• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Bieganie rodziców za książkami? Kontrowersje wokół Maratonu Czytelniczego

Magdalena Raczek
28 lutego 2024, godz. 10:00 
Opinie (45)
Wielki Maraton Czytelniczy organizowany jest od 14 lat. Przez ten czas wzięło w nim udział ponad 72 tys. uczniów z całej Polski, którzy przeczytali 326 książek. Wielki Maraton Czytelniczy organizowany jest od 14 lat. Przez ten czas wzięło w nim udział ponad 72 tys. uczniów z całej Polski, którzy przeczytali 326 książek.

Wielki Maraton Czytelniczy organizowany jest od 14 lat. Przez ten czas wzięło w nim udział ponad 72 tys. uczniów z całej Polski, którzy przeczytali 326 książek. Głównym celem jest popularyzowanie czytelnictwa wśród dzieci i młodzieży, rozwijanie umiejętności językowych i czytania ze zrozumieniem oraz budowanie świadomości humanistycznej. W bieżącym roku szkolnym uczniowie również biorą udział w konkursie. Pojawiły się jednak głosy, że to po prostu "maraton biegania rodziców za książkami", a rywalizacja wcale nie sprzyja rozwojowi czytelnictwa wśród najmłodszych. Czy rzeczywiście tak jest? Sprawdzamy.



Czy twoje dziecko bierze lub brało udział w Maratonie Czytelniczym?

Wielki Maraton Czytelniczy został zainicjowany we wrześniu 2009 r. i początkowo był adresowany do uczniów klas 4-6 szkół podstawowych pod hasłem "Czytanie rozwija, czytanie wzbogaca". Od 2011 r. w maratonie mogli brać udział też gimnazjaliści pod hasłem "W lustrze książki", a obecnie uczniowie klas 7-8. W 2012 r. do Wielkiego Maratonu Czytelniczego pod nazwą "Spotkacie nowych przyjaciół" zaproszono również klasy 2-3, a w 2015 r. pod hasłem "Na literackim szlaku" dołączyli także uczniowie szkół średnich. Przez minione lata w WMC wzięło udział 72 tys. 375 uczniów, którzy przeczytali 326 książek należących do klasyki polskiej i światowej oraz najnowsze bestsellery.


Szczytne cele versus kłopoty i stres?



Celem konkursu jest popularyzowanie czytelnictwa wśród dzieci (beletrystyka, biografia, literatura popularnonaukowa) i młodzieży (beletrystyka, reportaż, biografia, esej, literatura faktu), rozwijanie umiejętności czytania ze zrozumieniem, budowanie świadomości humanistycznej i rozwijanie umiejętności językowego ujmowania refleksji na temat przeczytanych tekstów.

Te jakże szczytne cele podważają jednak niektórzy rodzice, w tym blogerka znana jako Matka Kurwa Polka, która zamieściła na swoim blogu szereg zarzutów wobec organizatorów.

- Komu z rodziców Wielki Maraton Czytelniczy dla dzieci nie sprawia kłopotów i stresu? Kto uważa, że to fajny i dobrze zorganizowany konkurs? Kto nie wścieka się, że w bibliotekach brakuje zawsze tych książek? Bibliotekarze też rozkładają ręce i mówią, że z przyjemnością zamówiliby więcej egzemplarzy, tak żeby dzieciaki miały u nich dostępny asortyment, ale po prostu nie mają jak, bo są informowani w ostatniej chwili, jakie książki będą czytane. I tak co roku... Jaki jest cel tej całej szarpaniny rodziców o książki? - pisze na swoim blogu Agnieszka Ossowska.
Wobec tych i wielu innych poważnych zarzutów blogerki postanowiliśmy przyjrzeć się konkursowi, jego przebiegowi, zasadom, a także porozmawiać z organizatorami i bibliotekarzami, aby zapytać o ich punkt widzenia.

Celem konkursu jest popularyzowanie czytelnictwa wśród dzieci i młodzieży. Celem konkursu jest popularyzowanie czytelnictwa wśród dzieci i młodzieży.

Przebieg konkursu vs organizacja rodziców



Warto na początku powiedzieć, że udział w konkursie jest dobrowolny i nie ma żadnego przymusu, by brać w nim udział. Zanim w ogóle konkurs wystartuje (w tym roku szkolnym było to 16 sierpnia) ogłaszany jest regulamin, w którym podane są WSZYSTKIE tytuły, jakie biorą udział w maratonie w każdej z kategorii wiekowych.

W każdej kategorii jest to 7 książek. Ich kolejność czytania nie jest znana, jednak ich tytuły tak. Zatem można już w sierpniu zgromadzić je wszystkie, a nawet rozpocząć ich czytanie wcześniej na własną rękę. Konkretny tytuł ogłaszany jest na początku każdego miesiąca - od września do marca.

Następnie odbywają się testy sprawdzające znajomość treści oraz rozumienie problematyki lektury dla danej grupy wiekowej. Łącznie w siedmiu etapach można uzyskać 147 punktów. Wyjątkiem jest Maraton "Na literackim szlaku" (dla licealistów), gdzie przewidziano tylko 6 lektur, w związku z tym do zdobycia jest 126 punktów.


Wakacje vs rok szkolny



Aby usprawnić czytanie i ułatwić dostęp do lektur, blogerka proponuje, aby tytuły znane były jeszcze wcześniej, czyli przed wakacjami.

- Czy serio nie można ogłosić listy tych książek przed wakacjami? Żeby dzieci miały mniej stresu, kiedy zaczyna się rok szkolny, odrabianie lekcji i zajęcia dodatkowe? I jeśli by miały ochotę czytać książki na maraton w lato, to wręcz fajnie, bo jedne by wtedy przeczytały i oddały do biblioteki, jeśli by wolały właśnie tak jak ją wypożyczyć, a nie tworzyć swojej "ściany mądrości" w domu, ukazującej status społeczny i wyższość nad tymi, którzy "nie czytają", bo nie mają wielu książek na swoich półkach - pyta jednak blogerka, obrażając przy okazji osoby posiadające w domach swoje biblioteczki.
Na ten postulat odpowiadają organizatorzy:

- Logistycznie bardzo trudnym zadaniem jest podanie tytułów przed wakacjami. Gala kończąca edycję odbywa się w czerwcu, więc do wakacji nie jest możliwe w sposób odpowiedzialny przygotować spisu lektur dla wszystkich poziomów wiekowych - informują przedstawicielki organizatorów i koordynatorki konkursu: Małgorzata Niechwiedowicz, Agata Markiewicz-Babło, Ewa Niechwiedowicz i Barbara Blacharska.
Czy rzeczywiście książek z listy nie ma w bibliotekach? Bibliotekarze potwierdzają, że nie jest ich tyle, ilu chętnych do wypożyczeń, ale są. Czy rzeczywiście książek z listy nie ma w bibliotekach? Bibliotekarze potwierdzają, że nie jest ich tyle, ilu chętnych do wypożyczeń, ale są.

Biegający rodzice vs biblioteki



Zacznijmy więc od tego, czy rzeczywiście książek tych nie ma w bibliotekach? Przypomnijmy, że w całym Trójmieście działa 127 oddziałów i filii bibliotecznych, nie licząc bibliotek szkolnych, z którymi najczęściej mają do czynienia dzieci i młodzież. Zatem wybór miejsc do zdobycia pożądanych książek jest ogromny.

- Każda osoba przed wizytą w Bibliotece Sopockiej ma możliwość sprawdzenia, czy dana książka znajduje się w zbiorach i czy istnieje możliwość jej wypożyczenia. Jeżeli aktualnie jest czytana przez inną osobę, to poprzez Konto Czytelnika można zamówić tytuł i poczekać na swoją kolej. Niestety chętnych do wypożyczenia tych samych książek w jednakowym czasie jest wielu, co niejednokrotnie utrudnia sprawne przechodzenie od lektury do lektury na maratonowej liście. Ze względu na to, że "boom" na określone tytuły trwa przez krótki okres, nie zakupujemy wszystkich lektur z list Maratonu. Po zakończeniu akcji książki wzbudzają bardzo małe zainteresowanie. Dodatkowo w większości nie pokrywają się one z listą lektur szkolnych, a to one są traktowane priorytetowo - mówią bibliotekarze z Biblioteki Sopockiej.
Innego zdania są organizatorzy, którzy uważają, że jest dość czasu na to, by zgromadzić lektury.

- Listy lektur do kolejnej edycji są znane już przed rozpoczęciem konkursu, czyli pod koniec sierpnia. Uczestnicy konkursu zobowiązani są do zapoznania się z Regulaminem, w którym znajduje się spis wszystkich tytułów. Zgłoszenie się do zmagań czytelniczych jest jednoznaczne z przyjęciem Regulaminu WMC. Pierwszy test maratończycy piszą w połowie października, jest więc czas, by dany tytuł zakupić do szkolnej czy miejskiej biblioteki. Może się zdarzyć, że jakiegoś tytułu brakuje (mamy sygnały, że niektórzy rodzice już w sierpniu wypożyczają wszystkie siedem tytułów, a potem przedłużają termin ich oddania), ale wtedy, gdy napisze do nas szkolny opiekun konkursu, przedłużamy czas przeczytania książki i umożliwiamy wprowadzenie wyników do aplikacji webowej - mówią z kolei Małgorzata Niechwiedowicz, Agata Markiewicz-Babło, Ewa Niechwiedowicz, Barbara Blacharska.
Z kolei opinię blogerki popierają niektórzy bibliotekarze.

- Na przestrzeni lat można zauważyć, że maraton ten zamienił się w maraton polujących na książki rodziców, którzy biegają od biblioteki do biblioteki, a na koniec kupują książkę w księgarni, o ile jest do kupienia - uważa Aneta Gawrysiuk-Pusz, kierownik filii Koc i książka.
Jeśli ktoś bierze udział w maratonie, nie mając w tym zabawy i przyjemności, a jedynie stres i wyrzeczenia, to chyba nie ma to sensu. Jeśli ktoś bierze udział w maratonie, nie mając w tym zabawy i przyjemności, a jedynie stres i wyrzeczenia, to chyba nie ma to sensu.

Czytanie książek vs kupowanie książek



Książki oczywiście poza tym, że są (lub nie) dostępne do wypożyczenia w bibliotece, można po prostu... kupić. Ossowska twierdzi jednak, że to "marketingowa taktyka" i naciągactwo.

- Jaki jest cel tej całej szarpaniny rodziców o książki? Czy chodzi o to, żeby każdy uczeń zakupił co miesiąc książkę, bo zarobi na tym wydawnictwo i autor, i organizatorzy konkursu? Nie wiem, ale nie mogę uwierzyć, że konkurs trwa już kilkanaście lat, a przystępują do niego dzieci, które muszą być gotowe, żeby wydać kilkaset złotych na książki, które niekoniecznie są książkami ich marzeń, a moim zdaniem takie tylko należy kupować. Argumentacja, że maraton powstał po to, żeby szerzyć czytelnictwo, do mnie nie trafia. Nie jestem za kupowaniem ton książek po to, by udowodnić innym nasze oczytanie i estymę. (...) Jak dla mnie maraton powstał po to, żeby zmusić ludzi do kupna przypadkowo dobranych książek, i nie podoba mi się w ogóle taka marketingowa taktyka - pisze autorka bloga.
Według blogerki trzeba na to wydać "kilkaset złotych". Czy rzeczywiście? I czy faktycznie to taka wielka inwestycja? W końcu rodzice sportowców lub muzyków kupują im sprzęty lub instrumenty czasem warte nawet kilka tysięcy złotych, a fani kina czy teatru też muszą wydać sporo na bilety itd. Każde hobby kosztuje...

Jednak jeśli chodzi o książki, to autorka bloga się myli. Oczywiście zakładając, że mam jedno dziecko i muszę kupić maksymalnie 7 książek, to nie będzie to trudne. W dobie internetu, aukcji, skupów książek, antykwariatów, milionów księgarń i miejsc, gdzie można zakupić książki, niektóre argumenty wydają mi się naprawdę niedorzeczne. Przecież nie musimy kupować nowych książek, jeśli zależy nam tylko na jednorazowym przeczytaniu danej lektury. Sprawdzam ceny losowo wybranych książek: Wajrak Adam "Lolek" - ceny od 16 zł (Skupshop), Mikulska Eliza "Zaczarowana pani bibliotekarka" - od 17 zł (Bonito), Chmielewska Joanna "Maciejka Gwizd" - od 19 zł (Allegro), Olech Joanna "Tym razem ci się upiekło" - od 20 zł (kilka księgarni typu Znak, Tantis), Pavlenko Marie "A kiedy zniknie pustynia" - od 11 zł (outlet Tania książka). Wyjątkowo droga - Gaarder Jostein "Świat Zofii" - najtaniej to 27 zł (Skupshop). Suma za pierwsze 83 złote. Z bonusem z ostatnią suma to 110 złotych. Nie kilkaset.

Oczywiście zdarzają się rodziny wielodzietne, gdzie być może czworo dzieci w każdej z kategorii wiekowych bierze udział w konkursie, co sprawia, że musimy je zaopatrzyć w sumie w 27 książek... Zapewne wtedy możemy mówić o wydatku rzędu kilkuset złotych... Nie zgadzam się też z argumentem, że żeby zrobić "research internetowych księgarń, trzeba mieć mnóstwo czasu". Zrobiłam to w kilka minut. No i są jeszcze e-booki. Np. w Bibliotece Sopockiej można uzyskać kod dostępu do platformy Legimi, na której dostępne są niekóre lektury w wersji elektronicznej. Klasykę znajdziemy też bezpłatnie w serwisie Wolne Lektury.

Czy rywalizacja może jakkolwiek pozytywnie wpłynąć na rozwój pasji do czytania? Czy rywalizacja może jakkolwiek pozytywnie wpłynąć na rozwój pasji do czytania?

Pieniądze i prezenty vs książki



W dalszej części wpisu autorka bloga rozkręca się i wręcz zarzuca organizatorom korupcję i oskarża o układy z wydawcami...

- A jak dla mnie wyłudzanie pieniędzy przez wydawnictwa jest po prostu nieetyczne i może warto się przyjrzeć, czy to właśnie nie jest to. (...) Czy tylko ja widzę za tym ukryty biznes i radość organizatorów (Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Gdańsku może się do tego odniesie i wyjaśni tę sprawę), że znaleźli sposób, wcale nie na rozwój czytelnictwa, tylko pod jego przykrywką na zwiększenie kupna książek??? Ciekawi mnie tylko, jakie kryteria przy wyborze tych książek są stosowane. I czy nie ma przy tym dodatkowych prezentów dla organizatorów, dzięki którym organizatorzy się decydują na daną lekturę, o których mali czytelnicy nie mają pojęcia, że stają się jedynie środkiem do celu, a nie celem samym w sobie? - insynuuje Ossowska.
Literacka Podróż Hestii: Literacka Podróż Hestii: "Stan splątania" najlepszą książką dla dzieci i młodzieży 2021 roku
Zapytałam więc o tę kwestię panie zajmujące się konkursem, które - jak się okazało - pracują nad konkursem od 15 lat na zasadzie non-profit, czyli nie mają z tego żadnych zysków ani wynagrodzenia.

- O doborze tytułów decyduje komisja konkursowa, czyli współautorki formuły konkursu, aktywne zawodowo nauczycielki z długoletnim doświadczeniem w pracy z dziećmi i młodzieżą. Komisja tak stara się dobrać lektury, by zaciekawić uczestników i pomóc w odkrywaniu upodobań czytelniczych, stąd i fantastyka, i powieści obyczajowe, a także biografie. W spisie lektur do kolejnej edycji umieszczamy również tytuły, które zostały wybrane na nagrody w poprzedniej edycji. Staramy się, by książki były dopasowane do wieku uczestników, propozycje dla uczniów klas 2-3 mają często powiększony druk, bogactwo ilustracji. Konkurs od piętnastu lat prowadzimy pro publico bono, poświęcając mu również prywatny czas. Nie nawiązaliśmy współpracy z żadnym wydawnictwem. Ustalając tytuły na kolejny rok, upewniamy się, czy są dostępne na rynku wydawniczym. Korzystając z prywatnych środków finansowych lub zasobów bibliotek, kupujemy/ wypożyczamy konkretne tytuły, by przeczytać je przed opublikowaniem listy lektur - wyjaśniają panie Blacharska, Niechwiedowicz i Markiewicz-Babło.
Od siebie dodam, że po sprawdzeniu tegorocznych tytułów widać bardzo wyraźnie, że żadne konkretne wydawnictwo nie jest faworyzowane. Tytuły pochodzą od oficyn z całej Polski, są to dzieła autorów znanych i popularnych, tj. Olech, Rusinek, Pratchett, Wajrak, Sakowicz, i są wśród nich zarówno czytelnicze bestsellery czy książki nagradzane (Roksana Jędrzejewska-Wróbel "Stan splątania"), jak i klasyka (np. "Jądro ciemności").

  • Finał Wielkiego Maratonu Czytelniczego sprzed lat.
  • Finał Wielkiego Maratonu Czytelniczego sprzed lat.
  • Finał Wielkiego Maratonu Czytelniczego sprzed lat.
  • Finał Wielkiego Maratonu Czytelniczego sprzed lat.
  • Finał Wielkiego Maratonu Czytelniczego sprzed lat.
  • Finał Wielkiego Maratonu Czytelniczego sprzed lat.
  • Finał Wielkiego Maratonu Czytelniczego sprzed lat.

Podsumowanie



- Kto bierze udział w maratonie, zna ten stres i te wyrzeczenia (...) Ten maraton czytania dla dzieci to tak naprawdę maraton biegania za książką rodziców. To poganianie dziecka, żeby się spieszyło z czytaniem, żeby stawiało to czytanie ponad innymi obowiązkami (...) Jak dla mnie cel maratonu to powinno być rozwinięcie czytelnictwa, ale nie kosztem zdrowia ani nie kosztem budżetu domowego (...) Ale jeśli dana lektura jest tylko jakimś tam jedynie obowiązkiem bez przyjemności, to jest to bezczelne, że zmusza się małych czytelników do pakowania się w niechciany tak naprawdę zakup i do pielgrzymek po bibliotekach i księgarniach - kończy wpis blogerka.
Wydaje mi się, że jeśli ktoś bierze udział w maratonie, nie mając w tym zabawy i przyjemności, a jedynie stres i wyrzeczenia, to chyba sens tego udziału stoi pod znakiem zapytania. Dodam, że to my, rodzice, sami odpowiadamy za dzieci ich zdrowie, a nie organizatorzy konkursu, w którym - warto dodać na marginesie - nie ma do wygrania ekskluzywnych wycieczek ani samochodów, tylko... książki.

Głos blogerki, choć zapewne potrzebny, jest zbyt emocjonalny i niestety mocno przekroczył granice dobrego tonu kulturalnej dyskusji. Szkoda, bo być może rzeczywiście konkurs potrzebuje otwartej rozmowy na temat zmian formuły. Zgłaszając konkretne i rzeczowe postulaty, na pewno można zmienić więcej, niż oskarżając organizatorów o złe zamiary.

- Może warto byłoby zastanowić się nad ideą WMC i pochylić się nad celami tego konkursu? Przede wszystkim nad tym, czy rywalizacja o to, kto przeczyta wszystkie książki i zapamięta z nich jak największą liczbę szczegółów może jakkolwiek pozytywnie wpłynąć na rozwój pasji do czytania? - zastanawia się Paulina Stępień z Biblioteki Sopockiej.
Taka dyskusja na pewno przyniosłaby wiele ciekawych spostrzeżeń i refleksji.

Wielki Maraton Czytelniczy jest ogólnopolskim konkursem przeznaczonym dla klas 2-8 szkół podstawowych i wszystkich klas szkół średnich. Uczniowie zmagają się w czterech grupach wiekowych: "Spotkacie nowych przyjaciół"- klasy 2-3 szkół podstawowych, "Czytanie rozwija, czytanie wzbogaca"- klasy 4-6 szkół podstawowych, "W lustrze książki"- klasy 7-8 szkół podstawowych, "Na literackim szlaku" - szkoły ponadpodstawowe.

Fundatorami nagród książkowych są miasto Gdańsk i marszałek województwa pomorskiego. Uczniowie, którzy uzyskają największą liczbę punktów, otrzymają tytuł laureata lub finalisty, zaś najlepszy uczeń ze szkoły, w której nikt nie zdobył takiego tytułu, zdobędzie wyróżnienie. Progi dla otrzymania tytułów laureata i finalisty wynikają z liczby sklasyfikowanych uczestników w poszczególnych grupach wiekowych oraz rozkładu punktów.

Organizatorzy konkursu: Szkoła Podstawowa nr 27 w Gdańsku, Zespół Szkół Specjalnych nr 1 w Gdańsku, I Społeczna Szkoła Podstawowa Społecznego Towarzystwa Oświatowego w Gdańsku, Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Gdańsku.

Miejsca

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (45)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

Wydarzenia

Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki (1 opinia)

(1 opinia)
20 zł
spotkanie, wystawa, warsztaty

Kultura ludowa Pomorza Gdańskiego

wystawa

Wystawa "Kajko, Kokosz i inni"

wystawa

Sprawdź się

Sprawdź się

Kto jest patronem Teatru Muzycznego w Gdyni?

 

Najczęściej czytane