania kolejnego tomu. Jako kontrę przestawiam kryminały Roberta Małeckiego np Wada gdzie autor połączył ciekawą historię z realiami pracy Policji ( oczywiście dostosowując ją do potrzeb stworzenia wciągającej pozycji).

    • 4 1

  • Kruk

    Czy Państwo mogą coś napisać o Piotrze Górskim i jego serii Kruk. Książka też osadzona w Trójmieście i moim zdaniem bardzo dobra...

    • 3 0

  • Debiutem pana Borlika był Teatr lalek a nie Historia lalek. Pani Magdaleno może jak już się coś pisze, co nie przekracza jednej strony A4 to dobrze jest chociaż wejść na Lubimyczytać albo na stronę biblioteki, a nie wypisywać bzdury. Ot, rzetelne dziennikarstwo.

    Odpowiedź redakcji:

    Dziękujemy za sugestię. Treść została poprawiona.

    • 2 0

  • Bardzo dobra książka

    O wiele ciekawsza od "Boskiej proporcji", której zakończenie było pisane "na siłę"

    • 2 1

  • Niech dla mnie nie płacze

    Nie sądzę, bym mu dał szansę.

    Po Boską proporcję sięgnąłem zachęcony pozytywnymi recenzjami na Lubimy czytać. A także nadzieją, że znajdę w książce ciekawe lokalne realia. Weryfikacja była brutalnie szybka. Wyrób kryminałopodobny, z kompletnie niewiarygodnymi bohaterami, słabą fabułą próbującą epatować wymyślnym okrucieństwem i niestety drewnianym językiem. Do tego klisze, schematy dotyczące różnych grup zawodowych Jedyny plus (plusik) to trójmiejskość.

    Lektura dała do myślenia. O tym, jak oderwane od faktycznej jakości książki są oceny czytelników, skoro taka książka na Lubimy czytać uzyskuje średnią ocenę na poziomie 7/10. O tym, jak oficjalne recenzje wynoszą na Panteon autorów w najlepszym przypadku przeciętnych książek określeniami królowa polskiego kryminału (mój Boże, jak nisko upadła monarchia) albo mistrz kryminału.

    Rozumiem, że każda utwora znajdzie swego amatora (cytat nie jest precyzyjny) i niech sobie kwitnie w literaturze sto kwiatów. Ale nie każda książka jest wydarzeniem i nie każdy autor jest mistrzem albo królową. Jeśli nie zachowamy proporcji (boskich) przy ocenie, to co powiemy o książkach i pisarzach naprawdę dobrych albo zgoła wybitnych?

    • 5 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska

Sprawdź się

Sprawdź się

Pochodząca z Gdańska aktorka i malarka Beata Poźniak od lat mieszka poza granicami kraju. Jest inicjatorką wprowadzenia w USA oficjalnych obchodów: